Najstarszy strażak miasta Jordanowa

W dniu 2.IX.2017 roku najstarszy strażak i członek Orkiestry Dętej OSP Jordanów, Druh Adam Leśniakiewicz obchodził 90 urodziny. Piękny wiek, godny odśpiewania Mu „200 lat!”

Druh Adam Leśniakiewicz działał aktywnie w jordanowskiej OSP – uczestniczył w wielu akcjach ratowniczo-gaśniczych, za co wielokrotnie wyróżniano Go odznakami państwowymi i resortowymi.

Poza swymi sukcesami zawodowymi, Szanowny Jubilat może poszczycić się także osiągnięciami artystycznymi. W Orkiestrze Dętej OSP Jordanów grał na talerzach orkiestrowych i był znakomitym instrumentalistą, co zostało dostrzeżone i docenione przez jury wielu konkursów orkiestr dętych, w których brał On udział – m.in. indywidualna nagroda na konkursie na szczeblu wojewódzkim, a także indywidualna nagroda na Przeglądzie Orkiestr Dętych Polski Południowej, którą szczególnie sobie ceni.

Poza muzyką, nasz Jubilat zajmował się także aktorstwem – był członkiem Kółka Teatralnego przy OSP Jordanów – gdzie z powodzeniem wcielał się w role w granych przez Kółko spektaklach, że wymienię tylko „Romans z wodewilu”, „Krowoderskich zuchów”, „Królowa przedmieścia”, Młynarz i jego córka”, „Imieniny pana dyrektora”, „Leśna droga” i „Moralność pani Dulskiej”. I tutaj także odnosił sukcesy i był dostrzeżony przez krytyków i media.

Koledzy-strażacy i orkiestranci (w tym wielu młodych muzyków) uczcili Jego jubileusz wieczornym koncertem (który zgromadził także wielu mieszkańców ul. Mickiewicza) oraz upominkiem. Szanowny Jubilat także zaprodukował się i wraz z orkiestrą zagrał na czynelach.

Druh Adam Leśniakiewicz i Jego rodzina pragnie podziękować wszystkim Jego kolegom z OSP i Orkiestry za pamięć i koncert, który sprawił Mu wiele przyjemności.

Zdjęcia – http://grzybypl.blogspot.com/2017/09/najstarszy-strazak-jordanowa.html

REDAKCJA   

Reklamy

Pogodowe podsumowanie sierpnia

Sierpień był w Jordanowie  bardzo upalny suchy poza dwoma dniami ciągłego deszczu i skąpymi w naszych stronach  w opady  burzami, ogólnie rzecz biorąc spadło 75,75 mm deszczu.

 

Burze w Jordanowie o umiarkowanym i słabym nasileniu niewielkim opadem i słabymi grzmotami  miały miejsce 2, 3, 10, 12, 17, 22, 25, 27   sierpnia.

 

U nas było spokojnie, lecz w miesiącu tym uaktywniły się gwałtowne dynamiczne  zjawiska burzowe w północnej Polsce, które przetrzebiły w nocy z 11 na 12 sierpnia znaczne obszary Borów Tucholskich. Zniszczeniu uległo 7, 7 mln m sześciennych drzew.

 

Podobna sytuacja była w 2002 roku w Puszczy Piskiej ale „tylko” 2,5 mln  m³ powaliło, zaś słynny huragan z 2004 roku powalił na Słowacji jedynie 3-5 mln m³ drewna – zob.: http://wszechocean.blogspot.com/2017/08/dujawica-nad-jordanowem-przypomnienie.html i http://wszechocean.blogspot.com/2017/08/czy-jeszcze-bedzie-tanap-wspomnienie.html, a także http://wszechocean.blogspot.com/2017/08/szalenstwa-sierpniowej-pogody.html.

Meteorolodzy taką niszcząca burzę  nazywają  bow-echo. Wiatr towarzyszący burzy nie ustawał po przejściu czoła burzy i osiągał w porywach do 140 km/h.

