Miesiąc: Luty 2017

Walne Zebranie Towarzystwa Miłośników Ziemi Jordanowskiej

W dniu 25.02.2017 roku, pomimo zwariowanej zimowo-wiosennej pogody, która nie zachęcała do ruszania się z domu, na Ratuszu odbyło się 38. Walne Zebranie TMZJ, któremu przewodniczył  jego prezes – Pan Stanisław Bednarz. Przybyli także zaproszeni goście: przedstawiciel Senatu RP – senator Andrzej Pająk, starosta suski – Pan Józef Bałos oraz Pan Marek Haber, pani burmistrz miasta Jordanowa – Pani Iwona Bilska, Pani Agnieszka Mroszczak, Pan Bogusław Nosidlak, dr Grzegorz Miśkiewicz, Pani Małgorzata Bednarz, Pan Robert Wodziak i oczywiście ks. kan. Paweł Gunia.

Zebranie było prawomocne, na sali było quorum.

Zebranie rozpoczęto modlitwą, którą zaintonował ks. Paweł Gunia. Następnie przewodniczący powitał przybyłych gości i członków TMZJ. Dalej senator Pająk w krótkim wystąpieniu wspomniał o Polonii na Wschodzie, którą wizytował w ramach swych obowiązków. Potem kolejno głos zabrali Pan Marek Haber, starosta suski Pan Józef Bałos oraz burmistrz miasta Jordanowa Pani Iwona Bilska. Wszyscy wyrazili radość z powodu ponownego spotkania na kolejnym Walnym Zebraniu Towarzystwa.

W kolejnym punkcie programu Zebrania nastąpiło uroczyste wręczenie odznaczenia Zasłużony Dla Ziemi Jordanowskiej Pani Agnieszce Mroszczak z Banku Spółdzielczego w Jordanowie za owocną współpracę i pomoc ze strony tej instytucji. Następnie wręczono podziękowania za pracę pt. „Jordanowskie miejsca pamięci – Mały przewodnik” (Bielsko-Biała 2016) Pani Wiktorii Leśniakiewicz, Pani Katarzynie Wilczak (za treść) i Panu Robertowi Leśniakiewiczowi (za zdjęcia i materiały graficzne), za które honoraria przekazali oni na rzecz TMZJ. Kolejne podziękowania wręczono dr Grzegorzowi Miśkiewiczowi za pracę pt. „Życie i zagłada izraelickiej gminy wyznaniowej w Jordanowie. 1887-1943” (2016), Pani Małgorzacie Bednarz za pomoc w rozliczeniach finansowych, Panu Bogusławowi Nosidlakowi za pomoc ze strony Stowarzyszenia INSPIRACJA oraz Panu Robertowi Wodziakowi za nieodpłatne wykonanie prac introligatorskich na rzecz TMZJ.

Specjalne podziękowano także Państwu Marii i Zbigniewowi Maciągom za wieloletnią współpracę z TMZJ i za wspaniałe pączki i chrust na nasze Zebranie.

Potem Pani Irena Stopa swoją najnowszą książkę – wydaną przy pomocy także TMZJ–- pt. „Góralskie bajania – opowieści leśnej szyszki”. Jest to kolejna książka wydana przez tą autorkę.

Następnie wzniesiono toast za pomyślność Gości, Towarzystwa i jego członków.

W następnym punkcie programu prezes TMZJ odczytał sprawozdanie z 38. roku działalności TMZJ, w którym wymienił wszystkie najważniejsze działania i zmiany w TMZJ. Pani Elżbieta Rychlik zapoznała zebranych z raportem finansowym Towarzystwa, a Pan Stanisław Zembol odczytał sprawozdanie Komisji Rewizyjnej. Na szczególną uwagę zasługuje pomoc finansowa ze strony Banku Spółdzielczego w Jordanowie.

Następnie odczytano Uchwałę nr 1/2017 Walnego Zgromadzenia TMZJ dot. absolutorium dla Zarządu, które przegłosowano i przyjęto jednogłośnie.

