ekologia

No i znowu smog…

Połowa lutego, słońce coraz wyżej, wiosna bliżej i… – niestety – coraz gorsze powietrze do oddychania. Wszystkiemu winni są ludzie palący w piecach coraz gorszym węglem z ukraińskich i czeskich kopalni – polskie zamknięto, bo ponoć nierentowne, a nasze wspaniałe rządy dobrej zmiany poza czczą gadaniną nie robią niczego, by je otworzyć. To oczywiste – musimy ratować pensje górników z Donbasu, Bohumina i diabli wiedzą gdzie jeszcze – a nasi mogą się przekwalifikować, choćby na artystów…

Poza tym pogoda. Ogromny wyż z trzema centrami nad Skandynawią, Polską i Grecją, który w Polsce daje 1040 hPa, a w Jordanowie 1034 hPa! Niże trzymają się daleko nad Atlantykiem i Kazachstanem. Brak wiatru pogarsza sytuację. Ruch powietrza w granicach 0-1°B czyli właściwie flauta. Temperatura nocna w granicach -10°C, dzienna +5°C. Wyż ma swoją dobrą stronę – nareszcie świeci słońce i jego dobroczynny wpływ łagodzi smogowe dolegliwości…

A najgorzej jest na Śląsku i w Krakowie. Tak więc dzisiaj mamy przekroczenie o 2000% normy w Rybniku… W Krakowie był ongi smok, który pożerał dziewice i zdechł z głodu, kiedy tychże zabrakło. Teraz z zemsty za ten niecny uczynek centusiów dusi smog, i to w strasznym wymiarze. 200, 300, 1000% i więcej dopuszczalnej normy… No i ktoś wpadł na genialny pomysł: wymienić piece węglowe na ekologiczne, zaś zasiarczony węgiel na ekogroszek. Niby racja, ale… – no właśnie – skąd mają na tą wymianę wziąć emeryci, renciści, inwalidzi, ludzie najniżej zarabiający? Na to już mądrego nie było i nie ma.

Kolejna sprawa – przedstawia się nam to jako tanie rozwiązanie, ekonomiczne i w ogóle. OK., tak jest dzisiaj – a jutro? A jutro będzie tak, jak z ogrzewaniem olejowym – też miało być tanio i przyjemnie, a potem wyśrubowano ceny oleju do oporu. Jestem pewien, że tak samo będzie z ekogroszkiem i pelletami. Po prostu ktoś na tym będzie robił biznes i już.

Gdyby słuchano ekologów i ich ostrzeżeń już w latach 70., to powoli zrobiłoby się wymianę i sprawa smogu byłaby wygrana. Ale kto w tym kraju słucha ekologów? Nikt poza tymi, którzy strzępią sobie na nich swe mordy – rozmaici „uczeni” kupieni przez koncerny paliwowe, lobby atomowe czy chemiczne. Tak było, jest i będzie póki, póty do mózgownic naszych rządzących nie dotrze, że nie 500+ i inne księżycowe obiecanki-cacanki, tylko walka o czyste powietrze ma większy sens, niż rozdawanie kasy śmierdzirobotkom za frajer, co ma się w zamyśle przekładać na punkty wyborcze, bo te dzieci i tak wyjadą z Polski za granicą, bo nie robi się niczego, by zapewnić im pracę i godziwe życie w kraju.

Osobiście widzę to w nieciekawych – szaroburych barwach. Żyjemy w kraju, w którym w imię partyjnych interesów rąbie się nasze zielone płuca, a jak przebiega pozbawianie nas tlenu, to wystarczy popatrzeć na Pasmo Babiogórskie, na którym zieleni ubywa w zastraszającym tempie. I tak będzie się skracało nasze życie, bo powietrze to życie. Bez powietrza umiera się w pięć minut. I niech to wreszcie dotrze do wszystkich Polaków, a w szczególności u żłobu i koryta!

