Jordanowianie

Film o Jordanowie

 

Właśnie nie YouTube pojawił się film o Jordanowie nakręcony przez TVP Kraków. Przyznaję, że jest bardzo ciekawie i bardzo dobrze zrobiony. Można go obejrzeć klikając w link – https://www.youtube.com/watch?v=k5EMc5emIRY&feature=youtu.be. Mam nadzieję, że kiedyś obejrzymy ten film w TV, bo jest wart tego. Wypowiadają się w nim historyk – prezes TMZJ mgr inż. Stanisław Bednarz i specjalista-architekt – dr inż. arch. Krzysztof Wielgus. Na specjalną uwagę zasługują zdjęcia i muzyka, która podkreśla ujęcia i eksponuje historyczność naszego Miasta. Film wart jest obejrzenia.

Redakcja

Reklamy

Najstarszy strażak miasta Jordanowa

W dniu 2.IX.2017 roku najstarszy strażak i członek Orkiestry Dętej OSP Jordanów, Druh Adam Leśniakiewicz obchodził 90 urodziny. Piękny wiek, godny odśpiewania Mu „200 lat!”

Druh Adam Leśniakiewicz działał aktywnie w jordanowskiej OSP – uczestniczył w wielu akcjach ratowniczo-gaśniczych, za co wielokrotnie wyróżniano Go odznakami państwowymi i resortowymi.

Poza swymi sukcesami zawodowymi, Szanowny Jubilat może poszczycić się także osiągnięciami artystycznymi. W Orkiestrze Dętej OSP Jordanów grał na talerzach orkiestrowych i był znakomitym instrumentalistą, co zostało dostrzeżone i docenione przez jury wielu konkursów orkiestr dętych, w których brał On udział – m.in. indywidualna nagroda na konkursie na szczeblu wojewódzkim, a także indywidualna nagroda na Przeglądzie Orkiestr Dętych Polski Południowej, którą szczególnie sobie ceni.

Poza muzyką, nasz Jubilat zajmował się także aktorstwem – był członkiem Kółka Teatralnego przy OSP Jordanów – gdzie z powodzeniem wcielał się w role w granych przez Kółko spektaklach, że wymienię tylko „Romans z wodewilu”, „Krowoderskich zuchów”, „Królowa przedmieścia”, Młynarz i jego córka”, „Imieniny pana dyrektora”, „Leśna droga” i „Moralność pani Dulskiej”. I tutaj także odnosił sukcesy i był dostrzeżony przez krytyków i media.

Koledzy-strażacy i orkiestranci (w tym wielu młodych muzyków) uczcili Jego jubileusz wieczornym koncertem (który zgromadził także wielu mieszkańców ul. Mickiewicza) oraz upominkiem. Szanowny Jubilat także zaprodukował się i wraz z orkiestrą zagrał na czynelach.

Druh Adam Leśniakiewicz i Jego rodzina pragnie podziękować wszystkim Jego kolegom z OSP i Orkiestry za pamięć i koncert, który sprawił Mu wiele przyjemności.

Zdjęcia – http://grzybypl.blogspot.com/2017/09/najstarszy-strazak-jordanowa.html

REDAKCJA   

Dni Jordanowa: Legowisko 2017

Już stało się tradycją, że w czasie Dni Jordanowa mamy ekspozycję konstrukcji z klocków Lego, której animatorem jest Pan Damian Wicher.

W tym roku w jordanowskim Legowisku uczestniczyło 40 wystawców z różnych stron kraju. Tym razem ekspozycja zajęła aż dwa piętra naszego Magistratu. Lejtmotywem był świat Wojen Gwiezdnych – na parterze, w pomieszczeniach USC oraz pomniejszony obraz naszej cywilizacji na Sali Obrad.

Jeżeli idzie o Wojny Gwiezdne, to poza znanymi już modelami kosmicznych pościgowców i myśliwców doszły jeszcze całe kompanie szturmowców Imperium oraz model kosmicznego krążownika Imperium. Poza tym modele robotów R2D2 i C-3PO naturalnej wielkości, różne warianty postaci złowrogiego Darth Vadera. Ale najbardziej finezyjnym jest figurka jakiegoś szturmowca Imperium siusiającego w toalecie! No bo ktoś słusznie postawił pytanie: jak takie potrzeby załatwiało się w pełnej zbroi?