 

Ostrzegano o nasileniu się gwałtownych zjawisk atmosferycznych w związku z  nie notowanym ociepleniem klimatu, ale cóż nasi doktorzy z różnych Akademii Rolniczych i „szyszkowi” profesorowie wiedzą lepiej. Najlepiej zwalić na karę Boską, zamiast prawidłowo kształtować drzewostan na obrzeżu monokultur aby przejmował  pierwsze uderzenie niszczącego wiatru. Do tego władze szczebla państwowego zajęte wieczną adoracją siebie i cudownych obrazów zapomniały na czas udzielić pomocy. Chwała strażakom ochotnikom, sołtysom i wójtom zniszczonych obszarów. Czerwona kartka dla PiS-wojewodów pomorskich i kujawsko-pomorskich.

 

Do działań minimalizujących szkody od wiatru, należy zaliczyć: odpowiednie planowanie cięć rębnych z przestrzeganiem, prawidłowe prowadzenie cięć pielęgnacyjnych (bez zbytniego rozluźnienia zwarcia), urozmaicanie składu gatunkowego drzew.  Tego się nie robi. Za to w sierpniu trwała w dalszym ciągu  rabunkowa wycinka w Puszczy Białowieskiej. Wszystkie bzdury, które wrzucają „leśnicy”, a raczej drwale zwani „pozyskiwaczami” należy uznać za kłamstwo. Drewno to kupują przedsiębiorcy z Bystrej i Sidziny, którzy na pewno nie skupywaliby skornikowanego drewna. Wg prof. Szyszki wszystko należy ciąć  jak powiedział  niejaki Rydzyk: Alleluja i do przodu. W tym wypadku do tyłu i w obszary ciemnoty  i chciwości.

 

Ale po kolei jak było. Miesiąc rozpoczął się ogromnymi upałami temperatura osiągała +36…37°C. Upały trwały od 1 do 5 sierpnia. Najgorętszy był 1 sierpnia w Silniczce na pograniczu łódzkiego i kieleckiego  notowano +37,2°C, w Radomsku 36,7°C, w Rzeszowie i Tarnowie +36°C. U nas było +35,6°C.

 

Na Skawie wielka niżówka 150 cm. W nocy z 1 na 2 sierpnia obszary Wielkopolski, Pomorskiego, Kujawsko-Pomorskiego doświadczyły pierwszych niszczących burz i zerwało kilkadziesiąt dachów. W naszych stronach jedynie opad burzowy  na Obidowej możemy uznać za znaczący około 34 mm.

 

2 i 3 sierpnia trwały nadal afrykańskie upały, a burza spowodowała szkwał na Jeziorze Żywieckim.

 

8 sierpnia na Suwalszczyźnie rano odnotowano tylko +5°C.

 

10 sierpnia dwie wielkie burze ominęły Jordanów po raz kolejny, za to zniszczenia na Ziemi Lubuskiej, w Łodzi i koło Kędzierzyna i na Górnym Śląsku zerwało łącznie około 500 dachów…

 

W Sobolicach nad Nysą Łużycką odnotowano 135 mm (!!!) opadu burzowego, w Zielonej Górze 52 mm.

 

9, 10 i 11 sierpnia to znów nawrót upałów na Powiślu Dąbrowskim +36°C, u nas 11 sierpnia +36°C.

 

9 sierpnia ogłoszono w Małopolsce III° alertu upałowego.

 

W nocy z 11 na 12 sierpnia wydarzyła się wspomniana wcześniej tragedia w Borach Tucholskich, zginęły dwie harcerki, tysiące hektarów lasu powalone jak po Meteorycie Tunguskim czy ataku atomowym. Szczególne zniszczenia w okolicach Rytla, Czerska, Szubina, Lipusza. Poginęła też masa dzikiej zwierzyny.  Uszkodzonych zostało około 3000 budynków.

Po opuszczeniu naszego kraju burza ta pustoszyła Łotwę i Finlandię. Do tego koło Elbląga pojawił się straszliwy wiatr szkwałowy 150 km/h. W Gnieźnie piorun uszkodził wieże katedry.

 

Burza 12 sierpnia spowodowała w naszych stronach jeden znaczący opad  41 mm na Leskowcu. Zaczynają się u nas  pojawiać chłodne ranki 14 sierpnia w Poroninie +4°C, u nas +7°C.