Zdjęcia – http://grzybypl.blogspot.com/2017/02/no-i-znowu-smog.html

Reklamy

Pogodowe podsumowanie stycznia 2017

Styczeń był miesiącem mroźnym – po raz pierwszy od kilku lat. Odnotowano  około 19 dni z całodobowym mrozem. W dniach od 6-8 stycznia fala mrozów była szczególnie dotkliwa. W dniu 7 stycznia w Jordanowie odnotowano -24°C a w Małopolsce ogłoszono III° alertu przeciwmrozowego, zaś 8 stycznia odnotowano dawno nie notowaną u nas temperaturę -30°C. Był to najchłodniejszy dzień w miesiącu od 8 stycznia 1997 roku (-30°C): w Jabłonce było -37,1°C a na torfowisku w Czarnym Dunajcu -39,8°C. Najwyższą temperaturę w południe odnotowano 13 stycznia u nas około +5°C, w Makowie +6,3°C, 23 stycznia +4,5°C, a w Makowie +6,1°C i było to najcieplejsze miejsce w Polsce. Dni z temperaturą dodatnią w południe na większą skalę  pojawiły się  dopiero około 20 stycznia, co nie przeszkadzało że rano temperatura  obniżała się  nawet do -15°C, były to  w tym czasie spadki o charakterze inwersyjnym – np. 29 stycznia w Poroninie było -12,7°C, a na Kasprowym Wierchu +1,7°C. W ciągu miesiąca nie odnotowano ani jednego dnia z całodobową temperaturą dodatnią.

Praktycznie od 6 stycznia do końca miesiąca byliśmy pod wpływem wyżów – m.in. wyżu Zygmunt. W dniu 17 stycznia ciśnienie na poziomie Jordanowa osiągnęło 977/1054 hPa co jest wartością bardzo  wysoką, ale nie rekordową. Długotrwałe bezwietrzne wyże skutkowały zjawiskami smogowymi o dużym nasileniu. W dniu 8 stycznia stwierdzono przekroczenie normy o 2000% w Warszawie, Krakowie i miastach Śląska.

W dniach od 3-5 stycznia byliśmy pod wpływem niżu Axel a potem Barbara, a w połowie miesiąca niż Egon – który powiał nam namiastką wiatru halnego. Padało intensywnie śniegiem. W nocy z 4 na 5 stycznia w Jordanowie spadło około 20 cm śniegu i pokrywa ta redukując się stopniowo do 14 cm utrzymywała się do końca miesiąca. Padało również intensywnie 12 stycznia, gdy płytki niż przez 1 dzień przemieszczał się przez Polskę.  W Jabłonce pokrywa śnieżna wyniosła 33 cm, w Lipnicy Wielkiej 72 cm, na Kasprowym Wierchu  110 cm. Do końca miesiąca na Kasprowym pokrywa oscylowała między 100 a 115 cm. W Jordanowie opady dały sumarycznie 27,27 dm3/m2 wody opadowej.

U nas niż Axel poza opadami śniegu nie wyrządził szkód ale w Polsce Północnej były bardzo silne wiatry i cofka sztormowa na rzekach bałtyckich o nie spotykanym rozmiarze (prawdopodobnie na skutek zmian klimatycznych od 1990 roku poziom Bałtyku podniósł się o kilka centymetrów). W dniu 27 stycznia w centralnej Polsce były wielkie oblodzenia co spowodowało olbrzymi karambol na A-1 koło Piotrkowa.

