Miesiąc: Grudzień 2016

Pogoda w 2017 roku

Prognoza dwunastodniowa, opracowana na podstawie obserwacji pogody w okresie 13-24 grudnia, wskazuje na to, że rok 2017 będzie bardzo urozmaicony tak „dość i prawie”, pogodowo i przedstawiać się będzie następująco:

STYCZEŃ – będzie pogodny, suchy i dość mroźny. Wiatry z północy i zachodu, pod koniec miesiąca z południa.

LUTY – nieco cieplejszy, ale pochmurny z opadami śniegu i przeważającymi wiatrami z południa i zachodu.

MARZEC – też pochmurny i chłodny, ale druga połowa już cieplejsza z opadami. Wiatry z północy i zachodu. Wiosna długo będzie do nas szła, ale…

KWIECIEŃ – …będzie bardzo słoneczny, początkowo chłodny, potem coraz cieplejszy. Najpierw będą wiały wiatry z północy, potem z południa.

MAJ – początkowo ładny, pod koniec zachmurzony mglisty i z opadami. Przeważają wiatry z południa. Wysokie ciśnienie atmosferyczne może spowodować zjawisko smogu…

CZERWIEC – niezbyt zachęcający: pochmurny, smogowy, zasmarkany i dość chłodny. Znów możliwość pojawiania się smogów, mgieł i większość wiatrów z kierunków południowych.

LIPIEC – pochmurny, mglisty, wilgotny, ale ciepły. Wiatry z południa i wschodu.

SIERPIEŃ – pogodny, słoneczny, ciepły – jednym słowem – wakacyjny!

WRZESIEŃ – kontynuacja sierpniowej, pięknej i słonecznej pogody.

PAŹDZIERNIK – Złota Polska Jesień – jeszcze ciepła i słoneczna.

LISTOPAD – do połowy w miarę pogodny, druga połowa już gorsza, ale wciąż jeszcze nieźle, przy przewadze wiatrów z południa.

GRUDZIEŃ – do połowy pogodny i chłodny, po połowie cieplejszy, ale z opadami deszczu i śniegu.

– czyli w sumie zapowiada się niezły rok, przynajmniej u nas, w naszej części Beskidów i Podhala.

A co mówi o pogodzie „Kalendarz stuletni” i o. dr Mauritius Knauer? Rok 2017 będzie Rokiem Słońca – podobnie jak lata 1996, 2003 i 2010.

 

Regenci poszczególnych lat

SŁOŃCE 2003 2010 2017 2024 2031
WENUS 2004 2011 2018 2025 2032
MERKURY 2005 2012 2019 2026 2033
KSIĘŻYC 2006 2013 2020 2027 2034
SATURN 2007 2014 2021 2028 2035
JOWISZ 2008 2015 2022 2029 2036
MARS 2009 2016 2023 2030 itd.

 

W roku słonecznym pogoda przedstawiać się będzie następująco:

WIOSNA – wiosna będzie umiarkowana, początkowo dość wilgotna, co dotyczy kwietnia, który będzie kapryśny i niestały. Maj okaże się być pięknym i suchym, ale pod koniec miesiąca zrobi się zimno i nieprzyjemnie.

LATOczerwiec rozpocznie się chłodami, a potem nastąpi susza. Sierpień będzie początkowo burzliwy, ale potem nastanie piękna pogoda. Dnie tego lata będą upalne, ale noce chłodne. Dużo mgieł. Lato ma być ładne, ale skończy się burzami i niestałą pogodą.

JESIEŃ – po niezbyt pogodnym lecie, jesień ma być ciepła i sucha. Dnie będą ciepłe do połowy października, ale potem nadejdą chłody. Dnie ciepłe, ale noce zimne. Wiele mgieł.

ZIMA – będzie sucha, ale niezbyt zimna. Jej początek dosyć nieprzyjemny, ale luty zacznie się ociepleniem, ale skończy mrozami, które potrwają do połowy marca.

Nie zapominajmy, że Rok Słońca zaczyna się i kończy w dniu przesilenia wiosennego – czyli 21.III.

Patrząc na poprzednie Lata Słońca można powiedzieć, że maj 2010 roku był deszczowy i powodziowy – spadło 468,24 mm deszczu – być może dzięki kwietniowej erupcji islandzkiego wulkanu Eyjafjallajökkul – co spowodowało kwietniowy wylew Skawy, a później deszczowy czerwiec – 259,67 mm opadów. Lato i jesień też były deszczowymi.

