Jordanów

Święto Niepodległości: Jordanowska sesja naukowa

W przeddzień Dnia Niepodległości, w ramach obchodów 99. Rocznicy odrodzenia się Polski, w naszym mieście mieliśmy kilkanaście imprez i manifestacji z tej okazji. Były przede wszystkim wystawy, śpiewanie pieśni patriotycznych i harcerskie gry terenowe. Poza tym interesująca rekonstrukcja historyczna na Rynku, którą przedstawiała grupa rekonstrukcyjna.

Dla mnie najciekawszym wydarzeniem była sesja naukowa składająca się z referatów mgr Stanisława Bednarza – „Polskie drogi do niepodległości”, w którym naświetlił on polityczne i militarne przesłanki do końca I Wojny Światowej i powstanie państwa polskiego.

Drugi referat wygłosił dr inż. arch. Krzysztof Wielgus – „Inżynieria Niepodległości”, w którym opowiedział on o ludziach, którzy przygotowywali Polaków do powrotu Polski po Wielkiej Wojnie, którzy wykonywali najbardziej niewdzięczną pracę: pracę u podstaw i pracę organiczną.

Trzeci referat wygłosił dr Piotr Sadowski – „Jordanowskie drogi do niepodległości”, w którym opowiedział on o sytuacji polityczno-społecznej i historycznej, która doprowadziła do powrotu Polski na nasze ziemie i o udziale w tych procesach obywateli naszego miasta i Ziemi Jordanowskiej.

Sesja ta wzbudziła szerokie zainteresowanie i przyciągnęła szeroką publiczność, która wypełniła salki jordanowskiego MOK Pod Basztą.

Ogólnie rzecz biorąc mimo paskudnej pogody – zimna i wiatru – wszystkie imprezy obchodów Dnia Niepodległości wypaliły i przyciągnęły uwagę mieszkańców naszego miasta.

Zdjęcia – https://grzybypl.blogspot.com/2017/11/swieto-niepodlegosci-jordanowska-sesja.html

R.K.F. Leśniakiewicz

Reklamy

453. urodziny Jordanowa!

Dziś nasze miasteczko obchodzi 453 urodziny. Bowiem dokładnie 453 lata temu w 1564 roku w Piotrkowie Trybunalskim, w dniu 7 listopada król Zygmunt August nadał Wawrzyńcowi Spytkowi Jordanowi kasztelanowi krakowskiemu prawa do lokacji miasta na surowym korzeniu w dobrach wsi Malejowa. Zatem wspomnijmy też o matce Jordanowa – Malejowej, która gdy powstał Jordanów miała już 142 lata.

Ród Jordanów był potężnym gniazdem, którego potęga wyrosła na działalności związanej z wydobyciem soli, czyli tzw. żupnictwem. W ówczesnych czasach udziały w eksploatacji złóż solnych można by porównać do dzisiejszych interesów związanych z wydobyciem ropy naftowej. W momencie lokacji Jordanowa wszystkie okoliczne wsie już istniały, brakowało im tylko ośrodka jarmarczno-rzemieślniczego, który by zaspakajał potrzeby okolicznych mieszkańców. Zmierzam do stwierdzenia, że Jordanów nie mógł obyć się bez okolicznych wiosek, a wioski bez Jordanowa.

Rozdzielenie tej historycznej symbiozy (czyli podział na Miasto i Gminę wiejską) w 1992 roku w myśl doraźnych potrzeb stało w sprzeczności z założeniami historycznymi. Po lokacji wytyczono ogromny rynek, którego powierzchnia wynosi około 4 morgów (morga=0,56ha). Tak wielki rynek potrzebny był na organizowanie wielkich jarmarków. No i z biegiem lat posypały się przywileje jarmarczne. Założyciel Jordanowa Wawrzyniec
Spytek Jordan (1518-1568) był prawdziwym człowiekiem Renesansu. Był dostojnikiem państwowym – tytuł kasztelana krakowskiego był drugim cywilnym tytułem po królu. Wspomnijmy też, że był przyjacielem króla Zygmunta Augusta, któremu nawet pożyczał pieniądze, a miał z czego.

Zmarł w swoich dobrach w Mogilanach w 1568 roku, tak że nie doczekał pełnego ukształtowania urbanistycznego Jordanowa. Pochowany jest w kościele św. Katarzyny w Krakowie, gdzie podziwiać możemy przepiękny renesansowy nagrobek. Miał jedynie pięć córek, co zrodziło konsekwencje dziedziczenia Jordanowa po kądzieli i wnoszenia miasta w posagu. Stąd różne nazwiska przyszłych właścicieli. Lokacja Jordanowa była dla niego świetnym interesem, tym bardziej, że miejscowość leżała na trasie tzw. traktu solnego.

