Miesiąc: Marzec 2017

Pendolino w Jordanowie

W piątek, 18 marca 2017 r na linii kolejowej Kraków – Zakopane pojawiło się Pendolino. Najnowocześniejszy polski pociąg przemknął przez Jordanów o godz. 22.28. Niestety była to tylko jazda testowa, aby sprawdzić jak wpisuje się skład pociągu w łuki kolei górskiej i czy jest możliwe poruszanie się pociągów dużych prędkości na Podhale. PKP Intercity zamierza uruchomić ten pociąg z Zakopanego go Gdyni bądź do Warszawy, po oddaniu łącznic kolejowych w Suchej Beskidzkiej i Krakowie. Ma to nastąpić pod koniec tego roku. Więc pasażerowie muszą się uzbroić w cierpliwość. Ten dzień zapisze się w historii regionu i naszego miasta Jordanowa.

Janina Filipek

Zdjęcia – http://grzybypl.blogspot.com/2017/03/pendolino-w-jordanowie.html

Reklamy

O migrantach i „migrantach” – felieton z przestrogą

W czasie ostatniego Walnego Zebrania TMZJ zwróciłem szczególną uwagę na wystąpienie senatora Andrzeja Pająka, który poruszył m.in. wyjątkowo drażliwy i irytujący temat – Polonii na Wschodzie, którą on odwiedzał w krajach WNP. Pan senator podkreślał ich patriotyzm, przywiązanie do polskiej tradycji, religii i wartości – słowem polskość. Było to wzniosłe i piękne. Budujące.

I tylko, bo jak dotąd, to na temat Polonii na Wschodzie się tylko gada, gada, gada… – i niewiele robi. Owszem – pomysł z Kartą Polaka jest dobry, ale może narażać Polaków na represje ze strony władz, jak to miało miejsce na Białorusi. Kompletnym pudłem było ściągnięcie polskich rodzin z Kazachstanu. Owszem – przybyli do Polski i… – i nic. Nie było dla nich pracy czy innych środków utrzymania. Część z nich po prostu wróciła do „stanów” z żalem i zawodem w sercu. Czy ktoś za to odpowiedział, za taki blamaż władzy? O ile wiem, to nikt, a sprawa została wstydliwie wyciszona…

To tym bardziej irytującym są głosy rozmaitych „obrońców praw człowieka”, organizacji charytatywnych czy instytucji, które nawołują do udzielania pomocy „migrantom” i migrantom z krajów Bliskiego Wschodu i Afryki. OK., uważam, że jeżeli pomoc – to tylko i wyłącznie w krajach, gdzie rzeczywiście wymaga tego sytuacja. Nie stać nas na zapraszanie do siebie różnych podejrzanych typków i darmozjadów, i płacenie im 1500-2000 €/m-c za piękne oczy. Na to stać Niemców, Francuzów, Brytyjczyków, to proszę bardzo – niech oni ich sobie wezmą. Nie zapominajmy o tym i przypominajmy Brukseli o tym, że w Polsce mamy już prawie 2 mln Ukraińców, a do tego Chińczyków, Wietnamczyków i przedstawicieli innych nacji. To przed nimi właśnie uchroniliśmy UE, czego nie zdają się dostrzegać w Brukseli…

Dlatego też jestem przeciw.

Jest jeszcze inna rzecz. Migranci, których już mamy powoli wrastają w nasze społeczeństwo. To widać choćby w naszym mieście, w którym mamy Anglików, Irlandczyków, Rumunów, Ukraińców, Żydów a nawet Hindusów! Ci ludzie mieszkają u nas od lat. Pracują, prowadzą interesy, założyli rodziny, mają przyjaciół – jednym słowem stanowią już część barwnej mozaiki, którą tu stanowimy. I tak być powinno. Oczywiście powinni pielęgnować tradycje swoich narodów – mnie to nie przeszkadza – ale powinni przestrzegać polskich praw. Polskie państwo – polskie prawo, i koniec – po dyskusji.