Przedostatnim punktem programu była dyskusja, w której głos zabrali:

  • Pan Bednarz, który poruszył sprawę remontu Budynku nr 2 (Sądu Grodzkiego) i Pani Bilska, która opowiedziała o sprawach restauracji i remontów budynków publicznych w mieście oraz o rewitalizacji parków miejskich;
  • Pan Bednarz poruszył sprawę regionalnego produktu jordanowskiego, którym mogłyby być ciastka „murzynki” zapamiętane przez co starszych mieszkańców Jordanowa. Sprawą zainteresowała się Pani Maciąga;
  • Pani Maria Nowak podziękowała za Salę Rehabilitacyjną w Budynku C;
  • Robert Leśniakiewicz ustosunkował się do wypowiedzi senatora Pająka dotyczącej Polonii na Wschodzie. Stwierdził on, iż skandalem jest to, że zamierza się przyjmować migrantów z krajów Bliskiego Wschodu, a nie tych, którzy zawsze powinni mieć pierwszeństwo i największe prawo do osiedlenia się i pracy w Polsce: Polaków z krajów WNP, Białorusi, Ukrainy i Kazachstanu oraz Rosji;
  • Pan Władysław Łazarski poruszył sprawę pocztu sztandarowego, który został wybrany w toku dyskusji;
  • Pan Zbigniew Kołat poruszył sprawę uruchomienia drugiego budynku szkoły na Chrobaczem;
  • Pani Janina Filipek poruszyła sprawę dziur, przełomów i wybojów na DK 28 i mostu na ul. Przemysłowej. Replikowała Pani Bilska mówiąc o planowanych remontach dróg w 2017 roku.
  • Pan Bednarz ustosunkował się do stanu dróg miejskich oraz pochwalił Burmistrza miasta za budowę ozdobnej osłony studni na Rynku, dzięki czemu miasto wzbogaciło się o nowy element architektoniczny;
  • Pan Józef Bałos podjął temat dróg powiatowych i ich remontów oraz bieżących napraw;
  • Pan Bednarz przypomniał o 50. rocznicy pożaru kościoła parafialnego w Jordanowie w nocy 23/24 lutego 1967 roku;
  • Pan Zbigniew Godyń przypomniał o sprawie dyżurów TMZJ, sprawie wysyłania materiałów o treściach patriotycznych Polakom na Białorusi oraz sprzedaży książek wydanych przez TMZJ;
  • W związku z powyższym, Pan Kołat zaproponował stworzenie specjalnego zespołu ds. książek dla Polaków na Białorusi.

Na tym Zebranie zakończono.

Zdjęcia – http://grzybypl.blogspot.com/2017/02/walne-zebranie-towarzystwa-miosnikow.html

Robert K. F. Leśniakiewicz

Pół wieku temu…

50 lat temu w  nocy z 23 na 24.II.1967 r., o godzinie 22:50 wskutek wyładowania atmosferycznego wybuchł pożar kościoła w Jordanowie. W akcji brało udział 11 jednostek OSP. Dowodził nią Stanisław Leśniakiewicz i Józef Sulak. Olbrzymi wiatr zwany „orawiakiem” spowodował zagrożenie pożarowe dla całego miasta, spaleniu uległ dach kościoła. Pierwsze płomienie zauważyli pacjenci szpitalika w Jordanowie. W ostatniej chwili ksiądz proboszcz Franciszek Gryga zdołał wynieść Najświętszy Sakrament, obraz Matki Boskiej Jordanowskiej, kielichy i monstrancje. Jordanowska straż ciągnęła wężami wodę na dużą wieżę, ratując ją wraz z dzwonami. Stamtąd gaszono dach. Zniszczenia były ogromne – najbardziej zagrożona była główna nawa, której sklepienie nasiąkło wodą, co groziło runięciem na głowy wiernych masy cegieł, dachówek i reszty szkieletu konstrukcji dachu. Przyczyną wybuchu tego spektakularnego pożaru było  – uderzenie pioruna. I tutaj rzecz przeciekawa – to był tylko jeden piorun. Jeden! Wyładowanie atmosferyczne trafiło w sygnaturkę – niższą niemal o połowę od głównej dzwonnicy – a następnie spłynęło na dach i zapaliło jego więźbę, a następnie po drutach spłynęło do odległego niemal o 150 m już nieistniejącego transformatora obok Szkoły Podstawowej i go całkowicie przepaliło, co spowodowało, że całe miasto pogrążyło się w egipskich ciemnościach. Cała akcja ratowniczo-gaśnicza toczyła się po ciemku, a jedynym światłem były płomienie na dachu kościoła. Nie było jak zaalarmować strażaków z OSP Jordanów, bo z braku prądu nie działała syrena, więc alarmowano przy pomocy trąbki sygnałowej. Dzięki ofiarnej pracy  proboszcza, parafian udało się w niedługim czasie usunąć zgliszcza dachowe i zabezpieczyć sklepienie, pokrywając go prowizorycznie papą by nie rozmokło i nie runęło. Dzięki ofiarności parafian i Polonii z Chicago udało się w 1969 odbudować zniszczenia i odnowić wnętrze. Burze w zimie to rzadkość i zdarzają się średnio raz w roku. Ten rodzaj burz zwykle jest poprzedzony długo utrzymującą się odwilżą, która powoduje dość znaczne nagrzanie się gruntu. Jeżeli nad tak nagrzany grunt napłynie nagle zimne powietrze arktyczne to przypowierzchniowo nagrzane powietrze zaczyna się unosić. Tworzą się wtedy chmury burzowe. Burze zimowe powodują dużo mniej wyładowań jest ich niekiedy tylko kilka lub nawet jeden. Ale ten rodzaj zimowych wyładowań jest szczególnie niebezpieczny gdyż generowane są  tzw. wyładowania dodatnie. Na dowód mapa pogody.

