Historia

Film o Jordanowie

 

Właśnie nie YouTube pojawił się film o Jordanowie nakręcony przez TVP Kraków. Przyznaję, że jest bardzo ciekawie i bardzo dobrze zrobiony. Można go obejrzeć klikając w link – https://www.youtube.com/watch?v=k5EMc5emIRY&feature=youtu.be. Mam nadzieję, że kiedyś obejrzymy ten film w TV, bo jest wart tego. Wypowiadają się w nim historyk – prezes TMZJ mgr inż. Stanisław Bednarz i specjalista-architekt – dr inż. arch. Krzysztof Wielgus. Na specjalną uwagę zasługują zdjęcia i muzyka, która podkreśla ujęcia i eksponuje historyczność naszego Miasta. Film wart jest obejrzenia.

Redakcja

Reklamy

453. urodziny Jordanowa!

Dziś nasze miasteczko obchodzi 453 urodziny. Bowiem dokładnie 453 lata temu w 1564 roku w Piotrkowie Trybunalskim, w dniu 7 listopada król Zygmunt August nadał Wawrzyńcowi Spytkowi Jordanowi kasztelanowi krakowskiemu prawa do lokacji miasta na surowym korzeniu w dobrach wsi Malejowa. Zatem wspomnijmy też o matce Jordanowa – Malejowej, która gdy powstał Jordanów miała już 142 lata.

Ród Jordanów był potężnym gniazdem, którego potęga wyrosła na działalności związanej z wydobyciem soli, czyli tzw. żupnictwem. W ówczesnych czasach udziały w eksploatacji złóż solnych można by porównać do dzisiejszych interesów związanych z wydobyciem ropy naftowej. W momencie lokacji Jordanowa wszystkie okoliczne wsie już istniały, brakowało im tylko ośrodka jarmarczno-rzemieślniczego, który by zaspakajał potrzeby okolicznych mieszkańców. Zmierzam do stwierdzenia, że Jordanów nie mógł obyć się bez okolicznych wiosek, a wioski bez Jordanowa.

Rozdzielenie tej historycznej symbiozy (czyli podział na Miasto i Gminę wiejską) w 1992 roku w myśl doraźnych potrzeb stało w sprzeczności z założeniami historycznymi. Po lokacji wytyczono ogromny rynek, którego powierzchnia wynosi około 4 morgów (morga=0,56ha). Tak wielki rynek potrzebny był na organizowanie wielkich jarmarków. No i z biegiem lat posypały się przywileje jarmarczne. Założyciel Jordanowa Wawrzyniec
Spytek Jordan (1518-1568) był prawdziwym człowiekiem Renesansu. Był dostojnikiem państwowym – tytuł kasztelana krakowskiego był drugim cywilnym tytułem po królu. Wspomnijmy też, że był przyjacielem króla Zygmunta Augusta, któremu nawet pożyczał pieniądze, a miał z czego.

Zmarł w swoich dobrach w Mogilanach w 1568 roku, tak że nie doczekał pełnego ukształtowania urbanistycznego Jordanowa. Pochowany jest w kościele św. Katarzyny w Krakowie, gdzie podziwiać możemy przepiękny renesansowy nagrobek. Miał jedynie pięć córek, co zrodziło konsekwencje dziedziczenia Jordanowa po kądzieli i wnoszenia miasta w posagu. Stąd różne nazwiska przyszłych właścicieli. Lokacja Jordanowa była dla niego świetnym interesem, tym bardziej, że miejscowość leżała na trasie tzw. traktu solnego.

Stanisław Bednarz

Najstarszy strażak miasta Jordanowa

W dniu 2.IX.2017 roku najstarszy strażak i członek Orkiestry Dętej OSP Jordanów, Druh Adam Leśniakiewicz obchodził 90 urodziny. Piękny wiek, godny odśpiewania Mu „200 lat!”

Druh Adam Leśniakiewicz działał aktywnie w jordanowskiej OSP – uczestniczył w wielu akcjach ratowniczo-gaśniczych, za co wielokrotnie wyróżniano Go odznakami państwowymi i resortowymi.

Poza swymi sukcesami zawodowymi, Szanowny Jubilat może poszczycić się także osiągnięciami artystycznymi. W Orkiestrze Dętej OSP Jordanów grał na talerzach orkiestrowych i był znakomitym instrumentalistą, co zostało dostrzeżone i docenione przez jury wielu konkursów orkiestr dętych, w których brał On udział – m.in. indywidualna nagroda na konkursie na szczeblu wojewódzkim, a także indywidualna nagroda na Przeglądzie Orkiestr Dętych Polski Południowej, którą szczególnie sobie ceni.

