Miesiąc: Styczeń 2017

Smog jednak istnieje i truje!

Reklamy

72 lata temu…

Dokładnie 72 lata temu wojska radzieckie wyzwoliły Jordanów, przeganiając Niemców w kierunku Suchej Beskidzkiej. Jest to data, o której niektórzy tzw. „patrioci” chcieliby zapomnieć i wymazać z pamięci innych. Na szczęście  nie wszyscy tak rozumują i w dniu wczorajszym, przedstawiciele Miasta Jordanowa w osobie radnego Pana Wacława Bednarza oraz przedstawiciele Towarzystwa Miłośników Ziemi Jordanowskiej – prezes TMZJ mgr inż. Stanisław Bednarz i v-prezes inż. Robert Leśniakiewicz złożyli znicze i wiązanki kwiatów na grobach żołnierzy Września 1939 roku i żołnierzy radzieckich poległych w czasie wyzwalania naszego Miasta, by chociaż w ten sposób upamiętnić ofiarę Ich krwi i życia.

Dziwi mnie to, że w tak arcykatolickim kraju, jakim jest Polska, stara się wymazać z powszechnej pamięci tych, którzy przecież nie z własnej woli przyszli tutaj z dalekiego kraju i tutaj walczyli z okupantem hitlerowskim. Oczywiście tłumaczy się to teraz bałamutnie tym, że Rosjanie przynieśli nam komunistyczną niewolę na bagnetach, itd. itp. … zapominając o tym, że to właśnie oni zapobiegli temu, by Niemcy (nie żadni naziści tylko po prostu Niemcy) nie przepuścili nas przez kominy Auschwitz-Birkenau, Treblinki, Sobiboru, zabijali w masowych egzekucjach, pacyfikacjach, w całym tym horrorze wojennym stworzonym przez obłędne ideologie i chorych psychicznie migrantów… Bo i Hitler, i Stalin byli właśnie takimi migrantami -– Hitler z Austrii, Stalin z Gruzji. O tym się już nie chce pamiętać w imię chorej poprawności politycznej. Mamy pretensje do Rosjan o rozbiory, Katyń, i tzw. okupację w czasie tzw. „komuny” i co tam jeszcze, ale czy słusznie? Nie zapominajmy, że Stalin tylko skorzystał z okazji, którą stworzyli mu Churchill i Roosvelt, o czym teraz się nie mówi… Nie mówi się o tym, że gdyby nie „komuna”, o której mówi się teraz z taką nienawiścią i pogardą, to Polska do dziś dnia stałaby w ruinach, a ci „patrioci” w bosu pasaliby krowy albo rzępolili na skrzypeczkach w żydowskiej karczmie, bo mogliby sobie pomarzyć o wykształceniu.

No cóż, nienawiść i głupota nie boli, ale zaślepia. I za tą ślepotę kiedyś ciężko zapłacimy – nie daj Boże utratą wolności! Tak już było nieraz w historii tego nieszczęsnego narodu, który nie potrafił i nadal nie potrafi wyciągnąć elementarnych wniosków z lekcji historii i odczytywać znaków czasu. Narodu, który przed szkodą i po szkodzie jest głupi, narodu tyle razy zdradzanego przez swoich aliantów. Narodu ślepo zapatrzonego w swoją rzekomo świetlaną historię, nie rozumiejącego teraźniejszości i bojącego się przyszłości. Bo historia powtarza się tyle razy, ile jej na to pozwolimy, i właśnie zatoczyła pełne koło, w Europie znów pachnie prochem…

Zdjęcia –  http://grzybypl.blogspot.com/2017/01/72-lata-temu.html

Robert K. F. Leśniakiewicz

Świątki na szkle…

W dniu 20 stycznia 2017 roku, w Galerii Pod Basztą miało miejsce otwarcie wernisażu jednego z najbardziej zasłużonych artystów ludowych Pana Zdzisława Słoniny z Bogdanówki. Jego specjalnością są obrazy na szkle malowane i takiż był tytuł tej wystawy.

