polityka

Była Nicea, teraz Berlin, a jutro…?

Pytanie to jest o tyle uzasadnione, że zamachy terrorystyczne z wykorzystaniem z pozoru niewinnych narzędzi i przedmiotów powoli stają się czymś normalnym. Oto okazało się, że samolot pasażerski czy ciężarówka może być narzędziem zbrodni i terroru. To, co wydarzyło się parę dni temu w Berlinie stanowi kolejne ostrzeżenie przed tym, co gotują nam hordy tzw. „uchodźców” i „migrantów” z Afryki i Bliskiego oraz Środkowego Wschodu, dla których Europa stała się Mekką – oferującą im łatwe życie i nieograniczone możliwości. Oczywiście nie uczciwej pracy, bo etos uczciwej pracy tym ludziom jest obcy. Wystarczy porównać nasze poziomy życia. Gdyby środki, siły i energia, którą wydają oni na wzajemne wyrzynanie siebie i podpalanie świata, ich kraje byłyby kwitnącymi ogrodami. Tylko że… – no właśnie. Patrząc na petrodolarowe metropolie musimy zdać sobie sprawę z tego, że oni tego nie budowali, to dzieła inżynierów europejskich i amerykańskich – w tym także polskich, o czym teraz wstydliwie się nie mówi, bo nie wypada…

Nie znoszę PiS-u i ich napuszonego, hurra-bogo-ojczyźnianego nienawistnie antylewicowego bełkotu, który spływa na nas z wszystkich mediów. Ale w jednym zgadzam się z nimi całkowicie: NIE DLA MIGRANTÓW! I nie dlatego, że nie lubię Arabów, Żydów czy Murzynów, ale po prostu dlatego, że Polski nie stać na przyjmowanie do siebie kilkunastu tysięcy obcych kulturowo, religijnie i w ogóle OBCYCH ludzi, którzy na pewno nie będą się integrować z naszym społeczeństwem, ale będą nam usiłowali narzucić swoją religię i światopogląd – najpierw politycznie, potem siłowo. W tej chwili w Europie trwa niewypowiedziana wojna hybrydowa islamu przeciwko chrześcijaństwu i innym religiom oraz ateizmowi.

Osobiście jestem lewakiem, ateistą i racjonalistą, wszystkie religie tego świata mi zwisają martwym kalafiorem, ale nigdy nie pozwolę na to, by ktokolwiek próbował nawrócić mnie na jakieś irracjonalne majaczenia, a tym bardziej siłą. Na to nigdy nie będzie mojej zgody! I to mówię wszystkim tym, którzy tak bardzo łakną multi-kulti w naszym kraju. Proszę bardzo – tak bardzo chcecie, to ściągnijcie Polonię ze Wschodu! Polaków, którym powrót do Ojczyzny się należy jak nikomu innemu! Zapewnijcie im pracę, mieszkania, godne utrzymanie – bo to się im od Ojczyzny po prostu należy! Za zesłania, za głód, chłód, poniewierkę, łagry GUŁAG-u, za prześladowania, za to wreszcie są byli, są i będą Polakami. I to o wiele lepszymi od tych, którzy od 27 lat frymarczą naszym krajem doprowadzając go do upadku!

Nie zapominajmy także, że mamy na terytorium naszego kraju kilkanaście tysięcy obywateli Ukrainy, Białorusi, Rosji i krajów WNP, Wietnamu, Chin i kogo tam jeszcze. Oni wszyscy mogli pojechać dalej do UE, ale to Polska ich zatrzymała. Bezczelność Merkel i innych zwolenników multi-kulti polega na tym, że starają się nie dostrzegać właśnie tego problemu i forsują swoje chore plany podrzucenia nam tego bliskowschodniego i afrykańskiego kukułczego jaja, narzucając nam jakieś kwoty…

Bo właśnie – jak twierdzą co trzeźwiejsi politycy, a przede wszystkim analitycy służb – to dopiero początek problemów. Społeczeństwa UE (w tym polskie, nie łudźmy się) będą celem i przedmiotem ataku ze strony ISIS i innych terrorystycznych ugrupowań islamistycznych. Polska nie jest jeszcze zagrożona, ale… Porwanie polskiego TIR-a i uczynienie z niego narzędzia zbrodni nie było przypadkowe! To był wyraźny sygnał – TERAZ WY, IDZIEMY DO WAS. Kiedy ten prosty przekaz wreszcie zrozumieją nasi politycy??? Obawiam się, że następny atak może być wymierzony w Polaków i będzie miał miejsce w naszym kraju.

Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że zaraz będę okrzyknięty rasistą, faszystą, itd. itp. ale przypomina mi się rok 1991, kiedy ostrzegałem m.in. na łamach „Polski Zbrojnej” przed napływem nielegalnych imigrantów ze Wschodu, a szczególnie elementu przestępczego, dla których Polska stała się krajem tranzytowym do krajów UE. A i w naszym kraju mafia zza wschodniej granicy miała się dobrze, kiedy jej członkowie dołączyli do polskiego podziemia przestępczego – przypomina się słynna strzelanina w Magdalence z dnia 5/6.III.2003 roku. Dwóch gangsterów – Polak i Białorusin ze SPECNAZ-u przez kilka godzin trzymało w szachy cały spec pluton AT! Zabili dwóch policjantów, ranili 17! To była najgorsza akcja polskiej policji! Nie wyobrażam sobie, co by było, gdyby mieli do czynienia z fanatykami z ISIS… To byłaby prawdziwa masakra!

Na szczęście Polska nie jest krajem atrakcyjnym dla „migrantów”, bo nie zapewnia im oparcia. I bardzo dobrze. Ale stan taki nie będzie trwał długo, bo tu chodzi nie o jakieś pieniądze, ale o ziemię. Ta wojna hybrydowa ma na celu zdobycie przyczółka, potem ściągnięcie posiłków w postaci kolejnych „migrantów”, uzyskanie większości na danym terytorium i wreszcie stworzenie kalifatów. I to wszystko: dzięki temu „migranci” poczują się u siebie, a my będziemy w najlepszym przypadku prześladowaną mniejszością narodową i religijną w swoim kraju. Kto nie wierzy, to niech przejedzie się do Arabii Saudyjskiej. Niech publicznie przyzna się, że jest katolikiem i niech spróbuje odprawiać mszę czy inne obrzędy to zobaczy, gdzie raki zimują…

Argumentacja, że jest przecież nas 300 mln Europejczyków i jakieś 3 mln „migrantów” nie wytrzymuje krytyki. Jak widać to ze sprawozdań medialnych, w większości nie są to kobiety i dzieci uciekające przed wojną, ale dobrze odżywione, dobrze ubrane spasione bysiory, dla których zamordowanie człowieka jest jak dla mnie kichnąć. Poza tym oni mają motywację, której nie mają Europejczycy i nic do stracenia. I to jest ich najgroźniejsza broń. Póki tego nie zrozumieją politycy odpowiedzialni za bezpieczeństwo naszej części świata, póty to zagrożenie będzie nad nami wisiało, jak miecz Damoklesa, a raczej sułtana Sulejmana Wspaniałego.

Tak będzie.

Wizje najbliższej przyszłości


Fragmenty z książki dr Leszka Szumana, polskiego astrologa i jasnowidza zamieścił Robert K. F. Leśniakiewicz z blogu www.wszechocean.blogspot.com  wklejam wraz z komentarzem autora.

Dr Leszek Szuman słynny polski jasnowidz ze Szczecina tak widzi losy Europy w kontekście III wojny światowej, jak opisał to w książce „Tajemnice astrologii” (Warszawa 1992). Pisze on o przepowiedniach różnych wizjonerów począwszy od 1084 roku aż do czasów współczesnych. A zatem zaczął on od wizji mnicha Hepidana/Hepithanousa:

 

