Miesiąc: Czerwiec 2016

Upały, wichury i burze

Ostatni tydzień dał się nam we znaki swą upalną i – niestety – dość suchą pogodą. Wszystko zaczęło się 21.VI, kiedy to temperatura dzienna sięgnęła +27°C, a nocna dobiła do +15°C, a potem było już tylko cieplej. W dniu 23.VI temperatura sięgnęła +30,2°. W tym samym czasie w Krakowie dobiło do +36°C, a w nocy do +18°C.

W dniu 24.VI, zgodnie z tradycją mieliśmy opad świętojański w ilości 5,0 – 9,6 mm (mierzone w dwóch różnych punktach naszego miasta). Był to opad burzowy – typowy „norymny” deszcz, który szybko się skończył. Towarzyszyła mu nawałnica – silny wiatr do 90 km/h, który potargał i połamał gałęzie i co słabsze drzewa – w tym wierzbę na Rynku. Na szczęście tylko na tym się skończyło, bo przejście frontu w kraju było jeszcze gorsze… Temperatura maksymalna wyniosła +35,5°C w dzień, a w nocy +18,8°C. Duchota nie do wytrzymania…

Następnego dnia temperatura utrzymała się na poziomie +35,3°C, zaś 26.VI spadła ona do +31,7°C, a po przejściu frontu burzowego aż do +16°C. Co ciekawe – u nas znów burzy nie było – widzieliśmy tylko nad zachodnim horyzontem piętrzące się chmury burzowo-deszczowe, ale jak się okazało, cały impet burzy poszedł przez Bramę Morawską na Żywiecczyznę i dalej w kierunku Bielska-Białej i Wadowic.

W tym wszystkim najciekawsze jest to, że przy silnych wiatrach były niewielkie tylko wahania ciśnienia atmosferycznego – rzędu 3-5 hPa, a powinny być większe co najmniej dwu- trzykrotnie! Tego nie zaobserwowaliśmy…

W dniu dzisiejszym, czyli 27.VI temperatura spadła do +16,3°C i bardzo powoli się podnosi. Zachmurzenie całkowite, deszcz wisi w powietrzu. Bardzo by się przydał, bowiem upał i gorący wiatr – 30-20% wilgotności tylko! – przesuszyły ściołę leśną i co za tym idzie powstrzymały rozwój grzybni, ale za to doskonale wysuszyły siano, którego słodki zapach rozchodzi się po całej okolicy.

I jeszcze jedna ciekawostka – wszelkie wiatry w omawianym okresie wiały albo z południa, albo z północy. Nie było niemal wcale wiatrów z zachodu, które zawsze przynosiły burze i opady. Zmiana cyrkulacji – jak widać – nie wychodzi nam na dobre i mamy albo wściekłe upały, albo wściekłe wichury – co zresztą zgadza się z modelami pogodowymi EGO.

Jak dotąd, Jordanów wychodzi z tego obronną ręką, ale jak długo?

Filmiki – http://grzybypl.blogspot.com/2016/06/upay-wichury-i-burze.html   

Robert K. Leśniakiewicz

NA SPYTKA JORDANA

 

Niechaj narodowi wżdy postronni znają,

że był taki koleś, co o nim godają,

co mądry był i rozmawiać umiał,

a jego obrotnością wielką władzę zdumiał,

tak że szef Zygi dał mu papiery,

by naraz działał ze swej kozery!

Taki to ziomal czasów dawniejszych,

że dzisiaj spotka się już tylko mniejszych,

Na laurach nie siedział, choć siadać już lubił,

bo rzeczy piękne podziwiać lubił –

a że rynków mało, to mu się zachciało

wybudować jakiś, gdyby tak się dało…

i stanął nad dróg wszelkich rozstajem,

otworzył piersiówkę, zapalił był faję,

mocą ducha świętego i dymem kadzony,

zaśmiał się głośno myślą uraczony:

‘Dyć ja połączyć swe pomysły mogę,

postawię tu miasto, co przetnie każdą drogę,

i handel tu zakwitnie, ludzie będą radzi,

nawet parę dębów gdzieniegdzie się posadzi,

nazwisko tak uchowam na kartach historii,

i niechże miasto kwitnie, a ród będzie w glorii’.

