Miesiąc: Październik 2016

Sprzątanie dzikich wysypisk

W dniu 29 października na sprzątanie dzikich wysypisk wyruszyła ekipa złożona z 5 osób dorosłych i około 25  uczniów z Zespołu Szkół im. bł. ks. P. Dańkowskiego i ZS im. H. Kołłątaja.

Ekipa z ZS Kołłątaja sprzątała teren wokół kościoła i szkoły. Trudniejsze zadanie powierzono młodzieży z Chrobaczego. Sprzątano dzikie wysypiska wokół dawnego nieczynnego wysypiska miejskiego. Teren ten pięknie zarasta lecz od czasu do czasu jakiś nie mądry obywatel wyrzuca tam całe przyczepy śmieci. Jest to irracjonalne bo śmieci można wywieźć na oczyszczalnie w cenie płaconej miesięcznie.

W sprzątanych wysypiskach znajdowano worki wydawane odbiorcom co świadczy o całkowitym braku logiki tych poczynań. Zlikwidowano 2 duże wysypiska znajdując tam sterty plastików, butelek, zderzaków samochodowych, szkła, muszli klozetowych, umywalek, szmat oraz połacie folii.

Wywieziono na oczyszczalnię 6 przyczep odpadów. Przyczepę pożyczył pan Jan Kubiński z ulicy Komunalnej. Prace koordynowali i czynnie uczestniczyli członkowie Towarzystwa Miłośników Ziemi Jordanowskiej Wacław Bednarz – radny, Stanisław Bednarz – Prezes, Piotr Kargul.

Wielkie wyrazy uznania należą się młodzieży która nie zważając na pogodę zmagała się ze stosami śmieci. Żałować należy że tak mało osób dorosłych pomaga w tej akcji. To już czwarte tego typu sprzątanie, efekty zaczynają być widoczne.

Zdjęcia – http://grzybypl.blogspot.com/2016/10/sprzatanie-dzikich-wysypisk.html

Stanisław Bednarz

Reklamy

Grzyby miejsko-ogrodowe w Jordanowie

Muszę zacząć od pięknego zjawiska na rannym niebie, gdzie w dniu 28.X spotkał się w Wadze stareńki Księżyc – faza 0,05 z Jowiszem o jasności -1,24 mag. Na drugiej półkuli zapewne obserwowano zakrycie Jowisza przez Srebrny Glob…

Ale wróćmy na Ziemię. Ta jesień jest bardzo grzybodajna, co widać choćby po łąkach i parkach oraz ogrodach naszego miasta. Pan Bednarz doniósł mi o całych łanach czernidlaków pokrywających łąki położone nad Strączem. Z kolei ja miałem okazję obejrzeć sobie prześliczną kolekcję maślaków i monetek rosnących pod limbami i modrzewiami w ogródkach przy ul. Mickiewicza!

Na tejże samej ulicy – jej odgałęzieniu południowym – znajdowała się bajkowa kolekcja muchomorów czerwonych. Jak wyglądała – widać na zdjęciach. Niestety – zwarzył je jesienny przymrozek -3,5°C, jaki nawiedził Jordanów rankiem 28.X. Na ulicy Komunalnej było aż -5,5°C, zaś nad Skawą -3°C.

Cóż, wygląda na to, że pozostała nadzieja na opieniasy, ale czy nie będzie ona płonna…? Pan Bednarz wczoraj wpadł do lasu i poza dwoma podgrzybkami nie znalazł niczego, tak więc możemy definitywnie otrąbić koniec sezonu…

Zdjęcia – http://grzybypl.blogspot.com/2016/10/grzyby-miejsko-ogrodowe-w-jordanowie.html

Robert K. Leśniakiewicz

Spacer do Szamballi

Ta niedziela była cudowna – wprawdzie zaczęła się przymrozkiem do -1°C poza miastem i -0,8°C w mieście, ale ogniste, ostre, jaskrawe jesienne słońce szybko podniosło temperaturę powietrza do +12°C, i koło południa zrobiło się bardzo przyjemnie.

Wybraliśmy się tedy na Amfiteatr – to góra położona pomiędzy Bystrą Podhalańską a Cioskiem. Nazwa bierze się stąd, że przypomina ona ogromny amfiteatr otwarty od wschodu. Porośnięty jest brzozami, w których można upolować (Kanadyjczycy o zbieraczach grzybów mówią „mushroom hunters”) jakiegoś koźlarza…

Koźlarzy nie było, ale za to były różnego rodzaju bedłki i poza nimi także kanie czy czubajeczki (ja ich nie rozróżniam i nie zbieram), poza tym różne grzyby nadrzewne i opieńkowate, ale… ale nadal opieniasów ni słychu ni dychu!

Na szczycie Amfiteatru – niespodzianka. Ania znalazła wielkiego koźlarza, ale zostawiliśmy go na rozsiew. Podobnie zrobiliśmy z napotkanymi podgrzybkami. Jednakże w drodze powrotnej udało się nam złapać dwa piękne okazy poćca – i ten wzięliśmy do domu.