Poza muzyką, nasz Jubilat zajmował się także aktorstwem – był członkiem Kółka Teatralnego przy OSP Jordanów – gdzie z powodzeniem wcielał się w role w granych przez Kółko spektaklach, że wymienię tylko „Romans z wodewilu”, „Krowoderskich zuchów”, „Królowa przedmieścia”, Młynarz i jego córka”, „Imieniny pana dyrektora”, „Leśna droga” i „Moralność pani Dulskiej”. I tutaj także odnosił sukcesy i był dostrzeżony przez krytyków i media.

Koledzy-strażacy i orkiestranci (w tym wielu młodych muzyków) uczcili Jego jubileusz wieczornym koncertem (który zgromadził także wielu mieszkańców ul. Mickiewicza) oraz upominkiem. Szanowny Jubilat także zaprodukował się i wraz z orkiestrą zagrał na czynelach.

Druh Adam Leśniakiewicz i Jego rodzina pragnie podziękować wszystkim Jego kolegom z OSP i Orkiestry za pamięć i koncert, który sprawił Mu wiele przyjemności.

Zdjęcia – http://grzybypl.blogspot.com/2017/09/najstarszy-strazak-jordanowa.html

REDAKCJA   

Katastrofy komunikacyjne kolejowe, drogowe i lotnicze w Beskidach

– wykład  Stanisława Bednarza i Roberta Leśniakiewicza w MOK  w dniu 26 kwietnia 20127 r.

 Przy wypełnionej sali  przedstawiciele Towarzystwa Miłośników Ziemi Jordanowskiej  Stanisław Bednarz i Robert Leśniakiewicz  przedstawili  historie spektakularnych katastrof  samolotowych, kolejowych i samochodowych w  Beskidach w tym szczególnie w okolicach Jordanowa.

Na wstępie Stanisław Bednarz  zaprezentował  13 katastrof kolejowych w latach 1883-2004. Oprócz tego omówiono incydenty na dużych spadkach szlaku kolejowego w Sieniawie, Kasinie Wielkiej, Spyrkówce koło Zakopanego, gdzie nachylenie sięga około 28‰.

Największe zainteresowanie wzbudziły katastrofa w Barwałdzie w 1944 roku, która zalicza się do największych w Polsce  gdzie zginęło 130 osób, przez długi czas była utajniona.

Wjazd elektrowozu na ulicę w Zakopanem  w marcu 1979 roku, ucieczka pustego  elektrowozu ze stacji Zakopane do stacji Lasek  i  przerażające zdarzenia na niestrzeżonym przejeździe pomiędzy Bystrą, a Osielcem.

Następnie kolega Robert Leśniakiewicz przedstawił katastrofy powietrzne omawiając m.in. incydent z balonem stratosferycznym w 1938 na Polanie Chochołowskiej, katastrofę Li-2 na Gruszowcu, katastrofę niemieckiego samolotu transportowego Ju-52 w okolicach Babiej Góry i wreszcie  słynną katastrofę AN-24 na Policy oraz szereg mniejszych katastrof małych samolotów i śmigłowców.

Na koniec Stanisław Bednarz przedstawił katastrofy samochodowe i autobusowe zwracając szczególna uwagę na mało znaną katastrofę ciężarówki z Jordanowianki w 1955 roku w Malejowej gdzie zginęły 2 osoby z Jordanowa, oraz spektakularną katastrofę autobusową w Oczkowie, gdzie dwa autobusy w krótkim czasie wpadły do Jeziora Żywieckiego. Prelekcja była bogato ilustrowana i spotkała się z ciepłym przyjęciem.

Redakcja

O Skawinie i jej związkach z Jordanowem

Dziś będzie o Skawinie, przeczytajcie bo, będzie o tym jak z powodu fluoru krowy padały na przednie nogi, o tym dlaczego prawdziwki w Jordanowie nie rosły, o prof Grodzińskim, o kawie zbożowej i piwie ze Skawiny .

Mój kalendarz – 653 lata temu Król Kazimierz Wielki, na mocy dokumentu z 22 maja 1364 r., ulokował Skawinę. Położenie było przygraniczne, bo na rzece Skawinka była granica z księstwem oświęcimsko-zatorskim. W „Księdze uposażeń diecezji krakowskiej” ( patrz wpis z 19 maja) Jana Długosza znajduje się informacja, że zamek w Skawinie został wzniesiony w przez Kazimierza Wielkiego. Nie ma po nim śladu poza szkicem i rekonstrukcjami.. W 1509 roku miał miejsce gigantyczny pożar.