A migranci z Bliskiego Wschodu i Afryki? Odmienności kulturowe (???), religijne, światopoglądowe… Praca? – lepiej nie mówić, lewe rączki do roboty, ale jakie wymagania! Pracownicy z nich żadni. No i kwestie religijne – ekspansja islamu, przejmowanie terytorium, żądanie specjalnych praw dla siebie… – a wszystko w imię dżihadu i fatvy, którym będziemy podlegać, kiedy ilość „migrantów” przekroczy pewien określony pułap. To tak jak z masą krytyczną uranu w reaktorze jądrowym czy bombie atomowej – póki jest niewielka nic się nie dzieje, ale kiedy przekroczy o jakąś wartość – dojdzie do eksplozji. Zaczną się żądania i stawianie warunków – to już się zaczyna w Niemczech, Francji, Szwecji… Kto mi nie wierzy, to niech obejrzy sobie kilka odcinków „Wspaniałego stulecia”, „Sułtanki Kösem” czy innego tureckiego filmu historycznego – tam dokładnie pokazano to, co dzieje się z kimś, kto nie zgadza się z naukami Proroka…

Pomijam kwestię terroryzmu politycznego, religijnego czy terroru kryminalnego, bo to jest oczywiste – choć nie dla wszystkich. Od czasu do czasu podnoszą się głosy usprawiedliwiające religijnych zwyrodnialców i fanatyków, które wynikają chyba z ciemności umysłowej tych, którzy je wygłaszają, albo ich sprzedajności – wychodzi na jedno. Widziałem tych ludzi na granicy – postawa roszczeniowa (nam się należy!), nienawiść do Europejczyków, agresja, agresja i jeszcze raz agresja – to straszne efekty religijnego prania mózgów, które są prane przez fanatyków z ISIS i innych organizacji fanatyków muzułmańskich.

Nie mam najmniejszego zamiaru i nigdy nie dam zgody na to, by ktoś mi narzucał jakąś religię – jakąkolwiek. I chyba nikt zdrowy na umyśle sobie na to nie pozwoli. Po drugie – nie mam najmniejszego zamiaru zostać niewolnikiem jakiegoś pastucha kóz czy poganiacza wielbłądów tylko dlatego, że poprawność polityczna głupich i sprzedajnych polityków dała im władzę i nasz kraj do ręki. Na to nigdy nie będzie mojej zgody.

A wracając do Polonii na Wschodzie, to hańbą wszystkich po kolei rządów w tzw. „wolnej” Polsce jest to, że zamiast wspierać, pomagać i rozwijać żywioł polski na Wschodzie robiły i robią tylko działania pozorne. Dlatego też zawsze przyklasnę inicjatywie mieszkańców naszego miasta – Panów: Zbigniewa Godynia i Zbigniewa Kołata dotyczącej stworzenia specjalnego zespołu ds. przesyłania książek i innych druków naszym Rodakom na Białorusi.

Robert K. F. Leśniakiewicz

Pogodowe podsumowanie zimy 2016/2017

 

W przeciwieństwie do poprzednich, ta zima była bardzo dynamiczna i wreszcie przypominała zimę z naszych młodych lat, kiedy mroźne dni z opadami śniegu i noce pod białym, mroźnym księżycem były normą a nie wyjątkiem. A zatem…

 

GRUDZIEŃ: Grudzień przywitał nas obfitymi opadami śniegu, padało od 1 grudnia godz. 22 do wieczora 2 grudnia. Ponadto w związku z przechodzącym przez Bałtyk niżem rozpętały się silne wiatry. Na Śnieżce odnotowano 49 m/s, a Na Kasprowym Wierchu około 36 m/s,  u nas w porywach 15 m/s. W związku z tym utworzyła się pokrywa śnieżna, która wyniosła  w Jordanowie około  30 cm, w Krzeczowie 25, Nowym Targu 35, Zawoi 36, Bogdanówka 34  ale już w Osielcu 14, Lubniu tylko 2 cm. Na Kasprowym Wierchu pokrywa osiągnęła 80 cm.