Do tego wszystkiego były modele marsjańskich łazików w różnej skali, które nawet jeździły strasząc małe dzieci. Te ostatnie najlepiej bawiły się w hallu konstruując różne rzeczy z klocków.

Mnie osobiście najbardziej podobała się dżungla z różnymi potworami, trollami itp. wytworami naszej wyobraźni. Ta ekspozycja zajmowała ogromną powierzchnię i stanowiła mieszaninę kształtów i barw. Czegoż tam nie było! Poza drzewami i inną wegetacją ustawiono tam ruiny jakby dawnych zamków czy innych budowli, a w nich straszące duchy, widma i kikimory. Wyglądało to wszystko naprawdę „zgroźnie”.

Poza tym było także moje ulubione miasteczko z modelami pociągów, modele różnych pojazdów oraz rzecz niezmiernie ciekawa – ekspozycja mobile z klocków lego – ruchomych instalacji przypominających dawne rojenia o perpetuum mobile.

Wystawa przyciągnęła uwagę przede wszystkim dzieci, które oglądały ją z uwagą, fotografując i filmując, co tylko się dało – no bo i było co. Okazuje się, że te wszystkie konstrukcje są wyłaniane w toku co miesięcznych konkursów i na naszej wystawie prezentowane są te najlepsze!

Pan Wicher marzy o tym, by w Jordanowie była stała ekspozycja LUGPol-u otwarta przez cały rok, co byłoby mocnym punktem w trakcie zwiedzania naszego miasta, no bo skoro Inwałd ma miniatury i Dinopark, Kraków swe muzea i zabytki, Wieliczka i Bochnia swe żupy, to Jordanów mógłby mieć swe Muzeum Klocków Lego czy coś w tym rodzaju. Można by dogadać się z Duńczykami i zrobić coś naprawdę fajnego dla dzieci i… niektórych dorosłych!  Pomysł świetny, więc dlaczegóżby go nie zrealizować?

 

Fotki i filmik – http://grzybypl.blogspot.com/2017/08/dni-jordanowa-legowisko-2017.html

R.K.F. Leśniakiewicz 

Jordanowianin na przedprożu Szamballi

W dniu 19.V.2017 roku, w jordanowskim MOK odbyła się prelekcja Pana Damiana Wichra, który zapoznał słuchaczy z wrażeniami ze swej podróży do Indii i Nepalu.

W czasie prelekcji pokazał on wiele zdjęć i filmików z życia codziennego Indii i Hindusów, hinduskiego wesela i ceremonii pogrzebowych nad brzegiem świętej rzeki Gangesu. Poza tym pokazał nam zdjęcia i filmy z Katmandu i Pokhary – dwóch największych miast Nepalu.

Najciekawszą jednak była jego wyprawa pod stoki Annapurny – 8091 m n.p.m. – to jest 9-ty co do wysokości szczyt na Ziemi. Pan Wicher opowiedział o swych niecodziennych przygodach, niezwykłych znajomościach, wspomniał ciepło o rosyjskich i ukraińskich towarzyszach podróży, o górskiej chorobie, o palącym słońcu i mroźnych nocach, o niezwykłych zwierzętach, które napotkał a także o niezwykle smacznym jedzeniu, które mu serwowano w hostelach i schroniskach. No i przede wszystkim o porażającym, surowym pięknie tego przedproża Szamballi – mitycznej krainy mędrców buddyzmu, lamaizmu i religii Bön…

A jak tam było, to opisuje jego poputczyk[1] Pan Wiaczesław Doczenko w swym blogu, który pozwoliłem sobie zacytować, bo warto.   Zob. całość – http://grzybypl.blogspot.com/2017/05/jordanowianin-na-przedprozu-szamballi.html        

Robert K. F. Leśniakiewicz

 

[1] Poputczyk z j. ros.: towarzysz podróży.