Ponadto cała Europa, a nawet północna Afryka znalazła się w zimnych masach powietrza. Na początku miesiąca wielka katastrofa śniegowa wystąpiła w NE części Bułgarii. Zamknięto lotniska, porty i szkoły, zaspy sięgały kilku metrów. Śnieg padał również na Sycylii i Sardynii co skutkowało szkodami w uprawach oliwnych i mandarynowych , burza śnieżna 7 stycznia sparaliżowała Stambuł.  W  górach Abruzji  spadło ponad 2 metry śniegu co później skutkowało poważnymi konsekwencjami. Dnia 10 stycznia w Budapeszcie zmarzł Dunaj paraliżując żeglugę. 11 stycznia zima dotarła do Albanii gdzie mrozy sięgnęły -22°C i było w całym kraju dużo śniegu. Zamarzło jezioro Szkoderskie. 18 stycznia śnieg spadł nawet na Majorce i Wyspach Kanaryjskich i Tunezji. Śnieg  jest praktycznie w całej Europie za wyjątkiem części Hiszpanii, Portugalii, nizinnych Włoch i Wojwodiny, Wysp Brytyjskich.

Jeśli chodzi o trzęsienia ziemi to odnotowano następujące 4 stycznia na wschodnim wybrzeżu Wielkiej Brytanii 3,9°R w miejscu gdzie rzadko one bywają. Dnia 7 stycznia w południowym Iranie wystąpiło trzęsienie ziemi 5,1°R z 4 ofiarami. 18 stycznia w środkowych Włoszech w  Abruzji odnotowano trzęsienie 5,7°R w tych samych miejscach co tragiczne w poprzednich miesiącach. Skumulowanie trzęsienia i wielkiej pokrywy śnieżnej  spowodowało zejście lawiny na  luksusowy hotel na wysokości 1200 m. Ekipy ratunkowe z powodu olbrzymich zwałów śniegu przybyły późno i zdołały uratować 9 z 30 osób i psy.  Do tego jeszcze rozbił się śmigłowiec ratunkowy zabijając 6 osób. Dnia 22 stycznia na Wyspach Salomona odnotowano bardzo silne trzęsienie 8,0°R, z powodu głębokości ogniska 136 km nie odnotowano strat i tsunami.  25 stycznia na Krecie było 5,3°R.

Wybuchy wulkanów to 20 stycznia Colima w Meksyku  pierwszy  raz od 1913 roku, 26 stycznia niewielka erupcja Etny pierwsza od maja ub. roku oraz silna eksplozja wulkanu Fuego w Gwatemali.

Powodzie odnotowano w Malezji około 5 stycznia, w Argentynie  i Tajlandii około 18 stycznia, na Sycylii 24 stycznia z powodu wielkich opadów deszczu wystąpiła plaga osuwisk. 23 stycznia wyjątkowo o tej porze na Florydzie i Alabamie wystąpiła seria tornad. 24 stycznia w Peru na skutek ulewnych deszczy do rzeki w mieście Lircay runął hotel z czasów kolonialnych. Około 24-28 stycznia straszliwe pożary w Chile – ponad 100 ognisk i burz ogniowych.

W styczniu pojawił się w kraju wirus ptasiej grypy H5N8, a u nas odnotowano jeden przypadek grypy H5N1 zawleczonej z Afryki – na szczęście jej zaraźliwość jest niska. Poza tym stwierdzono wiele zachorowań na infekcje rotawirusowe – tzw. grypą żołądkową.

Dnia 2 stycznia w Nowej Szkocji morze wyrzuciło tysiące rozgwiazd, krabów i innej fauny dennej bez wyraźnego powodu. 18 stycznia na plaże w Evergaldes na Florydzie morze wyrzuciło 95 martwych orek karłowatych. Być może ma to związek z uwalnianiem się z dna oceanicznego metanu ze złóż klatratów tego gazu.

Stanisław Bednarz

Robert K. F. Leśniakiewicz

Pogodowe podsumowanie października 2016

Tegoroczny październik w Jordanowie był wyjątkowo mokry, pochmurny i chłodny. Dni z deszczem było aż 20, pozostałe były przeważnie pochmurne, dni naprawdę pogodnych i w miarę ciepłych  zliczyłem tylko 5 to jest w dniach 1, 15, 23, 24 i 28 października. Spowodowało to znaczny stopień zmniejszenia usłonecznienia ponad 50%. Nic też  dziwnego, że suma opadów jak na ten miesiąc była bardzo wysoka około 133,73 mm, gdzie przypominam że średnia wieloletnia dla października w Jordanowie to 55 mm. Czyli wielkość miesięcznego opadu była przekroczona około 2,5 krotnie. Podobnie wysokiej sumy opadów nie mieliśmy w Jordanowie  jak i w całym regionie od 1974 roku gdy w Jordanowie notowano 155 mm.

