Miesiąc: Wrzesień 2015

Nareszcie jaka-taka Europa…

Tak powiedział jeden z mieszkańców ul. Mickiewicza na widok odnowionego odcinka jezdni pomiędzy sklepem JAG a rozjazdem wiodącym do tartaku Pana Solowskiego, koło domu Pana Gwiazdonika.

Drogę wreszcie naprawiono, położono nowy asfalt i nowe krawężniki, co spowodowało, że ulica uzyskała wygląd ulicy miejskiej, a nie drogi z jakiegoś galaktycznego zadupia.
Tak więc nareszcie ulica Mickiewicza pozbyła się jednego z wielu problemów, które gnębią jej mieszkańców, mam nadzieję, że będzie to dobry początek nowych rządów w Mieście. Teraz pozostało oznakowanie wszystkich ulic Mickiewicza – a jest ich już 12! – zaś przede wszystkim skanalizowanie, bo to jest najważniejsza potrzeba. Idąc w upalne dni ulicą czuć było smród bijący z kratek burzówki. To cud, że Miasta nie nawiedziła jakaś dżuma czy inna cholera…!
Cieszymy się bardzo, dziękujemy i prosimy o dalsze usprawnienia i inwestycje w naszej 12-krotnej ulicy Mickiewicza!
Zdjęcia – http://grzybypl.blogspot.com/2015/09/nareszcie-jaka-taka-europa.html  

Robert K. Leśniakiewicz

Reklamy

Słońce poboczne

W dniu wczorajszym, 28.IX, spacerowałem po ulicy Mickiewicza i oglądałem niezwykle ciekawe chmury, które kojarzyły się z osławionymi chemtrails, które pozostawiają na niebie niektóre samoloty.

Patrząc w kierunku zachodnim zauważyłem ciekawe i niezwykłe zjawisko: dwóch słońc, albo fałszywego, pobocznego lub obocznego słońca. Bierze się ono z odbicia promieni słonecznych od zawieszonych w powietrzu kryształków lodu tworzących chmury Cirrus, które znajdują się powyżej 10.000 m nad ziemią.

Jak widać jest to piękne zjawisko, które niektórym kojarzy się z UFO, ale nim na pewno nie jest…

Zdjęcia – http://www.grzybypl.blogspot.com/2015/09/sonce-poboczne.html

Robert K. Leśniakiewicz

To już 130 lat!

To już 130 lat nasza jordanowska Ochotnicza Straż Pożarna czuwa nad bezpieczeństwem obywateli jordanowskich. Wiem, że brzmi to jak kiepski slogan, ale z drugiej strony tak właśnie jest! I to właśnie w dzisiejszą niedzielę, 27.IX, miała miejsce kulminacja uroczystości obchodów tej okrągłej rocznicy.

Mógłbym tu napisać wiele różnych ciepłych i miłych słów pod adresem naszych strażaków, ale i tak nie byłyby one adekwatne do tego, co ci ludzie zrobili dla naszego Miasta w te trzynaście dekad, w czasie których mieszczą się trzy wojny – w tym dwie światowe, stan wojenny, rozbiór Polski, dwudziestolecie międzywojenne, II Rzeczpospolita, Polska Ludowa, III Rzeczpospolita, IV Rzeczpospolita… Kawał historii naszego kraju i naszego narodu! To jednak jest mocna rzecz! Zmieniały się ustroje, zmieniali się ludzie u steru władzy, a oni zawsze trwali na posterunku czekając na wezwanie, a kiedy takowe nadeszło, rzucali wszystko i biegli ratować ludzi i mienie! Jak powiedziano w sprawozdaniu z działalności naszej OSP – rocznie uczestniczy ona w ponad 100 akcjach ratowniczych, ratowniczo-gaśniczych i przeciwpowodziowych, a w roku ubiegłym ich ilość przekroczyła już 200!