  • Rok 1084 – Wicher wieje ze wschodu i wicher wieje z zachodu. Biada wszystkim, którzy znajdą się między tymi dwiema nawałnicami, pośrodku tych okropnych i niesamowitych zamieszek. Tysiącletnie trony zostaną strącone jak słomiane strzechy z chałup. Między Renem a Łabą oraz rzeką płynąca na wschód (Dunaj) będzie ziemia zaścielona trupami. Ziemia kruków i sępów. A kiedy później rolnik będzie tam siał zboże, to każde ziarnko zapuści korzenie w piersi jakiegoś zabitego człowieka. (To pasuje do II Wojny Światowej)
  • Rok 1709 – „Pergamin z Wismaru”. – Dojdzie do ciężkich walk pomiędzy Wschodem a Zachodem. Wielu ludzi straci życie. Drogami będą jeździły wozy bez koni, a ogniste smoki będą latały w powietrzu, miotając ogień i siarkę. Smoki te będą niszczyły miasta i wsi. Walki potrwają pięć lat i trzy miesiące. Ludzie bezsilnie będą przyglądać się tym zmaganiom. Głód, dżuma i choroby. Nadejdą czasy, kiedy nie będziesz mógł nic kupić ani sprzedać. Źli ludzie będą mieszkali na dnie morza i czyhali na zdobycz. Wojna rozpocznie się, kiedy zboża zaczną dojrzewać. (To by pasowało do I Wojny Światowej)
  • 1750 – Widzenie młynarczyka Mateusza z Apoig (pogranicze Czech i Bawarii) – Przyjdzie wielka wojna. Zacznie ją mały a zakończy wielki, co przybędzie zza morza. Kobiety już nie będą nosiły czarnych chust, a na Dunaju będą szczekały żelazne psy. Obuwie kobiet będzie pozostawiało ślady jak gęsie łapki. Nim się rozpocznie ogólny zamęt, nie będzie można po ubiorze rozróżnić kobiet od mężczyzn. Najgorszy czas nastanie, gdy nad lasem przeleci olbrzymi biały ptak lub będzie to ryba. Wkrótce nastąpi jedna wojna, potem druga, a w końcu trzecia. Zacznie się na Wschodzie a zakończy na Zachodzie. Ostatnia wojna przeleci błyskawicznie. Będzie to jakby olbrzymia czystka. Pełno trupów i moc wylanej krwi. Dojdzie do walki pomiędzy Chinami i ich sąsiadami. Lecz co jeszcze gorsze: zbliża się katastrofa. Zimno i trzęsienia ziemi pozbawią wielu ludzi życia. Te i inne przepowiednie są ważne i spełnią się przed rokiem 2111.
  • I połowa XIX wieku – wizje pastucha Mateusza Strombergera z Rabenstein – …nadejdą takie czasy, że ludzie nie będą rozsądniejsi, ale i głupsi. […] Zacznie się to wtedy, kiedy ludzie na wsi zaczną ubierać się jak mieszczuchy i będą wchodzić na klupę gnoju w błyszczących, wyczyszczonych butach. Kobiety będą pachniały jak kozy. Po wsiach będzie się widziało tylko czerwone dachówki, a na wsi będzie się nosić czerwone kapelusze. Kiedy przez wieś przeprowadzą żelazną drogę i żelazny pies będzie szczekać koło Klausenbach. Kiedy wozy będą jeździły bez dyszli i koni, a samowola ludzka przekroczy wszelkie granice przyzwoitości. Gdy w Zwiesel wybudują gmach szkolny jak olbrzymi pałac dla żołnierzy, i kiedy zboże dojrzeje, wówczas nadejdzie nagle wielka wojna. Pieniądz szybko straci na wartości. Za 200 guldenów nie będzie można kupić nawet bochenka chleba. Mimo to nie będzie głodu wśród ludności. Za złotą monetę będzie można kupić całe wiejskie gospodarstwo. Ludzie się będą nawzajem nienawidzili. Żołnierze będą latali w powietrzu jak ptaki. W nasze strony od strony lasu nadleci wielki biały ptak. Drzewo będzie wyniszczone, ale dla ludzi wystarczy. Nastąpi zrównanie stanów. Ludzie zatracą wiarę. Kiedy w Zwiesel kilku kapłanów będzie chciało odprawić nabożeństwo, tylko kilka osób przyjdzie popatrzyć. Zostaną wprowadzone nowe podatki, których nikt nie będzie płacił, i nowe prawa, których nikt nie będzie przestrzegał. Potem rozpocznie się zamieszanie. Brat nie będzie znał brata, a matka swego dziecka. Rozruchy. Ludzie o delikatnych rękach będą mordowani, lecz potrwa to jedną lub dwie fazy księżyca. Ludzie tak się będą ubierali, że nie rozróżnisz kobiety od mężczyzny. Bawarię zniszczą i objedzą, ale Czechy zniszczą całkowicie. Potem nagle przez noc nadejdzie wróg. Chłopi będą siedzieli przy piwie w gospodzie, a tu przez most pojawią się obcy jeźdźcy. Pobliskie góry będą aż czarne od tłumu żołnierzy. Ludzie będą uciekali […] cała zawierucha potrwa bowiem krótko. Kto przeżyje będzie musiał mieć głowę z żelaza. […] Lecz na tym nie koniec. Następnie przyjdzie katastrofa jak koniec świata. Wszędzie poprzez liczne kraje będzie szalał ogień. [Wojna wywoła naturalny kataklizm np. erupcję superwulkanu czy supertsunami?]
  • Okres międzywojenny – wizje rybaka Johanssona – Widzę straszną wojnę daleko na Wschodzie. Żółte twarze starają się dotrzeć poprzez Alaskę do kanady i Stanów Zjednoczonych. Ich atak zostanie odparty przy pomocy broni rakietowej. Będzie okres, kiedy Związek Radziecki będzie walczył razem z Amerykanami ramie przy ramieniu. Widzę, że przedtem wybuchnie jakaś straszna rewolucja. Mordy, pożoga, trupy. Leżą ich całe stosy.
  • Czasy I Wojny Światowej – dr Ferenc Kossutthany i jego przepowiednie dotyczące III Wojny Światowej – Na północy woda zaleje wybrzeża i zniszczy wiele miast. W przyrodzie nastąpi straszna katastrofa. Czegoś podobnego ludzkość jeszcze nie oglądała […] jednak będzie to dopiero wstęp do okropnych wydarzeń, które potem nastąpią… Nagle, z godziny na godzinę wybuchnie straszna wojna… W tym czasie nie chciałbym żyć – a jeżeli to nie w pobliżu oceanu. Wybrzeża Europy, Anglii i Ameryki zostaną zalane potężna fala wody. Rozpocznie się błyskawiczna wojna, lecz potrwa krótko. Jeden z przeciwników będzie się starał wytruć ludność gazem, ale z powodu przeciwnego wiatru mu się to nie uda. Nastąpi zaćmienie Słońca. W wojnie tej będą poszkodowani zarówno żółci jak i czerwoni. Po tej wojnie będzie długi okres krwawo okupionego pokoju. […]
  • Lata 30. – przepowiednie Aloisa Irlmayera – [III Wojna Światowa] odbędzie się; w dacie jej wybuchu będą znajdowały się dwie ósemki i jedna dziewiątka. Dwóch mężczyzn zamorduje jakąś ważną osobistość. Może się to wydarzyć na Bałkanach lub na Bliskim Wschodzie. I to będzie oznaczało początek wojny. Rozpoczną się one od Złotego Miasta. Na Dunaju już nie będzie mostu. Żółty pył posypie się od Złotego Miasta do zatoki. Złote Miasto zamieni się w popiół. Spadający pył nie pozostawi śladu życia. Ściana pyłu idzie jak krecha, z dołu aż do morza. […] Na dworze będzie wszystko zatrute, tak woda jak i pożywienie. Śmierć w postaci pyłu będzie krążyła dookoła. Ciemności potrwają 72 godziny. […] Umrze więcej ludzi niż w czasie poprzednich dwóch wojen. […] Nad Renem pojawi się Półksiężyc, co będzie chciał wszystko pożreć. W pobliżu Landau w Bawarii nie zostanie nic. Dookoła będzie wszystko żółte i zniszczone. Papież z Rzymu będzie uciekał w kierunku południowo – wschodnim lub przez Wielką Wodę. Tam potajemnie ukoronuje cesarza. Miasto, gdzie stoi żelazna wieża spala jego mieszkańcy i obywatele. Gdzie spojrzeć, tam rewolucja. W morzu pojawią się dziury, a potem powrotna fala zatopi wyspy i oderwie je od lądu. Trzy miasta znikną pod wodą. Jedno na północy, drugie na południu a trzecie na zachodzie. Na Wschodzie straszne walki – czerwone i żółte masy wojsk na ulicach. Kiedy znów zakwitną kwiaty, papież znów wróci, by opłakiwać. Po katastrofie zmieni się klimat…
  • Lata międzywojenne – wizja Janosa Kele o III Wojnie Światowej – Widzę młodych ludzi, a nawet dzieci, które jako dorosłe przeżyją następną, trzecią wojnę światową. Będą spokojni i szczęśliwi. Po tej wojnie poglądy na wiarę i życie duchowe zmienią się. Widzę ich wszystkich, kiedy będą starsi. Maja twarze pogodne i beztroskie. Będą żyli nie przeciwko sobie, ale razem z sobą dla siebie. Coś strasznego – chyba wojna – przeleci nagle jak huragan. Potrwa to krótko. Nasze dzieci nie ucierpią z tego powodu zbytnio, bardziej inne dzieci tych, którzy mają w obecnie w sercach nienawiść do bliźnich. Przyszłe pokolenia czeka spokój i radość życia, ale nim to nastąpi w różnych krajach wyleje się morze łez. W dacie przyszłej wojny widzę cyfrę 7.
  • 1980 rok – wizja o. Czesława Klimuszko, który w swej książce „Moje widzenie świata” tak pisał o naszej przyszłości: Jeśli chodzi o nasz naród, to mogę nadmienić, że gdybym miał żyć jeszcze pięćdziesiąt lat i miał do wyboru stały pobyt w dowolnym kraju na świecie, wybrałbym bez wahania Polskę, pomimo jej nieszczęśliwego położenia geograficznego. Nad Polską bowiem nie widzę ciężkich chmur, lecz promienne blaski przyszłości. Nadchodzi czas Polski i upadku jej wrogów. Przed Polską widzę jasność i wstępowanie do góry. Będzie bardzo dobrze. Dodatkowo według Ojca Klimuszki z Polski miały pochodzić osoby, które będą zmieniać świat. Sugerował, abyśmy byli optymistami i wcale nie myśleli o końcu świata. Czasami słynny polski jasnowidz ujawniał swoje wizje na temat przyszłości świata. Pisarz Tadeusz Konwicki twierdził, że ojciec Klimuszko bezbłędnie przepowiedział upadek komunizmu w 50 lat po zakończeniu II wojny światowej. Podobnie jak inni wizjonerzy, on także widział zagrożenia moralne i ekologiczne dla ludzkości i świata. Przyznał, że miał wizję potencjalnej wojny nuklearnej oraz wojen religijnych. Mówił tak:

Widziałem żołnierzy przeprawiających się przez morze na takich małych, okrągłych stateczkach, ale po twarzach widać było, że to nie Europejczycy. Widziałem domy walące się i dzieci włoskie, które płakały. To wyglądało jak atak niewiernych na Europę. Wydaje mi się, że jakaś wielka tragedia spotka Włochy. Część buta włoskiego znajdzie się pod wodą. Wulkan albo trzęsienie ziemi ? Widziałem sceny jak po wielkim kataklizmie. To było straszne. Wojna wybuchnie na Południu wtedy, kiedy zawarte będą wszystkie traktaty i będzie otrąbiony trwał pokój. Potem rakiety pomkną nad oceanem, skrzyżują się z innymi, spadną w wody morza, obudzą bestie. Ona się dźwignie z dna. Piersią napędzi ogromne fale. Widziałem transatlantyki wznoszone jak łupinki… Ta góra wodna stanie ku Europie. Nowy potop ! Zadławi się w Gibraltarze ! Wychlupnie do środka Hiszpanii ! Wleje się na Saharę, zatopi włoski but, aż po rzekę Pad. Zniknie pod wodą Rzym ze wszystkimi muzeami, z całą cudowną architekturą […] Nasz naród powinien z tego wyjść nie najgorzej. Może pięć, może dziesięć procent jest skazane. Wiem, że to dużo, że to już miliony, ale Francja i Niemcy utracą więcej. Italia najwięcej ucierpi. To Europę naprawdę zjednoczy. Ubóstwo zbliża […]

A zatem będziemy mieli spokój gdzieś do roku 2032. Pocieszające. Jak na razie, poza wojną nuklearną, to rzeczywiście grozi nam Superwybuch dwóch albo nawet trzech Superwulkanów: Yellowstone, Laacher See i Campi Flegrei no i atak supertsunami po osunięciach się do oceanów ogromnych ilości gruntu na wyspach Palma de Canaria oraz Hawaii. To są realne zagrożenia ze strony matki Natury. Co do inwazji na Europę, to bardziej kojarzy się to z falami nielegalnych emigrantów uciekających z Afryki właśnie małymi łódkami – wielu z nich to V kolumna wojującego, szariackiego islamu, wiec wojna pomiędzy chrześcijaństwem a islamem na kontynencie europejskim jest wysoce prawdopodobna. Dlatego właśnie należałoby się dobrze pilnować. I dobrze pilnować naszych granic…

Inne wizje[1]

Niektórzy pątnicy po przybyciu do Jerozolimy zaczynają się zachowywać jak święci albo prorocy lub natchnięci Bożą mocą. Na coś takiego jest nawet specjalny termin – syndrom jerozolimski.

Ludzkość wojuje ze sobą od wieków – o terytoria, żywność, zasoby naturalne…  Ale do XX wieku wojenne ambicje ograniczały się tylko do lokalnych konfliktów. I i II Wojna Światowa otworzyły puszkę Pandory. Zgodnie z postulatami ezoteryków, jeżeli coś powtarza się dwa razy to tworzy normę i powtórzy się po raz trzeci. Stosy I i II Wojny Światowej rozpaliły się w Europie, a pożar Trzeciej – według astrologów i proroków wszystkich czasów – zapłonie na Wschodzie.

