MOK

Święto Niepodległości: Jordanowska sesja naukowa

W przeddzień Dnia Niepodległości, w ramach obchodów 99. Rocznicy odrodzenia się Polski, w naszym mieście mieliśmy kilkanaście imprez i manifestacji z tej okazji. Były przede wszystkim wystawy, śpiewanie pieśni patriotycznych i harcerskie gry terenowe. Poza tym interesująca rekonstrukcja historyczna na Rynku, którą przedstawiała grupa rekonstrukcyjna.

Dla mnie najciekawszym wydarzeniem była sesja naukowa składająca się z referatów mgr Stanisława Bednarza – „Polskie drogi do niepodległości”, w którym naświetlił on polityczne i militarne przesłanki do końca I Wojny Światowej i powstanie państwa polskiego.

Drugi referat wygłosił dr inż. arch. Krzysztof Wielgus – „Inżynieria Niepodległości”, w którym opowiedział on o ludziach, którzy przygotowywali Polaków do powrotu Polski po Wielkiej Wojnie, którzy wykonywali najbardziej niewdzięczną pracę: pracę u podstaw i pracę organiczną.

Trzeci referat wygłosił dr Piotr Sadowski – „Jordanowskie drogi do niepodległości”, w którym opowiedział on o sytuacji polityczno-społecznej i historycznej, która doprowadziła do powrotu Polski na nasze ziemie i o udziale w tych procesach obywateli naszego miasta i Ziemi Jordanowskiej.

Sesja ta wzbudziła szerokie zainteresowanie i przyciągnęła szeroką publiczność, która wypełniła salki jordanowskiego MOK Pod Basztą.

Ogólnie rzecz biorąc mimo paskudnej pogody – zimna i wiatru – wszystkie imprezy obchodów Dnia Niepodległości wypaliły i przyciągnęły uwagę mieszkańców naszego miasta.

Zdjęcia – https://grzybypl.blogspot.com/2017/11/swieto-niepodlegosci-jordanowska-sesja.html

R.K.F. Leśniakiewicz

Reklamy

ZDRADZIECKIE MORDECZKI

Niecodzienna wystawa twórców jordanowskiego Stowarzyszenia Tarcza pt. „Trochę kultury <<zdradzieckie mordeczki>>’” przyciągnęła uwagę szerokiej publiczności. Przede wszystkim niekonwencjonalnym podejściem do naszych rządzących, którzy narazili się na śmieszność w ciągu dwóch lat sprawowania władzy.

Osobiście uważam, że ekspozycja jest dobrze skomponowana, a żart – mówiąc słowami bpa Krasickiego – „szczypie, a nie kąsa”. I tak być powinno. Ale czy na pewno i w tym kraju? Wolność słowa i artystycznej ekspresji zaczyna być coraz bardziej ograniczona i to właśnie niepokoi…

A oto wypowiedź jednego z luminarzy polskiego dziennikarstwa, red. Marka Rymuszko, który na temat tej wystawy napisał tak:

Wystawa dowcipna i odważna. Długo jednak – myślę o MOKu – nie pociągną, jeśli będą pokazywali takie ekspozycje. Wywalą kierujących tą placówką na zbity pysk (przecież widać, co się dzieje w innych częściach kraju)…

R.K.F. Leśniakiewicz

Zdjęcia – http://grzybypl.blogspot.com/2017/10/zdradzieckie-mordeczki.html

Jordanowianin na przedprożu Szamballi

W dniu 19.V.2017 roku, w jordanowskim MOK odbyła się prelekcja Pana Damiana Wichra, który zapoznał słuchaczy z wrażeniami ze swej podróży do Indii i Nepalu.

W czasie prelekcji pokazał on wiele zdjęć i filmików z życia codziennego Indii i Hindusów, hinduskiego wesela i ceremonii pogrzebowych nad brzegiem świętej rzeki Gangesu. Poza tym pokazał nam zdjęcia i filmy z Katmandu i Pokhary – dwóch największych miast Nepalu.