 

17 sierpnia znów ominęły nas 2 burze, a w Rabce i Tokarni spadł  norymniok, a u nas tylko parę kropel.

 

W dniach 17-18 znów trzecia fala upałów do +35°C. W wyniku tego Strącze i jego dopływy przestały płynąć. Te fale upałów spowodowały też strukturalne sierpniowe bezgrzybie.

 

19 sierpnia rozpoczął się opad ciągły, który trwał do 20 sierpnia do godziny 17. W Jordanowie  spadło 68 mm deszczu i nastąpiło częściowe nawodnienie. Były miejsca gdzie łączny opad  przekroczył 100 mm, np. w Tatrach i w Bogdanówce oraz Korbielowie. Skawa osiągnęła poziom 221 cm, to jest  strefa środkowa stanów wysokich. Ale 23.VIII opadła już do stanów niskich 159 cm.

 

22 był chłodny ranek w Jordanowie około +6°C i przeszła niewielka burza, za to koło Darłowa i Słupska przeszły wielkie opady także w okolicach Darłowa rzeki przekroczyły stan alarmowy i były podtopienia gdyż jednorazowo spadło około 70 mm.

 

21 sierpnia w Więcborgu sfilmowano trąbę powietrzną.

 

27 sierpnia rano o 6 przeszła silna burza, krótkotrwała z deszczem norymnym około 3 mm. Podsumowując trzeba stwierdzić wielką różnicę między gorącą Polską Południową, a mokrą, dużo chłodniejszą i pełną groźnych zjawisk atmosferycznych Polską Północną.

 

W dniach 29-31 sierpnia pojawił się słaby wysyp borowików, pocieców i koźlarzy – zob. relacje – http://grzybypl.blogspot.com/2017/08/a-w-lasach-juz-wrzesniowo.html i http://grzybypl.blogspot.com/2017/08/ida-prawdziwki.html.

 

A co w Europie i na świecie? Główna informacja to wielka fala upałów związana ze stacjonarnym wyżem Lucyfer, to on nam też podsyłał gorąco i był odpowiedzialny za ciągle trwające wielkie  pożary lasów w Chorwacji, Albanii, Korsyce, Portugalii, Grecji, Algierii i innych krajach.

Na początku miesiąca w krajach południowej Europy temperatury osiągały +40°C, a na Środkowym Wschodzie i w południowo-zachodnich stanach USA do +50°C.

 

5 sierpnia „przystojny” bolid przeleciał nad Seattle w USA.

 

7 sierpnia zaobserwowano zaćmienie Księżyca w Europie, zaś 21 sierpnia zaćmienie słońca w USA.

 

Bardzo silne powodzie w Wietnamie gdzie na początku miesiąca zginęło 26 osób, w Sierra Leone i Kongo  gdzie wskutek lawin błotnych zginęło 1200 osób.

 

7 sierpnia niszczące tornado w Okalhomie.

 

8 sierpnia fala niszczących burz  na Istrii i we Francji gdzie piorun raził 8 osób. Na Maderze drzewo dokonało aktu świętokradczego spadając na procesję maryjną w dniu 15 sierpnia, zabijając ludzi…

 

Trzęsienia ziemi wystąpiły 8 sierpnia w Syczuanie w Chinach 6,5°R,  gdzie  zginęło 19 osób. 9 sierpnia koło Rijeki tylko 3,7°R, które spowodowały paniczne wyjazdy turystów. 22 sierpnia na włoskiej wyspie Ischlia koło Pól Flegrejskich (jeden z europejskich drzemiących superwulkanów) o sile 4,3°R. Mimo tej małej siły wiele zniszczeń z powodu lichych budowli i 2 osoby zginęły, a 38 rannych.

 

Na wyspach Kanaryjskich wykwit toksycznych parzących alg, liczne poparzenia.

 

10 sierpnia w ujściu Amuru utknął na mieliźnie 40 tonowy wal grenlandzki.

 

Z powodu globalnego ocieplenia lodowce alpejskie odsłaniają  szczątki ofiar walk I wojny światowej i osób zaginionych w 80-tych latach XX wieku. Innym objawem topnienia wiecznej zmarzliny powyżej 3000 m są gigantyczne osuwiska skalno-błotne w szwajcarskich Alpach w rejonie zwanym Gryzonia.