Naprawdę udała się nam pogoda. Przepiękne krajobrazy tej jesieni – cudowne widoki na moje ukochane Beskidy, zupełnie jak z tybetańskich legend o Szamballi – błogosławionej krainie, którą odwiedzali wielcy tego świata: Jezus z Nazaretu, Paspa, sułtan Baber oraz święci lamaiccy i buddyjscy. To właśnie stamtąd przybyli do Betlejem trzej Mędrcy ze Wschodu… Popatrzcie na te zdjęcia – czyż nie są to przepiękne okolice? W takim pięknym otoczeniu człowieka mimowolnie ogarniają jakieś mistyczne nastroje…

Cisza aż kłuje w uszy i tą ciszę niebieskich przestrzeni przerywają od czasu do czasu krakanie kruków, skwir jastrzębi i dochodzące z wysoka pomruki silników stratolinerów, które przypominają nam o naszej cywilizacji…

Zdjęcia – http://grzybypl.blogspot.com/2016/10/spacer-do-szamballi.html

Robert K. Leśniakiewicz

Kamienne kule we fliszu karpackim w Polsce

 

mgr inż. Stanisław Bednarz,

mgr Piotr Kargul,

inż. Robert K. Leśniakiewicz

 

Wstęp

 

Niniejszy artykuł ma charakter popularno-naukowy mający na celu przybliżenie pewnych ciekawostek  związanych z osadami fliszowymi Karpat Zewnętrznych i nie aspiruje do miana publikacji naukowej. Dlatego też nie będzie odnośników do literatury źródłowej,  terminologia będzie uproszczona aby była przystępna dla osób nie będących geologami, powoływanie się na autorów będzie zamieszczane w tekście.

Na początku należy wyjaśnić ze flisz karpacki to naprzemianległe zespoły piaskowców, zlepieńców, mułowców, łupków ilastych dużych miąższości do kilku tysięcy metrów sfałdowane  i nasunięte na swoje przedpole w wyniku sfałdowań w miocenie. Te wielokrotne struktury fałdowe nachylone w kierunku  północnym  i częściowo  oderwane od starszego podłoża bywają zwane płaszczowinami. Uogólniając, na terenie między Krakowem (konkretnie pograniczem Libertowa i Gaju), a Nowym Targiem wyróżniamy płaszczowiny podśląską, śląską, magurską. W  bardziej  wschodnich częściach Karpat wyróżniamy jeszcze płaszczowiny przedmagurską (dukielską) i skolską. Utwory fliszowe powstały w wyniku działalności prądów zawiesinowych podczas przemieszczania grawitacyjnego osadów piaszczystych i frakcji drobniejszych ze strefy płytkiej po skłonie kontynentalnych w strefy głębokiej oceanu. Następnie ulegały diagenezie, to znaczy scementowaniu spoiwem krzemionkowym, wapiennym lub ilastym i ostatecznie fałdowaniu. Fałdowanie i nasunięcie na przedpole było generalnie wynikiem nacisku płyty afrykańskiej i towarzyszącym jej  niewielkim fragmentom kontynentalnych (terrany) na płytę europejską. Wiek utworów fliszowych w Karpatach to Dolna Kreda – najwyższy Paleogen. Dla pełnego zobrazowania musimy wspomnieć że utwory fliszowe w mniejszym lub większym stopniu  towarzyszą wszystkim górom  powstałym orogenezie alpejskiej (np. Kaukaz, Alpy, Pireneje). Wyróżniamy flisze piaskowcowe, piaskowcowo-łupkowe rytmicznie ułożone, czy też o przewadze łupka gdy dostawy materiału ze strefy płytkiej ustawały. Ufff… – przebrnęliśmy przez wstępne szczegóły, ale bez nich dalsze czytanie artykułu byłoby utrudnione.

Szare masy fliszowe dla większości geologów lubiących efektowne skamieniałości lub dobrze wykrystalizowane minerały jest nieciekawy. Dużych skamieniałości prawie brak. W warstwach łupków wierzowskich płaszczowiny śląskiej koło Bugaja znaleziono (kilka!!!) amonitów kredowych, w łupkach menilitowych płaszczowiny śląskiej w Karpatach wschodnich trafiają się odciski ryb. Trzeba być wielkim szczęściarzem aby je znaleźć. Niekiedy w tzw. warstwach inoceramowych można znaleźć fragmenty muszli małża Inoceramus. I to z grubsza tyle.  Okruszcowanie miedzią lub manganem  występuje rzadko w utworach ilastych i ma charakter rozproszony nieciekawy dla oka. Z ciekawostek pozostały obfite ślady pełzania bezkręgowców odciśnięte na spodnich ławicach piaskowców w postaci negatywów. Te ślady nazywane są hieroglifami, gdyż w okresie gdy je odkryto nie umiano określić ich genezy, przypominały hieroglify egipskie, stąd nazwa. W potoku Chrobaczanka  w partiach wzniesienia Przykiec koło Jordanowa występują obficie. Pozostały jeszcze duże otwornice zwane numulitami, ale te „duże” otwornice są maksymalnie wielkości ziaren jęczmienia. Szare masy piaskowca urozmaicają smugi zielonych, czerwonych, niebieskich lub czarnych łupków w przypadku, gdy warunki w basenie były redukcyjne. Spotyka się pojedyncze skałki wapienne które przypadkiem wraz z materiałem piaszczystym dostały się do osadów fliszowych lub zostały oderwane od podłoża (np. Skałka Andrychowska, Skałka z Bachowic, czy też w Leśnicy). We wspomnianym Bugaju koło Kalwarii Zebrzydowskiej występuje skałka granitowa będąca tzw. porwakiem tektonicznym oderwanym od starszego podłoża. Wykorzystywano ją przy budowie linii kolejowej Skawina-Sucha. Warstwy fliszowe wschodnich Karpat fliszowych są źródłem ropy naftowej i gazu ziemnego w umiarkowanych ilościach, ale to już problematyka złożowa.