Historia lud bogaci jak ciżbę ludzie duchem,

gdy jedni prawią słowem, drudzy bystrym uchem,

gdy biedny człowiek taki skarb odrzuci,

nigdy nie zmądrzeje, a się wiecznie kłóci,

nie dziwota zatem, że mu życie ciężkim,

jest maluczkim, choć mógłby być wielkim.

 

Tomasz Małecki

Czerwcowa wichura

To, co miało miejsce przez dwa ostatnie dni było bez precedensu. Polskę nawiedziły wichury i „norymne” ulewy, o niespotykanej wprost sile. U nas na szczęście nie doszło do większych strat i poza kilkoma złamanymi i wykroconymi drzewami nie było nic szczególnego.

Wszystko zaczęło się w dniu 16.VI, kiedy to umiarkowany wiatr wiejący z północy wykręcił się na wiatr halny z kierunku S i S-SW i wzmógł się aż do niemalże huraganowej siły. Przy okazji należy dodać, że był ciepły, a wraz z gorącym czerwcowym słońcem dał nam temperaturę powietrza wynoszącą +29,7°C, zaś w zaciszach nawet do +31°C.

Przy umiarkowanym zachmurzeniu nie było żadnych opadów, zaś wilgotność powietrza spadła do 30%. Wiatr suszył błyskawicznie siana i… ściołę leśną, co oczywiście odbije się na grzybach.

Na dodatek przez kraj przewalił się front burzowy, który spowodował silne burze na niemal całym obszarze Polski – z wyjątkiem właśnie Podhala, gdzie było słonecznie.

Jak twierdzi Pan Stanisław Bednarz, cała ta pogoda była co najmniej dziwna, bowiem nie stwierdzono znacznej i szybkiej zmiany ciśnienia atmosferycznego, co powodowałoby silne wiatry, aczkolwiek w dniu 14.VI ciśnienie spadło do poziomu 990 hPa, a w następnych dniach wynosiło 991 hPa, 998 hPa, potem spadło do 992 hPa – to właśnie w czasie tego nietypowego halnego, a teraz podniosło się do poziomu 1005 hPa. Cóż – jak widać jest to kolejna konsekwencja ogrzanego Atlantyku i EGO…

Wiatr się na razie uspokoił, ale trzeba być przygotowanym na wszelkie pogodowe  niespodzianki w rodzaju gwałtownych burz czy nawet tornad i trąb powietrznych, co podaję pod rozwagę mieszkańców i PT Władz Odnośnych.

Filmiki – http://grzybypl.blogspot.com/2016/06/czerwcowa-wichura.html   

Robert K. Leśniakiewicz

Ceglasie i muszory

Zachęcony wspaniałym „wynalazkiem” Pana Rączki nie zastanawiałem się długo i w godzinach przedpołudniowych udałem się do moich terenów łowieckich w Majerzowym Lesie i na Końskich Ugorach. Pogoda była cudowna! – jaskrawe słońce, niebieskie niebo, wiaterek z południa niosący słodki zapach siana i temperatura +23,4°C – marzenie! Letnia, czerwcowa pogoda.

Wchodzę do lasu. Na dzień dobry widzę ładniutką mglejarkę. Potem same muchomorki panterowate (chyba) i wreszcie pierwsze ceglasie zrośnięte trzonami. To ciekawe, że istnieje taki wzmożony – wicie-rozumicie – tyn trynd do zrastania się owocników trzonami u ceglasi… Poza nimi udaje mi się złapać pierwszego gołąbka i kilka kurek. Na Końskich Ugorach puchy – ale widać ślady, że ktoś już tu przede mną był, ale na pocieszenie zostawił mi chyba z 10 podgrzybków złotawych tzw. „zajączków”.