Skawina była w posiadaniu benedyktynów tynieckich.. Na mocy układu rozbiorowego z 1772 roku Skawina i Tyniec znalazły się w składzie Galicji. Rozwój nastąpił z nastaniem kolei. W 1884 r. powstała węzłowa stacja kolejowa, z połączeniami do Krakowa, Oświęcimia i Suchej.. Wraz z tym następuje prawdziwy industrialny boom inwestycyjny. Powstają kolejno, między innymi: browar, który produkował do 1925 roku piwa ciemne i jasne w małych ilościach, rafineria nafty, Pierwsza Galicyjska Fabryka Wyrobów Kamionkowych i Szamotowych oraz Fabryka Środków Kawowych Henryka Francka i Synów, produkująca słynną kawę zbożowa Enrillo.

Po II wojnie światowej do wspomnianych zakładów dołączają jeszcze: Huta Aluminium i Elektrownia Skawina skąd płynie prąd do Jordanowa, Pod koniec lat 70. miała tam miejsce prawdziwa klęska ekologiczna, związana z produkcją aluminium w hucie. Podczas procesu uzyskiwania tego metalu z boksytów, dochodziło do nadmiernej emisji fluorowodoru co skutkowało skażeniem otaczających terenów. Pamiętam o osteoporozie nękającej ludzi oraz krowach w sąsiadujących z hutą wsiach, które padały na przednie nogi, o noworodkach z niezrastającymi się szwami na czaszkach, o skażeniu wód zamieraniu drzew. Pamiętam buńczuczna wypowiedź jakiegoś dygnitarza „że dzieci będą miały zdrowe zęby”. Sytuacja zmieniła się dopiero jesienią 1980 r., kiedy cenzura zelżała i „Gazeta Krakowska”, zaczęła zamieszczać obszerne artykuły.

W 1981 wydział elektrolizy zamknięto, natomiast huta zaczęła się zajmować wyłącznie przerobem złomu aluminiowego. Ogromną rolę z likwidacji huty odegrał prof. Władysław Grodziński, jeden z prekursorów ruchów ekologicznych w PRL. Był częstym gościem w Jordanowie u swojej ciotki nauczycielki Stefanii Grodzińskiej, która miała dom „Na Zakrętach”. Po zamknięciu huty w Jordanowie pokazały się wreszcie prawdziwki . Nie było ich od 1970 do 1981 roku.[1]

Opracował – Stanisław Bednarz

————————————-

[1] Nie tylko prawdziwki, ale i inne grzyby, które w ogóle są doskonałym wskaźnikiem czystości środowiska. Określam to zjawisko jako „postindustrialny powrót grzybów do środowisk” – nie tylko leśnych ale i polnych i parkowych (AiR).

Pół wieku temu…

50 lat temu w  nocy z 23 na 24.II.1967 r., o godzinie 22:50 wskutek wyładowania atmosferycznego wybuchł pożar kościoła w Jordanowie. W akcji brało udział 11 jednostek OSP. Dowodził nią Stanisław Leśniakiewicz i Józef Sulak. Olbrzymi wiatr zwany „orawiakiem” spowodował zagrożenie pożarowe dla całego miasta, spaleniu uległ dach kościoła. Pierwsze płomienie zauważyli pacjenci szpitalika w Jordanowie. W ostatniej chwili ksiądz proboszcz Franciszek Gryga zdołał wynieść Najświętszy Sakrament, obraz Matki Boskiej Jordanowskiej, kielichy i monstrancje. Jordanowska straż ciągnęła wężami wodę na dużą wieżę, ratując ją wraz z dzwonami. Stamtąd gaszono dach. Zniszczenia były ogromne – najbardziej zagrożona była główna nawa, której sklepienie nasiąkło wodą, co groziło runięciem na głowy wiernych masy cegieł, dachówek i reszty szkieletu konstrukcji dachu. Przyczyną wybuchu tego spektakularnego pożaru było  – uderzenie pioruna. I tutaj rzecz przeciekawa – to był tylko jeden piorun. Jeden! Wyładowanie atmosferyczne trafiło w sygnaturkę – niższą niemal o połowę od głównej dzwonnicy – a następnie spłynęło na dach i zapaliło jego więźbę, a następnie po drutach spłynęło do odległego niemal o 150 m już nieistniejącego transformatora obok Szkoły Podstawowej i go całkowicie przepaliło, co spowodowało, że całe miasto pogrążyło się w egipskich ciemnościach. Cała akcja ratowniczo-gaśnicza toczyła się po ciemku, a jedynym światłem były płomienie na dachu kościoła. Nie było jak zaalarmować strażaków z OSP Jordanów, bo z braku prądu nie działała syrena, więc alarmowano przy pomocy trąbki sygnałowej. Dzięki ofiarnej pracy  proboszcza, parafian udało się w niedługim czasie usunąć zgliszcza dachowe i zabezpieczyć sklepienie, pokrywając go prowizorycznie papą by nie rozmokło i nie runęło. Dzięki ofiarności parafian i Polonii z Chicago udało się w 1969 odbudować zniszczenia i odnowić wnętrze. Burze w zimie to rzadkość i zdarzają się średnio raz w roku. Ten rodzaj burz zwykle jest poprzedzony długo utrzymującą się odwilżą, która powoduje dość znaczne nagrzanie się gruntu. Jeżeli nad tak nagrzany grunt napłynie nagle zimne powietrze arktyczne to przypowierzchniowo nagrzane powietrze zaczyna się unosić. Tworzą się wtedy chmury burzowe. Burze zimowe powodują dużo mniej wyładowań jest ich niekiedy tylko kilka lub nawet jeden. Ale ten rodzaj zimowych wyładowań jest szczególnie niebezpieczny gdyż generowane są  tzw. wyładowania dodatnie. Na dowód mapa pogody.