Dla kontrastu przypominam słoneczne i upalne lato 2003 roku oraz ówczesną suszę. Grzyby można było znaleźć jedynie na Przykcu i to tylko tam, gdzie ciurkały leśne źródełka…

W sumie to czeka nas ciekawy rok, i miejmy nadzieję, że pogoda nie sprawi nam jakichś groźnych niespodzianek, czego i Wam i sobie życzę.

Opracował – Robert K. F. Leśniakiewicz

Była Nicea, teraz Berlin, a jutro…?

Pytanie to jest o tyle uzasadnione, że zamachy terrorystyczne z wykorzystaniem z pozoru niewinnych narzędzi i przedmiotów powoli stają się czymś normalnym. Oto okazało się, że samolot pasażerski czy ciężarówka może być narzędziem zbrodni i terroru. To, co wydarzyło się parę dni temu w Berlinie stanowi kolejne ostrzeżenie przed tym, co gotują nam hordy tzw. „uchodźców” i „migrantów” z Afryki i Bliskiego oraz Środkowego Wschodu, dla których Europa stała się Mekką – oferującą im łatwe życie i nieograniczone możliwości. Oczywiście nie uczciwej pracy, bo etos uczciwej pracy tym ludziom jest obcy. Wystarczy porównać nasze poziomy życia. Gdyby środki, siły i energia, którą wydają oni na wzajemne wyrzynanie siebie i podpalanie świata, ich kraje byłyby kwitnącymi ogrodami. Tylko że… – no właśnie. Patrząc na petrodolarowe metropolie musimy zdać sobie sprawę z tego, że oni tego nie budowali, to dzieła inżynierów europejskich i amerykańskich – w tym także polskich, o czym teraz wstydliwie się nie mówi, bo nie wypada…

Nie znoszę PiS-u i ich napuszonego, hurra-bogo-ojczyźnianego nienawistnie antylewicowego bełkotu, który spływa na nas z wszystkich mediów. Ale w jednym zgadzam się z nimi całkowicie: NIE DLA MIGRANTÓW! I nie dlatego, że nie lubię Arabów, Żydów czy Murzynów, ale po prostu dlatego, że Polski nie stać na przyjmowanie do siebie kilkunastu tysięcy obcych kulturowo, religijnie i w ogóle OBCYCH ludzi, którzy na pewno nie będą się integrować z naszym społeczeństwem, ale będą nam usiłowali narzucić swoją religię i światopogląd – najpierw politycznie, potem siłowo. W tej chwili w Europie trwa niewypowiedziana wojna hybrydowa islamu przeciwko chrześcijaństwu i innym religiom oraz ateizmowi.

Osobiście jestem lewakiem, ateistą i racjonalistą, wszystkie religie tego świata mi zwisają martwym kalafiorem, ale nigdy nie pozwolę na to, by ktokolwiek próbował nawrócić mnie na jakieś irracjonalne majaczenia, a tym bardziej siłą. Na to nigdy nie będzie mojej zgody! I to mówię wszystkim tym, którzy tak bardzo łakną multi-kulti w naszym kraju. Proszę bardzo – tak bardzo chcecie, to ściągnijcie Polonię ze Wschodu! Polaków, którym powrót do Ojczyzny się należy jak nikomu innemu! Zapewnijcie im pracę, mieszkania, godne utrzymanie – bo to się im od Ojczyzny po prostu należy! Za zesłania, za głód, chłód, poniewierkę, łagry GUŁAG-u, za prześladowania, za to wreszcie są byli, są i będą Polakami. I to o wiele lepszymi od tych, którzy od 27 lat frymarczą naszym krajem doprowadzając go do upadku!

Nie zapominajmy także, że mamy na terytorium naszego kraju kilkanaście tysięcy obywateli Ukrainy, Białorusi, Rosji i krajów WNP, Wietnamu, Chin i kogo tam jeszcze. Oni wszyscy mogli pojechać dalej do UE, ale to Polska ich zatrzymała. Bezczelność Merkel i innych zwolenników multi-kulti polega na tym, że starają się nie dostrzegać właśnie tego problemu i forsują swoje chore plany podrzucenia nam tego bliskowschodniego i afrykańskiego kukułczego jaja, narzucając nam jakieś kwoty…

Bo właśnie – jak twierdzą co trzeźwiejsi politycy, a przede wszystkim analitycy służb – to dopiero początek problemów. Społeczeństwa UE (w tym polskie, nie łudźmy się) będą celem i przedmiotem ataku ze strony ISIS i innych terrorystycznych ugrupowań islamistycznych. Polska nie jest jeszcze zagrożona, ale… Porwanie polskiego TIR-a i uczynienie z niego narzędzia zbrodni nie było przypadkowe! To był wyraźny sygnał – TERAZ WY, IDZIEMY DO WAS. Kiedy ten prosty przekaz wreszcie zrozumieją nasi politycy??? Obawiam się, że następny atak może być wymierzony w Polaków i będzie miał miejsce w naszym kraju.

Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że zaraz będę okrzyknięty rasistą, faszystą, itd. itp. ale przypomina mi się rok 1991, kiedy ostrzegałem m.in. na łamach „Polski Zbrojnej” przed napływem nielegalnych imigrantów ze Wschodu, a szczególnie elementu przestępczego, dla których Polska stała się krajem tranzytowym do krajów UE. A i w naszym kraju mafia zza wschodniej granicy miała się dobrze, kiedy jej członkowie dołączyli do polskiego podziemia przestępczego – przypomina się słynna strzelanina w Magdalence z dnia 5/6.III.2003 roku. Dwóch gangsterów – Polak i Białorusin ze SPECNAZ-u przez kilka godzin trzymało w szachy cały spec pluton AT! Zabili dwóch policjantów, ranili 17! To była najgorsza akcja polskiej policji! Nie wyobrażam sobie, co by było, gdyby mieli do czynienia z fanatykami z ISIS… To byłaby prawdziwa masakra!

Na szczęście Polska nie jest krajem atrakcyjnym dla „migrantów”, bo nie zapewnia im oparcia. I bardzo dobrze. Ale stan taki nie będzie trwał długo, bo tu chodzi nie o jakieś pieniądze, ale o ziemię. Ta wojna hybrydowa ma na celu zdobycie przyczółka, potem ściągnięcie posiłków w postaci kolejnych „migrantów”, uzyskanie większości na danym terytorium i wreszcie stworzenie kalifatów. I to wszystko: dzięki temu „migranci” poczują się u siebie, a my będziemy w najlepszym przypadku prześladowaną mniejszością narodową i religijną w swoim kraju. Kto nie wierzy, to niech przejedzie się do Arabii Saudyjskiej. Niech publicznie przyzna się, że jest katolikiem i niech spróbuje odprawiać mszę czy inne obrzędy to zobaczy, gdzie raki zimują…

Argumentacja, że jest przecież nas 300 mln Europejczyków i jakieś 3 mln „migrantów” nie wytrzymuje krytyki. Jak widać to ze sprawozdań medialnych, w większości nie są to kobiety i dzieci uciekające przed wojną, ale dobrze odżywione, dobrze ubrane spasione bysiory, dla których zamordowanie człowieka jest jak dla mnie kichnąć. Poza tym oni mają motywację, której nie mają Europejczycy i nic do stracenia. I to jest ich najgroźniejsza broń. Póki tego nie zrozumieją politycy odpowiedzialni za bezpieczeństwo naszej części świata, póty to zagrożenie będzie nad nami wisiało, jak miecz Damoklesa, a raczej sułtana Sulejmana Wspaniałego.

Tak będzie.

Smogi i koniunkcja

Kilka ostatnich, przedświątecznych dni upłynęło w wyżowej pogodzie z temperaturami „przez zero” – w granicach -5°C w nocy i +3°C w dzień. Niestety – wysokie ciśnienie – ponad 1030 hPa oraz znaczne zanieczyszczenie atmosfery dymem z tysięcy palenisk spowodowało pojawienie się smogu – mieszaniny dymu i mgły, co szczególnie dało się nam we znaki 17, 18 i 19.XII. Odczuwało się to szczególnie w Rynku, gdzie jakiś półmózg palił wieczorami, a nawet w dzień,  plastykowymi odpadami. Śmierdziało tam (i nadal śmierdzi) palonymi PCV i polietylenami. Oczywiście wszelkie apele pozostają bez odzewu, bo kogo to obchodzi? Martwią się tylko mieszkańcy, którzy muszą wdychać to paskudztwo…

W dzisiejszą noc można było podziwiać koniunkcję „starego” Księżyca i Jowisza o jasności -1,47 mag., z gwiazdą Spica (Spika) o jasności +0,95 mag., na południowym niebie, około godziny 04:00 CET/03:00 GMT. Dzięki temu, że noc była pogodna udało mi się zrobić kilka fotek zwykłym aparatem telefonicznym.