Ogólnie rzecz biorąc – jestem bardzo zadowolony, bo jak na pierwsze poważne grzybobranie nałapałem prawie pełny koszyk grzybasów. Jeżeli będą opady burzowe i temperatury w granicach +25°C i więcej, to jest nadzieja, że tegoroczny letni sezon grzybowy będzie udany.

Zdjęcia – http://grzybypl.blogspot.com/2016/06/ceglasie-i-muszory.html

Robert K. Leśniakiewicz

Megaborowik ceglastopory!

W ostatnie trzy dni temperatura nieco spadła, pojawiło się zachmurzenie i wreszcie popadało – 12,2 dm³/m²/48 h. Deszcze odświeżyły atmosferę poprzez spłukanie pyłków i innych fertoletów, a także przyspieszyły rozwój grzybni i owocników w wokółjordanowskich lasach.

Na rezultaty nie trzeba było długo czekać. W dniu 16.VI.2016 r. w godzinach rannych Pan Marian Rączka znalazł na Podlaskach ogromnego grzyba z gatunku borowik ceglastopory. Miał on 7 kapeluszy, 10 trzonów i 1500 g wagi. Znalazcy gratulujemy!

Zdjęcia – http://grzybypl.blogspot.com/2016/06/megaborowik-ceglastopory.html

Robert K. Leśniakiewicz

Grzybowa pogoda

Ostatnie dni sprzyjają grzybom i grzybiarzom. Opady, które nawiedzają okolicę naszego miasta, były niewielkie ale były – w ilości 12,16 l/m² – co wystarczyło, by pojawiły się takie borowiki usiatkowane, jak na załączonym obrazku Stanisława Bednarza. Poza tym sprzyja temperatura – która we dnie sięga +22°C, a nocami utrzymuje się w granicach +10°C.

W dniu dzisiejszym ja wybrałem się jak zawsze na Majerzówkę i Końskie Ugory po drodze zahaczywszy o północny skraj Amfiteatru. Niestety – poza jednym ceglasiem i podgrzybkiem złotawym nie złapałem żadnego cennego „wynalazku”. Mglista pogoda nie zachęcała do robienia pejzaży. Na swe usprawiedliwienie dodam tylko, że był to spacer, a nie grzybobranie.

Natomiast w dniu wczorajszym młodzież jordanowska zabrała się za sprzątanie świata i zjawiła się pod magistratem. W akcji tej uczestniczyło także Towarzystwo Miłośników Ziemi Jordanowskiej w osobie Pana Prezesa Bednarza. Szkoda tylko, że cała akcja ma miejsce w czerwcu, kiedy brzegi rzeki i strumieni są zarośnięte – takie rzeczy powinno się robić albo w kwietniu, albo w październiku, kiedy nie ma listowia – co daje pokornie pod rozwagę PT Organizatorów tej imprezy.

Zdjęcia – http://grzybypl.blogspot.com/2016/06/grzybowa-pogoda.html

Robert K. Leśniakiewicz

Pogodowe podsumowanie wiosny

Tegoroczna wiosna trochę marudziła, trochę się ociągała, trochę się boczyła na nas, ale wreszcie przyszła. Zapowiadało się, że będzie ona sucha i trochę słoneczna trochę pochmurna – szczególnie w marcu i maju. A było tak:

 

Marzec:

Od 1 do 16.III przeważały dnie z zachmurzeniem ¾ – 1.0, z wysoką wilgotnością powietrza rzędu 80% i więcej. Potem były dwa słoneczne dni, zaś za nimi pochmurno aż do końca miesiąca. Najniższe ciśnienie atmosferyczne odnotowano w dniu 6.III i wynosiło ono 982 hPa, natomiast najwyższe – 1018 hPa odnotowano w dniu 17.III.

W dniach 5, 6, 18.III wiał wiatr halny, zaś 19, 29 i 30.III wiał tzw. „orawiec”, w czasie którego wilgotność powietrza spadła ≤20%. Opady w marcu były mikre – przez cały miesiąc spadło zaledwie 17,93 dm³/m² śniegu i deszczu – to niewiele, bowiem małe opady śniegu w poprzednich miesiącach nie dały zbyt wiele wody do gleby.