Największe opady dobowe zanotowano 3.X -29 mm, 4.X -26 mm, 5.X -36 mm łącznie za trzy dni 91 mm. Były miejscowości z bardzo wysokimi sumami opadów  np. 4.X w Węglówce spadło 54 mm, 5.X w Ustroniu 61 mm, w Makowie 47 mm. Nic dziwnego że po raz pierwszy w tym roku Skawa w Jordanowie przekroczyła stan ostrzegawczy. 4 października o godz. 18 osiągnęła 288 cm. Przekroczenie stanu ostrzegawczego trwało około 6 godzin. W Radziszowie w tym czasie przekroczony był stan alarmowy. Dalszy wzrost wody w Skawie został zatrzymany przez padający śnieg. Bo mieliśmy w tym miesiącu również istotny epizod zimowy.

Śnieg zaczął popadywać  4.X wieczór, popadywał też 5-go ale trwałą pokrywę tworzył powyżej 750 m n.p.m. (np. już wtedy na Obidowej było biało), 6.X rano obudziliśmy się z pokrywą około 5 cm. Ale im wyżej tym śniegu było więcej. W Bogdanówce napadało 24 cm śniegu, w Lipnicy Wielkiej 12 cm, w Zakopanem 18 cm. W Tatrach i na Babiej Górze w tym czasie spadło około 50 cm. Śnieg topił się powoli i niechętnie. Tam gdzie go dużo napadało np. na górnym Przykcu odnotowano wielkie zniszczenia i obłamania drzew liściastych, które nie zrzuciły liści i nie były przygotowane na takie ciężary. Na Krowiarkach ofiarą śniegu było kilkaset drzew liściastych. W Jordanowie śnieg już stopniał 7.X po południu, ale na Przykcu utrzymywał się dalej.

W związku z roztopami woda w Skawie  osiągnęła 263 cm  czyli tylko 7 cm poniżej stanu ostrzegawczego. Przez resztę dni października Skawa utrzymywała się w strefie stanów wysokich i średnich nigdy nie schodząc do niskich co jest charakterystyczne dla października pogodnego. W dniu 9 października śnieg wycofał się na wysokość ponad 850 m. 15 października przyszło upragnione słońce i ciepło tak że śnieg wycofał się w wyższe partie Babiej Góry. Jaką-taką pogodą z umiarkowanym deszczem cieszyliśmy się do 2o października, kiedy znów zaczęło obficie lać.

U nas  w dniach 20-21.X spadło 21 mm, ale w Lachowicach około 45 mm. Duże nawodnienie zboczy spowodowało nawet punktowe osuwiska jak na cmentarzu w Stryszawie i przy domu w Kojszówce.  23-go nadszedł pierwszy istotny przymrozek tej jesieni około -2°C (w mieście było wtedy -0,8°C), przy pięknej pogodzie trwała jednodniowa eksplozja barw jesieni, czerwieniły się wszystkie buczyny i dębiny, zaś 24-go przyszedł wiatr halny i zlikwidował śnieg na Babiej Górze, a u nas zrzucał ogromne ilości liści.

28 października bardzo silny przymrozek przy dolinie Strącza notowano -5,5°C (w mieście było -3,5°C), woda w garnczkach dla zwierząt zmarzła. W Krakowie było -6°C. Odnotujmy jeszcze, że średnia temperatura października była niższa o około 1 stopień. W najcieplejszych dniach nie przekraczała 20 stopni.