Dużą atrakcją Karpat Fliszowych są zgrupowania form skalnych lub pojedyncze ciekawie ukształtowane skałki. Najefektowniejsze są koło Ciężkowic tzw. „skamieniałe miasto”, tzw. „skały Prządki” koło Krosna, czy też skałki Żurawnicy koło Suchej Beskidzkiej. Efektowne formy skałkowe tworzą się najczęściej na wychodniach gruboziarnistych podatnych na modelowanie z warstw istebniańskich i ciężkowickich. Dodajmy  jeszcze rozległe stare formy osuwiskowe będące ostojami przyrody ze względu na trudną dostępność, jak i nieliczne  jaskinie szczelinowe. No cóż niewiele jak na tak wielki obszar, ileż więcej ciekawostek mineralogicznych i paleontologicznych niosą kieszonkowe Pieniny, Góry Świętokrzyskie, Wyżyna Krakowsko-Częstochowska czy też Sudety. Dlatego każda nowa ciekawostka uatrakcyjnia nam monotonie fliszu karpackiego. Tą ciekawostką jest obecność form kulistych.

  1. Wietrzenie kuliste we fliszowych skałkach karpackich

Ponieważ zmierzamy do problematyki kul kamiennych kolejnej ciekawostki w utworach fliszowych musimy przejść przez problematykę tzw. wietrzenia kulistego form skalnych. Wychodnie piaskowców ukazujące się na powierzchni narażone są na działanie zróżnicowanej  temperatury, wiatru, nasłonecznienia, wody. Są to tzw. procesy wietrzenia fizycznego. W obszarach o dużych zróżnicowaniach temperatur dobowych może ono  występować w dwóch formach: rozpad ziarnisty na skutek różnej rozszerzalności cieplnej oraz wietrzenia skorupowego (łuszczenie się skały), czyli odrywanie przypowierzchniowej warstwy skalnej, która była najbardziej narażona na wahania temperatury. Wspomniane złuszczanie (eksfoliacja) likwiduje krawędzie wychodni zaokrąglając je prowadzi to w rezultacie do tzw. wietrzenia kulistego. Uatrakcyjnia to formy skalne fliszowe formując je w baszty, ambony, grzyby.

Będąc przy tym temacie wspomnijmy o pewnej ciekawostce. Jeden z autorów tego opracowania jako bardzo młody pracownik nauki uczestniczył w badaniu różnic temperatur dobowych skałek w Ciężkowicach. Musiał on nosić  drabinę i co godzinę przez 2 doby mierzyć temperaturę na powierzchni  górnej 10 metrowej skałki. W tym czasie towarzyszący mi adiunkt spał smacznym snem wykorzystując pasje młodego. Ale w rezultacie przydało się to. Formy skalne są doskonałym miejscem dla pasjonatów geoturystyki to jest działu turystyki zajmującej się poznawaniu obiektów i procesów geologicznych. Ale my wracajmy do form kulistych. Przykład kulistego wietrzenia to przykład gdzie zjawisko nadawania kształtu kulistego następuje po diagenezie i wydźwignięciu wychodni na powierzchnię. Przy czym kuliste wietrzenie nie prowadzi nigdy do powstania idealnych kul, notuje się tylko zaokrąglanie powierzchni, czyli jest procesem post-sedymentacyjnym. Nie wszystkie rodzaje skał fliszowych poddają się modelowaniu kulistemu np. piaskowce magurskie budujące centrum Jordanowa nigdy nawet w odsłonięciach nie wietrzeją kuliście. Formy skalne zbudowane z tego piaskowca w innych częściach Karpat są w ogromnej części kanciaste. Odgrywa tu rolę system spękań ciosowych wzdłuż których odbywa się oddzielenie fragmentu.

  1. Kulistość konkrecyjna

 

 Innym rodzajem form kulistych  jest kulistość konkrecyjna. To znaczy, że wokół jakiegoś minerału, okruchu, narasta stopniowo koncentrycznie osad o innym składzie chemicznym niż skała macierzysta. Takie konkrecje kuliste mogą powstawać w trakcie diagenezy czyli cementowania osadu lub po niej. Przykładem konkrecji tego typu może być np. sferosyderyt lub konkrecje fosforytowe. Skupienia minerału żelazistego o formie owalnej zwane sferosyderytami występują także we fliszu karpackim szczególnie w warstwach istebniańskich  o wykształceniu łupkowym i były np. koło Kukowa przedmiotem eksploatacji górniczej. Przybierają formy zbliżone do kul lub dyskoidalne są łatwo rozpoznawalne gdyż różnią się składem chemicznym od warstwy macierzystej.

  1. Formy kulisto podobne i dyskoidalne pochodzenia wirowego we fliszu karpackim

W roczniku PTG  z 1956 roku wybitni geolodzy karpaccy  Stanisław Dżułyński, Andrzej  Radomski i Andrzej Ślączka opisują w artykule „Utwory wirowe w łupkach fliszowych Karpat” nagromadzenia form wielkości do 30 cm o kształcie elipsoid obrotowych tkwiące w łupkach przejściowych pomiędzy warstwami menilitowymi i krośnieńskimi w Besku koło Rymanowa. Przypisują im pochodzenie związane z działalnością  prądów wirowych  towarzyszących prądom zawiesinowym. Potwierdza to ich kształt zbliżony do elipsoid obrotowych. Dla nas ważne jest że nie są to ani konkrecje ani formy wietrzeniowe gdyż powstały równocześnie z formującym się osadem  jak również fakt że zbudowane są z drobnoziarnistego piaskowca. Ale też zwracamy uwagę że nie są to formy idealnie kuliste o, których będzie mowa w dalszej części publikacji. Jest to jedyna praca, która dokładnie zagłębia się w genezę opisywanych form.