Dożyjemy do roku 2027

Interpretatorzy tekstów średniowiecznego (już renesansowego, bowiem Renesans we Francji zaczął się pod koniec XV wieku – przyp. tłum.) francuskiego astrologa Michaela de Nostre Dame alias Nostradamusa (1503-1566) naliczyli w jego pracach co najmniej 12 proroctw dotyczących III Wojny Światowej. W jednym z nich ukazano nawet datę jej początku:

W siódmym miesiącu roku 1999

Z nieba zstąpi wielki książę zgrozy

Obali on wielkiego króla Angolmois

Ale przedtem i potem szczęśliwie będzie rządził Mars

 

Dopatrują się oni w tym dwóch przepowiedni: pierwsze trzy linijki mówią o jakimś wydarzeniu, na glebie którego na świecie pojawi się jakaś osoba obarczona wielką misją. Ostatnia linijka mówi natomiast o wojnie (Mars to planeta wojny), która się zacznie przed i skończy po tym wydarzeniu.

[Problem polega na tym, że to proroctwo zawarte w „Centuriach” jest różnie tłumaczone, co daje szerokie pole interpretatorom tych przepowiedni, i tak u Leszka Szumana w „Tajemnicach astrologii” czytamy:

 

W roku 1999 i w siódmym miesiącu

Nadleci z nieba straszny król

Opanuje kraj terrorem

Będzie szczęśliwie rządził przed i po wojnie

Centuria X,72

 

U sir Brinsleya Le Poer Trencha w „Operacja Ziemia” zaś brzmi to tak:

 

W roku 1999 i w siódmym miesiącu

Z nieba przybędzie potężny Król

Ponownie powstanie wielki Król Jacquerii

Przed nim i po nim będzie rządził Mars.

 

Jak widać rozbieżności są znaczne i można je sobie interpretować, jak tylko dusza zapragnie. Według tłumaczy „Centurii” istnieje aż 14 wersji tego czterowiersza! I jest w czym wybierać… – uwaga tłum.]

Z punktu widzenia chronologii, proroctwo to można by było nazwać chybionym, ale jeżeli obejrzymy się wstecz i wspomnimy rok 1999, to wszystko staje na swoim miejscu.

11 sierpnia miało miejsce pełne zaćmienie Słońca. W kalendarzu juliańskim, którym posługiwał się jasnowidz, data ta brzmi 28 lipca – czyli siódmego miesiąca. A kim zatem jest król Angolmois? Większość badaczy skupia się na francuskim mieście Angôuleme. Jednakże jest małe „ale”, bowiem jego nazwa brzmi Angôuleme w odróżnieniu od Anglomois u Nostradamusa.

W związku z tym powstała hipoteza, że słowo to jest anagramem (przestawianką sylab) i w takim przypadku rozszyfrowuje się ono bardzo prosto: kiedy wstawi się literę M z szóstej pozycji na pierwszą w wyrazie – otrzymujemy słowo Mongolois – Mongolski.

W czasach Nostradamusa Mongolią albo Wielką Tatarią zwano we Francji Wielkie Księstwo Moskiewskie, znajdujące się wtedy na skraju cywilizowanego świata, które niedawno uwolniło się od tatarsko-mongolskiego jarzma.

Co więc takiego miało miejsce w 1999 roku w Rosji? Na dwa dni przed zaćmieniem słońca, w dniu 9.VIII.1999 roku, stanowisko premiera objął Władimir Putin. To pasuje do tematyki wojny: dwie wojny czeczeńskie przed i po jego dojściu do władzy.

Tymczasem na arenie międzynarodowej miała miejsce operacja wojskowa NATO przeciwko Związkowej Republice Jugosławii, która trwała od 24.II do 10.VI.1999 roku. Być może to właśnie ona stała się iskrą, która zapaliła płomienie pożaru III Wojny Światowej.

[Trudno tej operacji nie nazwać konfliktem światowym, w który było zaangażowane 26 krajów z trzech kontynentów, na co już wskazywałem pisząc moją pracę „Projekt Tatry” w 2000 roku – uwaga tłum.]

 

Potem zapłonęły Irak, Libia i Syria… 

 

Podobnie jak w Mezopotamii – dzisiejsze terytorium Iraku – Nostradamus prorokował straszne wydarzenia: Dwadzieścia i siedem lat będzie się dłużyć krwawa wojna.

Sądząc z tego wszystkiego, sami tego nie wiedząc, żyjemy już w toku działań Trzeciej Wojny Światowej, i jeżeli założyć, że jej korzenie tkwią w przełomie XX i XXI wieku, to wedle Nostradamusa nie zakończy się ona do 2027 roku.

 

Przepowiednie Grigorija Rasputina

 

Można różnie odnosić się do postaci Grigorija Rasputina (1869-1916), ale w jego przepowiedniach i proroctwach można znaleźć różne świadectwa o nadchodzącej III Wojnie Światowej:

Po drogach Europy popełzną trzy głodne żmije pozostawiające po sobie popiół i dym, mają one jeden dom – i to miecz, i znają tylko jedno prawo – przemoc. Ale przeciągnąwszy Ludzkość przez kurz i krew, one same zginą od miecza.

Dwie żmije już przepełzły po Europie: I i II Wojna Światowa. Gdzieś przyczaiła się i czeka na swój czas ta Trzecia – najbardziej podstępna.

Być może będzie to – według tegoż Rasputina – na ziemiach pomiędzy dwoma rzekami (znów Irak), albo w palmowym ogrodzie (Egipt, Arabia Saudyjska) lub tam, gdzie kwitną lilie (Francja – ma trzy złote lilie na białym tle w swoim średniowiecznym herbie).

 

[Jak dotąd wszystkie wymienione wyżej miejsca są punktami zapalnymi islamskiego terroryzmu – czego dowodzą ostatnie wypadki we Francji i Belgii oraz powstanie ISIS – terrorystycznego państwa islamskiego – uwaga tłum.]

 

I jeszcze jedna wizja:

 

Z Zachodu przybędzie krwiożerczy książę, który ujarzmi ludzi bogactwem, a ze Wschodu – drugi książę, który ujarzmi ludzi ubóstwem. I będą wojny jak letnie burze, powalające drzewa i rozorujące wsie. I będzie tak do tego czasu, póki się nie okaże, że słowo Boże jest jedno, jedyne, choć napisano je w wielu językach. I od tej pory będzie jeden stół, tak jak jednym będzie chleb.

 

Syria jeszcze nie padła…

 

Bułgarska jasnowidząca Wanga także prorokowała wojnę pomiędzy wszystkimi narodami, przepowiedziała Ludzkości długie i ciężkie czasy konfliktów religijnych, a szczególnie wrogości pomiędzy muzułmańskim Wschodem a chrześcijańskim Zachodem.

Według prorokini, wojna zacznie się od padnięcia Syrii, a potem rozleje się ona na terytorium Rosji i Zachodniej Europy.

[Wygląda więc na to, że sprawdzi się wizja bezpiecznej Polski, którą przedstawił o. Klimuszko w 1980 roku. Twierdził on, że Polska będzie bezpieczna przez kolejnych 50 lat, czyli gdzieś do roku 2030 i to w czasach, w których wokół niej będą szalały wojny i katastrofy żywiołowe – uwaga tłum.]

Rolę zbawcy świata, podobnie jak w czasie II Wojny Światowej przeznaczona jest dla Rosji. Po tym zwycięstwie stanie się ona Supermocarstwem i będzie kierowała nowym światowym porządkiem. Po zakończeniu wojny na Ziemi zapanuje nowa religia i rozpocznie się tysiące pokojowego rozwoju i odrodzenia duchowego.

Tutaj możemy zaobserwować zbieżność z przepowiedniami astrologa Siergieja Wrońskiego, które ukazały się jeszcze w końcu lat 90. ub. wieku na nieuchronność Trzeciej Wojny Światowej, której ogniskiem stanie się rejon Zatoki Perskiej.

[Podobnie rzecz się ma z przepowiedniami astrologów i przepowiadaczy przyszłości z Europy Zachodniej, którzy przewidują III Wojnę Światową jako konflikt z islamem w Azji i Europie Zachodniej, i powstaniem po niej nowego systemu religijnego i rozwoju duchowego – nowego porządku świata w kolejnej epoce zodiakalnej – Epoce Wodnika. Polecam polskiemu Czytelnikowi pracę dr Leszka Szumana – „Tajemnice astrologii” (d. „Astrologia i polityka”, Warszawa 1992)  – uwaga tłum.]

 

On uważał, że Saddam Husain rozsiał w całym świecie arabskim bakterie czerwonej dżumy, która spowoduje wybuch wojny. No, ale po III Wojnie Światowej nastąpi tysiącletni okres pokoju

 

Na progu wojny

 

Według prognoz Pawła Głoby, światowy kryzys ekonomiczny rozpoczęty w 2008 roku będzie trwał do 2020 roku. Ten okres będzie najcięższym w czasie ostatnich 70 lat, a skumulowane naprężenia i napięcia mogą zakończyć się tylko wojną, a w 2014 roku Ludzkość stanie na jej progu. Nastąpi podstawowa zmiana politycznej mapy świata i zasadnicza zmiana geopolitycznego rozkładu sił.

Najbardziej niepokoi astrologa przebywanie Uranu z znaku Barana, co prowokuje permanentne wojny na Wschodzie i arabskie rewolucje. One rozpoczną stopniowe przenoszenie się w kierunku Rosji i w najbliższych latach także do Azji Środkowej.

A co się tyczy daty rozpoczęcia III Wojny Światowej, to wg wersji Pawła Głoby, to albo ją już przeskoczyliśmy, albo od marca 2014 roku (właśnie ta data często ukazywała się astrologom) ona już nadchodzi.

W związku z tym, staje się interesującą przepowiednia jednego z pierwszych rosyjskich astrologów Wasyla Niemczina, przepowiadającego wojnę światową po tym, jak 44 rządzącym zaoceanicznym mocarstwem będzie „czarny człowiek”. I został nim Barack Obama.

 

Apokalipsa

 

Petersburski astrolog Siergiej Szestopałow uważa, że aktualnie istniejący świat zbliża się do swego końca. Od 2014 do 2016 roku Ludzkości przyjdzie żyć pod panowaniem Plutona otwierającego Apokalipsę. Ale wbrew powszechnemu poglądowi, nie oznacza on końca świata, ale kres starego i powstanie nowego świata.

Z ludzkich oczu spadnie wreszcie kurtyna, i ludzie zobaczą wszystko w prawdziwym świetle. Narody przestaną wierzyć politykom (już nie wierzą – sic!) oszukaństwo i pazerność elit stanie się widoczna dla ludzi, i nikt nie będzie się na to godził.

Jednocześnie nastąpi przejście od piątej – aryjskiej, do szóstej rasy człowieka – teosam. Praktycznie wszyscy ludzie nowej rasy będą mieli możliwości paranormalne, takie jak prekognicja i jasnowidzenie.

[Takie PSI-właściwości posiadało wielu ludzi, ale zostali oni wytępieni lub znacznie przetrzebieni przez zbrodniczą działalność Świętej Inkwizycji w Średniowieczu i Odrodzeniu, tak więc właściwie będzie to powrót do korzeni, od których usiłowało odciąć Ludzkość chrześcijaństwo – uwaga tłum.]