W dniu 3 grudnia odnotowano rekordowe stężenie smogu w Skale k./Ojcowa – 1000 μg/m³, podczas gdy w Pekinie było jedynie 330 μg/m³.

Barbara była zdecydowanie po lodzie: rano na torfowisku w Czarnym Dunajcu odnotowano -20°C, w Jabłonce -18,2°C, w Jordanowie -11°C. Mrozy utrzymywały się do 6 grudnia, ale w południe przyświecającym słońcu osiągała 0°C przy wysokim ciśnieniu 974,8 hPa na poziomie Jordanowa. 7 grudnia rozpoczęła się odwilż, która trwała do 14 grudnia. Podczas tej odwilży w dniu 10 grudnia temperatura osiągnęła +10,5°C i był to najcieplejszy dzień, 12 grudnia pokrywa śnieżna zamieniła się w płaty, tego samego dnia odnotowano ostry spadek temperatury o 1°C/h przy ostrym skoku ciśnienia o 1-2 hPa/h. 16 grudnia zaczęły się znów mrozy około -10°C rankiem, towarzyszył temu wzrost ciśnienia do  976,3 hPa. Z biegiem dni mrozy stawały się słabsze, a południa cieplejsze do +5°C. Utrzymujący się cały czas wyż powodował nie przewietrzanie kotlin i zjawiska smogowe. 23 grudnia w Nowym Targu odnotowano 10-krotnie większe stężenie smogu, niż to przewidywały jakiekolwiek normy! Sytuacja taka utrzymywała się do 24 grudnia. Zjawiska smogowe zaobserwowano także w Jordanowie i okolicach.

25 grudnia zaczął padać deszcz i dostaliśmy się pod panowanie głębokiego niżu Barbara. Czyli zgodnie z tradycją Boże Narodzenie było po wodzie. 26 grudnia wieczór przy padającym deszczu zaczęło silnie wiać. Wiało aż do 28 grudnia. U nas wiatr nie poczynił szkód, ale w środkowej i północnej Polsce poczynił on okropne spustoszenia. Na Snieżce było 205 km/h, w Łebie, Ustce, Helu 105 km/h, Kasprowy Wierch  100 km/h.

Nagle 29 grudnia dostaliśmy się  w obręb rozległego wyżu z centrum nad Francją, który przyniósł nie notowany do lutego 2015 wzrost ciśnienia do 979 hPa (1056 hPa!). Było za to słonecznie i słońcem kończy się rok wraz z nie dokuczliwym mrozem.

Reasumując okresy wyżowe pogodne przeplatały się  z wietrznymi i mokrymi niżami. Suma opadów wyniosła ok. 60 mm. Największy stan wody na Skawie notowano podczas roztopów 11 grudnia i wyniósł on 239 cm (górna strefa stanów wysokich)

A co w świecie? Wystąpił szczególnie obfity urodzaj trzęsień ziemi we wszystkich zakątkach świata. I tak  3 grudnia w Peru 6,3°R zwaliło 150 budynków, 7 grudnia na Trynidadzie 6,0°R, w Indonezji 6,5°R, zginęło 100 osób,   w Chinach 6,0°R, 8 grudnia na Wyspach Salomona 7,8°R. 17 grudnia na Wyspach Bismarcka koło Papui 8,0°R, w Kalifornii 6,5°R, 21 grudnia w Ekwadorze 5,5°R zginęły 3 osoby. 25 grudnia w Chile 7,7°R , 29 grudnia w Japonii 5,9°R. Szczęście że nie wywołały większych szkód.

Ponadto wystąpiły liczne pożary lasów w stanie Tennessee w USA. 3 grudnia ewakuowano 14 tysięcy osób, w Izraelu koło Hajfy  7-10 grudnia, w Bułgarii spaliła się cała wieś na skutek eksplozji wielu cystern z gazem.

