Kuchnia regionalna

Jordanowskie murzynki

Zawsze marzyłem aby Jordanów miał swój produkt regionalny. Kiedyś Jordanów słynął z murzynków. Murzynek jest to kruche ciasto złożone z dwóch krążków  o różnym stopniu wypieczenia przełożonych dobrym powidłem  i oblanych  z jednej strony polewą czekoladową. Oczywiście murzynek murzynkowi nie równy. Receptura musi być zgodna z oryginałem, ciasto kruche cienkie koloru jasnobrązowego, dobre powidło, dobra polewa.

Murzynki w Jordanowie datują się od czasów przedwojennych gdy właścicielka cukierni Maria Mostel skądś miała przepis. Wypiekała je do lat 50-tych XX wieku. Przed śmiercią  przekazała tajemnicę przepisu pani Helenie Solarczyk, która przez lata 1960—1974 wypiekała  je w cukierni w Rynku na miejscu dzisiejszej galerii. Po jej śmierci murzynki znikły. Na krótko w latach 2005-2008 produkcję uruchomiła Pani Bronisława Szymańska, która sporadycznie serwowała ten wypiek. Gdy zlikwidowała  cukiernię znów zostaliśmy bez murzynków. Dlatego na Walnym Zgromadzeniu Towarzystwa Miłośników Ziemi Jordanowskiej rzuciłem temat powrotu murzynka.

Zdecydowała się na to cukiernia Państwa Marii i Zbigniewa  Maciągów. Ponieważ nie dysponowali oryginalnym przepisem sami musieli po kilku próbach osiągnąć klasę oryginału. No i murzynki znów są takie jakie pamiętam z dzieciństwa dzięki Pani Marii Maciąga. Serdecznie je polecam wszystkim czytelnikom mojego blogu. Teraz czas na gwiazdki z cukrem oraz wyśmienitki…

Stanisław Bednarz

Zdjęcia – https://grzybypl.blogspot.com/2017/10/jordanowskie-murzynki.html

Reklamy

Mój pierwszy klops

Nie tak dawno przypomniał mi się klops mojej Mamy, która robiła go wedle najprostszego przepisu: pół kilo mięsa mielonego, cztery jajka, dwie suche bułki, przyprawy, cebula, olej i koperek. Suche bułki się namaczało, mieszało z wbitym jajkiem z mięsem mielonym na jednolitą masę, dodawało się przypraw: sól, pieprz, papryka, majeranek i gałka muszkatołowa, trzy jajka się gotowało na twardo i następnie masę wkładało się do formy wyłożonej folią aluminiową. Do masy tej wkładało się jajka gotowane na twardo i formowało się klopsa, którego posypywało się od góry posiekanym koperkiem i papryką – ostrą lub nie – w zależności od gustu.

Zbrojny w tą wiedzę zrobiłem wszystko, jak w przepisie i posypałem – z braku koperku – ziołami prowansalskimi i papryką nieostrą. Potem tylko rozgrzałem piekarnik do 180°C i wsadziłem klopsa na 50 minut. Po tym czasie wyjąłem klopsa z piekarnika i…

Był wspaniały! Może trochę za dużo dałem przypraw, ale zamiennik koperku w postaci ziół prowansalskich zdał egzamin. Na zimno był super. Polecam!

Fotki –  http://grzybypl.blogspot.com/2014/03/moj-pierwszy-klops.html

Robert K. Leśniakiewicz