  1. Formy kuliste w Kysuckim regionie w Słowacji

Jeden z autorów  (R. Leśniakiewicz) dzięki współpracy ze słowackim uczonym dr Milošem Jesenským uczestniczył w wycieczce do kamieniołomu Vyšne Megonki  położonego w Kysuckim Parku Krajobrazowym, praktycznie tuż przy  granicy z Czechami. Kamieniołom ten położony jest w górach zwanych Jawornikami zbudowanymi z utworów fliszowych zbliżonych swą pozycją do piaskowców magurskich strefy raczańskiej płaszczowiny magurskiej wieku Eocen Górny. Noszą one lokalną nazwę piaskowce bukowieckie od miejscowości Bukowiec koło Jabłonkowa, gdzie po raz pierwszy opisano taką kulę. Po wielokrotnych odstrzałach  z górotworu  sypały się kule piaskowcowe o średnicy 30-310 cm, a podejrzewa się że są i większe. Ogółem zarejestrowano około 25 dużych kul, waga największych przekracza 30 ton. Kule te były znane mieszkańcom regionu od około 1995 roku, część z nich przedostawała się do pobliskiego potoku. Znajdowane są one w pasie o długości 15 km i szerokości 500 m pomiędzy miejscowościami Klokočov i Milošova. Niektóre z nich przetaczały się z części wierzchowinowej na stronę czeską. Największe ich skupisko położone jest  w warstwie około 1-2 m pod powierzchnią terenu w bardzo wąskim pasie. Potwierdzałoby to fakt, że powiązane są z jedną lub kilkoma ławicami piaskowcowymi. Pojedyncze znaleziska notowano także koło osady Hlavica , Jelitov , Kornica i  w Rakovej na łące Kopcisko.  Kule zbudowane są ze zbitego piaskowca na powierzchni drobnoziarnistego  czyli nie różnią się  strukturą od otaczających ławic piaskowca. Nie są więc to formy konkrecyjne. Również nie można im przypisać charakteru wietrzeniowego gdyż po odstrzałach odpadały od skalistej calizny nie dotkniętej procesami wietrzeniowymi. Formy są idealnie kuliste lub nieco elipsoidalne i ich geneza niewątpliwie współczesna procesom formowania się ławic piaskowca pozostaje do dziś niezbadana. Znamienne jest to, że odsłonięta świeżo kula ma idealnie kulisty kształt, a narażona na długotrwałe oddziaływanie temperatury, słońca, wody, wiatru czyli wietrzenia nie jest już tak efektowna. Wysuwano różne hipotezy jak pochodzenie wiązane z działalnością ludzką, jaja dinozaura, ale niewątpliwie są to formy ukształtowane na etapie diagenezy czyli cementacji luźnych osadów piaszczystych. Stanowisko to traktowane jest na Słowacji jako wielka ciekawostka geoturystyki i ma status  zabytku przyrody nieożywionej. Brak na tą chwilę w literaturze fachowej artykułu tłumaczącego genezę tego typu form.

Podobny charakter mają również  identyczne z wyglądu formy kuliste w piaskowcu fliszowym kaukaskim w Czeczeni. Istnieją tu bardzo duże podobieństwa do stanowiska z Kysuc. Po pierwsze notowane są z grubo ławicowych piaskowców o charakterze fliszowym paleogeńskich  będących osłoną fliszowa gór Kaukazu. Ulokowane są w ławicach górnej części wierzchowiny i w miarę erozyjnego odsłaniania staczają  się w dolne partie. Wygląd kul  tkwiących w ławicach jest łudząco podobny z tym ze są mniejsze od 30 cm do 1 m. Były przez entuzjastów traktowane jako jaja dinozaurów, co jest oczywistą bzdurą, gdyż piaskowce te są pochodzenia morskiego, a ich wiek pokredowy, czyli dinozaurów już nie było. Jest to kolejny dowód na istnieje procesu sedymentacyjnego o podobnej aczkolwiek nie wyjaśnionej genezie.

Te same dokładnie kamienne kule znaleziono także w Dagestanie, a dokładniej: w dorzeczu rzeki Kazikumskaja Kojsu w Lewaszyńskim Rejonie, w okolicach osiedla Chałżamaki. Średnica tych zadziwiających kamieni wynosi 20-130 cm. Ich pochodzenie nie jest wyjaśnione, przypuszczalnie uformowały się one jak kryształy – rosły powoli i równomiernie w sprzyjającym temu środowisku i staczały się w dół rzeki – tak pisze na łamach tygodnika „Tajny XX wieka” nr 7/2011, inż. Aleksander W. Goriełow z Sankt Petersburga, który znalazł je i opisał w czasie budowy elektrowni wodnej w 2010 roku. Znalezione przez niego kule wyglądają dokładnie jak te z Javorników.