Do końca miesiąca spadło 80 % liści. Po stopnieniu śniegu przyszedł umiarkowany wysyp grzybów, podgrzybków, kozaków, maślaków, rydzów było mało, a opieńki w ogóle, co jest ewenementem. Ogrody przydomowe zapełniły się łanami czernidlaków.

Początek października dał się we znaki też w świecie i w Europie. Nad Bałtykiem w dniach 5-7.X szalał sztorm powodując cofkę w rzekach przymorza, zalało też plac św. Marka w Wenecji. Nad Karaibami i Florydą w dniach 4-10.X szalał tropikalny huragan Matthews, który szczególnie dotknął znękane Haiti (podnoszące się z ruin po straszliwym trzęsieniu ziemi w 2010 roku).

12 października w Hiszpanii wystąpiły powodziowe opady np. w Barcelonie spadło 110 mm, Odessę zdemolował sztorm. Tajfuny szalały też nad Filipinami.

W dniach od 27 do 31 października w środkowych Włoszech koło Parku Monte Sibbilini wystąpiło kilka trzęsień ziemi od 5,5-6,5°R. Trzęsienia te nie spowodowały o dziwo ofiar w przeciwieństwie do sierpniowych, ale tysiące ludzi zostało bez dachu nad głową. Uszkodzona została w Nursji katedra św. Benedykta. Podobnie silne były dawno aż w 1980 roku. Dziwne trzęsienie 5,8°R odnotowano 29-go  koło wulkanu podwodnego Marsilli na Morzu Tyrreńskim. Z wybuchów wulkanów trzeba wspomnieć o wulkanie na wyspie Lombok w Indonezji gdzie zaginęło kilkudziesięciu turystów w dniu 7 października.

Reasumując w tym czasie na Wyspie Wrangla w głębokiej Arktyce były wielkie anomalie dodatnie. W październiku odnotowano tylko 5 dni z temperaturą poniżej 0°C, a powinny być wszystkie. Średnia miesięczna była dodatnia co nigdy do tej pory nie zdarzyło się. Skutkuje to zaburzeniami prądu strumieniowego, który wygina się w meandrach na południe powodując zrzuty powietrza arktycznego na południe oraz zaburzenia pola barycznego, co objawia się blokadami niżowymi. Niże nie mogą swobodnie przemieszczać się z zachodu na wschód. Stąd anomalny październik. Niestety większość amerykańskich, polskich i chińskich  „uczonych”  (sponsorowanych i przekupionych przez paliwowe lobby węglowo-energetyczne, co doskonale pokazał Leonardo di Caprio w swoim filmie „Czy czeka nas koniec?”, a który wywołał wściekłość w środowiskach związanych z tymże lobby) zaklina rzeczywistość podważając zmiany klimatyczne na Ziemi w sobie tylko wiadomych celach (nazwijmy rzecz po imieniu – nabicia kabzy!)

 

Stanisław Bednarz

Robert K. Leśniakiewicz

 

Sprzątanie dzikich wysypisk

W dniu 29 października na sprzątanie dzikich wysypisk wyruszyła ekipa złożona z 5 osób dorosłych i około 25  uczniów z Zespołu Szkół im. bł. ks. P. Dańkowskiego i ZS im. H. Kołłątaja.

Ekipa z ZS Kołłątaja sprzątała teren wokół kościoła i szkoły. Trudniejsze zadanie powierzono młodzieży z Chrobaczego. Sprzątano dzikie wysypiska wokół dawnego nieczynnego wysypiska miejskiego. Teren ten pięknie zarasta lecz od czasu do czasu jakiś nie mądry obywatel wyrzuca tam całe przyczepy śmieci. Jest to irracjonalne bo śmieci można wywieźć na oczyszczalnie w cenie płaconej miesięcznie.

W sprzątanych wysypiskach znajdowano worki wydawane odbiorcom co świadczy o całkowitym braku logiki tych poczynań. Zlikwidowano 2 duże wysypiska znajdując tam sterty plastików, butelek, zderzaków samochodowych, szkła, muszli klozetowych, umywalek, szmat oraz połacie folii.