Stanisław Bednarz

Jordanowskie murzynki

Zawsze marzyłem aby Jordanów miał swój produkt regionalny. Kiedyś Jordanów słynął z murzynków. Murzynek jest to kruche ciasto złożone z dwóch krążków  o różnym stopniu wypieczenia przełożonych dobrym powidłem  i oblanych  z jednej strony polewą czekoladową. Oczywiście murzynek murzynkowi nie równy. Receptura musi być zgodna z oryginałem, ciasto kruche cienkie koloru jasnobrązowego, dobre powidło, dobra polewa.

Murzynki w Jordanowie datują się od czasów przedwojennych gdy właścicielka cukierni Maria Mostel skądś miała przepis. Wypiekała je do lat 50-tych XX wieku. Przed śmiercią  przekazała tajemnicę przepisu pani Helenie Solarczyk, która przez lata 1960—1974 wypiekała  je w cukierni w Rynku na miejscu dzisiejszej galerii. Po jej śmierci murzynki znikły. Na krótko w latach 2005-2008 produkcję uruchomiła Pani Bronisława Szymańska, która sporadycznie serwowała ten wypiek. Gdy zlikwidowała  cukiernię znów zostaliśmy bez murzynków. Dlatego na Walnym Zgromadzeniu Towarzystwa Miłośników Ziemi Jordanowskiej rzuciłem temat powrotu murzynka.

Zdecydowała się na to cukiernia Państwa Marii i Zbigniewa  Maciągów. Ponieważ nie dysponowali oryginalnym przepisem sami musieli po kilku próbach osiągnąć klasę oryginału. No i murzynki znów są takie jakie pamiętam z dzieciństwa dzięki Pani Marii Maciąga. Serdecznie je polecam wszystkim czytelnikom mojego blogu. Teraz czas na gwiazdki z cukrem oraz wyśmienitki…

Stanisław Bednarz

Zdjęcia – https://grzybypl.blogspot.com/2017/10/jordanowskie-murzynki.html

Sprzątanie dzikich wysypisk

W dniu 29 października na sprzątanie dzikich wysypisk wyruszyła ekipa złożona z 5 osób dorosłych i około 25  uczniów z Zespołu Szkół im. bł. ks. P. Dańkowskiego i ZS im. H. Kołłątaja.

Ekipa z ZS Kołłątaja sprzątała teren wokół kościoła i szkoły. Trudniejsze zadanie powierzono młodzieży z Chrobaczego. Sprzątano dzikie wysypiska wokół dawnego nieczynnego wysypiska miejskiego. Teren ten pięknie zarasta lecz od czasu do czasu jakiś nie mądry obywatel wyrzuca tam całe przyczepy śmieci. Jest to irracjonalne bo śmieci można wywieźć na oczyszczalnie w cenie płaconej miesięcznie.

W sprzątanych wysypiskach znajdowano worki wydawane odbiorcom co świadczy o całkowitym braku logiki tych poczynań. Zlikwidowano 2 duże wysypiska znajdując tam sterty plastików, butelek, zderzaków samochodowych, szkła, muszli klozetowych, umywalek, szmat oraz połacie folii.

Wywieziono na oczyszczalnię 6 przyczep odpadów. Przyczepę pożyczył pan Jan Kubiński z ulicy Komunalnej. Prace koordynowali i czynnie uczestniczyli członkowie Towarzystwa Miłośników Ziemi Jordanowskiej Wacław Bednarz – radny, Stanisław Bednarz – Prezes, Piotr Kargul.

Wielkie wyrazy uznania należą się młodzieży która nie zważając na pogodę zmagała się ze stosami śmieci. Żałować należy że tak mało osób dorosłych pomaga w tej akcji. To już czwarte tego typu sprzątanie, efekty zaczynają być widoczne.

Zdjęcia – http://grzybypl.blogspot.com/2016/10/sprzatanie-dzikich-wysypisk.html

Stanisław Bednarz

Jordanowska Galeria: nareszcie otwarta!

W dniu 16.X.2016 roku, w Dzień Papieski, Jordanowiacy wreszcie doczekali się otwarcia Jordanowskiej Galerii. Dla przypomnienia dodam, że ongi – w czasach ponoć słusznie minionych – słowo „galeria” oznaczała przybytek sztuki. Dziś, w świecie komercjalizacji i postępującej kretynizacji społeczeństwa oznacza to przybytek handlu i świątynię kapitału.
Oficjalna celebra dla VIP-ów odbyła się w dniu 15 października – zob.http://sucha24.pl/component/k2/item/5389-galeria-jordanowska-oficjalnie-otwarta, zaś plebs i jordanowskie pospólstwo mogło wejść do niej dopiero w niedzielę. Nie będę opisywał, co jest w owej Galerii i ilu było zwiedzających i kupujących – zdjęcia mówią same za siebie…
Nieźle to wygląda i miejmy nadzieję, że będzie nas stać na zakupy w tejże Galerii, czego Czytelnikom i sobie życzę…