  1. Formy kuliste w utworach piaskowcowych w dotychczasowej fachowej  literaturze polskiej

Relacje ze Słowacji zainspirowały nas do poszukiwania śladów form kulistych w Polsce. Rozpoczęliśmy zgodnie z metodyką badań od przeglądu literatury na ten temat. I tu doznaliśmy rozczarowania . Literatura jest bardzo uboga. Oprócz wspomnianej wyżej w pkt.3 pracy o wirowcach  zdołaliśmy się dokopać do wzmianki J.B Tomaszewskiego w „Przeglądzie Geologicznym” z 1978 roku. Notuje on w pokładach piaskowca podścielającego łupek miedzionośny (tzw.  biały spągowiec wieku Górnego Permu – o nie fliszowym charakterze) występowanie kulistych konkrecji barwy czarnej lub czerwonej. Napotkano je w wyrobiskach górniczych kopalni Lubin i Polkowice. Układały się one w niektórych poziomach ławic. Udowodnił, że skład chemiczny tych form różni się od otaczającego piaskowca, poprzez duża obecność materii organicznej, związków żelaza i manganu. Dlatego optuje za charakterem konkrecyjnym i kończy niezbyt dla nas optymistycznym zdaniem, że przyczyny powstania są złożone i trudne do wyjaśnienia.

W materiałach konferencyjnych Studenckiego Koła Naukowego Geologów przy Politechnice Śląskiej z 2015 roku  w artykule  Pauliny Pacy i Walentyny  Rospondek  pt. „Charakterystyka czarnych konkrecji piaskowcowych występujących w obrębie białego spągowca Monokliny Przedsudeckiej” autorki przybliżyły temat. Określiły wielkość konkrecji na od 3 do  40 cm, podkreśliły czarną barwę jako wynik warunków redukcyjnych w basenie sedymentacyjnym i nagromadzenia szczątków organicznych. Przeprowadziły szereg badań laboratoryjnych. Wywody zakończono zdaniem: przyczyny nagromadzenia materii organicznej w konkrecjach zawartych w białym spągowcu nie są jednak w pełni wyjaśnione. Są badacze jak K. Bogacz i P. Sawłowicz, którzy w artykule opublikowanym w obcojęzycznym czasopiśmie z 2001 roku, sugerują przedostawanie się materii organicznej w postaci kwasów humusowych z nadległych łupków miedzionośnych trakcie procesu diagenezy, czyli skłaniają się do syngenetycznego pochodzenia tych form. Dla nas ważne jest podkreślenie ich konkrecyjnego charakteru i odrębności składu chemicznego od skały macierzystej.

Nestor polskiej geologii zwłaszcza karpackiej Profesor Marian Książkiewicz w swej publikacji  „Uwarstwienie spływowe we fliszu karpackim” opublikowanym w „Annalles  Societatis Geologorum Poloniae” z 1949 roku ujął bardzo ważne dla nas zdanie: w wapnistych piaskowcach magurskich obserwowałem silne uwarstwienie skorupowe wokół kulistych lub elipsoidalnych konkrecji kulistych. Jest tu dla nas ważna przesłanka po pierwsze formy takie spotykano w piaskowcu magurskim i to przed 1949 rokiem. Autor nie podaje konkretnych miejsc.

Z kolei Jan Jasionowicz, Leszek Koszarski, Franciszka Szymakowska w roku 1957 w ramach prac Karpackiej Stacji Instytutu Geologicznego w publikacji „Geologiczne warunki występowania konkrecji fosforytowych w pstrych marglach węglowieckich (Górna Kreda) Karpat Środkowych” opisuje występowanie kulistych lub bochenkowatych konkrecji fosforytowych w wąskim pasie od Janowic nad Dunajcem koło Tarnowa aż po okolice Leska i Sanoka (około 200 km) w obrębie płaszczowin podśląskiej i śląskiej z największym nagromadzeniem w okolicach Bezmiechowej i Olszanicy koło Leska. Autorzy zwracają uwagę na wielkość przeciętnie 20-40 cm, barwę popielatą w środku, na powierzchni czarna na skutek nagromadzeń związków manganu, i powiązanie z konkretnym poziomem. Znamiennym dla naszych rozważań  jest duży ciężar  konkrecji co powoduje że w wypadku  przedostania się jej z odsłonięcia do potoku nie ulegają one przemieszczeniom co powoduje miejscowe ich wzbogacenie. Konkrecyjny charakter tych form związanych z obcymi dla skały macierzystej minerałami fosforowymi nie ulega wątpliwości. Od siebie dodajmy że jedno stanowisko nagromadzenia konkrecji fosforytowych w potoku Wańkówka w Olszanicy ma charakter pomnika przyrody nieożywionej w Parku Krajobrazowym Gór Słonnych.

Omawiając budowę geologiczną okolic Suchej Beskidzkiej M. Cieszkowski, J. Golonka, A. Waśkowska–Oliwa & M. Chrustek  w publikacji „Zeszytów Naukowych AGH Geologia” z 2006 roku  pt. „Budowa geologiczna regionu Sucha Beskidzka – Świnna Poręba (Karpaty Fliszowe)” zamieszczają również ważkie dla nas zdanie przy omawianiu piaskowców istebniańskich górnych płaszczowiny śląskiej – w odmianach o przewadze spoiwa węglanowego  niekiedy tworzą się sferyczne cementacje o konkrecyjnym charakterze  nieraz o dużych rozmiarach  do 5 m. Cementacje te powodują kulisty sposób wietrzenia piaskowców… Jest to dla nas istotne  gdyż poruszono wpływ konkrecji powstałych na etapie diagenezy osadu na przyszły sposób wietrzenia.