Powodzie były w Wietnamie i na Cyprze około 4 grudnia, w Indiach w tym czasie szalał cyklon Vardah, 12 grudnia w Jordanii spadło około 1 m śniegu, 22 grudnia na Saharze algierskiej spadł śnieg, gdzie nie widziano go od 1978 roku, w Hiszpanii około 16-18 była tragiczna powódź, 26 grudnia tajfun pustoszył Filipiny, 29 grudnia powódź w Kongo. 21 grudnia wyjątkowo w Zachodniej Syberii zanotowano -62°C w Chanty-Mansijsku, podczas gdy w okolicach bieguna oscylowała koło 0°C. Dnia 14 grudnia zaczęła się ostra zima w USA ze spadkami temperatury do -30°C i poniżej. 25 grudnia odnotowano anomalie termiczne w Walencji +20°C i Aberdeen +15°C, miasta w Norwegii +12°C.

W Kornwalii 22 grudnia z niewiadomego powodu morze wyrzuciło tysiące martwych makreli. Być może mieć to związek z anomaliami klimatycznymi…

 

STYCZEŃ: Styczeń był miesiącem mroźnym – po raz pierwszy od kilku lat. Odnotowano  około 19 dni z całodobowym mrozem. W dniach od 6-8 stycznia fala mrozów była szczególnie dotkliwa. W dniu 7 stycznia w Jordanowie odnotowano -24°C a w Małopolsce ogłoszono III° alertu przeciwmrozowego, zaś 8 stycznia odnotowano dawno nie notowaną u nas temperaturę -30°C. Był to najchłodniejszy dzień w miesiącu od 8 stycznia 1997 roku (-30°C): w Jabłonce było -37,1°C a na torfowisku w Czarnym Dunajcu -39,8°C. Najwyższą temperaturę w południe odnotowano 13 stycznia u nas około +5°C, w Makowie +6,3°C, 23 stycznia +4,5°C, a w Makowie +6,1°C i było to najcieplejsze miejsce w Polsce. Dni z temperaturą dodatnią w południe na większą skalę  pojawiły się  dopiero około 20 stycznia, co nie przeszkadzało że rano temperatura  obniżała się  nawet do -15°C, były to  w tym czasie spadki o charakterze inwersyjnym – np. 29 stycznia w Poroninie było -12,7°C, a na Kasprowym Wierchu +1,7°C. W ciągu miesiąca nie odnotowano ani jednego dnia z całodobową temperaturą dodatnią.

Praktycznie od 6 stycznia do końca miesiąca byliśmy pod wpływem wyżów – m.in. wyżu Zygmunt. W dniu 17 stycznia ciśnienie na poziomie Jordanowa osiągnęło 1054 hPa co jest wartością bardzo  wysoką, ale nie rekordową. Długotrwałe bezwietrzne wyże skutkowały zjawiskami smogowymi o dużym nasileniu. W dniu 8 stycznia stwierdzono przekroczenie normy o 2000% w Warszawie, Krakowie i miastach Śląska.

W dniach od 3-5 stycznia byliśmy pod wpływem niżu Axel a potem Barbara, a w połowie miesiąca niż Egonktóry powiał nam namiastką wiatru halnego. Padało intensywnie śniegiem. W nocy z 4 na 5 stycznia w Jordanowie spadło około 20 cm śniegu i pokrywa ta redukując się stopniowo do 14 cm utrzymywała się do końca miesiąca. Padało również intensywnie 12 stycznia, gdy płytki niż przez 1 dzień przemieszczał się przez Polskę.  W Jabłonce pokrywa śnieżna wyniosła 33 cm, w Lipnicy Wielkiej 72 cm, na Kasprowym Wierchu  110 cm. Do końca miesiąca na Kasprowym pokrywa oscylowała między 100 a 115 cm. W Jordanowie opady dały sumarycznie 27,27 dm3/m2 wody opadowej.