Najchłodniej było w dniu 18.III, w którym temperatura w nocy spadła do -4,8°C, zaś najcieplej było w dniu 30.III, kiedy to temperatura podniosła się do +18,6°C. Święta Wielkanocne – 27 i 28.III – były względnie ciepłe i bez opadów, czego się wszyscy obawialiśmy.

Najciekawszym dniem był 7.III, kiedy to nad Jordanowem zawisł smog, ale nad polami pojawiły się pierwsze skowronki. Tego samego dnia nad Wielkopolską pojawiła się zorza polarna. Dnia 14.III Kalifornia została zasypana śniegiem do grubości pokrywy 1 m, natomiast 17.III zaobserwowano u nas masowy wylot motyli i masowe kwitnienie krokusów! W dniu 25.III zaobserwowano pojawienie się zawilców oraz przylot czajek.

Kwiecień:

Kwiecień, zgodnie z przysłowiem nieźle nam „przeplatał” i mieliśmy rzeczywiście – trochę zimy, trochę lata. Prima Aprilis był chłodny, deszczowy i nieprzyjemny, ale za to następne cztery dni – pełne słońca i z temperaturą dzienną, która dobiła do +24,6°C. Niestety, były także nocne przymrozki do -2°C, potem aż do końca miesiąca były pochmurne dni, poza 21, 22, 26 i 29.IV. najzimniejszym był dzień 24.IV, kiedy to temperatura dzienna spadła do +2,7°C, zaś najcieplej było 5.IV. spowodowane to było przez wiatr halny, który wiał 3-5.IV i 14-17.IV – powodując wilgotność powietrza w granicach 20%.

W kwietniu opady odnotowano w 13 dniach, ale ich suma była znów niewielka – zaledwie 77,14 dm³/m², co nawet zmieściło się w przysłowiu: „suchy kwiecień mokry maj – będzie żytko niby gaj”.

Z ciekawszych obserwacji: w dniu 11.IV zaobserwowano pojaw pierwszych piestrzenic kasztanowatych i przylot pierwszych bocianów. Pierwsza burza ogrzmiała nam ziemię 12.IV i tegoż samego dnia zakwitły rzeżuchy łąkowe. W dniu 18.IV spadł grad, zaś 24.IV spadł śnieg w Paśmie Babiogórskim, w Arabii Saudyjskiej zaczęły się powodzie, a w Grecji były silne gradobicia. 27.IV zima pokazała, że nie dała za wygraną i w Jordanowie spadło 2-3 cm warstwa śniegu! Śnieg ten szybko się roztopił, co przyniosło ulgę w suszy glebowej i poprawiło stosunki wodne w naszym regionie.

 

Maj:

Najpiękniejszy miesiąc wiosny początkowo nie był wcale taki czarowny i wonny, jak opisują go poeci. Wprawdzie temperatury poszły do góry, i w I dekadzie miesiąca dobiły nawet do +23°C, ale II dekada stanęła pod znakiem zimnych Ogrodników i jeszcze zimniejszej Zośki, którzy wprawdzie byli stosunkowo ciepli – nawet do +22,4°C w Serwacego, ale cztery następne dni – 16-19.V były chłodne i nieprzyjemne. Zośka odemściła się 17 i 18.V zsyłając na nas lekkie (na szczęście) przymrozki i opad śnieżnej krupy.

Najcieplejszym dniem był 31.V, kiedy to temperatura doszła do +29°C, zaś najchłodniejszym był 17.V, z temperaturą +1,5°C na wysokości 2 m i przygruntowo -0,5°C. na szczęście były minimalne straty.

Co do opadów, to sumarycznie spadło nam 71,85 dm³/m² wody i mogłoby więcej. Tym niemniej wegetacja poszła szybko do przodu, i gdyby nie chłodny początek miesiąca, to grzyby pojawiłyby się u nas już na początku miesiąca, niejako w „czynie 3-majowym”! W maju mieliśmy 7 burz – w tym jedną z gradem – 31.V,  i 14 dni deszczowych.