 

23 sierpnia Chiny i Hong-Kong zaatakował tajfun Hato.

 

24 sierpnia na Atlantyku uformował się huragan Harwey, który 26 i 27 zaczął pustoszyć Teksas i Luizjanę, a pod koniec miesiąca spowodował wielką powódź w Houston, które to miasto znalazło się pod wodą.

 

Nie odnotowano istotnych wybuchów wulkanów.

 

 

Stanisław Bednarz, Robert K. F. Leśniakiewicz

Dni Jordanowa: Legowisko 2017

Już stało się tradycją, że w czasie Dni Jordanowa mamy ekspozycję konstrukcji z klocków Lego, której animatorem jest Pan Damian Wicher.

W tym roku w jordanowskim Legowisku uczestniczyło 40 wystawców z różnych stron kraju. Tym razem ekspozycja zajęła aż dwa piętra naszego Magistratu. Lejtmotywem był świat Wojen Gwiezdnych – na parterze, w pomieszczeniach USC oraz pomniejszony obraz naszej cywilizacji na Sali Obrad.

Jeżeli idzie o Wojny Gwiezdne, to poza znanymi już modelami kosmicznych pościgowców i myśliwców doszły jeszcze całe kompanie szturmowców Imperium oraz model kosmicznego krążownika Imperium. Poza tym modele robotów R2D2 i C-3PO naturalnej wielkości, różne warianty postaci złowrogiego Darth Vadera. Ale najbardziej finezyjnym jest figurka jakiegoś szturmowca Imperium siusiającego w toalecie! No bo ktoś słusznie postawił pytanie: jak takie potrzeby załatwiało się w pełnej zbroi?

Do tego wszystkiego były modele marsjańskich łazików w różnej skali, które nawet jeździły strasząc małe dzieci. Te ostatnie najlepiej bawiły się w hallu konstruując różne rzeczy z klocków.

Mnie osobiście najbardziej podobała się dżungla z różnymi potworami, trollami itp. wytworami naszej wyobraźni. Ta ekspozycja zajmowała ogromną powierzchnię i stanowiła mieszaninę kształtów i barw. Czegoż tam nie było! Poza drzewami i inną wegetacją ustawiono tam ruiny jakby dawnych zamków czy innych budowli, a w nich straszące duchy, widma i kikimory. Wyglądało to wszystko naprawdę „zgroźnie”.

Poza tym było także moje ulubione miasteczko z modelami pociągów, modele różnych pojazdów oraz rzecz niezmiernie ciekawa – ekspozycja mobile z klocków lego – ruchomych instalacji przypominających dawne rojenia o perpetuum mobile.

Wystawa przyciągnęła uwagę przede wszystkim dzieci, które oglądały ją z uwagą, fotografując i filmując, co tylko się dało – no bo i było co. Okazuje się, że te wszystkie konstrukcje są wyłaniane w toku co miesięcznych konkursów i na naszej wystawie prezentowane są te najlepsze!

Pan Wicher marzy o tym, by w Jordanowie była stała ekspozycja LUGPol-u otwarta przez cały rok, co byłoby mocnym punktem w trakcie zwiedzania naszego miasta, no bo skoro Inwałd ma miniatury i Dinopark, Kraków swe muzea i zabytki, Wieliczka i Bochnia swe żupy, to Jordanów mógłby mieć swe Muzeum Klocków Lego czy coś w tym rodzaju. Można by dogadać się z Duńczykami i zrobić coś naprawdę fajnego dla dzieci i… niektórych dorosłych!  Pomysł świetny, więc dlaczegóżby go nie zrealizować?

 

Fotki i filmik – http://grzybypl.blogspot.com/2017/08/dni-jordanowa-legowisko-2017.html

R.K.F. Leśniakiewicz 

 Piekielny „Lucyfer” nad Europą

Przełom lipca i sierpnia 2017 roku był pod znakiem piekielnych upałów. A wszystko za sprawą utrzymującego się od 25.VII gorącego antycyklonu – wyżu o imieniu LUCYFER. To piekielne imię było całkowicie uzasadnione. W basenie Morza Śródziemnego zapanowały iście piekielne temperatury sięgające do +45°C. Płoną lasy w Hiszpanii, Włoszech i Grecji.