Wywieziono na oczyszczalnię 6 przyczep odpadów. Przyczepę pożyczył pan Jan Kubiński z ulicy Komunalnej. Prace koordynowali i czynnie uczestniczyli członkowie Towarzystwa Miłośników Ziemi Jordanowskiej Wacław Bednarz – radny, Stanisław Bednarz – Prezes, Piotr Kargul.

Wielkie wyrazy uznania należą się młodzieży która nie zważając na pogodę zmagała się ze stosami śmieci. Żałować należy że tak mało osób dorosłych pomaga w tej akcji. To już czwarte tego typu sprzątanie, efekty zaczynają być widoczne.

Zdjęcia – http://grzybypl.blogspot.com/2016/10/sprzatanie-dzikich-wysypisk.html

Stanisław Bednarz

Pogodowe podsumowanie lata 2016 roku

 

Trzeba przyznać, że było to ciekawe lato. Przede wszystkim dlatego, że została wreszcie przełamana susza, która męczyła nas od kilku lat. wystarczy spojrzeć na załączoną tabelę (ilość opadów w dm³/m²):

m-c/rok 2013 2014 2015 2016
Czerwiec 133,47 82,17 39,31 111,62
Lipiec 61,06 96,54 93,95 168,80
Sierpień 43,89 109,30 15,15 101,99
R-m 238,42 288,01 148,41 382,41

 

Jak widać, w tym roku, w lecie mieliśmy sumę opadów przewyższającą sumy opadów z pozostałych lat o 143 l/m²! Oczywiście natychmiast odbiło się to na urodzaju w polach i lasach naszego regionu. A pogoda w lecie 2016 roku kształtowała się następująco:

CZERWIEC

Miesiąc, jak widać z tabelki, był wreszcie wilgotny ale nie obfitował w burze, których było 4. Dni z opadami było 12, z czego najbardziej mokrym był ostatni dzień miesiąca, w którym spadło 17,68 mm wody w postaci deszczu i gradu. Najcieplejszym był dzień 24.VI, kiedy to temperatura osiągnęła +35,5°C, zaś najchłodniejszy poranek był dnia 6.VI, kiedy to temperatura spadła do +4,4°C, a w Kotlinie Orawsko-Nowotarskiej pojawiły się przymrozki do -4,7°C przy gruncie i -3°C na wysokości 2 m. W czerwcu odnotowano 2 dni z wiatrem halnym. W dniu 23.VI ogłoszono ostrzeżenie ppoż. II stopnia, a 29.VI – ostrzeżenie I stopnia. W czerwcu wilgotność powietrza osiągała 20%. Odnotowano 5 dni upalnych. Około 10 czerwca znikł ostatni płatek śniegu z Babiej Góry.

W czerwcu do ciekawszych wydarzeń można zaliczyć: 1.VI-wielka biblijna plaga szarańczy w Dagestanie; 2.VI – powodzie we Francji i Niemczech; 3.VI – pojawiły się pierwsze kurki i koźlarze, pojawił się także pierwszy żółciak siarkowy; 7.VI – pojawiły się podgrzybki złotawe i borowiki usiatkowane, a 11.VI – zakwitły podkolany białe; 28.VI odnotowano wysyp kurki.

W dniu 17.VI przez nasz kraj przewaliły się wichury i ulewy; 20.VI w Serbii spadł grad o wielkości pięści, a w Europie Zachodniej pojawiły się katakliktyczne opady. W dniu 23.VI Północno-Wschodnią Anglię nawiedziła powódź spowodowana przez 3-godzinną ulewę. 26.VI – przez Polskę znów przewalają się nawałnice, a w USA powstały powodzie w Wirginii i okolicznych stanach. W nocy z 19 na 20 czerwca w Poroninie wskutek ulew burzowych spadło 67 mm, w Jabłonce 50 mm podczas gdy u nas około 5 mm.