Stanisław Bednarz

Zdjęcia – http://grzybypl.blogspot.com/2017/02/po-wieku-temu.html

No i znowu smog…

Połowa lutego, słońce coraz wyżej, wiosna bliżej i… – niestety – coraz gorsze powietrze do oddychania. Wszystkiemu winni są ludzie palący w piecach coraz gorszym węglem z ukraińskich i czeskich kopalni – polskie zamknięto, bo ponoć nierentowne, a nasze wspaniałe rządy dobrej zmiany poza czczą gadaniną nie robią niczego, by je otworzyć. To oczywiste – musimy ratować pensje górników z Donbasu, Bohumina i diabli wiedzą gdzie jeszcze – a nasi mogą się przekwalifikować, choćby na artystów…

Poza tym pogoda. Ogromny wyż z trzema centrami nad Skandynawią, Polską i Grecją, który w Polsce daje 1040 hPa, a w Jordanowie 1034 hPa! Niże trzymają się daleko nad Atlantykiem i Kazachstanem. Brak wiatru pogarsza sytuację. Ruch powietrza w granicach 0-1°B czyli właściwie flauta. Temperatura nocna w granicach -10°C, dzienna +5°C. Wyż ma swoją dobrą stronę – nareszcie świeci słońce i jego dobroczynny wpływ łagodzi smogowe dolegliwości…

A najgorzej jest na Śląsku i w Krakowie. Tak więc dzisiaj mamy przekroczenie o 2000% normy w Rybniku… W Krakowie był ongi smok, który pożerał dziewice i zdechł z głodu, kiedy tychże zabrakło. Teraz z zemsty za ten niecny uczynek centusiów dusi smog, i to w strasznym wymiarze. 200, 300, 1000% i więcej dopuszczalnej normy… No i ktoś wpadł na genialny pomysł: wymienić piece węglowe na ekologiczne, zaś zasiarczony węgiel na ekogroszek. Niby racja, ale… – no właśnie – skąd mają na tą wymianę wziąć emeryci, renciści, inwalidzi, ludzie najniżej zarabiający? Na to już mądrego nie było i nie ma.

Kolejna sprawa – przedstawia się nam to jako tanie rozwiązanie, ekonomiczne i w ogóle. OK., tak jest dzisiaj – a jutro? A jutro będzie tak, jak z ogrzewaniem olejowym – też miało być tanio i przyjemnie, a potem wyśrubowano ceny oleju do oporu. Jestem pewien, że tak samo będzie z ekogroszkiem i pelletami. Po prostu ktoś na tym będzie robił biznes i już.

Gdyby słuchano ekologów i ich ostrzeżeń już w latach 70., to powoli zrobiłoby się wymianę i sprawa smogu byłaby wygrana. Ale kto w tym kraju słucha ekologów? Nikt poza tymi, którzy strzępią sobie na nich swe mordy – rozmaici „uczeni” kupieni przez koncerny paliwowe, lobby atomowe czy chemiczne. Tak było, jest i będzie póki, póty do mózgownic naszych rządzących nie dotrze, że nie 500+ i inne księżycowe obiecanki-cacanki, tylko walka o czyste powietrze ma większy sens, niż rozdawanie kasy śmierdzirobotkom za frajer, co ma się w zamyśle przekładać na punkty wyborcze, bo te dzieci i tak wyjadą z Polski za granicą, bo nie robi się niczego, by zapewnić im pracę i godziwe życie w kraju.

Osobiście widzę to w nieciekawych – szaroburych barwach. Żyjemy w kraju, w którym w imię partyjnych interesów rąbie się nasze zielone płuca, a jak przebiega pozbawianie nas tlenu, to wystarczy popatrzeć na Pasmo Babiogórskie, na którym zieleni ubywa w zastraszającym tempie. I tak będzie się skracało nasze życie, bo powietrze to życie. Bez powietrza umiera się w pięć minut. I niech to wreszcie dotrze do wszystkich Polaków, a w szczególności u żłobu i koryta!