Z ciekawszych spostrzeżeń należało odnotować przejście Niżu Genueńskiego w dniu 13.V, kiedy to spadło nam 23,4 mm deszczu. Z kolei w dniu 15.V odnotowano znalezienie pierwszego maślaka ziarnistego oraz zakwit storczyków Kukuły na stokach Przykca. 21.V znaleziona została przez Pana Bednarza ogromna pieczarka o średnicy 25 cm, podobnie jak w rumuńskim Siedmiogrodzie, gdzie znaleziono mega-pieczarki o średnicy 37 cm i wadze 1150 g! deszcze czy skażenie radioaktywne? Pytanie o tyle ważkie, że w Belgii i Holandii ogłoszono alarm przeciwatomowy w związku z możliwym aktem terroru wymierzonym w tameczne elektrownie jądrowe oraz awarią elektrowni jądrowej w Rosji. Przez dwa tygodnie prowadziłem pomiary skażeń, ale te trzymały się w granicach 0,06 – 0,18 μSv/h, więc wartości promieniowania tła Ziemi dla naszej miejscowości. Ale licho nie śpi, a po wydarzeniach w Czarnobylu i Fukushimie lepiej dmuchać na zimne… W dniu 25.V obeszły nas bokiem 2 burze – to stosunkowo nowe zjawisko jest związane ze zmianą cyrkulacji powietrza i efektem globalnego ocieplenia – podobnie stało się 31.V. W dniu 27.V pojawiły się pierwsze borowiki ceglastopore na Końskich Ugorach i Hyćkowej Górze. W okresie od 27 maja przechodziły codzienne burze, w trakcie jednej z nich na Babiej Górze piorun zabił turystę z Brzeska. W Niemczech piorun poraził piłkarzy na boisku. W tym czasie we Francji wystąpiła wielka powódź, ostatnia tej wielkości miała miejsce w 1982 roku, po- wódź dotknęła też Austrię i Bawarie. Te powodzie i burze nad Polską to wina płytkiego burzowego niżu z centrum nad Niemcami o imieniu Elwira, które to ściągało masy zwrotnikowego powietrza znad Morza Czarnego. No i 31.V przez cała Polskę przeszły potężne burze z ulewami , które nas na szczęście tylko musnęły skrzydłami, ale najgorzej dostało się Starachowicom na Kielecczyźnie, gdzie spadło 98 mm deszczu w ciągu godziny, Łodygowicom na Żywiecczyźnie – gdzie spadło 75 mm i Kirom Kościeliskim – 48 mm. Nas na szczęście burze obeszły boczkiem ale grzmiało i niewiele popadało około 10 mm w ciągu 15 minut. W miejscowości Męcina koło Limanowej piorun poraził 3 osoby. Z ciekawostek należy wspomnieć że w Rosji w Dagestanie wystąpiła biblijna plaga szarańczy, a Nowym Dworze Mazowieckim, tak wyroiły się muszki jętki że zbierano je łopatami.

W ramach astrologiczno-astronomicznych ciekawostek należy odnotować wyjątkowo złowróżbny i niepomyślny układ gwiazd i planet, który nastąpił w nocy 22/23.V, kiedy to doszło do koniunkcji (pozornego spotkania) Marsa w opozycji (najbliżej Ziemi) z Uranem i Księżycem oraz jedną z najjaśniejszych gwiazd – Antaresem w konstelacji Skorpiona (horoskopowy dom śmierci). Taki układ zazwyczaj zwiastuje wojny, rewolty i przewroty oraz różne kataklizmy naturalne. Niby w to nie wierzymy, ale jak to mówią – strzeżonego Pan Bóg strzeże. I dobrze by było, gdyby wreszcie do szkół średnich wróciło Przysposobienie Obronne tak lekką ręką wyrzucone przez nawiedzonych oszołomów! Bo jeżeli nawet rację miał o. Czesław Klimuszko, to do roku 2032 czekają na nas różne terminy i opresje, które dotkną także niektórych obszarów naszego kraju.

Robert K. Leśniakiewicz, Stanisław Bednarz