I to z grubsza tyle, pominięto tu literaturę dotycząca konkrecji żelazistych syderytowych gdyż odbiegają nieco od założeń niniejszej publikacji.

I jeszcze jedno na forum internetowym „Przyroda”  jeden z uczestników zamieścił zdjęcie kamiennej kuli o średnicy około 18 cm znalezionej pod Baranią Górą . Wywiązała się dyskusja, a to że meteoryt, a to że łajno dinozaura, wreszcie po badaniach geologów z AGH ustalono że to konkrecja piaskowcowa. Jest to ważne  dla dalszych części tej pracy.

Ponadto w jednym z numerów Kroniki Beskidzkiej roku około 2010  wzmiankowano o znalezieniu negatywu formy kulistej o średnicy około 5 m w Węgierskiej Górce podczas wykopów pod budynek bez bliższych szczegółów.

  1. Znaleziska i prace terenowe autorów publikacji

 

6.1. Targoszów – warstwy istebniańskie górne.

Uzbrojeni w  potencjał wstępnej wiedzy o problematyce kamiennych kul zaczęliśmy się zastanawiać czy gdzieś sami  spotkaliśmy się podczas licznych prac terenowych z kamiennymi kulami. Przypomnieliśmy sobie że w Targoszowie  podobne formy zaobserwowaliśmy dawniej  w potoku Targoszówka  w Targoszowie. Nie wzbudziło to naszego zainteresowania gdyż po pierwsze wzięliśmy je za egzotyki tkwiące w warstwach istebniańskich, a po drugie problematyka kamiennych kul wtedy była nam obca. Dla wyjaśnienia uzupełnię że egzotyki to otoczaki  skał magmowych i metamorficznych pochodzące z niszczenia starszych masywów paleozoicznych , które dostawały się do osadów fliszowych. Warstwy istebniańskie są szczególnie bogate w formy egzotykowe. Po analizie danych wysnuliśmy wniosek że egzotyki nie mogą być idealnie okrągłe i takich rozmiarów. Pozostawało jeszcze podejrzenie czy nie są to sferosyderyty kuliste  będące w XIX i na początku XX wieku przedmiotem górniczej eksploatacji dla  hamerni w Makowie Podhalańskim  i Suchej Beskidzkiej. Pozostało zatem powtórnie sprawdzić odkrywkę. Naszą ciekawość rozpaliło dodatkowo zdjęcie kamiennej kuli tkwiącej w dnie potoku wykonane przez Pana Adama Kośmidera.

Pochmurnym lipcowym świtem 2015 roku przy zbliżającej się burzy frontowej zstąpiliśmy do koryta koło mostku. W pomrukach nadchodzącej burzy zdołaliśmy znaleźć w dnie jedna dużą formę kulista około 50 cm tkwiąca głęboko w dnie. Ponadto w ścianach odkrywki w warstwie mułowcowo-ilastej miąższości około 1 m. Należącej  warstw istebniańskich górnych  sypały się kule małych i średnich rozmiarów od 10 do 25 cm. Potwierdza to regułę powiązania form kulistych z określoną ławicą. Pojedyncze były w dnie potoku. Były z wierzchu szaro-czarne w środku brązowożółte i były idealnymi kulami. Absolutnie nie były sferosyderytami. Jednakże ich waga była zdecydowanie cięższa od podobnych nie kulistych fragmentów piaskowca. Stąd miejscowe wzbogacenie w dnie potoku. Najładniejszy okaz średnicy około 15 cm  został zabrany i zdobi ogródek jednego z autorów. Z wyglądu najbardziej przypominały okaz z Baraniej Góry, o którym wspominaliśmy w pkt.5. Brak możliwości szczegółowych badań laboratoryjnych pozwala stwierdzić tylko że mamy do czynienia z kulą piaskowcową o spoiwie wapnistym bardzo drobnoziarnista i upakowaną. Dalsze badania przerwała silna burza z huraganowym wiatrem, który łamał drzewa. Ledwie cało umknęliśmy. W dalszym etapie rozpoznawania tego tematu konieczne jest przejście przy stanach niskich całego potoku celem udokumentowania innych stanowisk, a także zbadanie laboratoryjne wybranych okazów. Takie badanie laboratoryjne potwierdziło by lub wykluczyło obecność obcych minerałów, a zarazem konkrecyjnego charakteru. Zamierzamy pogłębić te badania. W ten sposób uchwyciliśmy punkt zaczepienia dla obecności form kulistych w polskich Karpatach Fliszowych.