Włosi mają swe słynne freski klasztorne, Rosjanie wspaniałe uduchowione ikony, a my Polacy – my mamy na szkle malowane. Właśnie! To przecież nasza sztuka i nasza tradycja tak godnie i twórczo kontynuowana przez artystów takich jak Pan Słonina.

Co my widzimy na jego obrazach? Przede wszystkim sceny i postacie biblijne: Pan Jezus, Jego Matka, święci Pańscy i Aniołowie. Niby nic nowego, niby tematyka znana, ale pokazana w kolejnym ujęciu, w nowym wariancie. Nie wiem, jak inni, ale ja patrząc na nie w uszach natrętnie brzmiała mi piosenka grupy skifflowej No-To-Co o Mistrzu Nikiforze Krynickim:

 

Na wyblakłym papierze, malowane anioły

Święci Pańscy w pokłonach pochylają swe głowy.

W dali góry a na nich las zielony majowy

Kościół z wieżą wysoką, rozdzwoniły się dzwony

Dzwony, dzwonią i dzwonią, śpiew ich płynie daleko

Ginie w wąskich uliczkach i zamiera nad rzeką…

 

Lepiej nie można… A tutaj przygrywała nam góralska kapela.

Warto jest zobaczyć tą wystawę choćby dlatego, że jest to nasza, polska, ludowa twórczość naszego podhalańskiego czy beskidzkiego artysty, chociażby z patriotycznego obowiązku wobec naszej Małej Ojczyzny. Poza tym warto sobie przypomnieć to, czego się uczyliśmy na lekcjach religii i skonfrontować to z tymi obrazami na szkle malowanymi…

Zdjęcia i filmiki – http://grzybypl.blogspot.com/2017/01/swiatki-na-szkle.html

Robert K. F. Leśniakiewicz

Walka ze smog(k)iem czyli wiatrakami

W ostatnim czasie na tapetę wysunęła się ostra (a w rzeczywistości po prostu normalna) zima i towarzyszące jej zjawiska – w tym bardzo groźny smog. Media zaczęły epatować nas wynikami pomiarów, z których wynikało, że w Warszawie, Krakowie, Wrocławiu, Łodzi, aglomeracji śląskiej i innych miejscowościach stężenie zawieszonych w powietrzu dymów i pyłów przekroczyło 2000% normy!

Lekarze zaczęli straszyć nas wizją zwiększonej zapadalności na choroby układu oddechowego i nowotwory. Oczywiście przedstawiciele administracji zaczęli nas straszyć mandatami za palenie śmieciami – w tym szczególnie plastykami – co wzmaga toksyczność smogu i jego zjadliwość. Słowem koniec świata i anatema! Wprawdzie w Jordanowie cały czas w Rynku pali się plastyki i po zmroku czuje się smród spalenizny, ale kogo to obchodzi?

No i oczywiście głos zabrali spece od ratowania środowiska, którzy radzą zastępowanie tradycyjnych pieców i systemów ogrzewania nowoczesnymi piecami na pelety, brykiety czy ekogroszek. Pokazują same korzyści z nich płynące – czyste (no w miarę) spalanie, niemal bez dymu, dużą wydajność i zautomatyzowanie samego procesu spalania.

Niestety – w tej beczce ekologicznego miodu jest spora łyżka dziegciu, o której się mało mówi, a mianowicie – koszty. Koszty zakupu i instalacji nowego pieca. Koszty zakupu ekopaliwa, które powoli, ale nieuchronnie pójdą w górę, w miarę coraz większego użytkowania nowych systemów. Jak kogoś na to stać, to proszę bardzo, a co maja powiedzieć emeryci, renciści i inwalidzi, którzy w tzw. „wolnej” Polsce mają małe i coraz mniejsze emeryturki?

Ale tak mają właściciele nowych budynków. A co mają powiedzieć właściciele domów budowanych w latach 20., 30. i tuż po wojnie, kiedy o kaloryferach i ogrzewaniu podłogowym można było sobie poczytać w literaturze sci-fi? Co mają powiedzieć właściciele budynków postawionych jeszcze w połowie XIX wieku, a jest ich jeszcze wiele w naszym mieście? Większość z nich, to emeryci. Skąd mają wziąć kasę na przystosowanie budynku do nowoczesnych systemów grzewczych?