Zmiany nastąpią także w obszarach moralności i etyki. Rasa aryjska odznaczała się skłonnościami do wojowania i złożonym stosunkiem do moralności. Dla pokojowych ze swej natury teosów ideały moralności będą świętymi.

Nowa era w historii Ludzkości zacznie się w 2017 roku. Ogromną rolę w tym odegrają naukowe odkrycia tanich i praktycznie niewyczerpanych źródeł energii. To pozwali wreszcie zlikwidować problem głodu, świeżej wody i cały szereg problemów (bytowych). Zmieni się życie Ludzkości.

[Początek Ery Wodnika według różnych astrologów zaczyna się – wg Wikipedii – od:

  • roku 1844 (David Williams),
  • początku ery industrialnej w XIX wieku (Marcia Moore, Mark Douglas),
  • przejęcia całkowitej kontroli nad planetą (Vera Reid),
  • ekspansji religii podobnej do tej ze Średniowiecza (Robert Zoller),
  • wykorzystania energii jądrowej w II połowie XX wieku (Neil Spencer),
  • powstanie nowych rewelacyjnych technologii i wynalazków (Louis MacNeice),
  • kluczowych punktów historii jak np. Rewolucja Francuska (1789) czy rewolucja obyczajowa lat 60. (Ray Grasse),
  • roku 3573 (Rudolf Steiner),
  • roku 1433 (Terry Mac Kinnel),
  • dnia 11.XI.1991 roku (Śri Singh Sahib Harbhajan Singh Khalsa Yogiji),
  • i wreszcie dnia 26.II.1890 (August Vandekerkhove).

Jak więc widać – rozrzut jest dość znaczny i obejmuje niemal 2000 lat – uwaga tłum.]

 

I jeszcze jedna wizja Siergieja Szestopałowa. Nie wolno mieszać Apokalipsy (z greckiego: objawianie, odkrywanie, ujawnianie) z Armagedonem (ostateczną wojną pomiędzy światłem a ciemnością, dobrem a złem). Armagedon zaczął się 31.X.1931 roku, zaś 5 grudnia tegoż roku w Moskwie wysadzono w powietrze Cerkwię Chrystusa Zbawiciela. II Wojna Światowa i obozy koncentracyjne stały się efektem wydarzeń zachodzących na cienkim planie. Główne i decydujące starcie wygrały siły światła w październiku 1949 roku. Po tym wszystkim wojen w skali globalnej być nie powinno. Możliwe są lokalne starcia, polowania na oddzielne „wilcze stada”.

 

Cała nadzieja w kosmicznych siłach?

 

W tym także kluczu dotyczącym Trzeciej Wojny Światowej, wypowiadała się także filozofka religii Elena Roerich. W jednym ze swych listów z 1950 roku, stwierdziła ona, że nie będą użyte bomby atomowe, bo oznaczałoby to koniec naszej planety. Jej zdaniem, od wojny światowej odwiodą Ludzkość wpływy kosmicznych sił. Rosja będzie chroniona i będzie krajem zwycięskim: tak jest zapowiedziane i nakreślone w gwiezdnych runach. I wszyscy ci, którzy podzielą jej zwycięstwo.

Być może jest i nadzieja, która pozostaje w puszce Pandory? Przecież zgodnie z starogreckim mitem, po wyjściu z niej wszystkich plag i biedy, puszka zamknęła się – i pozostała w niej tylko Nadzieja.

A na zakończenie powrócimy do tego, od czegośmy zaczęli – do proroctw Nostradamusa. Zainteresowanym jego twórczością dotyczącym Trzeciej Wojny Światowej polecam jeszcze jeden jego mistyczny czterowiersz, w którym on wykorzystując astrologiczną symbolikę wieszczy:

Kosa zjednoczy się ze stawem w Strzelcu

W jego najwyższym punkcie

Dżuma, głód i śmierć ze zbrojnych rąk,

Wiek zbliża się do swego odnowienia.

 

Udało się rozszyfrować to proroctwo. Sądząc z tego wszystkiego, chodzi tutaj o koniunkcję Saturna (atrybut: kosa, sierp) i Uranu (staw), w samym końcu konstelacji Strzelca. Taka sytuacja panowała w dniu 13.II.1988 roku, i nie powtórzy się w ciągu następnych 500 lat.

[Według innej interpretacji podanej przez dr Leszka Szumana w „Astrologii i polityce”, chodzi tutaj koniunkcję Saturna i Uranu w północnych sektorach Skorpiona i taka sytuacja będzie miała miejsce latem 2016 roku, co jednocześnie wyznacza początek Ery Wodnika – uwaga tłum.]

 

Proroctwo Szamballi

 

Proroctwo Szambali mówi, że ludzkość zacznie powoli podupadać, zaś Ziemię ogarnie idea materializmu. Ludzie nią owładnięci skupią się wokół „złego króla” i myśląc, że podbili już całą Ziemię, odkryją Szambalę. „Barbarzyńcy” zaatakują ją wielką zbrojną armią, jednakże zwycięstwo odniesie XXXII król Szambali, Rudra Cakrin. W decydującej walce zarówno zły władca, jak i jego zwolennicy zostaną unicestwieni.

 

Szambala nie znajduje się w tej rzeczywistości, lecz w świecie alternatywnym, równoległym. Dokładnie takie zadanie postawiono obecnie przed LHC. Pełną moc operacyjną ma osiągnąć w maju, zaś w czerwcu rozpocznie się właściwe badanie zagadnienia.

 

W pewien sposób wiąże się z tym inne ostrzeżenie:

 

Gwiazdy objawiają nową erę. Kosmiczny ogień znowu zbliża się do Ziemi. Ludzkość” ponownie zostanie poddana sprawdzeniu, czy jej Duch rozwinął się wystarczająco… a fale zmyją byty niegodnych… będą błyskawice, gromy i deszcze gwiazd.[2]

W ostatnim czasie coraz więcej wskazuje na to, że gros proroctw o zdarzeniach apokaliptycznych ostatnich czasów ma szansę ziścić się w ciągu lat 2016-2017.

A zatem prawie już…

Z naprawdę wielu proroctw wyłania się kilka powtarzalnych w nich zdarzeń:

 

Wojny, kataklizmy, komety…[3]

 

CZĘŚĆ I – Kataklizmy i chaos

 

– potężny kataklizm powstały w wyniku upadku asteroidy do Morza Atlantyckiego; co w efekcie spowoduje duże podtopienia znacznych obszarów Europy Pd i Zach. jak też Afryki Pn., Wlk. Brytania, północ naszego kraju: okolice Szczecina, Zatoka Gdańska – też są zagrożone;

– jeszcze większa intensyfikacja trzęsień, wulkanów (co tak naprawdę rośnie obecnie cały czas…) a także różnych kataklizmów pogodowych (obecnie mamy efekt niespotykanego El-Nino, a niebawem La-Nina);

– w wyniku tych zdarzeń – nie ma się co dziwić, iż w konsekwencji może nastąpić efekt przepowiadanych „3 dni ciemności”; Dlaczego w proroctwie jest mowa o niewychodzeniu z domu i uszczelnieniu drzwi i okien? Bo siarka z powietrza będzie zabierać tlen. Będąc na zewnątrz po prostu się udusimy. Będziemy więc mieć tyle tlenu ile będziemy mieć we własnych domach. Ale spokojnie… to minie po 3 dniach…

– świetlisty efekt krzyża na niebie (jednoznaczny znak świadczący o zbliżającym się Armagedonie);

O tym jeszcze co nieco na samym końcu…

– totalny chaos gospodarczy, ekonomiczny… a warunki środowiskowe nieuchronnie prowadzące do klęski głodu (najpóźniej od 2018r);

– nie powinno więc dziwić iż w warunkach takiego chaosu, ludy z Bliskiego Wschodu i Afryki Pn które już są w Europie Zach. mogą przejąć inicjatywę. Pełne spełnienie III-Tajemnicy Fatimskiej jest tylko kwestią czasu. A ksiądz Malachi Martin wyraźnie przepowiedział, że III-Tajemnica Fatimska spełni się w całości do 13.05.2017.; Dotychczas – zdarzenia opisywane w III-Tajemnicy Fatimskiej wydawały się wręcz nierealne; Obecnie… jak najbardziej już tak;

– częstym elementem pojawiającym się w przepowiedniach jest też zabicie jakiejś bardzo znanej postaci (co ma być też znakiem końca czasów), co wywoła spore emocje na całym świecie; Śmierć kogo może wywołać aż takie emocje … jak nie papieża Franciszka. On już doskonale wie, że jego dni są policzone… Domniemuję iż stanie się to w 2017 r. A po nim nastąpi już tylko Petrus Romanus.

– I to będzie koniec Kościoła Katolickiego jaki znamy. Zresztą proces jego degradacji zaczął się już dawno temu, a obecnie zbliżamy się do fazy kulminacyjnej;

– niekoniecznie musi to jednak oznaczać koniec naszej religijności i duchowości. Wręcz przeciwnie.

Tyle, że w wyniku pewnych odkryć – ludzie w końcu poznają od dawna ukrywane prawdy i zrozumieją właściwy sens swojej duchowości. Ku temu procesowi – tym bardziej zmuszą ich bardzo ciężkie czasy w których przyjdzie im żyć;

– przypatrując się proroctwom Nostradamusa, Irlmaiera czy też Teresy Neuman, los takich krajów jak Francja, Wlk. Brytania czy też Niemcy – jest wręcz przypieczętowany. Szczególnie ucierpią Niemcy, a proces destrukcji już się właśnie rozpoczął…

Proroctwo Irlmaiera mówiące o tym iż kolumny wojsk rosyjskich wejdą w pewnym momencie od południa do Niemiec, niekoniecznie musi oznaczać inwazję. W czasach w których może nie być już elektryczności i nie będzie działać jakakolwiek elektronika – ponownie w historii na znaczeniu zyskają armie liczebne wyposażone w podstawową broń (np. Rosja, Chiny…). Wejście Rosjan może być więc misją stabilizacyjną, której celem jest opanowanie chaosu wywołanego przez imigrantów.

 

CZĘŚĆ II – III wojna światowa

 

Motyw nieuchronnego wybuchu III Wojny Światowej jest też jednym z częstszych przewidywań pojawiających się w proroctwach. Jakie będą zwiastuny jej rozpoczęcia?

– wcześniejsza potężna katastrof naturalna – (Ferenc Kossutthany) – patrz wyżej;

– gdy do Europy masowo zaczną napływać ludy z Bliskiego Wsch. i Afryki Pn ratujące się przed wojną (ewangelista Emmanuel Minos). To się już stało …i cały czas trwa…

– gdy zostanie zabita bardzo znana osobistość (Alois Irlmaier) – patrz wyżej;

– gdy zacznie się mówić o sukcesie zawarcia jakiegoś bardzo ważnego pokoju, a III Wojna Światowa wybuchnie tuż potem (Veronika Lucken, Ojciec Klimuszko). Dokładnie teraz wiele krajów próbuje dograć rozejm w Syrii…

– gdy na niebie pojawi się niespodziewana kometa (Veronica Lucken) – patrz wyżej.

