Miesiąc: Lipiec 2016

Jordanowska Świątynia Handlu

Jeszcze niedawno stał tam srebrzysty płot, a za płotem coś się działo. Dzisiaj zamiast obskurnych domków jordanowskiego Manhattanu wyrosła nam Jordanowska Galeria.

Sam, budynek w swej architekturze jest kontrowersyjny – jednym kojarzy się z jakąś żydowską synagogą, innym w ogóle ze świątynią. Dla mnie osobiście jest to Świątynia Handlu. W końcu słowo „galeria” zmieniło swój podstawowy sens – dawniej galerie były przybytkami Sztuki, dzisiaj są te najczęściej setki metrów kwadratowych nieokiełznanego handlu…

Jak na razie jej bryła już stoi, trwają prace wykończeniowe. W nocy prezentuje się ona imponująco i mam nadzieję, że pełen efekt zobaczymy we wrześniu, kiedy to – ponoć – ma zostać otwarta dla klientów i szerokiej publiczności.

Zdjęcia – http://grzybypl.blogspot.com/2016/07/jordanowska-swiatynia-handlu.html

Robert K. Leśniakiewicz

Reklamy

Sypnęło borowikami

I znów sypnęło borowikami!

Za to wszystko odpowiedzialna jest przede wszystkim wspaniała (dla grzybiarzy) pogoda – temperatury dzienne rzędu +28°C, nocne do +16°C, opady burzowe – średnio 5 l/m²/24h i zbliżający się nów Księżyca.

Jak wygląda to w praktyce, to pokazują zdjęcia Pana Bednarza z dnia 23.VII. Piękne prawdziweczki, aż radość popatrzeć! Zebrał on je w lasach Beskidu Wyspowego – na Luboniu.

U nas wprawdzie lasy już są przebrane, ale też trafiają się wspaniałe okazy. W dniu 26.VII Pan Rączka znalazł Na Podlaskach wspaniały okaz borowika o rozmiarach kapelusza 22 x 24 cm i wadze 0,495 kg, był przy tym zdrowy, zaś obok niego rosło kilka mniejszych.

Mam nadzieję, że wysyp będzie trwał póki będzie mokro i ciepło. Zapraszamy zatem w beskidzkie lasy!

Zdjęcia – http://grzybypl.blogspot.com/2016/07/sypneo-borowikami.html

Robert K. Leśniakiewicz

To będzie lato terroru…

…podobnie jak w latach 70. XX wieku, kiedy to w Europie Zachodniej działały różnego rodzaju Frakcje Czerwonej Armii, Czerwone Brygady, Czarne Wrześnie, grupa Baader-Meinhoff i inne komanda morderców, które uzurpowały sobie prawa do zabijania niewinnych ludzi w imię swoich chorych poglądów i ideologii.

Ledwie nie przebrzmiały echa wydarzeń w Nicei, a już kolejny samotny oszołom religijny vel samotny wilk (nie wiem, co za idiota tak nazwał zwykłego mordercę!!! – to obelga dla tych zwierząt!!!) urządził krwawą jatkę w monachijskim supermarkecie. I znów przeraża łatwość, z jaką ten zbrodniarz dokonał swego czynu, w wielkim mieście, wśród spokojnych mieszkańców…

Jak na razie to wszystko jest poza granicami Polski i jakby nas to nie dotyczyło bezpośrednio. Ludzie chcą mieć wakacje i święty spokój. Ale jest to spokój pozorny, bowiem Polska od dawna jest na celowniku islamskich terrorystów i nadchodzące wydarzenia religijne mogą stanowić doskonały pretekst do ataku.

Nie jest powiedziane wcale, że celem będą uczestnicy ŚDM w Krakowie czy Częstochowie, nie jest powiedziane, że celem akurat będzie papież Franciszek. Obawiam się, że atak może nastąpić w każdym dowolnym miejscu zgromadzeń: w kościołach, super- i hipermarketach, kinach, parkach rozrywki czy nawet na plażach czy innych miejscach, gdzie gromadzą się ludzie i są łatwym celem dla bomb czy serii z broni maszynowej. Bo właśnie terrorystom o to chodzi, by zabić jak najwięcej „niewiernych”. To daje im, w ich chorym i skrzywionym pojęciu wypranego przez religię mózgu, kolejną „przepustkę do nieba”. A okazja to sprawa drugorzędna.