Pożegnaliśmy Tadeusza Pająka…

W dniu dzisiejszym odbyła się smutna uroczystość ostatniego pożegnania Pana Tadeusza Pająka, który zmarł w dniu 12.V.2017 roku, w wieku 93 lat.

Pan Tadeusz Pająk był długoletnim pracownikiem kolei. Słynął z wysokiej kultury, pracowitości, pryncypialności i obowiązkowości. Takim zawsze zachowam go w swej pamięci.

Poza tym był jednym z założycieli i członków Towarzystwa Miłośników Ziemi Jordanowskiej, w którym był przez 39 lat!

Pochowany został w kaplicy na Cmentarzu Miejskim w Jordanowie. Pożegnali go najbliżsi, przyjaciele i znajomi. W imieniu TMZJ pożegnał Go prezes Stanisław Bednarz.

Cześć Jego pamięci!

Zdjęcia – http://grzybypl.blogspot.com/2017/05/pozegnalismy-tadeusza-pajaka.html

Robert K. F. Leśniakiewicz

Odszedł na wieczny dyżur…

W dniu wczorajszym, w przejmującym, lodowatym wietrze, na Cmentarzu Komunalnym pożegnaliśmy wielkiego Obywatela naszego miasta – lekarza medycyny dr Jerzego Górnisiewicza. Pożegnali Go poza księdzem celebrującym Mszą św. także pani burmistrz naszego miasta Iwona Bilska, kierownik ZOZ dr Leszek Erb oraz prezes Towarzystwa Miłośników Ziemi Jordanowskiej Stanisław Bednarz.

Dr Górnisiewicz jak mało kto w tym mieście zasłużył sobie na wszystkie tytuły i godności, za którymi się wcale nie uganiał – co jest miarą Jego wielkości jako człowieka. Wszyscy pamiętają Go właśnie dlatego, że taki właśnie był – skromny, bezgranicznie życzliwy i z niesamowitym poczuciem (czasami kostycznego) humoru. I za to właśnie był bardzo lubiany przez wszystkich jordanowiaków. Zawsze pomocny, zawsze na posterunku gotów służyć ludziom pomocą i czasami ratunkiem w krytycznych chwilach. Cokolwiek bym napisał, będzie zaledwie mizernym odbiciem tego, kim On dla nas był i czego dokonał. Ilu ludziom uratował zdrowie i przedłużył egzystencję w ciągu 37-letniej służby w naszym mieście, tego nie wie nikt.

Jaka szkoda, że już Go nie ma wśród nas! Któryś z mędrców, bodaj czy nie Konfucjusz powiedział kiedyś: Ludzie cenią swego mędrca za miłość, którą żywi do nich, ale muszą mu to powiedzieć, bo nie wiedziałby, że ich kocha. To samo można powiedzieć o dr Górnisiewiczu, który odszedł od nas w 86-tej wiośnie życia. Taki właśnie On był i takiego zawsze pozostawimy we wdzięcznej pamięci. Służył ludziom i im pomagał. Zawsze! Niewielu takich ludzi jest w tym kraju. Był jednym z nielicznych, którzy w tym obłędzie przemian, amoku legislacyjnym i szaleństwie politycznym zachowywał zdrowy rozsądek i ocenę sytuacji. Pod tym względem przypominał mi innego Zasłużonego dla naszego miasta – red. Andrzeja Zalewskiego. Zresztą obaj wywodzili się z Ziemi Kieleckiej, ojczyzny wielu polskich patriotów.

Mówi się, że takim jak On po śmierci pisana jest korona niebieska, On sobie na nią po wielekroć zasłużył.

Niech spoczywa w spokoju i niech Mu ta jordanowska ziemia lekką będzie!