Z kolei na zachodnim horyzoncie wieczorem doskonale widoczne są dwie planety: jaskrawa Wenus o jasności -3,86 mag., Mars o jasności +0,99 mag. zaś Merkury o jasności +1,10 mag. kryje się w jaskrawej zorzy zachodu…

Zdjęcia – http://grzybypl.blogspot.com/2016/12/smogi-i-koniunkcja.html

Robert K. F. Leśniakiewicz

„To pora zmierzchów czerwonych…”

Zwyczajną, wreszcie koleją losów, mrozy ustąpiły a na ich miejsce pojawiła się „odwilga” czyli „zmięk”. Temperatury dzienne podskoczyły do +5,1°C, zaś nocne spadły zaledwie do -0,6°C. Śnieg szybko się topi w promieniach słońca i pod wpływem wiatru z kierunków południowych. Z trzydziestocentymetrowej pokrywy śnieżnej pozostała już tylko połowa, a ma być jeszcze mniej.

Wiatr halny – szczególnie zimą – może pokazywać nam szczególnie urokliwe zjawisko – tzw. „zorzy wiatru halnego” albo „ogni wiatru halnego”. Stojące pod horyzontem słońce oświetla swymi promieniami z czerwonej części widma ławice chmur, dzięki czemu widzimy niecodziennie barwne wschody i zachody słońca. W lecie nie ma tak barwnych wschodów i zachodów słońca. Szczególnie pięknie wygląda to w górach, chociaż miałem okazję widzieć kilka razy takie widowiska nad morzem – w Świnoujściu i Helu. I było tak jak w piosence Alibabek z filmu „Kulig”…

A jak piękne są to widoki – pokazują załączone zdjęcia – http://grzybypl.blogspot.com/2016/12/to-pora-zmierzchow-czerwonych.html

Robert K. F. Leśniakiewicz

Mróz, smog i odwilż

Pogoda grudniowa jest ostatnio bardzo urozmaicona. Po Barbórce – która przyszła z mrozami do -9,3°C zrobiło się naprawdę zimowo! Temperatura nocna dobiła do -10,7°C – miejscami do -13°C i niżej, zaś dzienna doszła jedynie do -0,3°C, tak że trzymał całodobowy mrozik przy wysokim ciśnieniu rzędu 1019 hPa!

A co najciekawsze, że słaby wiatr wiał nie z północy, ale z południa i południowego-zachodu. Dopiero wczoraj wieczorem zaczął tężeć przy temperaturze -2,7°C. W nocy zaczęło wiać całkiem mocno, a temperatura poszła do góry i dziś rano już mamy +1,1°C i zaczęło się topnienie zalegającego śniegu.

A teraz słowo o smogu. W dniu 7.XII w godzinach przedpołudniowych na nasze miasto nasunęła się warstwa śmierdzącej, duszącej mgły, co odczuwali szczególnie ludzie starsi i mający problemy z górnymi drogami oddechowymi. Był to typowy smog – mieszanina mgły i najróżniejszych dymów – tych z palenisk i z rur wydechowych pojazdów. Trwało to jakieś dwie godziny i na szczęście powiewy południowego wiatru zdmuchnęły to plugastwo na Przykiec.

Skoro o smogu mowa, to krajowy rekord gęstości i zjadliwości smogu padł dnia 3.XII w… – nie, nie w Krakowie, ale w Skale k./Ojcowa, gdzie jego stężenie wyniosło 1000μg/m³! Ponad 300 razy więcej,. Niż dopuszcza norma! Dodam tylko, że w tym samym czasie, w Pekinie – najbardziej zasmogowionym mieście świata – było jedynie 330 μg/m³… Nie wiem, ile było u nas, bo przecież władze zlikwidowały stację kontroli czystości powietrza w Suchej Beskidzkiej – zapewne w celu podtrzymania dobrego humoru naszych włodarzy. Musiało być dużo, co widać choćby na załączonych zdjęciach. Na szczęście wieje quasi-halny i rozpędził to paskudztwo na cztery wiatry!