I dlatego przyznam rację każdemu, który wprowadzi restrykcyjną i zaporową politykę w stosunku do wszelkich „uchodźców” i innych „migrantów”. Prawa człowieka i humanitaryzm są dla ludzi, a nie dla potworów opętanych nienawiścią i żądzą zabijania innych tylko dlatego, że nie podzielają ich paranoicznych poglądów, albo blokują im drogę do euroraju czyli darmowego eurokoryta. Niech to wreszcie dotrze do ludzi kształtujących opinię publiczną!

Od pewnego czasu ze zdumieniem i niesmakiem czytam różne wypociny redaktorków z lewicowych mediów, którzy negatywnie odnoszą się do tych, którzy bronią naszego kraju przed zalewem przez „migrantów” arabsko-islamskiej proweniencji. Nie chodzi mi nawet o kwestię multi-kulti – bo jaką to kulturę mają mi do zaoferowania jakieś pastuchy z Libii, Mali czy Syrii, które najpierw zrujnowały w swej głupocie swe kraje – a teraz liczą na „lepsze” życie w Europie. Chodzi o to, że jako muzułmanie będą chcieli i będą nas nawracać na „jedynie słuszną religię” Proroka, bo to mają wpisane w Koran. I to nie ze słowem, ale z karabinem i nożem w ręku. Ogniem i mieczem, jak to robili chrześcijanie z poganami jakieś 1000 lat temu także na naszych ziemiach.

Do czego są zdolni tzw. „migranci”? Dam tylko dwa przykłady dotyczące bezpośrednio moich bliskich i przyjaciół. Jedna z córek mojej kuzynki podróżowała z Wiednia do Krakowa. Po drodze skręciła na stację benzynową, gdzie została otoczona przez „biednych” i „wygnanych” „migrantów”, którym zachciało się jej SUV-a, a i jej samej także. W ostatniej chwili udało się jej wsiąść do samochodu i uciec unikając kradzieży, pobicia i gwałtu. Przykład drugi – mój znajomy z Wiednia ma daczę gdzieś w górach Styrii. Jakież było jego zdumienie i zgroza, kiedy zajechawszy tam na któryś weekend zobaczył otwarte drzwi a w środku… Cały dom był przewrócony do góry nogami, porozwalane meble, w kątach śmierdziały ekskrementy, a co cenniejsze rzeczy oraz elementy konstrukcyjne zostały wymontowane i skradzione. Ale w obu przypadkach była najciekawsza reakcja policji – po prostu jak w filmie Roberta Infascellego – przyglądała się i twierdziła, że nic się nie da zrobić… Czy u nas będzie tak samo? „Migranci” będą mogli robić wszystko bezkarnie, a my nawet nie będziemy mogli się bronić przed tą dziczą, bo obowiązuje nas poprawność polityczna?

I to muszą zrozumieć wszyscy obrońcy „migrantów”, którzy pchają się do Europy na zaproszenie jakichś pokręconych polityków. Nie dajmy się zwariować jakimś pokrętnym tłumaczeniom, że to Niemiec irańskiego pochodzenia chory psychicznie (a jakżeby inaczej!) zabił 9 osób i ranił 30 innych w Monachium. Już się robi z niego psychola, rzekomo leczonego na depresję. To nie był Niemiec, tylko jakiś arabski świr, któremu w swej głupocie państwo niemieckie nadało obywatelstwo! Trzeba wreszcie nazywać rzeczy po imieniu i bez poprawności politycznej! Podstawowe pytanie – skąd i od kogo ten rzekomy świr miał broń???

Jestem ateistą i lewicowcem, więc nie życzę sobie, by mnie nawracano na jakąkolwiek religię! Żadną! A na terror powinno się odpowiedzieć kontr-terrorem – za każdego przestępcę wywalić z kraju 1000 Arabów tam, skąd się przywlekli i to tak, jak stoją. Zablokować i przejąć im konta oraz mienie, którego się dorobili, bo tacy jak oni rozumieją tylko uderzenie po kieszeni…

Obawiam się tych młodych ludzi z ŚDM, obawiam się o Polaków i ich gości. Przestrzegam – uderzenie może nastąpić w każdej chwili i w każdym dowolnym miejscu – nie tylko w Krakowie!!! Taka jest bowiem pokręcona logika terroru, którego ofiarami padają zawsze niewinni ludzie, nie spodziewający się zagrożenia. A zatem nie łudźmy się, że jesteśmy bezpieczni. Musimy się mieć na baczności i reagować na każdy przejaw nietypowych zachowań, anormalnych zjawisk i zdarzeń. To może uratować życie nie tylko nam, ale także wielu ludziom.