U nas niż Axel poza opadami śniegu nie wyrządził szkód ale w Polsce Północnej były bardzo silne wiatry i cofka sztormowa na rzekach bałtyckich o nie spotykanym rozmiarze (prawdopodobnie na skutek zmian klimatycznych od 1990 roku poziom Bałtyku podniósł się o kilka centymetrów). W dniu 27 stycznia w centralnej Polsce były wielkie oblodzenia co spowodowało olbrzymi karambol na A-1 koło Piotrkowa.

Ponadto cała Europa, a nawet północna Afryka znalazła się w zimnych masach powietrza. Na początku miesiąca wielka katastrofa śniegowa wystąpiła w pn-wsch. części Bułgarii. Zamknięto lotniska, porty i szkoły, zaspy sięgały kilku metrów. Śnieg padał również na Sycylii i Sardynii co skutkowało szkodami w uprawach oliwnych i mandarynowych, burza śnieżna 7 stycznia sparaliżowała Stambuł.  W  górach Abruzji  spadło ponad 2 metry śniegu co później skutkowało poważnymi konsekwencjami. Dnia 10 stycznia w Budapeszcie zmarzł Dunaj paraliżując żeglugę. 11 stycznia zima dotarła do Albanii gdzie mrozy sięgnęły -22°C i było w całym kraju dużo śniegu. Zamarzło jezioro Szkoderskie. 18 stycznia śnieg spadł nawet na Majorce i Wyspach Kanaryjskich i Tunezji. Śnieg  jest praktycznie w całej Europie za wyjątkiem części Hiszpanii, Portugalii, nizinnych Włoch i Wojwodiny, Wysp Brytyjskich.

Jeśli chodzi o trzęsienia ziemi to odnotowano następujące 4 stycznia na wschodnim wybrzeżu Wielkiej Brytanii 3,9°R w miejscu gdzie rzadko one bywają. Dnia 7 stycznia w południowym Iranie wystąpiło trzęsienie ziemi 5,1°R z 4 ofiarami. 18 stycznia w środkowych Włoszech w  Abruzji odnotowano trzęsienie 5,7°R w tych samych miejscach co tragiczne w poprzednich miesiącach. Skumulowanie trzęsienia i wielkiej pokrywy śnieżnej  spowodowało zejście lawiny na  luksusowy hotel na wysokości 1200 m. Ekipy ratunkowe z powodu olbrzymich zwałów śniegu przybyły późno i zdołały uratować 9 z 30 osób i psy.  Do tego jeszcze rozbił się śmigłowiec ratunkowy zabijając 6 osób. Dnia 22 stycznia na Wyspach Salomona odnotowano bardzo silne trzęsienie 8,0°R, z powodu głębokości ogniska 136 km nie odnotowano strat i tsunami.  25 stycznia na Krecie było 5,3°R.

Wybuchy wulkanów to 20 stycznia Colima w Meksyku  pierwszy  raz od 1913 roku, 26 stycznia niewielka erupcja Etny pierwsza od maja ub. roku oraz silna eksplozja wulkanu Fuego w Gwatemali.

Powodzie odnotowano w Malezji około 5 stycznia, w Argentynie  i Tajlandii około 18 stycznia, na Sycylii 24 stycznia z powodu wielkich opadów deszczu wystąpiła plaga osuwisk. 23 stycznia wyjątkowo o tej porze na Florydzie i Alabamie wystąpiła seria tornad. 24 stycznia w Peru na skutek ulewnych deszczy do rzeki w mieście Lircay runął hotel z czasów kolonialnych. Około 24-28 stycznia straszliwe pożary w Chile – ponad 100 ognisk i burz ogniowych.

W styczniu pojawił się w kraju wirus ptasiej grypy H5N8, a u nas odnotowano jeden przypadek grypy H5N1 zawleczonej z Afryki – na szczęście jej zaraźliwość jest niska. Poza tym stwierdzono wiele zachorowań na infekcje rotawirusowe – tzw. grypę żołądkową.