O samej komecie jeszcze raz na samym końcu.

– i najbardziej konkretne wskazanie: czerwiec ‘2016 (ksiądz Malachi Martin);

 

Z tych przepowiedni wyłania się bardzo ponury obraz konfliktu największych mocarstw (USA, Chiny, Rosja). W czasie którego na pewno zostaną użyte różne rodzaje broni w tym jądrowa.

Ale co ciekawe – pomimo kilku detonacji nuklearnych – świat jednak zatrzyma się na krawędzi i dalsza eskalacja napięcia z użyciem broni nuklearnej zostanie powstrzymana.

Świat zostanie jednak w pewnych obszarach skażony, a radioaktywne chmury będę przez jakiś czas przesuwać się nad wieloma obszarami. Najbardziej zagrożonymi obszarami są oczywiście Bliski Wschód i Indie. Ale także Japonia, Rosja, Wlk. Brytania, a nawet USA.

 

CZĘŚĆ III – chaos, ale prowadzący do nowego porządku

 

Potężna katastrofa w wyniku upadku asteroidy + wspominane gdzie nie gdzie wzmianki o możliwym rozbłysku na Słońcu (ponownie ks. Malachi Martin) + powszechne dz. wojenne – mogą spowodować na wielu obszarach Ziemi brak elektryczności, ropy, gazu itd. Do tego drastyczne zmiany klimatyczne i gdzie nie gdzie skażenie spowoduje globalną klęskę głodu. A niejako w konsekwencji – rozprzestrzenianie się też różnego rodzaju epidemii.

To musi doprowadzić do upadku świata jaki znamy. Ale to nie znaczy, że to już Koniec Świata. Nie.

To wszystko spowoduje, że wszystko się zmieni: od ekonomii, po standardy naszego życia.

Te pierwsze zmiany zaczną już być widoczne w 2016 r.…

Czeka nas niebywała jak dotąd rewolucja technologiczna szczególnie w zakresie alternatywnych źródeł energii, ale także w innych dziedzinach. Człowiek stanie się istotą bardziej humanitarną i duchową. Nie koniecznie też będziemy musieli pracować.

Zatem to co jest przepowiadane w wielu religiach i przekazach, że ludzkość po tych wszystkich okropnych zmianach rozpocznie nowy, lepszy etap swojego rozwoju – jak najbardziej jest prawdą.

Trzeba tylko przetrwać ten najgorszy okres. I gra na pewno warta jest świeczki.

Bo najcenniejsze co mamy to życie… i to czego jeszcze możemy podczas niego doświadczyć.

Jak w piosence: „…najpiękniejsze są dni, których jeszcze nie znamy”.

A po każdej burzy, … nawet największej …zawsze wychodzi Słońce.

 

I na koniec dodatek specjalny:

 

À propos znaków sygnalizujących nadejście Armagedonu, od zawsze mam przekonanie, że świetlny efekt krzyża na niebie może powstać w wyniku przecięcia się ogonów komet.

Informacją która mnie dzisiaj dosłownie zelektryzowała był news, że w dniach 21-22 marca 2016 do Ziemi zbliżą się naraz 2 komety. I to dość blisko (na niecałe 14 i 8 odległości od Księżyca).

Jest to wyjątkowo rzadkie zdarzenie i dziwię się, że nie jest w mediach to zbyt mocno nagłośnione (ja to znalazłem na Interii i w źródle: kosmonauta.net).

Załączam link:

http://nt.interia.pl/tech…ety,nId,2151050

Istnieje więc możliwość, że trajektorie tych komet mogą się tak przecinać, iż w pewnym momencie mogą wspólnie dać świetlisty efekt krzyża. Hmmm…

 

Zebrał – Robert Leśniakiewicz

[1] Wg Marina Chwyłja – „W przeczuciu III Wojny Światowej” w „Tajny XX wieka” nr 33/2014, ss.20-21 – przekład mój.

[2] „Epoch of Maitreya”, Dunhuang Collection, British Library.

[3] Na podstawie Forum Kod Czasu – http://kodczasu.pl/viewtopic.php?t=3063

To będzie lato terroru…

…podobnie jak w latach 70. XX wieku, kiedy to w Europie Zachodniej działały różnego rodzaju Frakcje Czerwonej Armii, Czerwone Brygady, Czarne Wrześnie, grupa Baader-Meinhoff i inne komanda morderców, które uzurpowały sobie prawa do zabijania niewinnych ludzi w imię swoich chorych poglądów i ideologii.

Ledwie nie przebrzmiały echa wydarzeń w Nicei, a już kolejny samotny oszołom religijny vel samotny wilk (nie wiem, co za idiota tak nazwał zwykłego mordercę!!! – to obelga dla tych zwierząt!!!) urządził krwawą jatkę w monachijskim supermarkecie. I znów przeraża łatwość, z jaką ten zbrodniarz dokonał swego czynu, w wielkim mieście, wśród spokojnych mieszkańców…

Jak na razie to wszystko jest poza granicami Polski i jakby nas to nie dotyczyło bezpośrednio. Ludzie chcą mieć wakacje i święty spokój. Ale jest to spokój pozorny, bowiem Polska od dawna jest na celowniku islamskich terrorystów i nadchodzące wydarzenia religijne mogą stanowić doskonały pretekst do ataku.

Nie jest powiedziane wcale, że celem będą uczestnicy ŚDM w Krakowie czy Częstochowie, nie jest powiedziane, że celem akurat będzie papież Franciszek. Obawiam się, że atak może nastąpić w każdym dowolnym miejscu zgromadzeń: w kościołach, super- i hipermarketach, kinach, parkach rozrywki czy nawet na plażach czy innych miejscach, gdzie gromadzą się ludzie i są łatwym celem dla bomb czy serii z broni maszynowej. Bo właśnie terrorystom o to chodzi, by zabić jak najwięcej „niewiernych”. To daje im, w ich chorym i skrzywionym pojęciu wypranego przez religię mózgu, kolejną „przepustkę do nieba”. A okazja to sprawa drugorzędna.

I dlatego przyznam rację każdemu, który wprowadzi restrykcyjną i zaporową politykę w stosunku do wszelkich „uchodźców” i innych „migrantów”. Prawa człowieka i humanitaryzm są dla ludzi, a nie dla potworów opętanych nienawiścią i żądzą zabijania innych tylko dlatego, że nie podzielają ich paranoicznych poglądów, albo blokują im drogę do euroraju czyli darmowego eurokoryta. Niech to wreszcie dotrze do ludzi kształtujących opinię publiczną!

Od pewnego czasu ze zdumieniem i niesmakiem czytam różne wypociny redaktorków z lewicowych mediów, którzy negatywnie odnoszą się do tych, którzy bronią naszego kraju przed zalewem przez „migrantów” arabsko-islamskiej proweniencji. Nie chodzi mi nawet o kwestię multi-kulti – bo jaką to kulturę mają mi do zaoferowania jakieś pastuchy z Libii, Mali czy Syrii, które najpierw zrujnowały w swej głupocie swe kraje – a teraz liczą na „lepsze” życie w Europie. Chodzi o to, że jako muzułmanie będą chcieli i będą nas nawracać na „jedynie słuszną religię” Proroka, bo to mają wpisane w Koran. I to nie ze słowem, ale z karabinem i nożem w ręku. Ogniem i mieczem, jak to robili chrześcijanie z poganami jakieś 1000 lat temu także na naszych ziemiach.

Do czego są zdolni tzw. „migranci”? Dam tylko dwa przykłady dotyczące bezpośrednio moich bliskich i przyjaciół. Jedna z córek mojej kuzynki podróżowała z Wiednia do Krakowa. Po drodze skręciła na stację benzynową, gdzie została otoczona przez „biednych” i „wygnanych” „migrantów”, którym zachciało się jej SUV-a, a i jej samej także. W ostatniej chwili udało się jej wsiąść do samochodu i uciec unikając kradzieży, pobicia i gwałtu. Przykład drugi – mój znajomy z Wiednia ma daczę gdzieś w górach Styrii. Jakież było jego zdumienie i zgroza, kiedy zajechawszy tam na któryś weekend zobaczył otwarte drzwi a w środku… Cały dom był przewrócony do góry nogami, porozwalane meble, w kątach śmierdziały ekskrementy, a co cenniejsze rzeczy oraz elementy konstrukcyjne zostały wymontowane i skradzione. Ale w obu przypadkach była najciekawsza reakcja policji – po prostu jak w filmie Roberta Infascellego – przyglądała się i twierdziła, że nic się nie da zrobić… Czy u nas będzie tak samo? „Migranci” będą mogli robić wszystko bezkarnie, a my nawet nie będziemy mogli się bronić przed tą dziczą, bo obowiązuje nas poprawność polityczna?

I to muszą zrozumieć wszyscy obrońcy „migrantów”, którzy pchają się do Europy na zaproszenie jakichś pokręconych polityków. Nie dajmy się zwariować jakimś pokrętnym tłumaczeniom, że to Niemiec irańskiego pochodzenia chory psychicznie (a jakżeby inaczej!) zabił 9 osób i ranił 30 innych w Monachium. Już się robi z niego psychola, rzekomo leczonego na depresję. To nie był Niemiec, tylko jakiś arabski świr, któremu w swej głupocie państwo niemieckie nadało obywatelstwo! Trzeba wreszcie nazywać rzeczy po imieniu i bez poprawności politycznej! Podstawowe pytanie – skąd i od kogo ten rzekomy świr miał broń???

Jestem ateistą i lewicowcem, więc nie życzę sobie, by mnie nawracano na jakąkolwiek religię! Żadną! A na terror powinno się odpowiedzieć kontr-terrorem – za każdego przestępcę wywalić z kraju 1000 Arabów tam, skąd się przywlekli i to tak, jak stoją. Zablokować i przejąć im konta oraz mienie, którego się dorobili, bo tacy jak oni rozumieją tylko uderzenie po kieszeni…

Obawiam się tych młodych ludzi z ŚDM, obawiam się o Polaków i ich gości. Przestrzegam – uderzenie może nastąpić w każdej chwili i w każdym dowolnym miejscu – nie tylko w Krakowie!!! Taka jest bowiem pokręcona logika terroru, którego ofiarami padają zawsze niewinni ludzie, nie spodziewający się zagrożenia. A zatem nie łudźmy się, że jesteśmy bezpieczni. Musimy się mieć na baczności i reagować na każdy przejaw nietypowych zachowań, anormalnych zjawisk i zdarzeń. To może uratować życie nie tylko nam, ale także wielu ludziom.

Robert K. Leśniakiewicz

Ile jeszcze krwi i łez…?

Przerażające jest to, co się stało w Nicei, przerażające jest to, co się stało w Londynie, Madrycie, Paryżu i innych miastach, w których dał znać o sobie islamski terroryzm. Przeraża bezwzględność morderców, przeraża bezbronność ich ofiar. Przeraża bezsilność społeczeństwa wobec zagrożenia bandytyzmem ze strony fanatyków mających życie ludzkie w najgłębszej pogardzie.