6.2.  Raba Wyżna – ogniwa piaskowcowe warstw łąckich

Podczas badań terenowych związanych z opracowaniem monografii miejscowości Raba Wyżna napotkano wokół kościoła ustawione kamienne kule w liczbie około 10 o średnicy 40-80 cm. Według miejscowego przedsiębiorcy Adama Sawiny wydobyto je podczas budowy kościoła z głębokości około 2 m. Wspomniał też że w innej części Raby Wyżnej, a mianowicie na osiedlu Dydówka w pobliżu połogiego wzniesienia Łysa Góra właściciele budowanych tam domów podczas wykopów fundamentowych znajdowali kamienne kule tej samej wielkości. Stanowisko Dydówka znajduje się około 500 m na NE od kościoła w Rabie. Faktycznie przy jednej z posesji było wyeksponowane 6 kul o rozmiarach około 30-60 cm.  Właściciel wskazał też w odległości 100 m inne miejsce gdzie podczas wykopów liniowych znaleziono dużo kul kamiennych, lecz nie zachowały się one. Było to dla nas zaskoczenie że  tak blisko naszego miejsca zamieszkania spotkano takie formy. Swoją strukturą wewnętrzną drobnoziarnistą zbitą przypominały formy z Targoszowa, tylko były większe. Zadziwiające jest, że napotkano je w warstwach łąckich (Eocen Środkowy) zbudowanych przeważnie z margli, podrzędnie tylko z piaskowca o cechach podobnych do magurskiego. Obaliło to dotychczasowe nasze przekonanie że formy kuliste we fliszu polskim powiązane są tylko z warstwami istebniańskimi.  Formy te występują jak i w poprzednich stanowiskach w wąskim pasie około 150 m szerokości i 700 m długości. Ich geneza jest prawdopodobnie identyczna jak form z Kysuckiego Parku. Rzuca się w oczy idealna kulistość tych znalezisk.

6.3.  Jordanów- stanowisko w piaskowcach magurskich.

Jednak największa sensacja zdarzyła się w naszym miejscu zamieszkania na ulicy Batalionów Chłopskich, czyli nie musieliśmy nigdzie jeździć. W lipcu tego roku podczas prac przy robotach ziemnych poprzedzających fundamentowanie znaleziono na czołach ławic zalegających na głębokości około 1,9 m ogromną formę o kształcie dwuwypukłego dysku  koloru rdzawobrązowego o średnicy 1,5 m. Ponieważ forma ta znajdowała się powyżej zakładanego poziomu posadowienia musiano ją wydobyć. Z powodu ciężaru około 3 ton operator  koparki rozbił ją, pękła na dwie dokładnie idealne połowy.

Penetracja miejsca znaleziska pozwoliła stwierdzić że  strop ławic piaskowca magurskiego (Eocen Górny) średnio-ławicowego (ławice miąższości  około 0,5-1 m)  bez łupkowego zapadającego na południe, znajdują się na głębokości około 1,9 m i jest nakryty grubą pokrywa glin deluwialnych. Jedynie  strop wspomnianej  formy znajdował się płycej. Nie wiemy niestety bo przybyliśmy  dopiero po wydobyciu, w jaki sposób forma ta była powiązana z ławicami piaskowca. Barwa okazu, a co zatem idzie skład chemiczny pełen związków żelaza i manganu wskazywał by na typową formę  konkrecyjną wytworzoną wokół  obcego skupienia mineralnego. Na pewno nie jest to forma wietrzeniowa na czołach ławic później zasypana, bo piaskowce magurskie wietrzeją inaczej, co omówiono na początku publikacji. Jest to znalezisko  innego charakteru niż kule z Raby Wyżnej i Targoszowa czy też Kysuc i Czeczenii.

  1. Zakończenie

Niniejsza publikacja ma charakter syntezy wszystkich dotychczasowych znalezisk form kulistych i pokrewnych  w formacjach piaskowcowych. Dokonaliśmy przeglądu wszystkich dostępnych informacji  z literatury wzbogaconych o własne obserwacje. Na razie wyczerpuje to temat znalezisk tego typu  w formacjach fliszowych Polski i innych krajów. Dokonano pogrupowania na formy wietrzeniowe, konkrecyjne i o nieznanym pochodzeniu. Po szczegółowej analizie danych odrzucamy wszystkie hipotezy (nie geologiczne) typu jaja dinozaurów, meteoryty, twory kosmitów, wytwory działalności ludzkiej. Przychylamy się do tezy że nieznane z genezy formy kuliste formowały sie na etapie powstawania i diagenezy  osadu fliszowego, czyli są syngenetyczne. Stwierdzamy że poza pracą Dżułyńskiego, Radomskiego i Ślączki  z 1956 roku (patrz pkt. 4) brak jest innych publikacji wgłębiających się w genezę. Inne prace ograniczają się do dokładnej analizy chemicznej oraz struktury i tekstury, nie siląc się choćby na hipotetyczne wskazanie genezy. Z drugiej strony bez modelowych sedymentologicznych  badań osadzania się prądów zawiesinowych zwłaszcza w warunkach zawirowań nie łatwo znaleźć odpowiedź. Istnieją wprawdzie laboratoria gdzie przeprowadza się symulacje procesów zachodzących w prądach zawiesinowych, ale skoncentrowane są na innych problemach. Wreszcie proces diagenezy (utwardzenia osadu), który zawiera elementy powiązane z czasem w sensie geologicznym, temperatury, ciśnienia, głębokości nie są możliwe do modelowania laboratoryjnego zwłaszcza w odniesieniu do modułu czasu. Czyli zjawisko kul kamiennych traktowane jest przez uczonych wyłącznie jako ciekawostka, o której czasem się wzmiankuje, ale nie traktuje jako istotny problem do rozwiązania.

Ze swej strony cieszymy się że mogliśmy przybliżyć Czytelnikowi ten temat i zachęcić do dalszego poszukiwania tego typu form. Nowe znaleziska na pewno odsłonią swe oblicze.