Dnia 2 stycznia w Nowej Szkocji morze wyrzuciło tysiące rozgwiazd, krabów i innej fauny dennej bez wyraźnego powodu. 18 stycznia na plaże w Evergaldes na Florydzie morze wyrzuciło 95 martwych orek karłowatych. Być może ma to związek z uwalnianiem się z dna oceanicznego metanu ze złóż klatratów tego gazu.

Zgodność z prognozą Bożonarodzeniową – wysoka.

 

LUTY: także luty tego roku zasłużył na swoją okrutną nazwę. Wprawdzie temperatury już nie były tak niskie jak w styczniu i zimno nie było tak dokuczliwe, ale za to kraj nasz nawiedzały potężne zawieruchy, które przyniosły wiele strat. Najniższą temperaturę odnotowano w dniu 14.II i wynosiła -10,6°C, zaś najwyższą +11,8°C w dniu 27.II – tego dnia pogoda była naprawdę wiosenna. W Krakowie w tym dniu notowano +16,8°C W dniach 10-16.II słoneczną pogodę przyniósł nam wyż Erica. Podczas tego wyżu nasiliły się zjawiska smogowe. 17 lutego odnotowano pierwszą całodobową odwilż od tego momentu  pokrywa śnieżna, która wynosiła około 10 cm zaczęła znikać. Ale najcieplejsza była końcówka miesiąca, kiedy to termometry miały pokazać +17°C – ale było tylko +12,6°C, ale i tak w ogrodach pojawiły się wychodzące z ziemi pierwsze tulipany, hiacynty i inne wiosenne kwiaty. 4 lutego na skutek oblodzeń na Dolnym Śląsku doszło do karambolu 24 samochodów.

Amerykański świstak zobaczył swój cień w dniu Matki Boskiej – 2.II, co oznaczałoby, że zima potrwa jeszcze do połowy marca. Ale to chyba w USA, bo u nas pogoda była łaskawsza i jest to za sprawą efektu globalnego ocieplenia – EGO, którego skutki dawały się w świecie we znaki, o czym dalej.

W lutym było 18 dni pochmurnych całkowicie lub częściowo, ale z tych chmur spadło tylko 44,40 l/m² – najwięcej w dniu 23.II. Opady te to przede wszystkim deszcz i śnieg. Pod koniec miesiąca śnieg praktycznie znikł z rejonów Jordanowa.

W dniach 20-24.II przez Polskę i Europę przesuwały się głębokie niże, co powodowało znaczny ruch mas powietrznych. Potężne wichury powodowały znaczne straty w drzewostanach i gospodarstwach – PSP i OSP interweniowały 2500 razy w skali kraju! Strat jeszcze nie oszacowano. W dniu 24.II odnotowano najniższe ciśnienie tej zimy – 919/985 hPa. 23 lutego na skutek intensywnych roztopów Skawa osiągnęła 266 cm zabrakło 4 cm do stanu ostrzegawczego. Do 17 była w strefie stanów niskich.  Wiatr wiał z kierunku początkowo pd-zach, a potem z pn-zach, w miarę jak niże przesuwały się na wschód. Odczuli to sercowcy i krążeniowy oraz astmatycy z reumatykami… Miesiąc także zakończyliśmy z silnym wiatrem z południowego-zachodu. Na koniec miesiąca śnieg utrzymywał się w Tatrach: Kasprowy Wierch 127 cm, Lipnica Wielka u stóp Babiej 42 cm, Rycerka Górna 30 cm, Krynica 16cm, Kościelisko 9 cm,  w pozostałych miejscowościach brak lub tylko płaty.

Zgodność z Prognozą Bożonarodzeniową – wysoka.