Robert K. Leśniakiewicz

Zdjęcia – http://grzybypl.blogspot.com/2016/10/jordanowska-galeria-nareszcie-otwarta.html

O Żydach Pod Basztą

Niedzielne popołudnia, dnia 21 sierpnia, obfitowało w wydarzenia kulturalne. Jednym z nich były prelekcje trzech historyków: mgr inż. Stanisława Bednarza, dr Grzegorza Miśkiewicza i dr Piotra Sadowskiego, którzy mówili na wspólny temat – mniejszość narodowa wyznania mojżeszowego w Polsce Południowej – ze szczególnym uwzględnieniem Jordanowa i okolic.

Okazuje się, że żydowska mniejszość narodowa w Jordanowie była stosunkowo późnym „nabytkiem” naszego miasta – wcześniej wpadali tutaj na jarmarki obchodni handlarze czy też komiwojażerowie, ale to było wszystko. Dopiero za cesarza Józefa II sytuacja się zmieniła i Żydzi zaczęli się osiedlać i w naszym mieście. Powstała synagoga, cmentarz czyli kirkut, rytualna łaźnia, no i gmina miała swego rabina.

W XIX wieku żydowska ludność Jordanowa zaczęła na dobre wrastać w społeczność miasta – powstawały sklepy, sklepiki i zakłady usługowe. Żydzi byli marnymi rolnikami, więc ich działalność poszła w handel i usługi oraz wytwórczość. Mijały lata. Społeczność żydowska rozrastała się i miała ważki wpływ na życie miasta.

A potem przyszła II Wojna Światowa, niemiecka okupacja i Holokaust. Jordanowscy Żydzi zostali zamordowani przez Niemców przy dzisiejszej DK 28 przy potoku Strącze.

Dzisiaj pozostał po nich tylko kirkut pieczołowicie restaurowany przez ekipę dr Miśkiewicza, który ma liczne kontakty z Żydami zamieszkałymi w USA, o czym mówił on w swym wystąpieniu.

Dr Sadowski mówił na temat ogólnej charakterystyki ludności żydowskiej w Małopolsce.

Temat jak widać był bardzo ciekawy i na swój sposób poruszający, wnoszący wiele nowych elementów do historii naszego miasta i okolic. Dowiedzieliśmy się m.in., że w Rabce, w willi „Teresa”, istniała szkoła Policji Kryminalnej i SD, której komendantem był SS-Untersturmführer Wilhelm Rosenbaum – sądząc po nazwisku, najprawdopodobniej z pochodzenia Żyd… – nie pierwszy i nie ostatni w służbie Hitlera.

Ciekawostką jest, że tejże samej szkole uczyli się także ukraińscy oprawcy z 14. Dywizji Grenadierów SS – 1. Ukraińskiej (SS-Galizien) i innych ukraińskich jednostek wojskowych w służbie III Rzeszy, którzy zasłynęli swym okrucieństwem i bezwzględnością wobec Polaków m.in. w Powstaniu Warszawskim i innych miejscowościach na terytorium okupowanej Polski. Zbrodni tych, podobnie jak wielu zbrodni OUN-UPA nie rozliczono do dnia dzisiejszego.

Jak widać, historia naszych ziem kryje niejedną – jakże ponurą – tajemnicę…

Zdjęcia – http://grzybypl.blogspot.com/2016/08/o-zydach-pod-baszta.html

Robert K. Leśniakiewicz

Jordanowska Świątynia Handlu

Jeszcze niedawno stał tam srebrzysty płot, a za płotem coś się działo. Dzisiaj zamiast obskurnych domków jordanowskiego Manhattanu wyrosła nam Jordanowska Galeria.

Sam, budynek w swej architekturze jest kontrowersyjny – jednym kojarzy się z jakąś żydowską synagogą, innym w ogóle ze świątynią. Dla mnie osobiście jest to Świątynia Handlu. W końcu słowo „galeria” zmieniło swój podstawowy sens – dawniej galerie były przybytkami Sztuki, dzisiaj są te najczęściej setki metrów kwadratowych nieokiełznanego handlu…

Jak na razie jej bryła już stoi, trwają prace wykończeniowe. W nocy prezentuje się ona imponująco i mam nadzieję, że pełen efekt zobaczymy we wrześniu, kiedy to – ponoć – ma zostać otwarta dla klientów i szerokiej publiczności.

Zdjęcia – http://grzybypl.blogspot.com/2016/07/jordanowska-swiatynia-handlu.html

Robert K. Leśniakiewicz