Ale i nie tylko, bowiem w południowo-zachodnich stanach USA i w Meksyku temperatury dobijają do +50°C. tak samo jest na Środkowym Wschodzie, gdzie temperatury doszły do +52°C! Wszystkiemu winne były nieruchawe wyże wiszące nad tymi obszarami. W Kalifornii ogniste tornada pustoszą tamtejsze lasy.

Nad naszym krajem – na szczęście – przechodziły także aktywne, atlantyckie niże, które przynosiły chłód i opady, ale na południu Polski odczuliśmy go także. LUCYFER dał nam popalić, i chociaż nie było u nas aż tak wysokiego ciśnienia, to było one powyżej normy – 1013 hPa. Tym niemniej było piekielnie gorąco, chociaż nie został pobity nasz lokalny rekord +38,3°C…

I jeszcze jedna rzecz ciekawa – pomimo piekielnych upałów, Bałtyk przy polskich brzegach jest chłodny – temperatura wody wynosi około +17,2°C w Kołobrzegu, +17,5°C w Ustce i zaledwie +18,4°C w Helu, co spowodowane jest zjawiskiem upwellingu – wypływu na powierzchnię zimnej, głębinowej wody w miejsce ciepłej – zwiewanej wschodnim wiatrem. Ciepłe wody mają teraz Duńczycy i Niemcy…

No właśnie, co do temperatury, to przedstawiały się one bardzo ciekawie – temperatura dnia często przekraczała +30°C – a zatem było upalnie. Upalnie i sucho, a co za tym idzie sucho także w lesie. Wilgotność powietrza utrzymywała się w granicach 20-30%. O grzybach mogliśmy sobie już tylko pomarzyć.

W dniu 9.VIII w województwie małopolskim i trzech innych: lubelskim, podkarpackim i kieleckim ogłoszono III° alertu upałowego, bowiem spodziewano się temperatury +35°C i powyżej. Na szczęście temperatura nie poszła wyżej, ale i tak trudno było to przeżyć. Było jak w hiszpańskiej piosence śpiewanej na Teneryfie – w kwietniu w południe śpi tylko leniwy sługa, w maju śpi już pan, a w czerwcu śpi kto żyw… Tak właśnie było u nas w sierpniu – pod tym względem mogliśmy się czuć jak mieszkańcy Lewantu.

Ten okres zakończył się rankiem, 12.VIII spektakularną burzą, która u nas była bardziej widowiskowa niż groźna. Na szczęście temperatura spadła i powietrze się oczyściło. Niestety – znów spadło za mało deszczów. U nas, bo w kraju znów odnotowano masakryczne wydarzenia w rodzaju ulew, nawałnic i trąb powietrznych. Jedna z nich zabiła 2 harcerzy. Ogółem wskutek nich śmierć poniosło 6 osób.

Mnie ta zmiana zaskoczyła na ślubie jednego z moich krewnych Beskidzie Wyspowym, w okolicach Limanowej – a dokładniej w Siekierzynie na wysokości 673 m n.p.m., gdzie temperatura o godzinie 14:00 spadła do +15°C i wiał zimny, zachodni wiatr, który dał się we znaki szczególnie kobietom ubranym w powiewne i przewiewne stroje…

Impreza weselna odbyła się w uroczym hotelu Sara w Laskowej, w niesamowitym krajobrazie jakby wyjętych żywcem z horrorów Lovecrafta czy weird stories Howarda, gdzie na wysokości 604 m n.p.m. temperatura wynosiła +15,5°C, a rankiem następnego dnia spadła do zaledwie +12°C. No i opady – w Laskowej lało prawie całą noc, a wieczorem była tam burza. Piorun rozwalił podstację transformatora, dzięki czemu w nocy zapadły egipskie ciemności, ale hotel miał swoje generatory energii elektrycznej, dzięki czemu dwa wesela trwały do białego rana.