Dam przykład: jestem emerytem z „tłustą” emeryturą niewiele przekraczającą 1200 PLN. Mam przerobić budynek wybudowany w latach 30. XX wieku. Skąd mam wziąć na to środki? Wziąć kredyt? – chciałbym zobaczyć bank, który mi go udzieli…! To tylko pierwsza trudność do pokonania. A trzeba teraz jeszcze założyć CO, kupić piec i kupować paliwo – na samo paliwo musiałbym wydać 3-5 tys. PLN – skąd mam je wziąć? Mit o tanim i efektywnym ogrzewaniu jest niestety tylko mitem… Gdyby żył Cervantes, to miałby niezły temat na kolejne przygody kawalera z La Manchy i jego walkę ze smokiem czyli smogiem zamiast z wiatrakami!

Ekolodzy od dawna walczą o tanią i czystą energię odnawialną: w naszym przypadku wiatr, słońce i woda. Ale nie – trzeba stawiać kolejną brudną elektrownię węglową, by ratować polskie kopalnie. W tym kontekście zgodziłbym się nawet na te 10 atomówek, które chciała nam wtrynić PO, ale pod warunkiem, że będą one budowane i wyposażane przez firmy zagraniczne, a nie przez krajowych kombinatorów i złodziei. Dość wspomnieć budowę autostrad, które trzeba było poprawiać już po miesiącu eksploatacji! No, ale ileż przysłowiowych nowych willi przy tym powstało, tego nie wie nawet CBA czy CBŚP…

Patrząc na to wszystko z boku odnoszę wrażenie, że to wszystko jest jedną wielką ściemą mającą na celu wyciągnięcie Polakom kolejnych pieniędzy z kieszeni, bo o pieniądze w końcu tu chodzi. Tak jak to miało miejsce w przypadku świecenia świateł samochodów w dzień, tak samo jak miało to miejsce w przypadku gaśnic do samochodów, które są guzik warte, ale każdy je musi mieć i corocznie odnawiać ich ważność, itd. itp. Dlatego mówię – nic z tego. Będę do końca moich dni targał wiadra z węglem do węglowych pieców i w nich palił, albo uświerknę z zimna. Nie widzę alternatywy, a na tzw. „walkę ze smogiem” patrzę tylko jak na jako nałożenie kolejnego ciężaru na obywatela…

Robert K. F. Leśniakiewicz

Styczniowy atak zimy

W te dni wszyscy wokół zadawali mi pytanie: czy kończy się Efekt Globalnego Ocieplenia? No bo nie ma się czemu dziwić – ostatnie łagodne i niemalże bezśnieżne zimy rozhartowały nas tak, że teraźniejsze niskie temperatury dały się nam we znaki.

A wszystko zaczęło się w przedostatni i ostatni dzień ubiegłego roku, kiedy to temperatury nocne spadły do -10,6°C przy braku chmur. Jednakże temperatura dzienna jeszcze była dodatnia. Pierwszy dzień nowego roku przyniósł temperaturę w nocy wynoszącą -8,7°C w dzień +3,0°C i taka temperatura „przez zero” trwała do 5 stycznia. Przyniósł je niż o nazwie Axel, który spowodował potężną wichurę, która dała się we znaki szczególnie na północy kraju i w Karkonoszach. Ciśnienie minimalne wynosiło 1003 hPa. Poza tym spadło 15-20 cm śniegu, co spowodowało trudności komunikacyjne.

Co ciekawe, w dniu 4 stycznia odnotowano burze z wyładowaniami atmosferycznymi w Oleśnie, Wieluniu, Częstochowie i Kluczborku.