LIPIEC

Ten miesiąc tradycyjnie mokry był wreszcie takim właśnie tego roku. Było w nim 16 dni opadowych, w tym 10 burz, z czego 1 burza „sucha” bez opadów. Temperatura maksymalna sięgnęła +34,6°C w dniu 31.VI, temperatura minimalna sięgnęła +7,1°C w dniu 8.VII. W lipcu odnotowano 1 dzień z wiatrem halnym. Odnotowano także 6 dni upalnych. Odnotowano także 6 dni upalnych. W dniach 16-17 VII nad Beskidami i Tatrami były opady ciągłe, Skawa osiągnęła stany wysokie 202 cm. Na Markowych Szczawinach za 2 dni spadło 92 mm.

Do ciekawszych wydarzeń należy zaliczyć: 2.VII pojaw grzybów w tym goryczaków żółciowych – pierwszy od 3 lat: 9.VII w Jordanowie w czasie burzy piorun uderzył w dom na ul. Banacha i zapalił go. Dnia 12.VII na Rynku pojawiły się borowiki ponure. W dniu 14.VII nocne nawałnice w Polsce Północnej – w Gdańsku spadło 160 mm deszczu! – zaś na Helu 123 l/m². 14.VII w Norylsku za kołem podbiegunowym na Syberii odnotowano +27°C. Pierwsze koszenie pszenicy odnotowano 21.VII. Dnia 23.VII ekstremum wysypu prawdziwków letnich. 25.VII na Skawie odnotowano 220 cm, bo w Spytkowicach i Skawie było oberwanie chmury, w tym czasie na Turbaczu spadło 71 mm. W dniu 24.VII w Kuwejcie odnotowano temperaturę +54°C, co uznano za rekordowy wynik wszech czasów. Indie nawiedziła powódź. 26.VII podczas burzy w Krakowie Balice spadło 61 mm w czasie ŚDM, a na Woli Justowskiej tylko 15 mm. W dniu 30.VII w Górach Smoczych (RPA), Lesotho i Swaziland spadł śnieg… Pod koniec miesiąca u nas zaczyna czerwienieć jarzębina.

SIERPIEŃ

I znów ten zazwyczaj skwarny miesiąc był w tym roku umiarkowanie ciepły i wilgotny. W sierpniu mieliśmy 9 dni opadowych i 4 burze. Najgorętszym dniem był 29.VIII – kiedy to temperatura wzrosła do +30,3°C, zaś najchłodniejszym był ranek 11.VIII z temperaturą +6°C w mieście i jedynie +3,4°C poza miastem, a tylko +0,2°C na Kasprowym. Były tylko 3 dni upalne. Odnotowano także 3 dni z wiatrem halnym.

Z ciekawszych wydarzeń warto odnotować: 4.VIII – pojawiła się tzw. zombie-epidemia wąglika na Syberii, która zabiła wiele zwierząt domowych; 6.VIII – jedyna w tym roku obserwacja czarnego bociana nad Strączem. 9.VIII – zakwitły wrzosy od spodu łodyżki, co zwiastuje wczesną i ostrą zimę; 10.VIII – przy temperaturze zaledwie +0,2°C pojawił się śnieg z deszczem w Tatrach, ale nie utworzył trwałej pokrywy; 15.VIII – powodzie w Moskwie i w Luizjanie (USA) po nawalnych deszczach; w Luizjanie powódź tysiąclecia spadło 700 mm deszczu bez cyklonu. 16.VIII ostatnie koszenia owsa. 18.VIII – opad śniegu w Lesotho i w Szwecji! Poza tym w Zatoce Gdańskiej pojawiły się wielkie ilości chełbi modrych – naszych bałtyckich meduz nieszkodliwych dla zdrowia, zaś w Dźwirzynie na plaży znaleziono włócznika – rybę znaną z wód podzwrotnikowych, w tym Trójkąta Bermudzkiego… 22.VIII – kolejna powódź w Indiach i trąba powietrzna nad Chorzowem, (21.VIII) w tym czasie w Jodłowniku spadło 49,8 mm deszczu nawalnego; tego samego dnia w Stegnie znaleziono martwego wieloryba; 24.VIII – trzęsienie ziemi w Środkowych Włoszech o sile 6,2°R. Ponad 200 ofiar i znaczne straty materialne, tego samego dnia trzęsienie ziemi w Birmie 7,20R tylko kilka ofiar. 26.VIII – brak śniegu na szczytach Tatr, wilgotność powietrza 28%, a samoloty nie zostawiają smug kondensacyjnych – przez trzy kolejne dni. 26.VIII w Ojmiakonie – biegunie syberyjskiego zimna – pierwsze silne przymrozki. 27.VIII w Magadanie nad Morzem Ochockim pierwszy śnieg. Dnia 30.VIII – w Norwegii znaleziono 300 reniferów zabitych uderzeniami piorunów w tamtejszych górach. 31.VIII jaskółki jeszcze nie odleciały , pojedyncze bociany też. Na Atlantyku uformowały się 3 cyklony  słabe na literę G, H, I  od początku roku było 6 słabych i 2 średnie.