Tymczasem w Jordanowie za weekend spadło zaledwie… 1,52 mm deszczu!!! Przez kraj przechodzą potężne nawałnice, deszczowe szkwały, uderzenia wiatru i trąby powietrzne. Różnica temperatur wynosi ponad 20°C, co przekłada się na energię zdarzeń. Burze w Polsce doprowadziły do tego, że 9.VIII aż 176.000 gospodarstw było bez prądu w łódzkim, mazowieckim, opolskim i lubuskim.

W Oleśnie tamtejsze mieszkanki zetknęły się ze zjawiskiem pioruna kulistego, który nawiedził ich mieszkanie przed potężną burzą.

Moi znajomi z Borów Tucholskich i Pomorza Gdańskiego informowali o straszliwych skutkach wichur, o całych hektarach powalonych drzew i odlesionych obszarów! Ogółem wyłamanych zostało ponad 8 mln m³ drzew!

Dnia 12.VIII potężne nawałnice runęły na Wielkopolskę, Śląsk część województwa małopolskiego i Pomorze. Polska płaci frycowe za głupotę rządzących, pazerność biznesmenów i deweloperki, za wylesianie całych obszarów, a las jest jedyną siłą zdolną do osłabienia żywiołów. U nas siedzieliśmy jak u Pana Boga za piecem. Pasmo Babiogórskie z jego lasami skutecznie ochroniło nas przed kataklizmami.

Upały najprawdopodobniej już nie powrócą i wcale nikt za nimi nie tęskni, ale tak czy inaczej spoglądamy z niepokojem w niebo. Czy spadnie deszcz? Pytanie jest o tyle istotne, że jak nie będzie deszczu, to powtórzy się sytuacja z lata 2003 roku, kiedy grzybów było niewiele i to rosły tylko tam, gdzie wypływała woda z podziemnych warstw wodonośnych. Czy teraz będzie podobnie?

Tego byśmy sobie absolutnie nie życzyli…

Zdjęcia i wykresy – https://grzybypl.blogspot.com/2017/08/piekielny-lucyfer-nad-europa.html        

R.K.F. Leśniakiewicz

Pogodowe podsumowanie lipca

Tegoroczny lipiec zaskoczył wszystkich. Oczywiście wszyscy spodziewali się, po czerwcowych szaleństwach pogody, że lipiec będzie spokojniejszy. Nic bardziej mylnego! Lipiec pokazał swe pazury. A to było tak:

W lipcu było ciepło, jak Pan Bóg przykazał. Temperatury nocne trzymały się pomiędzy +18,8°C a +8°C. Temperatury dzienne utrzymywały się w diapazonie od +16,1°C do +33,3°C. Najcieplejsza była III dekada miesiąca.

W lipcu spadło ogółem 93,29 dm³/m² deszczu. Były to głównie opady burzowe, zaś burz w tym miesiącu mieliśmy 16, przy czym w samym tylko 23.VII było ich trzy, zaś 10 i 11.VII – po dwie dziennie. Największe opady zarejestrowano w dniach 5, 14 i 21.VII – były to typowe „norymne” opady burzowe. Dni deszczowych było 18, zaś całkowicie pochmurnych – 14, pozostałe były bezchmurne lub z zachmurzeniem małym i umiarkowanym.

Na całe szczęście nie odnotowano jakichś gwałtownych zjawisk atmosferycznych – ochrona ze strony naszej Patronki była bardzo skuteczna. Powtarza się dziwne zjawisko omijania Jordanowa przez burze ze strony południowej i północnej. My dostawaliśmy jedynie ich skrzydłami.

W dniu 2.VII na Przykcu znaleziono pierwsze borowiki usiatkowane. W połowie miesiąca sypnęło borowikiem szlachetnym, poza tym pod koniec miesiąca pojawiły się także podgrzybki brunatne, borowiki grubotrzonowe i korzeniaste. Cały czas zbierana jest kurka. W małych ilościach rosną goryczaki żółciowe i różne gołąbki.