W święto Trzech Króli temperatura nocna spadła do -14,6°C, zaś w dzień nie podniosła się wyżej niż -12,4°, wiatr zaczął wiać z północy, a nadchodzący wyż Zygmunt podwyższył ciśnienie do 1030 hPa. W dniu 7 stycznia w Małopolsce ogłoszono III° alertu przeciwmrozowego. I faktycznie – temperatura minimalna wyniosła w Jordanowie -23,5°C, Na Podlaskach było już -24°C,w Toporzysku -25°C, w Poroninie -30°C, a na naszym biegunie zimna – w Jabłonce aż -34°C

W dniu 8 stycznia było jeszcze zimniej i w Jordanowie było -25,5°C, Pan Bednarz z ul. Komunalnej sygnalizował -30°C, w Jabłonce było -37,1°C, w Czarnym Dunajcu na torfowiskach -38,7°C, zaś przy gruncie -42°C. Tymczasem na Helu tylko -5°C i tameczne foki miały cieplusio! – jak mawiał jeden z moich znajomych wolontariuszy pracujący w helskim Fokarium.

Wysokie ciśnienie powodowało nieruchawość powietrza, a co za tym powstanie zjawiska smogu. W Warszawie, Krakowie i na Śląsku stężenie pyłów przekroczyło 2000% dozwolonej normy!!!

Mrozy dały się we znaki w Finlandii, gdzie temperatury spadły do -42°C w mieście Santa Clausa. Jak widać na mapce, zagon lodowatego powietrza z rosyjskiej zamrażarki doszedł aż na Bałkany, gdzie temperatury w Rumunii spadły do -40°C, zaś w Bułgarii spowodowały śniegową „kalamitę” – zaspy na 4 m wysokości i trzaskające mrozy.

Poza tym stwierdzono poza pomorem makreli u wybrzeży Kornwalii, co wydarzyło się 22.XII.2016 roku, w dniu 2.I.2017 roku stwierdzono pomór rozgwiazd i krabów u wybrzeży Nowej Szkocji. Być może było to wskutek wpływu pogody na przebieg prądów morskich? Tego jeszcze nie wie nikt…

U nas w kraju od 1.XI.2016 roku zamarzło na śmierć już ponad 90 osób – głównie bezdomnych i nadużywających alkoholu… Poza tym zaczadziło się kilkanaście osób, z czego kilka zmarło. Zima zbiera swe coroczne żniwo. Do mrozu i tlenku węgla dołączył jeszcze smog, na szczęście nadchodzące wichury wymiotą go spomiędzy domów.

Robert K. F. Leśniakiewicz

Stanisław Bednarz

Foty i filmik – http://wszechocean.blogspot.com/2017/01/styczniowy-atak-zimy.html

Podsumowanie grudnia 2016 r.

Grudzień przywitał nas obfitymi opadami śniegu, padało od 1 grudnia godz. 22 do wieczora 2 grudnia. Ponadto w związku z przechodzącym przez Bałtyk niżem rozpętały się silne wiatry. Na Śnieżce odnotowano 49 m/s, a Na Kasprowym Wierchu około 36 m/s,  u nas w porywach 15 m/s. W związku z tym utworzyła się pokrywa śnieżna, która wyniosła  w Jordanowie około  30 cm, w Krzeczowie 25, Nowym Targu 35, Zawoi 36, Bogdanówka 34  ale już w Osielcu 14, Lubniu tylko 2 cm. Na Kasprowym Wierchu pokrywa osiągnęła 80 cm.

W dniu 3 grudnia odnotowano rekordowe stężenie smogu w Skale k./Ojcowa – 1000 μg/m³, podczas gdy w Pekinie było jedynie 330 μg/m³.