No i sama uroczystość była godna tego, by nazwać ją młodzieżowo – totalnym super mega-splendorem. Przede wszystkim uczestniczyło w niej – poza lokalnymi władzami i duchowieństwem – trzech generałów-nadbrygadierów Państwowej Straży Pożarnej, w tym jeden w randze ministra, dwoje posłów na Sejm, jeden senator, jeden marszałek województwa, przedstawiciele władz wojewódzkich i powiatowych. W sumie takiej ilości wysoko postawionych ludzi Jordanów nie widział w czasie swej całej historii! A do tego jeszcze delegacje z okolicznych miejscowości, „honorówka” ze Szkoły Aspirantów PSP z Krakowa – młodzi, wspaniali chłopcy oraz najmłodsi druhowie – nasza przyszłość.

Co tam było? Przede wszystkim paradne przemarsze – z Domu Strażaka do kościoła, Msza św., przemarsz na Rynek i główna uroczystość wręczenia odznak, medali i innych znaków zasługi dla strażaków, którzy szczególnie zasłużyli się w służbie dla społeczeństwa. Potem poświęcenie trzech nowych wozów bojowych (mam nadzieję, że św. Florian będzie je miał w szczególnej opiece) i wreszcie defilada wszystkich pododdziałów.

O godzinie 15-tej, na Rynku zaczęły się pokazy strażackiego sprzętu – szczególne zainteresowanie wzbudził podnośnik, którym można się było przejechać w górę, pokaz starej strażackiej drabiny na samochodzie będącej szczytem możliwości technicznych I połowy XX wieku, pokaz nowoczesnych wozów bojowych i technicznych, quadów ratunkowo-gaśniczych, i innych pojazdów. Poza tym były kultowe pojazdy takie jak: osobowa warszawa, mercedes z czasów wczesnego Bonda, superkultowy motocykl Junak, łaziki: jeep i gaz z kuchnią polową.

Dla dzieci były strażackie tory przeszkód, „bojówka”, dmuchany strażacki „małpi gaj” i ściana wspinaczkowa.

No i gwóźdź programu – koncert orkiestry dętej naszej OSP. W koncercie wysłuchaliśmy utworów z repertuaru popularnego i rozrywkowego – wszak nie mogło być innego w takie święto! Cieszy to, że orkiestra stanowi całkowicie odmłodzony zespół składający się w dużym procencie z młodych muzyków i przede wszystkim grający coraz lepiej, co jest szczególną zasługą kierującego nią kapelmistrza.

Kończąc życzę naszym strażakom kolejnych 130 lat dobrej służby dla Miasta i jego mieszkańców i nade wszystko… jak najmniej pracy!

Zdjęcia – http://grzybypl.blogspot.com/2015/09/to-juz-130-lat.html

Robert K. Leśniakiewicz 

,,Leśny mózg”

Dzisiaj mając dzień przepięknej, jesiennej urody, wybrałem się na rekonesans w Majerzowy Las i na Końskie Ugory, gdzie zwabiły mnie opowieści Pana Bednarza o dużych ilościach maślaków czekoladowych, które tam występują.

Wybrałem się zatem koło siódmej rano. Pogoda – cudownie jesienna: mgły, temperatura +10,2°C, ciśnienie idące w górę i nieco zachmurzone niebo, słowem – jesienna idylla. Wchodzę w las i nie znajduję tam niczego, poza mleczajami bielami, które wskutek suszy są niewielkie i nie tak mięsiste, jak zazwyczaj.

Po przejściu kilkuset metrów trafiam na pierwszego „jadalniaka” – prześlicznego koźlarza rosnącego solowo pod świerkiem, co mnie nieco dziwi.

Idąc w stronę Końskich Ugorów napotykam na pierwszy leśny mózg – czyli siedzunia sosnowego vel szmaciaka gałęzistego. Tych grzybów pojawia się w naszych lasach coraz więcej, mimo tego, że od października 2014 roku przestał być pod ochroną.