Robert K. Leśniakiewicz

Kamienny dysk z Jordanowa

 

Na blogu Klubu Kontaktów Kosmicznych oraz w miesięczniku „Nieznany Świat”, a także w nieistniejącym już kwartalniku „Czas UFO” niejednokrotnie pisałem o tajemniczych tworach jakimi są kamienne kule, które tu i ówdzie znajdowane są na całym świecie. Zainteresowanych odsyłam na następujące strony internetowe:

i inne. Ostatnim było ubiegłoroczne odkrycie kamiennych kul w powiecie suskim, rejonie Targoszówki, w korycie potoku o tej samej nazwie.

Tymczasem okazało się, że takie osobliwości są znacznie bliżej, niż mi się to wydawało, bo w mojej rodzinnej miejscowości – Jordanowie, na N 49°39’14” – E 019°49’36”, 471 m n.p.m. W dniu 21.VII.2016 roku, w czasie prac ziemnych na jednej z posesji przy ul. Batalionów Chłopskich, w wykopie znaleziono niezwykłą rzecz – kamienny dwuwypukły dysk z brązowego piaskowca magurskiego o średnicy 1,5 m i masie 2-3 ton. Znajdował się on na głębokości ok. 1 m. Przybyły na miejsce geolog – mgr inż. Stanisław Bednarz orzekł, że jest to kulista konkrecja piaskowcowa, a nie blok betonu czy meteoryt – jak początkowo sądzono.

Niestety, nie udało się wydobyć dysku w całości i rozłupano go na dwie równe części. Poza dyskiem w wykopie znajduje się także wychodnia piaskowcowa, której ów dysk mógłby być częścią. Dopiero po rozłupaniu dało się go wyciągnąć z wykopu.

Trudno powiedzieć, czy ów dysk był częścią wychodni, czy pozostawał poza nią. Nie było tutaj lodowca, więc nie może on być głazem eratycznym przezeń naniesionym. Nie widać na nim żadnych śladów obróbki mechanicznej – poza śladami zębów koparki, która go wydobyła. Na jego powierzchni widać ślady wietrzenia, a zatem przez jakiś czas musiał być on na powierzchni ziemi, albo nawet w wodzie. To nie powinno dziwić, bo jeszcze w Paleogenie był tutaj Ocean Tetys. Tak czy inaczej, stanowi on pewną osobliwość o nieznanym pochodzeniu, którą warto byłoby bliżej zbadać. I będzie ona badana.

Zdjęcia – http://grzybypl.blogspot.com/2016/07/kamienny-dysk-z-jordanowa.html

Robert K. Leśniakiewicz

Opinie Czytelników

Ten dziwnie obrobiony kamień mógł być podstawą do zainstalowania działa właśnie w tym miejscu – na drodze wiodącej z Jordanowa do Myślenic i Jordanowa. W naszym mieście znajdowało się kilka stanowisk obronnych: na dzisiejszej ulicy Gen. Maczka, koło tzw. Zielonej Willi i na Drodze ku Skotnicy. Ich lufy były skierowane w stronę miasta, a zatem chodziło o powstrzymanie marszu ewentualnego nieprzyjaciela na kierunku Jordanów – Myślenice – Kraków. Budowane te obronne stanowiska były w połowie 1938 lub w lecie 1939 roku. Poza żołnierzami WP budowali je także Junacy lub harcerze – młodzi ludzie w mundurach, ale nie wojskowych. Tyle pamiętam. (Adam Leśniakiewicz)

Grzyby po sześciodniówce

Wreszcie w naszej części Beskidów zdrowo popadało i po tygodniu padającego deszczu i mżawki nareszcie udało mi się wyrwać w las. Jak zwykle pognałem do Majerzowego Lasu, bo wcześniej spotkałem już grzybiarzy, którzy wracali z bardziej zasobnych w grzybaski terenów na Hyćkowej Górze i jej okolicy. Byłem pewien, że coś znajdę, bowiem spadło ponad 50 l/m², temperatura skoczyła do +21°C, a Księżyc szedł do pełni – wszystko razem dawało gwarancję sukcesu.

No i tak właśnie było. Najpierw znajdywałem jakieś bedłki, ale wkrótce w mchach i paprociach zabłysło złoto polskich lasów. W brzezinach pojawiły się koźlarze, w sośniakach – maślaki i prawdziwki. Poza tym wszędzie rosły gołąbki i podgrzybki. A na dodatek proteańskie przez co wyjątkowo wredne goryczaki żółciowe. W przeciągu pół godziny mój koszyk zapełniły dorodne okazy. Wypad idealnie się opłacił. Zrezygnowałem z dalszego grzybobrania i zadowolony powróciłem do domu.