Robert K. Leśniakiewicz

Zdjęcia – http://grzybypl.blogspot.com/2016/12/mroz-smog-i-odwilz.html

Pogodowe podsumowanie jesieni 2016

Jesień tego roku była nadzwyczaj dynamiczna jeżeli chodzi o pogodę, i niezwykle obfitująca w inne niezwykłe wydarzenia. Wszystko wskazuje na to, że stoimy u progu wielkich zmian i to niekoniecznie na lepsze, a wręcz odwrotnie, co zresztą zgadza się z innymi prognozami, sformułowanymi nawet wiele set lat temu przez rozmaitych wizjonerów, którzy niezwykle trafnie przewidzieli m.in. inwazję islamskich „migrantów” na Europę i jej efekty, a także szereg zmian klimatycznych i geologicznych – które właśnie trwają.

Jesienna pogoda w naszym mieście kształtowała się więc następująco:

WRZESIEŃ – od początku był jakby kontynuacją lata. Temperatura maksymalna dobiła do +28°C w dniu 11.IX, zaś najniższa wyniosła +2,6°C dopiero nad ranem w dniu 26.IX. należy dodać, że dni z temperaturą powyżej +20°C mieliśmy we wrześniu aż 18, co plasuje ten miesiąc w rzędzie cieplejszych wrześniów w ostatnich latach. Były też sporadycznie chłodne dni np. od 20-23 września gdy napływało powietrze arktyczne. W dniu 23 września odnotowano rano o 4 +0,2 stopnia w obniżeniach terenu.  Opady: we wrześniu było 9 dni deszczowych i spadło ogółem 69,64 l/m² wody. W dniach 17-18 września 25 mm. 15 dni było mglistych, 7 dni było bezchmurnych. Wiatr halny wiał przez trzy dni, zaś ogólnie rzecz biorąc, to wiatry wiały z kierunków N, NW oraz S i SW. Nie było drastycznych skoków ciśnienia. Grzyby były w ilościach umiarkowanych, rzucał się w oczy brak rydzów. Na ulicy Komunalnej rosły monstrualne borowiki ponure. Z niewiadomych przyczyn nie było ostrężyn.

Z ciekawszych wydarzeń i obserwacji odnotowano następujące zdarzenia: 2.IX odleciały jaskółki, w paśmie Lubonia pokazał się wilk, w Korei Pn. nastąpiły chłody, zaś zachodnie wybrzeża Florydy spustoszył huragan. 4.IX miała miejsce nawałnica w Warszawie, która przyniosła straty materialne i podtopienia. 5.IX odnotowano pożary na Balearach. 7.IX w Hiszpanii pojawiły się upały do +41°C w Madrycie. 8.IX w suchym afrykańskim powietrzu samoloty nie zostawiały smug kondensacyjnych; powódź w Grecji. 9.IX – trzęsienie ziemi w Korei Pn. i Pd. o sile 5,3°R – prawdopodobnie skutek testu nuklearnego w Korei Pn. Poza tym nad Cyprem doszło do eksplozji meteoroidu o mocy 10 kt (czyli nieco niższej niż bomby Little Boy zrzuconej na Hiroszimę) widoczny był błysk, niebieski ogon dymu i słychać było huk. 13.IX stwierdzono znaczne zapylenie powietrza w naszym mieście spowodowany zwiewaniem wierzchnich warstw przesuszonej gleby. 14.IX – zakwitły ziemowity w ogrodach na ul. Maczka i Mickiewicza. Poza tym w Londynie odnotowano +34°C. 16.IX – w Jordanowie odnotowano inwazję motyli – rusałka admirał. W dniu 18.IX stwierdzono najmniejszy w historii zasięg lodów północnej czapy biegunowej, co stanowi bardzo zły prognostyk na zimę 2016/2017! 22.IX spadł niewielki śnieg w Tatrach. 24.IX miało miejsce trzęsienie ziemi w Rumunii o sile 5,6°R, natomiast 26.IX nastąpiła katastrofalna powódź w Korei Pn. W Salonikach w dniach 5-7 września spadło 300 mm deszczu co skutkowało powodzią