 

Jordanów, październik 2016

 Zdjęcia – http://grzybypl.blogspot.com/2016/10/kamienne-kule-we-fliszu-karpackim-w.html

Zobacz także:

http://wszechocean.blogspot.com/2015/03/kule-dyski-skay-1.html i dalsze

http://wszechocean.blogspot.com/2015/05/piki-bogow.html

http://wszechocean.blogspot.com/2015/07/kamienne-kule-w-polsce.html i dalsze

http://wszechocean.blogspot.com/2016/04/kamienne-kule-w-bosni.html

http://wszechocean.blogspot.com/2011/06/kamienne-zabawki-natury.html

http://wszechocean.blogspot.com/2011/09/atlantyda-i-agharta-23.html

http://wszechocean.blogspot.com/2016/01/zagadkowy-swiat-kaukazu.html

 

 

 

ZAWIADOMIENIE!

„Europejski Fundusz Rolny na rzecz Rozwoju Obszarów Wiejskich: Europa inwestująca w obszary wiejskie”

Szkolenie dla Beneficjentów

Stowarzyszenie Lokalna Grupa Działania „Podbabiogórze” zaprasza do udziału w jednodniowym szkoleniu dla beneficjentów                 z zakresu wypełniania:

  1. a) wniosku i biznesplanu o przyznanie w ramach poddziałania 19.2 z wyłączeniem projektów grantowych oraz operacji w zakresie podejmowania działalności gospodarczej,
  2. b) wniosku i biznesplanu w zakresie podejmowania działalności gospodarczej.

Szkolenie przeprowadzone będzie w ramach poddziałania                19.4 „Wsparcie na rzecz kosztów bieżących i aktywizacji” w ramach działania 19 „Wsparcie dla rozwoju lokalnego w ramach inicjatywy LEADER” objętego PROW na lata 2014-2020.

Szkolenie odbędzie się w Biurze Zarządu Stowarzyszenia LGD „Podbabiogórze”, ul. Mickiewicza 19, Sucha Beskidzka, piętro II, pokój nr 39,  budynek Urzędu Miasta w dniu 28 października 2016 r. (tj.: piątek) od godziny 9.00

Prosimy o zgłaszanie uczestnictwa w szkoleniu telefonicznie pod                 nr /33/ 874 41 72 lub e-mailem podbabiogorze@op.pl

Zwracamy się z prośbą do Członków Stowarzyszenie LGD „Podbabiogórza” o rozpropagowanie informacji w swoim środowisku.

Pozostałe materiały na stronie – http://grzybypl.blogspot.com/2016/10/zawiadomienie.html

Październikowy spacer

Ten spacer był naprawdę cudowny. Melancholijna poro – oczu oczarowanie! – jakby powiedział poeta. Orgia kolorów w przytłumionym słońcu, białe, szare i sine chmury. Zieleń, żółć, czerwień i wszystkie odcienie brązu, liściaste chmury na nieba błękicie – już zgaszonym, już przyszarzałym. I do tego lekki wiatr z południa i +17°C. Doprawdy – lepiej nie można!

Idę na mój stały grzybowy szlak: Majerzowy Las, Końskie Ugory i Las Wyspowy, a potem powrót przez Mąkacz do domu. Wchodzę na Majerzówkę i myszkuję wśród świerczyny – od razu rzucają się w oczy jakieś świerkowe bedłki, śliczne białe purchawki i młodziutki muchomorek czerwony. A potem już olszówki, podgrzybki i kurki.

Nie ma już prawdziwków i pocieców. Znalazł się za to 1 (jeden!) rydzyk i cała masa różnorakich gołąbków.

I znów jak za poprzednimi grzybobraniami stwierdzam totalny brak jadalnych opieniasów.

W okolicy Wyspowego Lasu (to nazwa moja a nie geograficzna) w sosnowym młodniku natrafiam na całe czeredy czekoladowych maślaków tkwiących w trawach.

Jak widać na załączonych obrazkach, grzybów jest w bród, ale… tylko do niwelety ~600 m n.p.m. Wyżej panuj totalne bezgrzybie strukturalne. No cóż – a w górach już jesień…

Zdjęcia – http://grzybypl.blogspot.com/2016/10/pazdziernikowy-spacer.html

Robert K. Leśniakiewicz

Jordanowska Galeria: nareszcie otwarta!

W dniu 16.X.2016 roku, w Dzień Papieski, Jordanowiacy wreszcie doczekali się otwarcia Jordanowskiej Galerii. Dla przypomnienia dodam, że ongi – w czasach ponoć słusznie minionych – słowo „galeria” oznaczała przybytek sztuki. Dziś, w świecie komercjalizacji i postępującej kretynizacji społeczeństwa oznacza to przybytek handlu i świątynię kapitału.
Oficjalna celebra dla VIP-ów odbyła się w dniu 15 października – zob.http://sucha24.pl/component/k2/item/5389-galeria-jordanowska-oficjalnie-otwarta, zaś plebs i jordanowskie pospólstwo mogło wejść do niej dopiero w niedzielę. Nie będę opisywał, co jest w owej Galerii i ilu było zwiedzających i kupujących – zdjęcia mówią same za siebie…
Nieźle to wygląda i miejmy nadzieję, że będzie nas stać na zakupy w tejże Galerii, czego Czytelnikom i sobie życzę…

Robert K. Leśniakiewicz

Zdjęcia – http://grzybypl.blogspot.com/2016/10/jordanowska-galeria-nareszcie-otwarta.html