Istotnym i przerażającym jest to, co tymczasem działo się na świecie:

  • 1.VII przez Moskwę przewaliła się nawałnica z trąbami powietrznymi, która przyniosła wielkie straty. Tymczasem w Grecji odnotowano +45°C, a w Turcji +47°C.
  • 2.VII w wyniku wybuchu wulkanu Dieng Sileni Crater  na Jawie rannych zostało 10 osób, śmigłowiec lecący na pomoc rozbił się zabijając 10 osób.
  • 2.VII – upały na Bałkanach sięgnęły +44°C, m.in. w Bukareszcie, bardzo wysokie temperatury również w Bułgarii i Grecji.
  • 6.VII pojawiła się powódź w Japonii i Chinach, był to skutek tajfunu…
  • 7.VII w Grecji upały wciąż utrzymują się powyżej +40°C, w Kalifornii, Utah, Arizonie i Newadzie upały sięgają do +50°C, co skutkuje wieloma pożarami – szczególnie w Kalifornii. Tymczasem w Polsce mają miejsce nawałnice nad Śląskiem, zaś przez miejscowość Landzmierz przeszła trąba powietrzna – regularne tornado!
  • 10.VII przez Polskę przechodzą nawałnice, szczególnie w Wielkopolsce i na Podkarpaciu, gdzie miało miejsce ponad 1000 interwencji OSP i PSP.
  • 13.VII Straszliwe wielodniowe pożary lasów na Wezuwiuszu, wyglądało jakby wulkan wybuchł.
  • 17.VII Santiago de Chile zostało zasypane śniegiem, co spowodowało śmierć 1 osoby, która pośliznęła się i uderzyła głową w krawężnik – raport na ten temat znajduje się na stronie – http://wszechocean.blogspot.com/2017/07/sniezyce-nad-chile.html i http://wszechocean.blogspot.com/2017/07/sniezyce-zaskoczyy-mieszkancow-santiago.html.
  • 17.VII na wyspie Reunion wybuchł wulkan.
  • 18.VII w południowym Peru wystąpiło trzęsienie ziemi 6,4°R, wybuchła panika. Z kolei koło Kamczatki na wyspach Komodorskich silne trzęsienie ziemi 7,8°R, płytkie, nie było tsunami.
  • 18.VII chłody w całej Argentynie nawet północnej gdzie temperatura spadła do -6°C, na Patagonii do -25°C.
  • 19.VII Gwałtowne topnienie lodowców w Alpach odsłania szczątki dawno zaginionych bez wieści ofiar.
  • 19.VII wciąż srożą się pożary na południu Europy, szczególnie w Kampanii i na Sycylii. Okazało się, że jest to robota mafii, która podpalała lasy w celu uzyskania terenów budowlanych. Włoska wersja działań polskiego ministra od (niszczenia) środowiska…
  • 21.VII ziemia zatrzęsła się na greckiej wyspie Kos – wstrząsy o sile 7,3°R, znaczne straty materialne, wystąpiło niewielkie tsunami. W Chorwacji palą się lasy wskutek potężnych upałów, zaś w Dagestanie pojawiła się szarańcza.
  • 21.VII Gwałtowne zjawiska burzowe w okolicach Rzeszowa, Rzeszów zatopiło, w okolicznych wsiach zrywało dachy.
  • W Wiśle bardzo silny godzinny opad 68 mm, w zagłębieniach gromadziła się woda do 1,5 m!
  • 25.VII media doniosły o straszliwej suszy we Włoszech, tymczasem w Lubuskim i Zachodniopomorskim znów pojawiły się opady i nawałnice. We Wrocławiu w ciągu dwóch dni spadło ponad 100 dm³/m² deszczu.
  • 25 lipca w Pirenejach około 200 owiec spadło ze skał i zabiło się po ataku niedźwiedzia.
  • 27.VII susza pojawiła się w Austrii i Portugalii, Francji ,Albanii – płoną lasy. W wyniku pożarów szacuje się że zginęło 50 miliardów pszczół. Gwałtowna eksplozja wulkanu Siwiełucz na Kamczatce, odwołano loty samolotowe.
  • 28.VII w pn-zachodnich Indiach w prowincji Radżystan, gdzie jest pustynnie i z reguły nie pada, spadło w ciągu dwóch dni 1466 l/m² deszczu tworząc apokaliptyczny potop. Winna anomalia pola barycznego. W Kolumbii wystąpiło tsunami nieznanego pochodzenia, oceanolodzy podejrzewają osuwisko podmorskie.
  • 29.VII straszliwa nawałnica w Stambule zatopiła miasto, grad wielkości piłek golfowych uszkodził lądujący samolot, dwa tygodnie wcześniej przeszła podobna…

Ogólnie rzecz biorąc, kanikuła w pełni i nie było – u nas – tak źle, jak w reszcie kraju i świata. Możemy się tylko cieszyć z naszego szczęśliwego położenia. NB, lipcowa prognoza na Boże Narodzenie spełniła się co do joty!