Z ciekawszych wydarzeń na świecie należy odnotować na początku miesiąca silne wichury we Francji, Beneluksie i Wk. Brytanii, co miało związek z marszem bardzo aktywnych niżów atlantyckich w głąb Europy. W dniu 6.II odnotowano trzęsienie ziemi w Kolumbii o sile 5,6°R, a następnego dnia 6,3°R w Północnych Indiach.10.II miało miejsce trzęsienie ziemi na Mindanao na Filipinach o sile 6,7°R, a tego samego dnia pojawiły się silne śnieżyce w północno-wschodnich stanach USA, gdzie szalała burza śnieżna Nico. Poza tym katakliktyczne opady śniegu odnotowano w Pakistanie i Afganistanie, a opady śnieżne w Zjednoczonych Emiratach Arabskich i Katarze, gdzie temperatury spadły do -5,1°C w ZEA oraz +1,5°C w Katarze. Były to najniższe temperatury od czasu prowadzenia stałego monitorowania pogody! W Tadżykistanie na skutek serii lawin zginęło 8 osób. Z kolei na Bali odnotowano powódź i mordercze osuwiska ziemne, które pochłonęły wiele ofiar. 7 lutego odnotowano ekstremum powodzi roztopowej w  północnej Rumunii. Potężnie lało też w Kalifornii  była obawa że największa tama pęknie bo zrobiła się w niej wyrwa.To są właśnie typowe działania EGO, które powodują straszliwe perturbacje w światowej pogodzie!

Także 7 lutego nad Chicago eksplodował bolid i wpadł do jeziora Michigan.

Dnia 10.II odnotowano także 90 wielorybów, które morze wyrzuciło na plaże w Nowej Zelandii. Następnego dnia dołączyło do nich kolejne 240 tych ssaków. Powodem tego zjawiska mogły być ruchy tektoniczne dna Pacyfiku i spowodowane przez nie uloty metanu do atmosfery, którym zatruły się te zwierzęta. 4 lutego plaże w Australii koło Brisbane dotknęła inwazja niebieskich meduz. 8 lutego doniesiono o pladze szarańczy w Boliwii. W dniu 14.II stwierdzono aż +19°C na Islandii i +9°C na Grenlandii – są to bardzo wysokie temperatury jak na luty w tamtych regionach naszej planety. Bardzo wysokie temperatury  w końcówce miesiąca były też koło Chicago i Toronto około +18°C – najwyższe rekordy.

W dniu 16.II Nowa Zelandia walczy z katakliktycznym pożarami lasów. Tego samego dnia stwierdzono śnięcie ok. 72 000 łososi wskutek tzw. zakwitu alg, zwanego „czerwonym przypływem” (red tide).

20.II doszło do gwałtownej erupcji wulkanu Bogoslof na Alasce, tego samego dnia z nieznanych przyczyn nastąpił wyrzut na plaże ryb głębinowych na Filipinach. Ryby te zamieszkują głębie do 3000 m. Podobne zjawisko obserwowano po trzęsieniu ziemi na Sumatrze w grudniu 2004 roku. Wcześniej 4 lutego wybuchł wulkan na wyspie Reunion. Z kolei 25 lutego wybuchł wulkan na Andamadach jedyny wulkan należący do Indii, a 27 w Gwatemali Fuego.

Pod koniec miesiąca w niektórych mediach poszedł hyr o pojawieniu się w Polsce opadów radioaktywnego opadu zawierającego pylisty radioizotop jodu-131, niewiadomego pochodzenia. Na wszelki wypadek zrobiliśmy pomiary skażeń, które jednak nie przekroczyły wartości 0,15 μSv/h, co nie stanowi zagrożenia. Na ten temat można przeczytać artykuł na stronie – http://wszechocean.blogspot.com/2017/02/jod-chemtrails-i-asteroidy.html, który polecamy.

Podsumowując zimę 2016-2017 można powiedzieć, że na brak mrozu i śniegu nie mogliśmy się uskarżać. Gdyby nie EGO, to można by się teraz spodziewać ciepłej i mokrej wiosny oraz gorącego i suchego lata. Ale przyszłość pokaże, a najgorsze jest zawsze przed nami…

 

Robert Leśniakiewicz

Stanisław Bednarz