PAŹDZIERNIK – Tegoroczny październik w Jordanowie był wyjątkowo mokry, pochmurny i chłodny – to i dobrze. Dni z deszczem było aż 20, pozostałe były przeważnie pochmurne, dni naprawdę pogodnych i w miarę ciepłych  zliczyłem tylko 5 to jest w dniach 1, 15, 23, 24 i 28 października. Spowodowało to znaczny stopień zmniejszenia usłonecznienia ponad 50%. Nic też  dziwnego, że suma opadów jak na ten miesiąc była bardzo wysoka około 133,73 mm, gdzie przypominam że średnia wieloletnia dla października w Jordanowie to 55 mm. Czyli wielkość miesięcznego opadu była przekroczona około 2,5 krotnie. Podobnie wysokiej sumy opadów nie mieliśmy w Jordanowie  jak i w całym regionie od 1974 roku gdy w Jordanowie notowano 155 mm. Największe opady dobowe zanotowano 3.X -29 mm, 4.X -26 mm, 5.X -36 mm łącznie za trzy dni 91 mm. Były miejscowości z bardzo wysokimi sumami opadów  np. 4.X w Węglówce spadło 54 mm, 5.X w Ustroniu 61 mm, w Makowie 47 mm. Nic dziwnego że po raz pierwszy w tym roku Skawa w Jordanowie przekroczyła stan ostrzegawczy. 4 października o godz. 18 osiągnęła 288 cm. Przekroczenie stanu ostrzegawczego trwało około 6 godzin. W Radziszowie w tym czasie przekroczony był stan alarmowy. Dalszy wzrost wody w Skawie został zatrzymany przez padający śnieg. Bo mieliśmy w tym miesiącu również istotny epizod zimowy. Śnieg zaczął popadywać  4.X wieczór, popadywał też 5-go ale trwałą pokrywę tworzył powyżej 750 m n.p.m. (np. już wtedy na Obidowej było biało), 6.X rano obudziliśmy się z pokrywą około 5 cm. Ale im wyżej tym śniegu było więcej. W Bogdanówce napadało 24 cm śniegu, w Lipnicy Wielkiej 12 cm, w Zakopanem 18 cm. W Tatrach i na Babiej Górze w tym czasie spadło około 50 cm. Śnieg topił się powoli i niechętnie. Tam gdzie go dużo napadało np. na górnym Przykcu odnotowano wielkie zniszczenia i obłamania drzew liściastych, które nie zrzuciły liści i nie były przygotowane na takie ciężary. Na Krowiarkach ofiarą śniegu było kilkaset drzew liściastych. W Jordanowie śnieg już stopniał 7.X po południu, ale na Przykcu utrzymywał się dalej. W związku z roztopami woda w Skawie  osiągnęła 263 cm  czyli tylko 7 cm poniżej stanu ostrzegawczego. Przez resztę dni października Skawa utrzymywała się w strefie stanów wysokich i średnich nigdy nie schodząc do niskich co jest charakterystyczne dla października pogodnego. W dniu 9 października śnieg wycofał się na wysokość ponad 850 m. 15 października przyszło upragnione słońce i ciepło tak że śnieg wycofał się w wyższe partie Babiej Góry. Jaką-taką pogodą z umiarkowanym deszczem cieszyliśmy się do 2o października, kiedy znów zaczęło obficie lać. U nas  w dniach 20-21.X spadło 21 mm, ale w Lachowicach około 45 mm. Duże nawodnienie zboczy spowodowało nawet punktowe osuwiska jak na cmentarzu w Stryszawie i przy domu w Kojszówce.  23-go nadszedł pierwszy istotny przymrozek tej jesieni około -2°C (w mieście było wtedy -0,8°C), przy pięknej pogodzie trwała jednodniowa eksplozja barw jesieni, czerwieniły się wszystkie buczyny i dębiny, zaś 24-go przyszedł wiatr halny i zlikwidował śnieg na Babiej Górze, a u nas zrzucał ogromne ilości liści. 28 października bardzo silny przymrozek przy dolinie Strącza notowano -5,5°C (w mieście było -3,5°C), woda w garnczkach dla zwierząt zmarzła. W Krakowie było -6°C. Odnotujmy jeszcze, że średnia temperatura października była niższa o około 1 stopień. W najcieplejszych dniach nie przekraczała 20 stopni. Do końca miesiąca spadło 80 % liści. Po stopnieniu śniegu przyszedł umiarkowany wysyp grzybów, podgrzybków, kozaków, maślaków, rydzów było mało, a opieńki w ogóle, co jest ewenementem. Ogrody przydomowe zapełniły się łanami czernidlaków.