 

Robert K.F. Leśniakiewicz

Stanisław Bednarz

Ubyło w Mieście…

Może to śmieszne, ale ten element tkwi w mej pamięci właściwie „od zawsze”, a przynajmniej do 1961 roku, kiedy sprowadziłem się do Jordanowa. A o co chodzi? – chodzi mi o kiosk RUCH-u, który znajdował się na rogu Rynku przy wylocie do ul. Kolejowej.

Płynęły lata, zmieniali się sprzedawcy, potem właściciele, zmienił się ustrój – a on jak szyldwach stał na posterunku. Można było kupić tam właściwie wszystko, co było niezbędne: zeszyty, ołówki, długopisy, gumki, gazety, zabawki, papierosy, zapałki i zapalniczki… – i od ponad miesiąca nie ma już kiosku. Zostało tylko puste miejsce i wspomnienia.

Trochę szkoda, że go już nie ma. Pozostała po nim jakaś pustka, którą wypełniają tylko wspomnienia o nim i ludziach, którzy tam handlowali i kupowali. Szkoda…

Robert K. F. Leśniakiewicz

Foto – http://grzybypl.blogspot.com/2017/07/ubyo-w-miescie.html

Katastrofy komunikacyjne kolejowe, drogowe i lotnicze w Beskidach

– wykład  Stanisława Bednarza i Roberta Leśniakiewicza w MOK  w dniu 26 kwietnia 20127 r.

 Przy wypełnionej sali  przedstawiciele Towarzystwa Miłośników Ziemi Jordanowskiej  Stanisław Bednarz i Robert Leśniakiewicz  przedstawili  historie spektakularnych katastrof  samolotowych, kolejowych i samochodowych w  Beskidach w tym szczególnie w okolicach Jordanowa.

Na wstępie Stanisław Bednarz  zaprezentował  13 katastrof kolejowych w latach 1883-2004. Oprócz tego omówiono incydenty na dużych spadkach szlaku kolejowego w Sieniawie, Kasinie Wielkiej, Spyrkówce koło Zakopanego, gdzie nachylenie sięga około 28‰.

Największe zainteresowanie wzbudziły katastrofa w Barwałdzie w 1944 roku, która zalicza się do największych w Polsce  gdzie zginęło 130 osób, przez długi czas była utajniona.

Wjazd elektrowozu na ulicę w Zakopanem  w marcu 1979 roku, ucieczka pustego  elektrowozu ze stacji Zakopane do stacji Lasek  i  przerażające zdarzenia na niestrzeżonym przejeździe pomiędzy Bystrą, a Osielcem.

Następnie kolega Robert Leśniakiewicz przedstawił katastrofy powietrzne omawiając m.in. incydent z balonem stratosferycznym w 1938 na Polanie Chochołowskiej, katastrofę Li-2 na Gruszowcu, katastrofę niemieckiego samolotu transportowego Ju-52 w okolicach Babiej Góry i wreszcie  słynną katastrofę AN-24 na Policy oraz szereg mniejszych katastrof małych samolotów i śmigłowców.

Na koniec Stanisław Bednarz przedstawił katastrofy samochodowe i autobusowe zwracając szczególna uwagę na mało znaną katastrofę ciężarówki z Jordanowianki w 1955 roku w Malejowej gdzie zginęły 2 osoby z Jordanowa, oraz spektakularną katastrofę autobusową w Oczkowie, gdzie dwa autobusy w krótkim czasie wpadły do Jeziora Żywieckiego. Prelekcja była bogato ilustrowana i spotkała się z ciepłym przyjęciem.

Redakcja