Miesiąc: Sierpień 2017

Dni Jordanowa: Legowisko 2017

Już stało się tradycją, że w czasie Dni Jordanowa mamy ekspozycję konstrukcji z klocków Lego, której animatorem jest Pan Damian Wicher.

W tym roku w jordanowskim Legowisku uczestniczyło 40 wystawców z różnych stron kraju. Tym razem ekspozycja zajęła aż dwa piętra naszego Magistratu. Lejtmotywem był świat Wojen Gwiezdnych – na parterze, w pomieszczeniach USC oraz pomniejszony obraz naszej cywilizacji na Sali Obrad.

Jeżeli idzie o Wojny Gwiezdne, to poza znanymi już modelami kosmicznych pościgowców i myśliwców doszły jeszcze całe kompanie szturmowców Imperium oraz model kosmicznego krążownika Imperium. Poza tym modele robotów R2D2 i C-3PO naturalnej wielkości, różne warianty postaci złowrogiego Darth Vadera. Ale najbardziej finezyjnym jest figurka jakiegoś szturmowca Imperium siusiającego w toalecie! No bo ktoś słusznie postawił pytanie: jak takie potrzeby załatwiało się w pełnej zbroi?

Do tego wszystkiego były modele marsjańskich łazików w różnej skali, które nawet jeździły strasząc małe dzieci. Te ostatnie najlepiej bawiły się w hallu konstruując różne rzeczy z klocków.

Mnie osobiście najbardziej podobała się dżungla z różnymi potworami, trollami itp. wytworami naszej wyobraźni. Ta ekspozycja zajmowała ogromną powierzchnię i stanowiła mieszaninę kształtów i barw. Czegoż tam nie było! Poza drzewami i inną wegetacją ustawiono tam ruiny jakby dawnych zamków czy innych budowli, a w nich straszące duchy, widma i kikimory. Wyglądało to wszystko naprawdę „zgroźnie”.

Poza tym było także moje ulubione miasteczko z modelami pociągów, modele różnych pojazdów oraz rzecz niezmiernie ciekawa – ekspozycja mobile z klocków lego – ruchomych instalacji przypominających dawne rojenia o perpetuum mobile.

Wystawa przyciągnęła uwagę przede wszystkim dzieci, które oglądały ją z uwagą, fotografując i filmując, co tylko się dało – no bo i było co. Okazuje się, że te wszystkie konstrukcje są wyłaniane w toku co miesięcznych konkursów i na naszej wystawie prezentowane są te najlepsze!

Pan Wicher marzy o tym, by w Jordanowie była stała ekspozycja LUGPol-u otwarta przez cały rok, co byłoby mocnym punktem w trakcie zwiedzania naszego miasta, no bo skoro Inwałd ma miniatury i Dinopark, Kraków swe muzea i zabytki, Wieliczka i Bochnia swe żupy, to Jordanów mógłby mieć swe Muzeum Klocków Lego czy coś w tym rodzaju. Można by dogadać się z Duńczykami i zrobić coś naprawdę fajnego dla dzieci i… niektórych dorosłych!  Pomysł świetny, więc dlaczegóżby go nie zrealizować?

 

Fotki i filmik – http://grzybypl.blogspot.com/2017/08/dni-jordanowa-legowisko-2017.html

R.K.F. Leśniakiewicz 

Reklamy

 Piekielny „Lucyfer” nad Europą

Przełom lipca i sierpnia 2017 roku był pod znakiem piekielnych upałów. A wszystko za sprawą utrzymującego się od 25.VII gorącego antycyklonu – wyżu o imieniu LUCYFER. To piekielne imię było całkowicie uzasadnione. W basenie Morza Śródziemnego zapanowały iście piekielne temperatury sięgające do +45°C. Płoną lasy w Hiszpanii, Włoszech i Grecji.

Ale i nie tylko, bowiem w południowo-zachodnich stanach USA i w Meksyku temperatury dobijają do +50°C. tak samo jest na Środkowym Wschodzie, gdzie temperatury doszły do +52°C! Wszystkiemu winne były nieruchawe wyże wiszące nad tymi obszarami. W Kalifornii ogniste tornada pustoszą tamtejsze lasy.

Nad naszym krajem – na szczęście – przechodziły także aktywne, atlantyckie niże, które przynosiły chłód i opady, ale na południu Polski odczuliśmy go także. LUCYFER dał nam popalić, i chociaż nie było u nas aż tak wysokiego ciśnienia, to było one powyżej normy – 1013 hPa. Tym niemniej było piekielnie gorąco, chociaż nie został pobity nasz lokalny rekord +38,3°C…

I jeszcze jedna rzecz ciekawa – pomimo piekielnych upałów, Bałtyk przy polskich brzegach jest chłodny – temperatura wody wynosi około +17,2°C w Kołobrzegu, +17,5°C w Ustce i zaledwie +18,4°C w Helu, co spowodowane jest zjawiskiem upwellingu – wypływu na powierzchnię zimnej, głębinowej wody w miejsce ciepłej – zwiewanej wschodnim wiatrem. Ciepłe wody mają teraz Duńczycy i Niemcy…

No właśnie, co do temperatury, to przedstawiały się one bardzo ciekawie – temperatura dnia często przekraczała +30°C – a zatem było upalnie. Upalnie i sucho, a co za tym idzie sucho także w lesie. Wilgotność powietrza utrzymywała się w granicach 20-30%. O grzybach mogliśmy sobie już tylko pomarzyć.