Najciekawszą jednak była jego wyprawa pod stoki Annapurny – 8091 m n.p.m. – to jest 9-ty co do wysokości szczyt na Ziemi. Pan Wicher opowiedział o swych niecodziennych przygodach, niezwykłych znajomościach, wspomniał ciepło o rosyjskich i ukraińskich towarzyszach podróży, o górskiej chorobie, o palącym słońcu i mroźnych nocach, o niezwykłych zwierzętach, które napotkał a także o niezwykle smacznym jedzeniu, które mu serwowano w hostelach i schroniskach. No i przede wszystkim o porażającym, surowym pięknie tego przedproża Szamballi – mitycznej krainy mędrców buddyzmu, lamaizmu i religii Bön…

A jak tam było, to opisuje jego poputczyk[1] Pan Wiaczesław Doczenko w swym blogu, który pozwoliłem sobie zacytować, bo warto.   Zob. całość – http://grzybypl.blogspot.com/2017/05/jordanowianin-na-przedprozu-szamballi.html        

Robert K. F. Leśniakiewicz

 

[1] Poputczyk z j. ros.: towarzysz podróży.

Świątki na szkle…

W dniu 20 stycznia 2017 roku, w Galerii Pod Basztą miało miejsce otwarcie wernisażu jednego z najbardziej zasłużonych artystów ludowych Pana Zdzisława Słoniny z Bogdanówki. Jego specjalnością są obrazy na szkle malowane i takiż był tytuł tej wystawy.

Włosi mają swe słynne freski klasztorne, Rosjanie wspaniałe uduchowione ikony, a my Polacy – my mamy na szkle malowane. Właśnie! To przecież nasza sztuka i nasza tradycja tak godnie i twórczo kontynuowana przez artystów takich jak Pan Słonina.

Co my widzimy na jego obrazach? Przede wszystkim sceny i postacie biblijne: Pan Jezus, Jego Matka, święci Pańscy i Aniołowie. Niby nic nowego, niby tematyka znana, ale pokazana w kolejnym ujęciu, w nowym wariancie. Nie wiem, jak inni, ale ja patrząc na nie w uszach natrętnie brzmiała mi piosenka grupy skifflowej No-To-Co o Mistrzu Nikiforze Krynickim:

 

Na wyblakłym papierze, malowane anioły

Święci Pańscy w pokłonach pochylają swe głowy.

W dali góry a na nich las zielony majowy

Kościół z wieżą wysoką, rozdzwoniły się dzwony

Dzwony, dzwonią i dzwonią, śpiew ich płynie daleko

Ginie w wąskich uliczkach i zamiera nad rzeką…

 

Lepiej nie można… A tutaj przygrywała nam góralska kapela.

Warto jest zobaczyć tą wystawę choćby dlatego, że jest to nasza, polska, ludowa twórczość naszego podhalańskiego czy beskidzkiego artysty, chociażby z patriotycznego obowiązku wobec naszej Małej Ojczyzny. Poza tym warto sobie przypomnieć to, czego się uczyliśmy na lekcjach religii i skonfrontować to z tymi obrazami na szkle malowanymi…

Zdjęcia i filmiki – http://grzybypl.blogspot.com/2017/01/swiatki-na-szkle.html

Robert K. F. Leśniakiewicz

Tobie boski Mistrzu…

Obejrzałem niedawno wystawę prac Pani Karoliny Wicha, które były wystawiane w Galerii Pod Basztą naszego MOK-u. wystawa, choć niewielka, jest niezwykle interesująca dla koneserów sztuki jak i zwyczajnych ludzi. Te prace, o których mowa, to są ikony, przedstawiające Jezusa, Jego Matkę i różnych świętych – namalowane w chwilach boskiego natchnienia– kiedy ręka artysty kieruje sam Bóg… Takie ikony były zawsze najpiękniejsze – nie malowane ludzką ręką – acheiropoietos.

I takie też są ikony Pani Karoliny Wicha. Przypominają mi dzieła Andrieja Rublowa i Teofana Greka. Zresztą czyjekolwiek by nie były – są piękne. Emanuje od nich egzotyka Bizancjum, przepych świętej Rusi, mądrość Grecji, melancholia Ukrainy i nade wszystko jakiś nieuchwytny urok Wielkiej Tajemnicy…

Warto to wszystko obejrzeć. Szkoda tylko, że nie przy blasku świec i śpiewie chórów cerkiewnych, ale i tak wrażenie jest niesamowite dla kogoś, kto choć raz w życiu otarł się o Wschód i jego magię. A teraz Czytelnicy drodzy popatrzcie na to sami…

Zdjęcia – http://grzybypl.blogspot.com/2016/04/tobie-boski-mistrzu.html

Robert K. Leśniakiewicz

Grafika 3D Pod Basztą

W dniu 9.X.2015 roku, o godzinie 17:00  w naszym MOK otwarta została wystawa prac Pana Norberta Czecha pt. „Grafika 3D”, która będzie czynna w październiku i listopadzie br.