Początek października dał się we znaki też w świecie i w Europie. Nad Bałtykiem w dniach 5-7.X szalał sztorm powodując cofkę w rzekach przymorza, zalało też plac św. Marka w Wenecji. Nad Karaibami i Florydą w dniach 4-10.X szalał tropikalny huragan Matthews, który szczególnie dotknął znękane Haiti (podnoszące się z ruin po straszliwym trzęsieniu ziemi w 2010 roku). 12 października w Hiszpanii wystąpiły powodziowe opady np. w Barcelonie spadło 110 mm, Odessę zdemolował sztorm. Tajfuny szalały też nad Filipinami. W dniach od 27 do 31 października w środkowych Włoszech koło Parku Monte Sibbilini wystąpiło kilka trzęsień ziemi od 5,5-6,5°R. Trzęsienia te nie spowodowały o dziwo ofiar w przeciwieństwie do sierpniowych, ale tysiące ludzi zostało bez dachu nad głową. Uszkodzona została w Nursji katedra św. Benedykta. Podobnie silne były dawno aż w 1980 roku. Dziwne trzęsienie 5,8°R odnotowano 29-go  koło wulkanu podwodnego Marsilli na Morzu Tyrreńskim. Z wybuchów wulkanów trzeba wspomnieć o wulkanie na wyspie Lombok w Indonezji gdzie zaginęło kilkudziesięciu turystów w dniu 7 października. Reasumując w tym czasie na Wyspie Wrangla w głębokiej Arktyce były wielkie anomalie dodatnie. W październiku odnotowano tylko 5 dni z temperaturą poniżej 0°C, a powinny być wszystkie. Średnia miesięczna była dodatnia co nigdy do tej pory nie zdarzyło się. Skutkuje to zaburzeniami prądu strumieniowego, który wygina się w meandrach na południe powodując zrzuty powietrza arktycznego na południe oraz zaburzenia pola barycznego, co objawia się blokadami niżowymi. Niże nie mogą swobodnie przemieszczać się z zachodu na wschód. Stąd anomalny październik. Niestety większość amerykańskich, polskich i chińskich  „uczonych”  (sponsorowanych i przekupionych przez paliwowe lobby węglowo-energetyczne, co doskonale pokazał Leonardo di Caprio w swoim filmie „Czy czeka nas koniec?”, a który wywołał wściekłość w środowiskach związanych z tymże lobby) zaklina rzeczywistość podważając zmiany klimatyczne na Ziemi w sobie tylko wiadomych celach (nazwijmy rzecz po imieniu – nabicia kabzy!)

LISTOPAD – listopad 2016 roku charakteryzował się zmienną i dynamiczna pogodą. Miesiąc rozpoczął się od uderzeń wiatru halnego i temperaturą dnia wynoszącą ponad  +10°C. Temperatura maksymalna wzniosła +14,6°C w dniu 22.XI przy wiejącym wietrze halnym. Temperatura minimalna wyniosła -3,9°C w dniu 13.XI w czasie opadów śniegu, które nawiedziły nas w tym miesiącu aż trzykrotnie! Pierwszy raz już 3.XI, drugi raz w dniach 6-16.XI i po raz trzeci 27-30.XI. Czyżby wracała tradycja śnieżnych listopadów z lat 60. Ubiegłego stulecia? .Były też silne przymrozki w obniżeniach terenu np. 4.XI -4,5°C; 8 i 10 listopada -4°C, W dniu 6 listopada intensywnie lało napadało 21 mm, stan Skawy podniósł się do 228 cm i było to najwyższe wskazanie. Po za tym cały czas utrzymywała się strefa stanów średnich 165-190 cm. Sumaryczna ilość opadów w listopadzie wyniosła 53,44 mm.

W listopadzie przez 9 dni wiał wiatr halny, który podnosił temperaturę powietrza i łagodził wspomniane uderzenia zimy, a wszystko spowodował bardzo mocny wyż rosyjski wiszący nad „syberyjską zamrażarką”, który zmuszał niże atlantyckie do spływania na południe kontynentu, a z kolei kierowało masy ciepłego powietrza na północ – stąd deszcze i śniegi. Wiatr halny 20 listopada na Kasprowym Wierchu osiągnął 41 m/s i zlizał resztki pokrywy śnieżnej.