Ze spostrzeżeń ogólnych należy nadmienić, że zaobserwowano przyspieszenie wegetacji o jakieś 2-3 tygodnie, co pozwala mieć nadzieję, że jesień może być długa i stosunkowo łagodna.

Jak widać, mimo łagodnego lata, na świecie mają miejsce straszne wydarzenia mające związek z pogodą i jej zmianami, a co jest powiązane z Efektem Globalnego Ocieplenia. Nie ma złudzeń co do tego, że kolejne zmiany nadejdą i będzie nas to bolało. Możemy się tylko cieszyć z potężnego urodzaju grzybów, który mamy w tym roku.

Robert K. Leśniakiewicz

Stanisław Bednarz     

Grzybobranie we mgle na koniec lata

No i mamy koniec klimatycznego lata, które nie było aż takie złe, jak to się nam wydawało. Było jednym z najlepszych w ostatnim ćwierćwieczu – jak mniemam! Oczywiście korzystając z wyżowej pogody pognałem z samego rana w lasy Na Podlaskach i stoku Cioska.

Pogoda była cudowna, choć mglista – widzialność jakieś 20 m, a i temperatura niezbyt zachęcająca – tylko +7,1°C. Ale na górze widać już było lachy niebieskiego nieba, więc grzechem byłoby nie pójść.

Na Podlaskach oczywiście nazbierałem pół koszyka maślaków ziarnistych i sitarzy. To są takie „grzyby awaryjne”, które się zbiera, jak w lesie nie ma czegoś lepszego. Potem znalazłem całą masę najrozmaitszych koźlarzy: topolowych, czerwonych, brązowych, białych, białawych i szarozielonych. Do tego podgrzybki: brunatne i zielone zajączki. Poza tym kilka prawdziwków – dość pogryzionych i zaledwie kilka kurek – te ostatnie mogłem policzyć na palcach jednej ręki. Za to obrodziły kolczaki obłączaste i pojawiły się także poćce.

W sumie po 40 minutach zbierania miałem pełny koszyk. Podziwiałem czarcie kręgi z kolczaków i mleczajów, które obrodziły nad podziw tego roku.

A teraz o tym, co mnie naprawdę irytuje w lesie – są to pseudo-grzybiarze, którzy rozwalają grzyby, których nie zbierają czy które są niejadalne z innych względów. Takich bym po prostu wieszał!

Pogoda wyrobiła się, mgła znikła i temperatura szybko poszła w górę – o godzinie 10:00 mamy już +20°C i neapolitańskie niebo nad głową. Jak na pożegnanie lata, to jest cudownie!

A jutro już jesień…

Fotki – http://grzybypl.blogspot.com/2016/08/grzybobranie-we-mgle-na-koniec-lata.html

Robert K. Leśniakiewicz