W dniu 9.VIII w województwie małopolskim i trzech innych: lubelskim, podkarpackim i kieleckim ogłoszono III° alertu upałowego, bowiem spodziewano się temperatury +35°C i powyżej. Na szczęście temperatura nie poszła wyżej, ale i tak trudno było to przeżyć. Było jak w hiszpańskiej piosence śpiewanej na Teneryfie – w kwietniu w południe śpi tylko leniwy sługa, w maju śpi już pan, a w czerwcu śpi kto żyw… Tak właśnie było u nas w sierpniu – pod tym względem mogliśmy się czuć jak mieszkańcy Lewantu.

Ten okres zakończył się rankiem, 12.VIII spektakularną burzą, która u nas była bardziej widowiskowa niż groźna. Na szczęście temperatura spadła i powietrze się oczyściło. Niestety – znów spadło za mało deszczów. U nas, bo w kraju znów odnotowano masakryczne wydarzenia w rodzaju ulew, nawałnic i trąb powietrznych. Jedna z nich zabiła 2 harcerzy. Ogółem wskutek nich śmierć poniosło 6 osób.

Mnie ta zmiana zaskoczyła na ślubie jednego z moich krewnych Beskidzie Wyspowym, w okolicach Limanowej – a dokładniej w Siekierzynie na wysokości 673 m n.p.m., gdzie temperatura o godzinie 14:00 spadła do +15°C i wiał zimny, zachodni wiatr, który dał się we znaki szczególnie kobietom ubranym w powiewne i przewiewne stroje…

Impreza weselna odbyła się w uroczym hotelu Sara w Laskowej, w niesamowitym krajobrazie jakby wyjętych żywcem z horrorów Lovecrafta czy weird stories Howarda, gdzie na wysokości 604 m n.p.m. temperatura wynosiła +15,5°C, a rankiem następnego dnia spadła do zaledwie +12°C. No i opady – w Laskowej lało prawie całą noc, a wieczorem była tam burza. Piorun rozwalił podstację transformatora, dzięki czemu w nocy zapadły egipskie ciemności, ale hotel miał swoje generatory energii elektrycznej, dzięki czemu dwa wesela trwały do białego rana.

Tymczasem w Jordanowie za weekend spadło zaledwie… 1,52 mm deszczu!!! Przez kraj przechodzą potężne nawałnice, deszczowe szkwały, uderzenia wiatru i trąby powietrzne. Różnica temperatur wynosi ponad 20°C, co przekłada się na energię zdarzeń. Burze w Polsce doprowadziły do tego, że 9.VIII aż 176.000 gospodarstw było bez prądu w łódzkim, mazowieckim, opolskim i lubuskim.

W Oleśnie tamtejsze mieszkanki zetknęły się ze zjawiskiem pioruna kulistego, który nawiedził ich mieszkanie przed potężną burzą.

Moi znajomi z Borów Tucholskich i Pomorza Gdańskiego informowali o straszliwych skutkach wichur, o całych hektarach powalonych drzew i odlesionych obszarów! Ogółem wyłamanych zostało ponad 8 mln m³ drzew!

Dnia 12.VIII potężne nawałnice runęły na Wielkopolskę, Śląsk część województwa małopolskiego i Pomorze. Polska płaci frycowe za głupotę rządzących, pazerność biznesmenów i deweloperki, za wylesianie całych obszarów, a las jest jedyną siłą zdolną do osłabienia żywiołów. U nas siedzieliśmy jak u Pana Boga za piecem. Pasmo Babiogórskie z jego lasami skutecznie ochroniło nas przed kataklizmami.

Upały najprawdopodobniej już nie powrócą i wcale nikt za nimi nie tęskni, ale tak czy inaczej spoglądamy z niepokojem w niebo. Czy spadnie deszcz? Pytanie jest o tyle istotne, że jak nie będzie deszczu, to powtórzy się sytuacja z lata 2003 roku, kiedy grzybów było niewiele i to rosły tylko tam, gdzie wypływała woda z podziemnych warstw wodonośnych. Czy teraz będzie podobnie?

Tego byśmy sobie absolutnie nie życzyli…

Zdjęcia i wykresy – https://grzybypl.blogspot.com/2017/08/piekielny-lucyfer-nad-europa.html        

R.K.F. Leśniakiewicz