Niestety, nie mogłem być z powodów zdrowotnych (powaliła mnie grypa) na otwarciu wernisażu, ale zwiedziłem wystawę już na spokojnie, bez tłumów, kilka dni później. Dzięki temu mogłem sobie obejrzeć wszystkie wystawione grafiki i zastanowić się nad każdą z nich.

Nie znam się specjalnie na sztuce, ale przyznam, że wystawione prace mi się podobały – szczególnie te, które przypominały mi przeczytaną literaturę fantasy i fantastyczno-naukową. Podobały mi się zatem grafiki przypominające książki Roberta E. Howarda z cyklu opowieści o Conanie Cymmerianinie, Daniela Laskowskiego z cyklu opowieści o Lestku Wislaninie czy filmy George’a Lucasa z cyklu „Wojny gwiezdne”.

Poza tym ciekawie się prezentowały grafiki przedstawiające zwykłe przedmioty w niezwykłych ujęciach czy ponura wizja pociągu-widma… Jednym słowem, każdy z nas znajdzie coś tam dla siebie. Każdemu z nas przypomną się jakieś migawki z naszej przeszłości, z przeczytanych książek, obejrzanych filmów czy wreszcie ze snów, które śniliśmy dawno temu.

Warto jest przyjść i obejrzeć te niepokojące wizje. Naprawdę.

Zdjęcia – http://grzybypl.blogspot.com/2015/10/grafika-3d-pod-baszta.html  

Robert K. Leśniakiewicz

O Janie Sas Zubrzyckim Pod Basztą

W dniu 23.VIII.2015 roku, w Galerii Pod Basztą jordanowskiego MOK odbyła się uroczysta impreza Towarzystwa Miłośników Ziemi Jordanowskiej, Burmistrza Miasta Jordanowa oraz jordanowskiego MOK, a mianowicie – otwarcie wystawy i seminarium naukowe poświęcone Janowi Sas Zubrzyckiemu (1860-1935) – architektowi, który pozostawił monumentalne budowle w naszym mieście: kościół, Ratusz, Sąd Miejski i jedną z kamienic w modnym w tych czasach stylu neogotyku nadwiślańskiego. Właśnie upłynęła 80. rocznica Jego śmierci, co stało się lejtmotywem wystawy.

W imprezie tej uczestniczyło wielu znamienitych gości: przedstawiciele parlamentu – senator Andrzej Pająk, władz powiatowych – starosta suski Józef Bałos, radna powiatowa – Czesława Madoń i lokalnych – burmistrz miasta Jordanowa – Iwona Bilska, gość ze świata nauki – prof. dr hab. Kazimierz Jeleń i mieszkańcy miasta, którzy dopisali i sala MOK była szczelnie nabita.  Byli także nasi goście ze Słowacji, z miasta współpracującego z Jordanowem.

Imprezę rozpoczęto od nadania honorowej odznaki Towarzystwa Miłośników Ziemi Jordanowskiej dwóm szczególnie zasłużonym dla Jordanowa – lekarzowi medycyny Jackowi Skuzie oraz dr Piotrowi Sadowskiemu, których działalność dla mieszkańców Miasta szczególnie się im przysłużyła i  rozsławiła Jordanów w różnych środowiskach. Tacy ludzie jak Oni są solą ziemi – tej ziemi – i odznaczenia te słusznie się Im należały.

Następnie prezes TMZJ mgr inż. Stanisław Bednarz wprowadził słuchaczy w temat i otworzył wystawę. Po nim głos zabrał dr inż. arch. Krzysztof Wielgus i mgr inż. arch. Anna Szczybura, którzy omówili architekturę ze szczególnym naciskiem na styl neogotycki, w którym budował Jan Sas Zubrzycki swe budowle – także w Jordanowie.

Spotkanie – jako się tu rzekło – przyciągnęło wielu mieszkańców Jordanowa i niewielka salka MOK była szczelnie wypełniona. To cieszy, że historia miasta i jego obiektów architektonicznych nie jest obojętna jego mieszkańcom, w tym smutnym czasie obojętności dla nauki i historii swej Małej Ojczyzny. Dlatego należy się tylko cieszyć z tak wysokiej frekwencji.

Zdjęcia – http://www.grzybypl.blogspot.com/2015/08/o-janie-sas-zubrzyckim-pod-baszta.html

Robert K. Leśniakiewi