Zdjęcia – http://grzybypl.blogspot.com/2017/04/odszed-na-wieczny-dyzur.html

Redakcja

Refleksja na Dzień Zaduszny

Dzisiaj jest Dzień Zaduszny. Wspominamy tych, którzy odeszli i są już po Tamtej Stronie. Pamiętamy o tych, którzy się nam zasłużyli – nam: Polsce, naszemu Narodowi i Krajowi. Pamiętamy także i tych, którzy dla tego Kraju i Narodu oddali swe zdrowie i życie. No, ale nie o wszystkich. Są bowiem żołnierze Armii Krajowej, o których nie chce się pamiętać. Są żołnierze, których wyklęto i skazano na niepamięć po raz wtóry, a ich grób – jak widać…

Pozostaje mi tylko zadać pytanie: czy Oni o taką Polskę walczyli?  Czy dla takiej Polski nadstawiali codziennie karku przez wszystkie lata okupacji niemieckiej? Jak widać, cała ta „wolna” Polska to tani blichtr i fasada, pod którą ukrywa się jeno fałsz, obłuda i hipokryzja…

Obłędne dążenie do rozliczenia przeszłości doprowadziło do kolejnego podziału Polaków – na tych prawdziwych i na tych z gorszego sortu. Tak więc znicze zapłonęły i warty harcerskie stanęły przy grobach żołnierzy Armii Krajowej (nie wszystkich), zaś nikogo nie było przy grobie żołnierzy radzieckich, którzy wyzwalali Jordanów spod niemieckiej (nie hitlerowskiej, nie nazistowskiej, ale właśnie niemieckiej – mówmy wreszcie otwartym tekstem!) okupacji. Podobno raziło to uczucia patriotyczno-religijne jakichś „najprawdziwszych z prawdziwych Polaków-ultrapartyjotów”.

Nie wiem, czy do tych „najprawdziwszych z prawdziwych” dociera, że gdyby nie ci, którymi tak pogardzają i których irracjonalnie nienawidzą, to ich dziadkowie i rodzice wyfrunęliby przez komin w Auschwitzu czy innym niemieckim koncentraku, a ich samych nie byłoby na świecie. Dla nich patriotyzm sprowadza się do plucia na Rosję, Polskę Ludową i „komunę”, bo to wkodowano im do mózgownic. Nie dociera do nich, że gdyby nie ta tak przez nich znienawidzona „komuna”, która dała Polakom szanse na rozwój i w miarę spokojne życie, to ci „patrioci” by „w bosu” paśli krowy u niemieckiego bauera albo rzępolili na skrzypeczkach u Żyda w karczmie, bo innego godziwego zajęcia by dla nich nie było. O nauce, studiach i starcie życiowym mogliby sobie tylko pomarzyć. I wreszcie nie dociera do nich, że gdyby nasi ukochani sojusznicy nie zdradzili Polski w czasie II Wojny Światowej, to może powojenna Polska wyglądałaby właśnie tak jak teraz: słaba gospodarczo, kapitał w obcych rękach, masowa emigracja za chlebem, wykluczenie społeczne, wielki margines biedy – i Polska jako jeden wielki śmietnik Europy rządzony przez wszystkich, ale nie Polaków… Takie polskie slumsy i favele obok pałaców namiestnikowskich zarządzających Polską szefów i dyrektorów koncernów.

Mój mistrz i mentor – Andrzej Zalewski – mówił niejednokrotnie o tym, że współczesny patriotyzm to nie tyle gotowość umierania za Ojczyznę – to może każdy, ale na pracy dla Niej dla dobra całego społeczeństwa. Przypomniałem te słowa, kiedy odsłaniano obelisk upamiętniający Jego osobę. A to był człowiek, którego trudno posądzić o prokomunistyczne przekonania!

Ale nie wszyscy dali się zwariować i pójść na lep wrzaskliwej pseudo-patriotycznej propagandy. Kiedy stałem przed grobami radzieckich żołnierzy, to podeszła tam także młoda matka z dwojgiem dzieci i wskazując na pomnik powiedziała: „Tutaj spoczywają radzieccy żołnierze, którzy przynieśli nam wolność w 1945 roku – pamiętajcie o nich”. Zapalili znicz i chwilę postali w ciszy. A to oznacza, że jeszcze nie wszyscy dali się ogłupić i zwariować…

Robert K. Leśniakiewicz