Zdjęcia – http://grzybypl.blogspot.com/2016/07/grzyby-po-szesciodniowce.html

Robert K. Leśniakiewicz

Druga „norymna” trzydniówka

W dniu dzisiejszym wreszcie zakończyła się druga „norymna” trzydniówka. Deszcz padał niemal non-stop i w ciągu sześciu dni 12-14 i 16-18.VII napadało nam 14,56 i 43,16 dm³/m², co razem czyni 57,72 mm deszczu. Najczęściej była to mżawka przetykana od czasu do czasu zlewnymi deszczami.

W tym czasie ciśnienie atmosferyczne utrzymywały się w granicach 996-1006 hPa, co spowodowane było przez niże znad Morza czarnego i Adriatyku, które podrzuciły nam te opady. Na szczęście ziemia wchłonęła większość wody i nie wystąpiło wezbranie Skawy i potoków do niej wpadających.

Jeżeli idzie o wiatry, to wiały najczęściej z północy lub północnego-zachodu. Zachmurzenie było całkowite i bardzo rzadko błyskało słońce, ale temperatura była znośna – od +12,1 do +21,1°C.

W dniu 19.VII deszcz ustał i zabłysło słońce, zaś temperatura poszła do góry. W lasach pojawiły się grzyby – duża wilgotność, ciepło i faza Księżyca idąca do pełni sprzyjały wysypowi.

Zob. zdjęcia – http://grzybypl.blogspot.com/2016/07/druga-norymna-trzydniowka.html

Robert K. Leśniakiewicz

Ile jeszcze krwi i łez…?

Przerażające jest to, co się stało w Nicei, przerażające jest to, co się stało w Londynie, Madrycie, Paryżu i innych miastach, w których dał znać o sobie islamski terroryzm. Przeraża bezwzględność morderców, przeraża bezbronność ich ofiar. Przeraża bezsilność społeczeństwa wobec zagrożenia bandytyzmem ze strony fanatyków mających życie ludzkie w najgłębszej pogardzie.

Szokuje postawa rządów zaatakowanych krajów: płacze, jęki, kwiatki, modlitwy, msze i nabożeństwa, bełkot, bełkot, bełkot i… – i nic. Owszem, władze ograniczają prawa, ale nie terrorystom, tylko własnym obywatelom. Wprowadza się różna przedsięwzięcia, które uderzają głównie we własnych obywateli. Strategia strachu ma za zadanie trzymania za mordę własnego społeczeństwa. A terroryści hulają sobie w najlepsze i dalej zabijają ludzi.

Zadaję pytanie: jak długo to będzie trwało? Ile jeszcze potrzeba trupów niewinnych ludzi by rządzący Europą „politycy” z Bożej łaski i „woli ludu” wreszcie zrozumieli, że trwa niewypowiedziana wojna podjazdowa-hybrydowa fanatycznego islamu przeciwko Europie i Europejczykom? Jak długo będzie dawało się posłuch różnym nawiedzonym pustogłowym pięknoduchom-przygłupom o multi-kulti i tym podobnych bzdurach? Kiedy wreszcie ci wszyscy nawiedzeni czy też twardogłowi zrozumieją, że prawa człowieka i humanitaryzm są dla ludzi, a nie dla potworów w ludzkim ciele? Ile jeszcze krwi i cierpień będą musieli znieść zwyczajni ludzie wystawieni na ciosy fanatyków religijnych o wypranych mózgach, oczadziałych chorą, zbrodniczą ideologią i pogardą dla innych ludzi, którzy jej nie podzielają??? Pytam się – jak długo jeszcze???

W normalnych warunkach, z ISIS nie zostałby już kamień na kamieniu, bo za taki numer jak w Paryżu czy Nicei na tereny przezeń zajmowane poleciałyby bomby A, B, C i jakie tam jeszcze. I tu podziwiam Władimira Władimirowicza Putina – tak, właśnie za to, że nie patyczkuje się z tą dziczą i jest w tym konsekwentny. I słusznie, bo do tej dziczy przemawia tylko i wyłącznie jeden, jedyny argument – brutalna siła. Każda inna postawa jest uznawana za słabość, a ze słabymi tam nikt się nie liczy (u nas zresztą też).

Komu zależy na wojnie w Europie? Kto szczuje Polaków i Ukraińców na Rosjan? Komu zależy na tym, by kolejna wojna światowa wybuchła na naszym kontynencie? Kto obruszył ten arabski potop na Europę?