Pojawiły się także muchomory czerwone, które stwarzają jesienny, fantazyjny nastrój. Po polach chodzą chmarki saren. Jesień pomyka rudością lisiego futerka…

Poza nimi pojawiły się także gołąbki winne i jakieś bedłki. Podsumowując, grzybów jest mało i rosną tylko tam, gdzie znajdują się wilgotne miejsca. Zresztą ścioła leśna jest wilgotna do jakichś 5 cm, a pod nią jest sucho jak pieprz. Nie ma co mieć nadziei na grzyby póki nie spadnie deszcz i to taki na 60-90 mm w ciągu 2-3 dni.

Czekamy zatem na deszcz jak kanie…

Zdjęcia – http://grzybypl.blogspot.com/2015/09/lesny-mozg.html

Robert K. Leśniakiewicz

Rozpoczęcie sezonu

No i zaczęliśmy (wreszcie!!!) sezon grzybowy! A zapowiadało się nieciekawie: cztery miesiące z niskimi opadami, słoneczny żar, gorące wiatry halne wiejące jak samum, sirocco czy inny harmatan i dzięki któremu czuliśmy się u nas jak w Afryce. A jednak – jak pisał Crighton – życie zawsze znajdzie sposób by obejść ograniczenia stawiane przez Naturę. Tak i w tym przypadku wystarczyło zaledwie 30 dm³/m² opadów, by grzybnia zastartowała i zaczęła wydawać owocniki! Przydałoby się wprawdzie jakieś 3-4 razy więcej, ale nie ma co wybrzydzać, dobre i to…

Dlatego też tego ranka wyruszyliśmy w las – Pan Bednarz udał się na Przykiec, a ja na Podlaski. Pogoda jak marzenie – niebieskie niebo, wielkie słońce i… pierwszy, wczesny przymrozek radiacyjny. Temperatura w mieście spadła do +2,5°C, poza miastem do 0°C i nawet poniżej, bo na dachach samochodów i trawach srebrzył się szron.

Wchodzę do lasu. Pierwszą rzeczą, jaką mi rzuca się w oczy są stare mlecze biele. Potem – już wyżej – pojawiły się (też stareńkie) gołąbki winne i brudnożółte. Następnie natrafiłem na rozmemłane borowiki korzeniaste.

Idąc w stronę przełęczy pomiędzy Cioskiem a Granią wchodzę na borowikowy szlak. I rzeczywiście – najpierw trafiam na malutkiego pocieca-wszystkich-grzybów-ocieca, ale nie zrywam go – jest za mały na mój koszyk…

Obok niego dostrzegam pyszniące się czerwienią muchomory czerwone. A to dobry znak – skoro są one, to zapewne gdzieś są także o borowiki – te szlachetne! Przeszukuję metodycznie las i ku mej radości łapie dwa śliczne okazy! Jak na początek sezonu – tak opóźnionego – to całkiem nieźle!

Tymczasem Pan Bednarz donosi mi z Przykca, że natrafił na poćce, kanie, rydze i przede wszystkim na czekoladowe maślaki. Jego grzybobranie było całkiem udane.

W lesie jest wilgotno, a zatem możemy się spodziewać rozwoju grzybni i pojawu grzybasów tak za 7-10 dni, o ile znów nie dojdzie do upałów i suszy, albo… mrozów i suszy. Zatem módlmy się o deszcz i w miarę ciepłą pogodę…!

Fotki i filmik – http://grzybypl.blogspot.com/2015/09/rozpoczecie-sezonu.html

Robert K. Leśniakiewicz

UCHODŹCY – tego nie pokazują mędia głównego ścieku…

Szefowa obozu dla uchodźców zgwałcona przez muzułmańskich imigrantów

Muzułmańscy imigranci dopuścili się zbiorowego gwałtu na szefowej obozu dla uchodźców, próbowali zabić jedną osobę, a także zaatakowali innych pracowników tej placówki.