Szokuje postawa rządów zaatakowanych krajów: płacze, jęki, kwiatki, modlitwy, msze i nabożeństwa, bełkot, bełkot, bełkot i… – i nic. Owszem, władze ograniczają prawa, ale nie terrorystom, tylko własnym obywatelom. Wprowadza się różna przedsięwzięcia, które uderzają głównie we własnych obywateli. Strategia strachu ma za zadanie trzymania za mordę własnego społeczeństwa. A terroryści hulają sobie w najlepsze i dalej zabijają ludzi.

Zadaję pytanie: jak długo to będzie trwało? Ile jeszcze potrzeba trupów niewinnych ludzi by rządzący Europą „politycy” z Bożej łaski i „woli ludu” wreszcie zrozumieli, że trwa niewypowiedziana wojna podjazdowa-hybrydowa fanatycznego islamu przeciwko Europie i Europejczykom? Jak długo będzie dawało się posłuch różnym nawiedzonym pustogłowym pięknoduchom-przygłupom o multi-kulti i tym podobnych bzdurach? Kiedy wreszcie ci wszyscy nawiedzeni czy też twardogłowi zrozumieją, że prawa człowieka i humanitaryzm są dla ludzi, a nie dla potworów w ludzkim ciele? Ile jeszcze krwi i cierpień będą musieli znieść zwyczajni ludzie wystawieni na ciosy fanatyków religijnych o wypranych mózgach, oczadziałych chorą, zbrodniczą ideologią i pogardą dla innych ludzi, którzy jej nie podzielają??? Pytam się – jak długo jeszcze???

W normalnych warunkach, z ISIS nie zostałby już kamień na kamieniu, bo za taki numer jak w Paryżu czy Nicei na tereny przezeń zajmowane poleciałyby bomby A, B, C i jakie tam jeszcze. I tu podziwiam Władimira Władimirowicza Putina – tak, właśnie za to, że nie patyczkuje się z tą dziczą i jest w tym konsekwentny. I słusznie, bo do tej dziczy przemawia tylko i wyłącznie jeden, jedyny argument – brutalna siła. Każda inna postawa jest uznawana za słabość, a ze słabymi tam nikt się nie liczy (u nas zresztą też).

Komu zależy na wojnie w Europie? Kto szczuje Polaków i Ukraińców na Rosjan? Komu zależy na tym, by kolejna wojna światowa wybuchła na naszym kontynencie? Kto obruszył ten arabski potop na Europę?

Jest tylko jedno państwo, które ma aspiracje do bycia światowym hegemonem, i bynajmniej nie jest nim Rosja. To państwo, które ma 180 baz wojskowych na całym świecie i miesza w bliskowschodnim i europejskim kotle, obłudnie przy tym twierdząc, że broni demokracji i światowego pokoju zrzucając bomby i rakiety cywilom na głowy. Państwo, które wywołało lub uczestniczyło w prawie 200 wojnach od czasu swego powstania. Państwo, które obala legalnie wybrane rządy i wprowadza swe chore porządki poprzez swe BMW marionetki. Tak właśnie mamy w Egipcie, Libii, Tunezji, Iraku, a teraz w Syrii. W tych krajach panowały normalne porządki i ich obywatele mieli się całkiem nieźle porównaniu z resztą Arabów z innych krajów. Teraz mają demokrację (czytaj: chaos polityczny i gospodarczy) i biedę aż piszczy. I to właśnie obruszyło fale „migrantów” na Europę. I to doprowadzi do zniszczenia Europy, o ile nie powstrzyma się tej inwazji.

Bo to jest inwazja. To jest właśnie taka etniczno-religijna wojna hybrydowa, jak za czasów wędrówek Wizygotów, Wandali, Hunów i innych ludów, która rozłożyła Cesarstwo Rzymskie w IV-VI w. To samo będzie z Europą w XXI wieku. Niestety, w pełni zgodzę się z min. Błaszczakiem – poprawność polityczna i multi-kulti staje się gwoździem do trumny UE i Europejczyków w ogóle, i ten gwóźdź jest już wbity, czego jeszcze nie zrozumiała Merkel, nie pojmuje Hollande i inni przywódcy państw UE.

Trzeba skończyć przede wszystkim z poprawnością polityczną – za każdy akt terroru odpowiedzieć adekwatnie – nie zabijać Arabów bo to nic nie da, a przysparza tylko męczenników „za sprawę”, ale pozbawić ich obywatelstwa i wywalać z Europy tam, skąd przyjechali do Europy i to tak jak stoją, bez bagażu, w jednej szmacie na grzbiecie. Pozbawić ich możliwości „lepszego życia”, bo tylko to ich interesuje, a nie jakaś tam wymiana kulturowa i inne mrzonki nawiedzonych pięknoduchów od siedmiu boleści. Niech wracają do swych kóz na pustynię, bo tam ich miejsce. Będzie to dla nich najdotkliwsza kara. Odebrane im majątki przeznaczyć na odszkodowania dla ich ofiar. Nie muszę chyba dodawać, że ich wszystkie konta zostaną zablokowane i przejęte przez państwo podobnie jak cały dobytek.  A że to nieludzkie i niehumanitarne? Trudno, zabawa w terroryzm kosztuje. I tak: za każdy akt terroru wylatuje z kraju 1000 emigrantów. I już. Po kilku takich numerach byłby spokój z terroryzmem.

A że to odpowiedzialność zbiorowa? No i co z tego? Zastosowano ją w stosunku do moich kolegów z WOP i SG i żaden prawnik nawet nie bałaknął, chociaż rzecz była ewidentnie bezprawna. A zatem jak można było w stosunku do nas – w końcu Polaków, to można w stosunku do islamskich terrorystów i ich ziomali. Stworzony został precedens, dzięki któremu można będzie stosować odpowiedzialność zbiorową przeciwko osobom zagrażającym społeczeństwu i państwu.

Oczywiście rzecz nie przejdzie, bo na to trzeba facetów z jajami, a nie ciepłych kluch i nawiedzonych pomyleńców, jakich teraz mamy u sterów rządów w wielu krajach. A akty terroru w Polsce są nie tylko do pomyślenia, ale i do zrealizowania, co swego czasu udowodnił Igor Witkowski w jednej ze swych książek. Wystarczy, że terroryści dogadają się z naszym podziemiem gospodarczym czy mafią i wtedy bieda gotowa. To tylko kwestia ceny bo nie ma ludzi nieprzekupnych, a kasy to ISIS ma jak lodu na Biegunie w mroźną zimę. A przecież tylko w końcu o kasę tutaj chodzi…

Zob. także –  http://wiadomosci.wp.pl/kat,141202,title,Marek-Orzechowski-w-Polsce-islamiste-zidentyfikuje-kazda-kioskarka,wid,18425743,wiadomosc.html

Robert K. Leśniakiewicz    

Zagłada Europy?

Europa sama sobie przygotowała zagładę. Ten truizm jest tak oczywisty, że szkoda go przypominać. Zaślepienie i sprzedajna głupota polityków UE doprowadza Europę do niebezpiecznej krawędzi wojny hybrydowej – lub jak kto woli wojny z wrogiem wewnętrznym – starego i zgnuśniałego, zanurzonego w dobrobycie i błogostanie  cherześcijaństwa z młodym, prężnym i głodnym podbojów islamem. Takie są podstawowe fakty. Nie ma się co czarować. UE – a w szczególności Niemcy – popełniła karygodny błąd zapraszając tzw. „migrantów” na swe terytorium.

Problem migrantów znany jest od kilku lat. Tzw. „boat-people” przeprawiali się przez Morze Śródziemne na Maltę, Lampedusę i Lesbos nie od wczoraj. Ale UE zdawała się nie dostrzegać problemu – robiono wszystko, by go zmarginalizować! Ale w końcu masowa imigracja zaczęła grozić gospodarkom Włoch, Malty i Grecji i podniósł się rwetes. Problem dostrzeżono, ale reakcja była taka jak zwykle – czyli półśrodkami…

Kanclerz Merkel wydawało się, że migranci z Północnej Afryki i Bliskiego Wschodu, to są wschodni Europejczycy, którzy będą cisi i pokornego serca pracować dla Niemiec i powiększać niemiecki dochód narodowy. Tymczasem nic bardziej błędnego! Migranci owszem, przybyli, ale… ale nie mają najmniejszego zamiaru pracować na chwałę pani Merkel i Niemiec, a wręcz odwrotnie – ich interesuje przede wszystkim socjal – najwyższy w Europie, mieszkania i … dolce far niente.

Prawica europejska oskarża o ten stan rzeczy lewaków, którzy rzekomo ułatwili islamistom przedostanie się do Europy i zagrożenie jej chrześcijańskim korzeniom. Nic bardziej błędnego! To zasłona dymna zakrywająca grzechy europrawicy.

Jestem socjalistą i wiem, że podstawowy aksjomat socjalizmu brzmi – KAŻDEMU WEDŁUG JEGO PRACY. A zatem jak zapracujesz – to masz. Tak jak w kapitalizmie, tylko masz większe osłony socjalne i inne przywileje z racji wykonywanej pracy. Natomiast w kapitalistycznej UE migranci dostają zasiłki za frajer – tylko dlatego, że są migrantami i im się należy. Nic im się nie należy, bo gdyby naprawdę zależało im na swych krajach, to by walczyli w kraju, albo w najbliższej zagranicy. I to jest właśnie to, czego zdają się lub nie chcą nie pojmować politycy UE.

Wysoki socjal dla migrantów jest jeszcze reliktem z czasów Zimnej Wojny, kiedy to Zachód musiał pokazać Wschodowi, że kapitalizm jest o wiele lepszy od socjalizmu i komunizmu. Chodziło przede wszystkim o uciekinierów z Polski i innych krajów bloku wschodniego. Problem polega jednak na tym, że Polacy i inne nacje brały się do roboty i wmniejszym czy większym stopniu wpisywały się w tamte społeczeństwa. W każdym razie nie szkodziły tamtym społeczeństwom. Więc brednie wypisywane przez najrozmaitszych „prawomyślnych” specjalistów są warte funta kłaków i wina leży po stronie Zachodu – a dokładniej liberalnej polityki migracyjnej, z której skorzystała przede wszystkim ISIS.

No właśnie – ISIS i terroryzm. Amerykanie rozbełtali bliskowschodnie, śmierdzące bagno, które teraz chcą wykorzystać do własnych celów – a przede wszystkim do ekonomicznej wojny z Europą. UE stanowi bowiem coraz silniejszą konkurencję gospodarczą dla USA, które same pogrążone są w recesji – co widać choćby po zachowaniu amerykańskiego społeczeństwa, w którym popularność zdobywaja takie ciemne typy jak chociażby Donald Trump – faszyzujacy milioner, ucieleśnienie wyobrażeń o drapieżnych kapitalistach w początkowym okresie istnienia PRL.

A tak już nawiasem mówiąc, to bardzo chciałbym wiedzieć, skąd ci „biedni” migranci mają tysiące dolarów na opłacenie bandyckich opłat za przerzut do Europy? Przecież suma 2-3 tys. US$ od łebka to suma niebagatelna! Kto finansuje te przejazdy wypasionym bysiorom, którym nie chce się walczyć w swym kraju, ale mającym za to apetyty na niemieckie euro? Skoro nie ich rodziny, to kto?