Stanisław Bednarz

Zdjęcia – http://grzybypl.blogspot.com/2017/02/po-wieku-temu.html

72 lata temu…

Dokładnie 72 lata temu wojska radzieckie wyzwoliły Jordanów, przeganiając Niemców w kierunku Suchej Beskidzkiej. Jest to data, o której niektórzy tzw. „patrioci” chcieliby zapomnieć i wymazać z pamięci innych. Na szczęście  nie wszyscy tak rozumują i w dniu wczorajszym, przedstawiciele Miasta Jordanowa w osobie radnego Pana Wacława Bednarza oraz przedstawiciele Towarzystwa Miłośników Ziemi Jordanowskiej – prezes TMZJ mgr inż. Stanisław Bednarz i v-prezes inż. Robert Leśniakiewicz złożyli znicze i wiązanki kwiatów na grobach żołnierzy Września 1939 roku i żołnierzy radzieckich poległych w czasie wyzwalania naszego Miasta, by chociaż w ten sposób upamiętnić ofiarę Ich krwi i życia.

Dziwi mnie to, że w tak arcykatolickim kraju, jakim jest Polska, stara się wymazać z powszechnej pamięci tych, którzy przecież nie z własnej woli przyszli tutaj z dalekiego kraju i tutaj walczyli z okupantem hitlerowskim. Oczywiście tłumaczy się to teraz bałamutnie tym, że Rosjanie przynieśli nam komunistyczną niewolę na bagnetach, itd. itp. … zapominając o tym, że to właśnie oni zapobiegli temu, by Niemcy (nie żadni naziści tylko po prostu Niemcy) nie przepuścili nas przez kominy Auschwitz-Birkenau, Treblinki, Sobiboru, zabijali w masowych egzekucjach, pacyfikacjach, w całym tym horrorze wojennym stworzonym przez obłędne ideologie i chorych psychicznie migrantów… Bo i Hitler, i Stalin byli właśnie takimi migrantami -– Hitler z Austrii, Stalin z Gruzji. O tym się już nie chce pamiętać w imię chorej poprawności politycznej. Mamy pretensje do Rosjan o rozbiory, Katyń, i tzw. okupację w czasie tzw. „komuny” i co tam jeszcze, ale czy słusznie? Nie zapominajmy, że Stalin tylko skorzystał z okazji, którą stworzyli mu Churchill i Roosvelt, o czym teraz się nie mówi… Nie mówi się o tym, że gdyby nie „komuna”, o której mówi się teraz z taką nienawiścią i pogardą, to Polska do dziś dnia stałaby w ruinach, a ci „patrioci” w bosu pasaliby krowy albo rzępolili na skrzypeczkach w żydowskiej karczmie, bo mogliby sobie pomarzyć o wykształceniu.

No cóż, nienawiść i głupota nie boli, ale zaślepia. I za tą ślepotę kiedyś ciężko zapłacimy – nie daj Boże utratą wolności! Tak już było nieraz w historii tego nieszczęsnego narodu, który nie potrafił i nadal nie potrafi wyciągnąć elementarnych wniosków z lekcji historii i odczytywać znaków czasu. Narodu, który przed szkodą i po szkodzie jest głupi, narodu tyle razy zdradzanego przez swoich aliantów. Narodu ślepo zapatrzonego w swoją rzekomo świetlaną historię, nie rozumiejącego teraźniejszości i bojącego się przyszłości. Bo historia powtarza się tyle razy, ile jej na to pozwolimy, i właśnie zatoczyła pełne koło, w Europie znów pachnie prochem…

Zdjęcia –  http://grzybypl.blogspot.com/2017/01/72-lata-temu.html

Robert K. F. Leśniakiewicz