Do zdarzenia doszło 31 lipca we włoskim mieście Fiugii, znajdującym się godzinę drogi od Rzymu. Grupa młodych muzułmanów brutalnie zgwałciła szefową placówki, w której przebywają imigranci. Mężczyźni próbowali też zabić jedną osobę oraz zaatakowali innych pracowników ośrodka dla uchodźców, a także dokonali licznych zniszczeń na jego terenie.

Funkcjonariusze zatrzymali w tej sprawie 3 Egipcjan: 16-latka i dwóch 17-latków. Zostali oni oskarżeni o pogróżki, napad, napaść na tle seksualnym. Jeden z 17-latków został też oskarżony o usiłowanie zabójstwa.

W całym zdarzeniu przeraża też fakt, że nastolatkowie zaatakowali osoby, które przez pół roku opiekowały się nimi i troszczyły się o ich bezpieczeństwo. Włoska policja prowadzi w tej sprawie śledztwo.

Gwałt na 7-latce

Uchodźca z Afryki Północnej brutalnie zgwałcił 7-letnią białą dziewczynkę z Niemiec. Ataku dokonał w środku dnia w parku, gdzie dziecko bawiło się pod okiem matki.

Dramatyczne wydarzenia rozegrały się w miejscowości Chemnitz w południowo-wschodnich Niemczech. Muzułmański napastnik rzucił się na dziewczynkę, kiedy zbliżyła się do zarośli w parku, do którego przyszła na spacer z matką. Mężczyzna złapał dziecko za głowę, zakneblował jej usta i pociągnął za sobą w krzaki.

Imigrant brutalnie zgwałcił 7-latkę, po czym puścił ją wolno, a sam oddalił się w nieznanym kierunku. „Niektórzy świadkowie mówią o dworcu kolejowym w Chemnitz” – piszą niemieckie media.

Wszystko stało się tak szybko, że siedząca nieopodal matka dziewczynki niczego nie zauważyła. O ataku opowiedziała jej córeczka, która zapłakana i w poszarpanym ubraniu wróciła do niej z zagajnika o własnych siłach.

Policja publikuje rysopis zwyrodnialca i apeluje o pomoc w jego poszukiwaniach. „Napastnik miał ok. 30 lat. Był południowej urody, najprawdopodobniej pochodził z Afryki Północnej. Miał na sobie dżinsy, szarą koszulkę i brązowe buty sportowe. Nosił ze sobą biały telefon komórkowy” – opisują lokalne media.

Każdy, kto może posiadać informacje w tej sprawie proszony jest o kontakt z niemieckimi służbami.

Za: http://www.polishexpress.co.uk/oblawa-na-zwyrodnialca-7-letnia-dziewczynka-brutalnie-zgwalcona-przez-muzulmanskiego-imigranta/

Broń w pojemnikach z „pomocą” dla uchodźców

Pojemnik z pomocą dla uchodźców przybyłych do Grecji. Zgadnijcie, co w nim było? Był pełen broni. Żydomedia milczą.

Sprawdzono wszystkie kontenery. W jednym z nich znaleziono ponad 5000 sztuk amunicji 9 mm, zaś w innym 4-5 tys. jednostek broni różnego typu i kalibru. Załoga statku to Egipcjanie i Syryjczycy. Załoga została aresztowana i czeka na proces. Jeszcze w innym kontenerze znaleziono przemyt papierosów. […]

Pytanie za 64.000 euro – po co uchodźcom broń i amunicja?

Niemiecka policja zastrzeliła islamistę. Zaatakował nożem

Niemiecka policja zastrzeliła mężczyznę, który wcześniej w Berlinie zaatakował nożem funkcjonariuszkę. Jak podaje policja, napastnik był terrorystą skazanym w przeszłości za próbę morderstwa.