Odpowiedź jest prosta i oczywista – kierownictwo ISIS. To oczywiste – kierownictwo ISIS finansuje arabskim rodzinom wyjazd z Syrii czy innego kraju na Bliskim Wschodzie, ale – rzecz jasna – nie za darmo! Warunkiem uzyskania tych pieniędzy jest podjęcie przez nich działalności szpiegowskiej a potem dywersyjnej w UE. To taka „uśpiona” agentura islamska w Europie. Potem na rozkaz z ISIS się obudzi i zacznie się „gorąca” wojna z Europejczykami. Mówiąc krótko i bez ogródek – muzułmański koń trojański już jest w Europie. Nie ma co robić sobie nadziei – III Wojna Światowa już trwa. Nie jest to wojna w dotychczasowym tego słowa znaczeniu. Najlepiej nazwano to po aneksji Krymu przez Rosjan – wojną hybrydową. Prawdę powiedziawszy najlepszym terminem jest w tym przypadku wojna pełzająca.

Sposób prowadzenia tej wojny jest dwuetapowy: pierwszy etap to zalew konkretnego terytorium przez wędrujących migrantów, którzy po osiedleniu się zaczną tworzyć społeczności mogące wywierać wpływ na politykę wewnętrzną państwa.jak wirus pasożytujący na komórkach organizmu, tak szybko namnażający się wschodni migranci – już obywatele danego państwa – zaczną dyktować swoje warunki skorumpowanym politykom i urzędnikom. A potem etap drugi – sięgnięcie po władzę w demokratycznych wyborach i wprowadzenie własnych rządów w oparciu o muzułmańskie, koraniczne prawo szariatu. I koniec komedii – będzie terror, nietolerancja religijna, przymusowa konwersja. Opornych czeka poderżnięcie gardła albo stryczek. Gdybyście mieli jakieś wątpliwości – to przypomnijcie sobie, co się działo na Bliskim Wschodzie w czasie Krucjat… Tylko że wtedy były jakieś równe szanse – teraz – dzięki sprzedajnym politykom z UE i posłusznym im pożytecznym idiotom będziemy mieli to samo w skali całego kontynentu. Tylko że sprzedajni politycy też szybko padną ofiarami islamskiego terroru i nikt się z nimi patyczkować nie będzie. Giaur jest giaurem… Turecki serial „Wspaniałe stulecie” – mam nadzieję – otworzył oczy wielu Polakom i pokazał oblicze islamu, które nawet takie cukierkowe i ulizane nie jest dla normalnego Europejczyka do przyjęcia.

Mylił się Igor Witkowski co do tego, że islam użyje broni masowego rażenia. Nie, bo to byłoby bez sensu. Nie skaża się ziemi, którą zamierza się opanować. Użycie BMR spowodowałoby skażenie środowiska w stopniu niewyobrażalnym i co za tym idzie, terytoria nimi porażone nie nadawałyby się do zasiedlenia. Owszem – grozi nam dywersja biologiczna czy chemiczna, ale nie masowe użycie BMR. A przecież o zasiedlenie i opanowanie terytoriów tutaj chodzi!

Kolejna sprawa – przepowiednie naszych losów. Europa była ostrzegana od wielu stuleci przez wróżbitów, jasnowidzów, astrologów i wizjonerów, w których to ostrzeżeniach mówiło się o zalewie Europy przez Arabów. I wychodzi to właściwie w każdym aspekcie – już to politycznym, już to ekonomicznym, a przede wszystkim religijnym. Przewidywał to św. Malachiasz, Michel de Notre Dame vel Nostradamus,młynarczyk z Apoig, rybak Johnsson, pani Dickson, i wielu innych. W wizjach tych uporczywie przewija się motyw krwawego półksiężyca (symbol islamu), który podbija Europę. I rzecz ciekawa – Polska z tych wszystkich naturalnych kataklizmów, wojen, przewrotów i rewolt wychodzi w miarę obronną ręką. To właśnie mówi nam przepowiednia o. Czesława Klimuszki, który widzi Polskę bezpieczną do 2032 roku.

Ale czy mamy siedzieć z założonymi rękoma i czekać na cud? Nie, cuda się nie zdarzają, jak się im nie pomaga. Potrzeba nam mądrych i daleko widzących polityków, ludzi z wyobraźnią i myślacych o kraju, o Polsce i Polakach, a nie dewotów-idiotów nabijających sobie kabzę na niewiedzy i nieszczęściu innych. Potrzeba mądrych przywódców narodu, którzy są w stanie sprostać wyzwaniom czasów, w których przyszło nam żyć i którzy poprowadziliby naród poprzez niebezpieczne drogi Współczesności, a nie żerowali na nim mając go jednocześnie w głębokiej pogardzie, mamiąc ludzi wspaniałymi wizjami i obietnicami i żadnej nie dotrzymując jak wszystkie dotychczasowe rządy po 1989 roku. Potrzeba nam światłych ludzi nie bojących się patrzeć w Przyszłość, a nie żyjących upiorami Przeszłości, którzy rozumieją naszą Teraźniejszość.

Bo my Polacy cały czas żyjemy Przeszłością nie rozumiejąc Teraźniejszości i bojąc się Przyszłości. To nas zawsze gubiło i gubić będzie, póki nie zmienimy naszego nastawienia do świata, który nas otacza.

A wracając do tytułowego pytania, to zagłada Europy będzie na pewno – przynajmniej takiej, jaką znamy. Jeżeli przegramy tę wojnę, to zamiast UE będzie KE – Kalifat Europejski, w którym Niemcy, Francuzi i inni będą tylko niewolnikami i nikim innym. I to w najlepszym wypadku! W czarnym scenariuszu mogą być janczarami, którzy pomaszerują na Polskę i Rosję w celu zdobycia nowych ziem na chwałę islamu. Bo Polska tradycyjnie katolicka będzie broniła wartości chrześcijańskich – i mam nadzieję, że w tym wytrwa. A co do Rosji, to ta będzie broniła Matuszki Świętej Rusi i kto wie, czy jeszcze raz nie będzie musiała wyzwalać Europy, tym razem spod islamskiego jarzma. To wcale nie jest takie nieprawdopodobne, jak się to dzisiaj wydaje.

I na to też trzeba być przygotowanym…

Robert K. Leśniakiewicz

Atomowy dżihad

No i stało się to, co przepowiedziałem parę lat temu, kiedy w Polsce znów zaczęła się dyskusja na temat uszczęśliwiania nas budową 10 elektrowni jądrowych, począwszy od żarnowieckiego „Żarnobyla”, a skończywszy na wycince hektarów lasów pod budowę Warta – Klempicz EJ. Oczywiście wszelkie głosy krytyczne zostały skutecznie zagłuszone przez proatomowe lobby, któremu zależy na postawieniu w Polsce 10 atomówek w celu zapewnienia nam „taniej, bezpiecznej i czystej” energii.

To, że energia z atomów jest „tania, bezpieczna i czysta” włożyłem definitywnie pomiędzy bajki w dniu 11.III.20111 roku, kiedy to fale tsunami zalały elektrownie jądrowe znajdujące się na pacyficznym wybrzeżu Japonii. Jedna z nich została całkowicie zniszczona, druga została uszkodzona, a obie wyemitowały w powietrze i do wody oceanu miliony bekereli różnych radioaktywnych paskudztw, z czego 131I*, 90Sr*, 40K*, 137Cs* i 136Cs* stanowią niewielki ułamek tego, co zostało uwolnione z czterech reaktorów jądrowych Daiichi – Fukushima 1 EJ. Jak dotąd, ani władze w Tokio, ani TEPCO nie mówią o pozostałych radioizotopach, które uwolniły się po tej katastrofie…

Pisząc na temat budowy ewentualnych dziesięciu atomówek w Polsce, podkreśliłem gigantyczne koszty budowy i eksploatacji choćby jednej z nich. Poza tym szczególny nacisk położyłem na ich ochronę przed różnego rodzaju świrami pragnącymi rządzić światem przy pomocy broni. To samo dotyczyło również Ukrainy i jej pięciu jądrówek, które w tym pustoszonym przez wojnę kraju doskonale nadają się do szantażowania i terroryzowania ludności Ukrainy i Europy możliwością dokonania w nich sabotażu i w rezultacie – w najlepszym wypadku – powtórki z Czarnobyla. Rzecz dotyczy także fabryk chemicznych produkujących różne toksyczne paskudztwa – przykład Bhopalu czy Seveso jest tu groźnym memento…

No i temat z ostatnich dni. W Belgii doszło do bezprecedensowych ataków dżihadystów z ISIS na lotnisko i metro. Zamordowano prawie 30 osób, a dalszych 300 jest rannych. Europa zaczyna płacić frycowe za brak wyobraźni, głupio pojętą poprawność polityczną, niekompetencję i sprzedajność rządzącym nią eurofrajerów, którym wydaje się, że wystarczy wprowadzić multi-kulti i stanie się cud – źli mahometanie staną się dobrymi mahometanami i wspólnie z Europejczykami będą pracowali na ich ciepłe posadki w Brukseli i Strasburgu. Amen i OK.

Tymczasem okazuje się, że dzihadystom zaczyna roić się w szmatogłowych łbach wojna atomowa przeciwko Europie. Zamordowano pracownika ochrony z elektrowni jądrowych w Charleroi i skradziono mu przepustkę. To poważny sygnał, którego nie wolno zlekceważyć. Ponoć islamiści zapowiadali ataki na elektrownie jądrowe.

Czy coś takiego jest w ogóle możliwe? Oczywiście. Wystarczy niewielkie komando terrorystów by opanować elektrownię i spowodować zatrzymanie reaktorów. To scenariusz najbardziej optymistyczny, bo najczarniejszy zakłada doprowadzenie reaktora w stan nadreaktywności i duże bum!… A potem to świństwo trzeba będzie zbierać i dezaktywować w mogilnikach przez jakieś pół wieku. Nie mówiąc już o tym, że w przypadku ataku i eksplozji takiego reaktora, w przypadku zaistnienia tegoż w Europie Zachodniej, radioaktywny fall-out spadnie na Polskę, a to z powodu przeważających wiatrów właśnie z zachodu.

Najgorsze jest to, że do euroidiotów nie dociera to, że mamy do czynienie z migrantami stanowiącymi całą armię, która stanowi realne zagrożenie militarne. Jeżeli prawdą jest na „migrantów” czekają w niemieckich portach statki z bronią, to mamy w samych Niemczech kilkaset tysięcy doskonale wyszkolonych, fanatycznych morderców, dla których wyrzynanie mężczyzn, kobiet i dzieci to pestka.

Zakładane komando atakujące elektrownię jądrową wyleci w powietrze razem z nią, ale znowu – ci fanatycy gardzą życiem i z radością oddadzą swoje po to, by zabić parę milionów niewiernych. Bo taka właśnie jest logika tej wojny.