Zdjęcia – http://grzybypl.blogspot.com/2017/02/no-i-znowu-smog.html

Czyżby przed-przedwiośnie?

Jak dotąd, 12-dniowa prognoza przedbożonarodzeniowa sprawdza się co do joty. Podobnie jak w styczniu mamy dużo mrozu i niewielkie opady śniegu. Od kilku dni panuje wyżowa pogoda ze smogiem i jasnym słońcem na niebie. Ciśnienie atmosferyczne skoczyło do 1042 hPa w Warszawie-Okęciu, zaś u nas do 1029 hPa, przy temperaturach nocnych rzędu -8°C i dziennych do +4°C. W sumie normalna, środkowoeuropejska zima, która powoli jakby przekształcała się w jakieś przed-przedwiośnie.

Łatwo to poznać po zapachu rozgrzanej słońcem ziemi w najcieplejszym punkcie dnia, po świergotaniu ptaków i zachowaniu innych zwierząt, które są już ożywione i tylko oczekują na cieplejsze dni…

Nie ma jeszcze pierwszych stokrotek, ale to już jest kwestia kilku dni. I chociaż tego roku świstak ujrzał swój cień, co zwiastuje zimę do 20 marca (i to im się sprawdza, właśnie pn-wsch. stany USA są zasypywane śniegiem i mrożone z kanadyjsko-biegunowej zamrażarki), to mamy nadzieję, że u nas jednak rychło zrobi się cieplej i wegetacja ruszy pod koniec lutego…

Robert K. F. Leśniakiewicz

Zdjęcia – http://grzybypl.blogspot.com/2017/02/czyzby-przed-przedwiosnie.html

Pogodowe podsumowanie stycznia 2017

Styczeń był miesiącem mroźnym – po raz pierwszy od kilku lat. Odnotowano  około 19 dni z całodobowym mrozem. W dniach od 6-8 stycznia fala mrozów była szczególnie dotkliwa. W dniu 7 stycznia w Jordanowie odnotowano -24°C a w Małopolsce ogłoszono III° alertu przeciwmrozowego, zaś 8 stycznia odnotowano dawno nie notowaną u nas temperaturę -30°C. Był to najchłodniejszy dzień w miesiącu od 8 stycznia 1997 roku (-30°C): w Jabłonce było -37,1°C a na torfowisku w Czarnym Dunajcu -39,8°C. Najwyższą temperaturę w południe odnotowano 13 stycznia u nas około +5°C, w Makowie +6,3°C, 23 stycznia +4,5°C, a w Makowie +6,1°C i było to najcieplejsze miejsce w Polsce. Dni z temperaturą dodatnią w południe na większą skalę  pojawiły się  dopiero około 20 stycznia, co nie przeszkadzało że rano temperatura  obniżała się  nawet do -15°C, były to  w tym czasie spadki o charakterze inwersyjnym – np. 29 stycznia w Poroninie było -12,7°C, a na Kasprowym Wierchu +1,7°C. W ciągu miesiąca nie odnotowano ani jednego dnia z całodobową temperaturą dodatnią.

Praktycznie od 6 stycznia do końca miesiąca byliśmy pod wpływem wyżów – m.in. wyżu Zygmunt. W dniu 17 stycznia ciśnienie na poziomie Jordanowa osiągnęło 977/1054 hPa co jest wartością bardzo  wysoką, ale nie rekordową. Długotrwałe bezwietrzne wyże skutkowały zjawiskami smogowymi o dużym nasileniu. W dniu 8 stycznia stwierdzono przekroczenie normy o 2000% w Warszawie, Krakowie i miastach Śląska.

W dniach od 3-5 stycznia byliśmy pod wpływem niżu Axel a potem Barbara, a w połowie miesiąca niż Egon – który powiał nam namiastką wiatru halnego. Padało intensywnie śniegiem. W nocy z 4 na 5 stycznia w Jordanowie spadło około 20 cm śniegu i pokrywa ta redukując się stopniowo do 14 cm utrzymywała się do końca miesiąca. Padało również intensywnie 12 stycznia, gdy płytki niż przez 1 dzień przemieszczał się przez Polskę.  W Jabłonce pokrywa śnieżna wyniosła 33 cm, w Lipnicy Wielkiej 72 cm, na Kasprowym Wierchu  110 cm. Do końca miesiąca na Kasprowym pokrywa oscylowała między 100 a 115 cm. W Jordanowie opady dały sumarycznie 27,27 dm3/m2 wody opadowej.