Rafik Yousef urodził się w Iraku. Zgodnie z doniesieniami lokalnych mediów, w Niemczech mieszkał od 1994 r.  W 2008 r. razem z trzema innymi osobami został skazany na osiem lat więzienia za usiłowanie zabójstwa ówczesnego premiera Iraku Ijada Allawiego w czasie jego wizyty w Berlinie w 2004 r. W 2013 r. wyszedł za dobre sprawowanie, miał pozostawać pod dozorem elektronicznym.

Zdaniem prokuratury Irakijczyk był osobą, która zaplanowała ten zamach. Należał do organizacji Al-Ansar-al-Islam. Nie deportowano go do Iraku, ponieważ groziła mu tam kara śmierci.

Atak na policjantkę

Do dramatycznych czwartkowych zdarzeń doszło w berlińskiej dzielnicy Spandau. Jeden z przechodniów powiadomił policję o agresywnie zachowującym się mężczyźnie uzbrojonym w nóż.

Na miejsce pojechały cztery radiowozy. Jako pierwsza z samochodu wyszła policjantka, która została zaatakowana. Kolejny funkcjonariusz otworzył ogień, a napastnik został dwukrotnie trafiony. Zmarł na miejscu zdarzenia. Raniona policjantka została przetransportowana do szpitala. Jej stan jest poważny, ale stabilny.

Policja poinformowała, że przyczyny ataku nie są znane. Przeprowadzono rewizję w mieszkaniu zabitego, poszukując motywów zbrodni. Zdaniem prokuratury jest za wcześnie, by przesądzać, czy zamach na policjantkę miał podłoże terrorystyczne.

Podziękowania od „uchodźców „

I jeszcze więcej. Po pierwszym filmiku doszedłem do wniosku, że posiadanie własnej broni to już obowiązek… Popatrzcie:

https://www.youtube.com/watch?v=j91fF67xf2U

Ten „chłopiec” „wzruszył” mnie najbardziej:

https://www.youtube.com/watch?v=SBLx0zuXB_I

….oczywiście nie ma winnych…..

Wspaniała rozmowa  z białą kobietą

https://www.youtube.com/watch?v=iKDsvpUpo7o

I co Wy na to? Czy tak bardzo chcecie tego? A to jest dopiero początek… 

Robert K. Leśniakiewicz

Nareszcie deszcz!

Panująca już od niemal czterech miesięcy susza została przerwana wczoraj wieczorem. Jeszcze dwa dni temu w południe była ładna, słoneczna, ale duszna pogoda z temperaturą +29,8°C. W nocy z przedwczoraj na wczoraj wiejący od kilku dni wiatr halny osiągnął swoje apogeum i jego wściekłe podmuchy targały gałęzie, a temperatura w nocy podniosła się do +28°C! Potem pogoda się uspokoiła i 18.IX nad ranem było +16,6°C, a w najcieplejszym punkcie dnia tylko +24,6°C. Wiatr halny się uspokoił i zmienił kierunek na północno-zachodni, co zwiastowało zmianę pogody.

No i zmiana przyszła – wieczorem jeszcze świeciły gwiazdy, ale około godziny 22., nad Jordanów napłynęły ciężkie chmury frontowe i zaczęła się burza z „norymnym” deszczem. Potem były jeszcze dwie burze i deszcz, którego napadało 20,8 l/m² – co jest już ilością znaczącą. Niestety – przydałoby się jeszcze dwa-trzy razy tyle rozłożone na trzy dni. Ale dobre i to. Z grzybami będzie ciężko – grzybnia potrzebuje wody i 10-14 dni do rozwoju…

A jak na razie jest pochmurno, mglisto i ciśnienie wzrosło do poziomu 1011 hPa. Mapy pogody DWD pokazują, że nadchodzi znowu słoneczna i w miarę ciepła pogoda – niestety. Czekamy zatem dalej.

Zdjęcia – http://grzybypl.blogspot.com/2015/09/nareszcie-deszcz.html

Robert K. Leśniakiewicz