W listopadzie odnotowano także następujące ważne wydarzenia w życiu naszej planety, które miały wpływ także na pogodę, a zatem: 7.XI nastąpiło trzęsienie ziemi w Oklahomie. Miało ono wprawdzie siłę tylko 4,3°R, (wg innych danych 4,9°R) ale ten stan znajduje się na terytorium asejsmicznym. Czyżby budził się któryś z pięciu superwulkanów na terytorium USA?. Naukowcy podejrzewają że jest to efekt uboczny szczelinowania łupków gazonośnych, czyli nie jest to całkowicie bezpieczna technologia. 13.XI miało miejsce trzęsienie ziemi w okolicach Christochurch (Nowa Zelandia) o sile 7,4°R (7,8°R wg USGS) oraz w Argentynie i Chile – o sile 6,2°R. Spowodowały one niewielkie tsunami i nie było strat w ludziach… Noc 14/15.XI była nocą Superksiężyca – znajdował się on tylko w odległości 356.512 km od Ziemi, jego średnica była o 14% większa, zaś blask aż o 33%! Rzeczywiście – noc była bardzo jasna! W nocy 19.XI była burza z piorunami (w Jordanowie odnotowano 1 grzmot), podobnie było 27.XI nad środkową Polską. W dniu 21.XI – nad Wielką Brytanią przewala się huragan Angus, zaś nad naszą planetą szalała potężna burza magnetyczna, która powodowała bardzo złe samopoczucie i dekoncentrację. Tego samego dnia w Krakowie temperatura doszła do +19°C! (w Jordanowie około 17°C i było to największe wskazanie) Tegoż dnia w Japonii doszło do trzęsienia ziemi o sile 7,3°R w prefekturze Fukushima, które wywołało 2-metrowe tsunami. Ziemia zatrzęsła się także w Salwadorze i Nikaragui – wstrząsy o sile 7°R.Było jeszcze trzęsienie ziemi na pograniczy Chile i Argentyny ale brak danych co do siły. Dnia 25.XI nad Kostaryką przewalił się huragan Otto. 26.XI odnotowano opady śniegu w Kazachstanie – 2 m, Portugalii – 1 m, poza tym w Genui i Turynie powódź! (spadło miejscami 500 mm) Tego samego dnia w Chinach i Tadżykistanie odnotowano trzęsienie ziemi o sile 7°R. W Albanii 10 listopada nastąpiła też powódź gdyż w ciągu 12 godzin spadło 200 mm deszczu.

***

Jak widzimy, świat staje się coraz bardziej niespokojnym i niebezpiecznym miejscem i efekt globalnego ocieplenia wcale nie spowolnił, a wręcz wciąż istnieje i zbiera ofiary. Poza tym ciągłe niepokoje sejsmiczne nawet na terenach asejsmicznych budzą obawy, że coś takiego może zdarzyć się i u nas, że przypomnę wydarzenia z 2004 roku… Dojdzie do tego, że prognoz pogodowych będziemy słuchać z taką uwagą, jak komunikatów z frontu, boż od nich będzie – jak nigdy dotąd – zależało nasze życie i nasze mienie.

Tak będzie.

Zdjęcia – http://grzybypl.blogspot.com/2016/12/pogodowe-podsumowanie-jesieni-2016.html

Robert K. F. Leśniakiewicz & Stanisław Bednarz   

Śnieżyce i św. Andrzej

Koniec klimatycznej jesieni pokazał nam, że EGO może nam spłatać niejednego figla! 25.XI dość przyjemna, jeszcze jesienna pogoda się załamała i zaczęło siąpić mżawką przy zachmurzonym niebie. Wprawdzie następny dzień był nawet przyjemny, ale przy bezchmurnym niebie temperatura spadła poniżej zera, ale jeszcze w dzień osiągnęła +9,2°C. I to był miłych dni, bo 27.XI pojawiły się chmury i zaczęło z nich padać – najpierw deszcz, potem śnieg. Wiatr z południowego wykręcił się na północno-zachodni, a potem na północny. Krajobraz zabielił się śniegiem.

30.XI – w dzień św. Andrzeja, dzień wróżebny – także na zimę, a więc zima będzie! Tak przynajmniej wynika z prognozy andrzejkowej: Św. Andrzeja w dzień pogoda jaka – cała zima będzie taka. U nas było od -3,5°C do +1,7°C, pochmurno i od czasu do czasu śnieżyło. Wiatr słaby z kierunku S i SW, ciśnienie spadało… Tak było wczoraj. Dzisiaj temperatura -1,5°C, ciśnienie 1001 hPa i wali śniegiem… Wygląda na to, że zima będzie i to dość śnieżna. Ciekawe, co na to powie św. Barbara?

Tymczasem w Jordanowie ktoś wreszcie pomyślał – i chwała mu jej/za to – i postawił ozdobny daszek nad studnią w Rynku od strony wschodniej. Wygląda to teraz ładniej i atrakcyjniej. Przydałoby się jeszcze coś takiego obok figury św. Jana i kiosku na rogu Plant. Brawo za inicjatywę.

Robert K. F. Leśniakiewicz

Zdjęcia – http://grzybypl.blogspot.com/2016/12/sniezyce-i-sw-andrzej.html