Jest tylko jedno państwo, które ma aspiracje do bycia światowym hegemonem, i bynajmniej nie jest nim Rosja. To państwo, które ma 180 baz wojskowych na całym świecie i miesza w bliskowschodnim i europejskim kotle, obłudnie przy tym twierdząc, że broni demokracji i światowego pokoju zrzucając bomby i rakiety cywilom na głowy. Państwo, które wywołało lub uczestniczyło w prawie 200 wojnach od czasu swego powstania. Państwo, które obala legalnie wybrane rządy i wprowadza swe chore porządki poprzez swe BMW marionetki. Tak właśnie mamy w Egipcie, Libii, Tunezji, Iraku, a teraz w Syrii. W tych krajach panowały normalne porządki i ich obywatele mieli się całkiem nieźle porównaniu z resztą Arabów z innych krajów. Teraz mają demokrację (czytaj: chaos polityczny i gospodarczy) i biedę aż piszczy. I to właśnie obruszyło fale „migrantów” na Europę. I to doprowadzi do zniszczenia Europy, o ile nie powstrzyma się tej inwazji.

Bo to jest inwazja. To jest właśnie taka etniczno-religijna wojna hybrydowa, jak za czasów wędrówek Wizygotów, Wandali, Hunów i innych ludów, która rozłożyła Cesarstwo Rzymskie w IV-VI w. To samo będzie z Europą w XXI wieku. Niestety, w pełni zgodzę się z min. Błaszczakiem – poprawność polityczna i multi-kulti staje się gwoździem do trumny UE i Europejczyków w ogóle, i ten gwóźdź jest już wbity, czego jeszcze nie zrozumiała Merkel, nie pojmuje Hollande i inni przywódcy państw UE.

Trzeba skończyć przede wszystkim z poprawnością polityczną – za każdy akt terroru odpowiedzieć adekwatnie – nie zabijać Arabów bo to nic nie da, a przysparza tylko męczenników „za sprawę”, ale pozbawić ich obywatelstwa i wywalać z Europy tam, skąd przyjechali do Europy i to tak jak stoją, bez bagażu, w jednej szmacie na grzbiecie. Pozbawić ich możliwości „lepszego życia”, bo tylko to ich interesuje, a nie jakaś tam wymiana kulturowa i inne mrzonki nawiedzonych pięknoduchów od siedmiu boleści. Niech wracają do swych kóz na pustynię, bo tam ich miejsce. Będzie to dla nich najdotkliwsza kara. Odebrane im majątki przeznaczyć na odszkodowania dla ich ofiar. Nie muszę chyba dodawać, że ich wszystkie konta zostaną zablokowane i przejęte przez państwo podobnie jak cały dobytek.  A że to nieludzkie i niehumanitarne? Trudno, zabawa w terroryzm kosztuje. I tak: za każdy akt terroru wylatuje z kraju 1000 emigrantów. I już. Po kilku takich numerach byłby spokój z terroryzmem.

A że to odpowiedzialność zbiorowa? No i co z tego? Zastosowano ją w stosunku do moich kolegów z WOP i SG i żaden prawnik nawet nie bałaknął, chociaż rzecz była ewidentnie bezprawna. A zatem jak można było w stosunku do nas – w końcu Polaków, to można w stosunku do islamskich terrorystów i ich ziomali. Stworzony został precedens, dzięki któremu można będzie stosować odpowiedzialność zbiorową przeciwko osobom zagrażającym społeczeństwu i państwu.

Oczywiście rzecz nie przejdzie, bo na to trzeba facetów z jajami, a nie ciepłych kluch i nawiedzonych pomyleńców, jakich teraz mamy u sterów rządów w wielu krajach. A akty terroru w Polsce są nie tylko do pomyślenia, ale i do zrealizowania, co swego czasu udowodnił Igor Witkowski w jednej ze swych książek. Wystarczy, że terroryści dogadają się z naszym podziemiem gospodarczym czy mafią i wtedy bieda gotowa. To tylko kwestia ceny bo nie ma ludzi nieprzekupnych, a kasy to ISIS ma jak lodu na Biegunie w mroźną zimę. A przecież tylko w końcu o kasę tutaj chodzi…

Zob. także –  http://wiadomosci.wp.pl/kat,141202,title,Marek-Orzechowski-w-Polsce-islamiste-zidentyfikuje-kazda-kioskarka,wid,18425743,wiadomosc.html

Robert K. Leśniakiewicz