Barbara była zdecydowanie po lodzie: rano na torfowisku w Czarnym Dunajcu odnotowano -20°C, w Jabłonce -18,2°C, w Jordanowie -11°C. Mrozy utrzymywały się do 6 grudnia, ale w południe przyświecającym słońcu osiągała 0°C przy wysokim ciśnieniu 974,8 hPa na poziomie Jordanowa. 7 grudnia rozpoczęła się odwilż, która trwała do 14 grudnia. Podczas tej odwilży w dniu 10 grudnia temperatura osiągnęła +10,5°C i był to najcieplejszy dzień, 12 grudnia pokrywa śnieżna zamieniła się w płaty, tego samego dnia odnotowano ostry spadek temperatury o 1°C/h przy ostrym skoku ciśnienia o 1-2 hPa/h. 16 grudnia zaczęły się znów mrozy około -10°C rankiem, towarzyszył temu wzrost ciśnienia do  976,3 hPa. Z biegiem dni mrozy stawały się słabsze, a południa cieplejsze do +5°C. Utrzymujący się cały czas wyż powodował nie przewietrzanie kotlin i zjawiska smogowe. 23 grudnia w Nowym Targu odnotowano 10-krotnie większe stężenie smogu, niż to przewidywały jakiekolwiek normy! Sytuacja taka utrzymywała się do 24 grudnia. Zjawiska smogowe zaobserwowano także w Jordanowie i okolicach.

25 grudnia zaczął padać deszcz i dostaliśmy się pod panowanie głębokiego niżu Barbara. Czyli zgodnie z tradycją Boże Narodzenie było po wodzie. 26 grudnia wieczór przy padającym deszczu zaczęło silnie wiać. Wiało aż do 28 grudnia. U nas wiatr nie poczynił szkód, ale w środkowej i północnej Polsce poczynił on okropne spustoszenia. Na Snieżce było 205 km/h, w Łebie, Ustce, Helu 105 km/h, Kasprowy Wierch  100 km/h.

Nagle 29 grudnia dostaliśmy się  w obręb rozległego wyżu z centrum nad Francją, który przyniósł nie notowany do lutego 2015 wzrost ciśnienia do 979 hPa (1056 hPa!). Było za to słonecznie i słońcem kończy się rok wraz z nie dokuczliwym mrozem.

Reasumując okresy wyżowe pogodne przeplatały się  z wietrznymi i mokrymi niżami. Suma opadów wyniosła ok. 60 mm. Największy stan wody na Skawie notowano podczas roztopów 11 grudnia i wyniósł on 239 cm (górna strefa stanów wysokich)

A co w świecie? Wystąpił szczególnie obfity urodzaj trzęsień ziemi we wszystkich zakątkach świata. I tak  3 grudnia w Peru 6,3°R zwaliło 150 budynków, 7 grudnia na Trynidadzie 6,0°R, w Indonezji 6,5°R, zginęło 100 osób,   w Chinach 6,0°R, 8 grudnia na Wyspach Salomona 7,8°R. 17 grudnia na Wyspach Bismarcka koło Papui 8,0°R, w Kalifornii 6,5°R, 21 grudnia w Ekwadorze 5,5°R zginęły 3 osoby. 25 grudnia w Chile 7,7°R , 29 grudnia w Japonii 5,9°R. Szczęście że nie wywołały większych szkód.

Ponadto wystąpiły liczne pożary lasów w stanie Tennessee w USA. 3 grudnia ewakuowano 14 tysięcy osób, w Izraelu koło Hajfy  7-10 grudnia, w Bułgarii spaliła się cała wieś na skutek eksplozji wielu cystern z gazem.

Powodzie były w Wietnamie i na Cyprze około 4 grudnia, w Indiach w tym czasie szalał cyklon Vardah, 12 grudnia w Jordanii spadło około 1 m śniegu, 22 grudnia na Saharze algierskiej spadł śnieg, gdzie nie widziano go od 1978 roku, w Hiszpanii około 16-18 była tragiczna powódź, 26 grudnia tajfun pustoszył Filipiny, 29 grudnia powódź w Kongo. 21 grudnia wyjątkowo w Zachodniej Syberii zanotowano -62°C w Chanty-Mansijsku, podczas gdy w okolicach bieguna oscylowała koło 0°C. Dnia 14 grudnia zaczęła się ostra zima w USA ze spadkami temperatury do -30°C i poniżej. 25 grudnia odnotowano anomalie termiczne w Walencji +20°C i Aberdeen +15°C, miasta w Norwegii +12°C.

W Kornwalii 22 grudnia z niewiadomego powodu morze wyrzuciło tysiące martwych makreli. Być może mieć to związek z anomaliami klimatycznymi…

Stanisław Bednarz

Robert K. F. Leśniakiewicz