Czy islamiści będą się osiedlać na terenach skażonych? Tak. Nawet jak będą wiedzieć, że spotka ich tam śmierć, bo taka jest właśnie filozofia islamu – oni idą do Raju, więc życie doczesne ich mało obchodzi. Kiedyś Ziemia sama się zdekontamituje i Europa będzie się nadawała do osadnictwa. Europejczyków już nie będzie, bo kilku eurokretynom nie chciało się ruszyć głową wtedy, kiedy jeszcze można było tego wszystkiego uniknąć…

Jeszcze jest czas, jeszcze można się skutecznie obronić przed zalewem terroryzmu islamskiego. Jeszcze można powstrzymać ten dżihad, który jest wymierzony tylko i wyłącznie w nas.

Mapki –  http://wszechocean.blogspot.com/2016/03/atomowy-dzihad.html

Robert K. Leśniakiewicz

Eurofrajerzy i multi-kulti

 

Ostatnie dni znów pokazały Europejczykom, że bezpieczeństwo na naszym kontynencie jest iluzoryczne. Bomby w Brukseli uświadomiły to nam po raz kolejny.

Idea swobodnego przepływu ludzi i towaru stanowiąca jedną z podstaw funkcjonowania Unii Europejskiej obraca się na razie przeciwko niej samej. Osobiście zawsze byłem przeciwnikiem otwierania granic dla bliskowschodniej dziczy. Piszę „dzicz” z całą odpowiedzialnością za słowa. Służąc na granicy widziałem i słyszałem niejedno i wiem, do czego zdolni są ci tzw. „migranci” i „uciekinierzy”, a tak naprawdę to amatorzy łatwego i lekkiego życia za nasze pieniądze.

Problem z nimi polega na tym, że nie mają najmniejszego zamiaru się asymilować i tworzą własne enklawy, które są wylęgarnią przestępczości. Wiadomo – ci „migranci” nie zamierzają podjąć pracy czy asymilować się z Europejczykami. A żyć się chce. I na ich życie pójdą nasze podatki. A na to nikt normalny nie da nigdy zgody. No chyba, że jest mieszkańcem Polski posługującym się językiem polskim i nic ponadto, bo reprezentującym interesy Niemiec, USA, Izraela, UE i ich kapitału…

A to zaczęło się jeszcze za tzw. „komuny”. W latach 1980-84 Polska stała się krajem tranzytowym dla obywateli Turcji kurdyjskiej narodowości. Doszło do tego, że Szwecja przestała przyjmować tych „migrantów” i musieliśmy kierować ich do Berlina Zachodniego, który ich przyjmował. Potem jechali do RFN, gdzie od razu zasilili przestępcze podziemie. Przecież nie po to uciekali z Turcji, by pracować… Oczywiście było wielu Turków, którzy podjęli tam pracę i jakoś wpisali się w niemiecką rzeczywistość, ale opinię zawsze psuli właśnie tacy ni to Kurdowie – ni to Turcy, którzy sami nie potrafili się określić. Podobnie było z Palestyńczykami, którzy uciekali z Izraela w kierunku krajów skandynawskich.

Potem była „przemiana ustrojowa” i nasze granice się otwarły – nieco za szeroko. Do Polski runęły potoki ludzi z krajów ZSRR i po 1991 roku WNP. Oczywiście zaczęła się masowa „turystyka emigracyjna” – głównie Cyganów z Bułgarii i Rumunii, którzy oczywiście nie zwiedzali Krakowa czy Warszawy, tylko gnali od razu na zachodnią granicę, by przez Odrę i Nysę przedostać się do niemieckiego Raju. Do Rumunii wracały puste autokary, albo w ogóle nie wracały. Ta paranoja zaczęła się w 1990 roku i trwała do czasu przystąpienia Polski do Układu z Schengen, czyli do grudnia 2007 roku.

Jaka była reakcja naszych rządów? – zapyta ktoś.

Żadna. Rządy były informowane o sytuacji na naszych granicach i… – i nic. Problem był wyciszany, szczególnie w czasie rządów Unii Wolności, których politycy blokowali wszelkie inicjatywy wprowadzenia zmian na lepsze. To właśnie im zawdzięczamy ciągłe utrącanie planów ekologów przeniesienia TIR-ów na tory. To oczywiste, rządy te tylko o ekologii mówiły – podobnie jak rząd PiS-u, który podniósł grabieżczą rękę na polskie parki narodowe – i niczego nie robiły. Nie robiły, bo ktoś brał za to ciężką kasę, by rozwalić polskie koleje, które mogły na tym zarabiać. Bo w gruncie rzeczy tylko o kasę tu chodziło.

Służąc w WOP, a potem w SG widziałem, co się wyrabiało na granicy i ostrzegałem po linii służbowej (i partyjnej, kiedy jeszcze istniała PZPR) – równie dobrze mogłem walić głową w mur. Z mojej strony było to wołanie na puszczy. W prostocie ducha i naiwności wreszcie opisałem cała sytuacje w prasie – m.in. „Polsce Zbrojnej” i na łamach „Granicy”. W „Granicy” mi tego nie puściła cenzura, ale „Polska Zbrojna” puściła kilka moich materiałów, no i się zaczęło. Najpierw wezwano mnie do Warszawy na dywanik, a potem kazano podpisać lojalkę, że nie będę opisywał tego, co się dzieje na granicy.

Cóż, ktoś bardzo się bał, że Polacy dowiedzą się czegoś więcej o machinacjach władzy. Teraz to rozumiem. W 1994 roku mając serdecznie dosyć tej roboty, za zniszczonym zdrowiem, przeszedłem na emeryturę. Miałem dość głupoty, sprzedajności, tchórzostwa i niekompetencji ludzi, którzy decydowali o bezpieczeństwie naszego kraju. Pozbyto się doświadczonych wopistów – no bo to byli przecież komuniści w pojęciu solidaruchów i solidurni (z których niejeden ma rodowód z PZPR – sic!) – i zlikwidowano niektóre Oddziały SG.

Sama SG została zredukowana do poziomu Straży Leśnej czy Straży Przemysłowej. Nie muszę się rozwodzić nad głupotą tego pomysłu różnych „nowatorów”, „reformatorów” i innych besserwisserów, którzy obejmowali tą służbę z partyjnego klucza, a przede wszystkim oszczędzali – na naszym bezpieczeństwie. Tak było właśnie na początku lat 90. I teraz w tej sytuacji, jaką mamy w Europie, SG będzie się musiała zmierzyć. Jest oczywistym, że zamknięcie południowych granic Europy dla „migrantów” uruchomi szlaki przerzutowe przez nasze wschodnie granice. Przede wszystkim przez pogrążoną w kryzysie i wojnie domowej Ukrainę.

A skala zagrożenia jest ogromna. Niemieckie służby przyznały kilka dni temu, że do miejsc zakwaterowania migrantów nie zgłosiło się 158.000 przybyszów z Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej. Co to oznacza w praktyce? To oznacza, że mamy 158.000 potencjalnych terrorystów w jednym z największych i najludniejszych krajów UE, którzy mogą uaktywnić się w każdej chwili i wypowiedzieć wojnę partyzancką Niemcom i reszcie ludów Europy. A wszystko przez niekompetencje i głupotę kilku eurofrajerów, którzy nie mając za grosz wyobraźni marginalizowali problem migrantów, aż wreszcie ten ich przerósł…

Nie wierzę w zapewnienia naszego rządu, że wszystko jest OK. i pod kontrolą. Dowodzi tego zamiar wprowadzenia nowej ustawy o środkach bezpieczeństwa, która prowadzi wprost do totalnej inwigilacji obywateli własnego kraju i zamordyzmu. Przypominam, że w straszliwym państwie policyjnym Polski Ludowej prawo do inwigilacji obywatela miały TYLKO CZTERY służby. Dzisiaj jest ich już dwanaście!!! – nie licząc prywatnych detektywów, kelnerów i babć klozetowych… I jeszcze chcą te uprawnienia rozszerzać!

Mój szef powtarzał zawsze – prawo jest wystarczające, tylko trzeba umieć je stosować. I on to potrafił, ale to był pogranicznik starej daty, z krwi i kości i o ogromnym doświadczeniu. Wystarczy zatem zmodyfikować istniejące prawo, i nie tworzyć nowego. W starciu z prawdziwymi terrorystami będzie naszym funkcjonariuszom i żołnierzom niełatwo, bo ci „migranci” to niejednokrotnie są zwyrodniali mordercy, którym nie zależy na życiu swoim i innych. Dlatego nie ma co się z nimi bawić w prawa człowieka – prawa człowieka bowiem są dla ludzi, a nie potworów w ludzkiej skórze. Oni powinni być eliminowani raz na zawsze, bo póki żyją to stwarzają zagrożenie. I to powinno być poza wszelką dyskusją. Lepiej zabić jednego terrorystę, niż narazić na śmierć kilkuset osób. Wedle stawu grobla. Jak już powiedziałem, to nie są ludzie – to potwory w ludzkiej skórze i dla takich nie powinno być miejsca na tej planecie.

I choć nie pałam miłością do PiS, to pochwalam panią premier za to, że na razie wstrzymała się z przyjmowaniem „migrantów” na polską ziemię. Uważam, że powinno się anulować wszystkie niekorzystne dla Polski zapisy i umowy zawarte przez rząd PO-PSL. Nie renegocjować, ale anulować. I to jest właściwa droga do podwyższenia bezpieczeństwa w kraju.

Uszczelnienie granic jest warunkiem sine qua non działania systemu bezpieczeństwa, bowiem – jak pokazuje praktyka – granica jest tą pierwszą zaporą chroniącą kraj przed wjazdem osób niepożądanych i wyjazdem osób poszukiwanych przez służby. W Polsce Ludowej ten system działał dobrze i granica była w miarę szczelna. Dzisiaj operacyjna jej ochrona jest – delikatnie mówiąc – niewystarczająca i powinno się powrócić do fizycznego jej zabezpieczenia. Nie zapominajmy, że mamy do czynienia z fanatycznymi zbrodniarzami, którzy nie cofną się przed nikim i niczym. Dla których śmierć nie jest żadną karą, a jej zadawanie innym jest najwyższą cnotą. Wojna z nimi, to nie są harcerskie podchody, to jest gra w zabijanego: albo ty zabijesz, albo zabiją ciebie i przy okazji wielu innych. I oby tylko zabijano terrorystów, bo to jest już wojna. To jest właśnie III Wojna Światowa…

A to pokazuje, że nie może być mowy o jakimkolwiek multi-kulti. To jest jakaś mrzonka wylęgła w głowie niedowarzonej. Nie może być mowy o jakimkolwiek mieszaniu się kultur, które nie mają ze sobą niczego wspólnego. Mieszania się kultur chrześcijańskiej i humanistyczno-scientycznej z fanatyczną ideologią zbrodni i przemocy dla samej przemocy. To tak, jakby kazać Polakom bratać się z nazistami!

Nie ma się co łudzić – Polska będzie celem ataków terrorystycznych. Będą atakowane kościoły, miejsca zgromadzeń, demonstracje czy Dni Młodzieży w Krakowie. Młodzież jest celem idealnym – młodzi, niedoświadczeni ludzie są ufni i otwarci na innych – i to zostanie wykorzystane przeciwko nim. Tego się właśnie należy obawiać.

I tylko pozostaje mieć nadzieję, że do tego nie dojdzie.

Robert K. Leśniakiewicz