U nas niż Axel poza opadami śniegu nie wyrządził szkód ale w Polsce Północnej były bardzo silne wiatry i cofka sztormowa na rzekach bałtyckich o nie spotykanym rozmiarze (prawdopodobnie na skutek zmian klimatycznych od 1990 roku poziom Bałtyku podniósł się o kilka centymetrów). W dniu 27 stycznia w centralnej Polsce były wielkie oblodzenia co spowodowało olbrzymi karambol na A-1 koło Piotrkowa.

Ponadto cała Europa, a nawet północna Afryka znalazła się w zimnych masach powietrza. Na początku miesiąca wielka katastrofa śniegowa wystąpiła w NE części Bułgarii. Zamknięto lotniska, porty i szkoły, zaspy sięgały kilku metrów. Śnieg padał również na Sycylii i Sardynii co skutkowało szkodami w uprawach oliwnych i mandarynowych , burza śnieżna 7 stycznia sparaliżowała Stambuł.  W  górach Abruzji  spadło ponad 2 metry śniegu co później skutkowało poważnymi konsekwencjami. Dnia 10 stycznia w Budapeszcie zmarzł Dunaj paraliżując żeglugę. 11 stycznia zima dotarła do Albanii gdzie mrozy sięgnęły -22°C i było w całym kraju dużo śniegu. Zamarzło jezioro Szkoderskie. 18 stycznia śnieg spadł nawet na Majorce i Wyspach Kanaryjskich i Tunezji. Śnieg  jest praktycznie w całej Europie za wyjątkiem części Hiszpanii, Portugalii, nizinnych Włoch i Wojwodiny, Wysp Brytyjskich.

Jeśli chodzi o trzęsienia ziemi to odnotowano następujące 4 stycznia na wschodnim wybrzeżu Wielkiej Brytanii 3,9°R w miejscu gdzie rzadko one bywają. Dnia 7 stycznia w południowym Iranie wystąpiło trzęsienie ziemi 5,1°R z 4 ofiarami. 18 stycznia w środkowych Włoszech w  Abruzji odnotowano trzęsienie 5,7°R w tych samych miejscach co tragiczne w poprzednich miesiącach. Skumulowanie trzęsienia i wielkiej pokrywy śnieżnej  spowodowało zejście lawiny na  luksusowy hotel na wysokości 1200 m. Ekipy ratunkowe z powodu olbrzymich zwałów śniegu przybyły późno i zdołały uratować 9 z 30 osób i psy.  Do tego jeszcze rozbił się śmigłowiec ratunkowy zabijając 6 osób. Dnia 22 stycznia na Wyspach Salomona odnotowano bardzo silne trzęsienie 8,0°R, z powodu głębokości ogniska 136 km nie odnotowano strat i tsunami.  25 stycznia na Krecie było 5,3°R.

Wybuchy wulkanów to 20 stycznia Colima w Meksyku  pierwszy  raz od 1913 roku, 26 stycznia niewielka erupcja Etny pierwsza od maja ub. roku oraz silna eksplozja wulkanu Fuego w Gwatemali.

Powodzie odnotowano w Malezji około 5 stycznia, w Argentynie  i Tajlandii około 18 stycznia, na Sycylii 24 stycznia z powodu wielkich opadów deszczu wystąpiła plaga osuwisk. 23 stycznia wyjątkowo o tej porze na Florydzie i Alabamie wystąpiła seria tornad. 24 stycznia w Peru na skutek ulewnych deszczy do rzeki w mieście Lircay runął hotel z czasów kolonialnych. Około 24-28 stycznia straszliwe pożary w Chile – ponad 100 ognisk i burz ogniowych.

W styczniu pojawił się w kraju wirus ptasiej grypy H5N8, a u nas odnotowano jeden przypadek grypy H5N1 zawleczonej z Afryki – na szczęście jej zaraźliwość jest niska. Poza tym stwierdzono wiele zachorowań na infekcje rotawirusowe – tzw. grypą żołądkową.

Dnia 2 stycznia w Nowej Szkocji morze wyrzuciło tysiące rozgwiazd, krabów i innej fauny dennej bez wyraźnego powodu. 18 stycznia na plaże w Evergaldes na Florydzie morze wyrzuciło 95 martwych orek karłowatych. Być może ma to związek z uwalnianiem się z dna oceanicznego metanu ze złóż klatratów tego gazu.

Stanisław Bednarz

Robert K. F. Leśniakiewicz