Miesiąc: Sierpień 2015

Co za upał, co za posucha…!

Pogodowe podsumowanie lata 2015

Kończy się powoli klimatyczne lato na Półkuli Północnej, i – o ile wierzyć klimatologom i meteorologom – lato 2015 roku było najgorętszym latem od 1880 roku, czyli odkąd zaczęto zapisywać dane pogodowe w Europie i Ameryce Pn. Czegoś takiego nie spodziewał się właściwie nikt. Właściwie nikt, to nie znaczy że wszyscy. Ale o tym potem.

CZERWIEC – Lato rozpoczęło się wejściem gorącego powietrza i skwarem, w rezultacie czego mieliśmy 9 z temperaturami powyżej +25°C, w tym 6 z temperaturami powyżej +30°C. I właśnie już w czerwcu zaczęła się najautentyczniejsza susza, bo suma opadów wyniosła zaledwie 39,31 l/m² – tylko! W tym miesiącu mieliśmy tylko 2 burze ze skąpymi opadami.

Najcieplejszym dniem czerwca był 13.VI, kiedy to temperatura dzienna wyniosła +33,9°C. Najzimniejsze były noce 5/6 i 6/7.VI, kiedy to temperatura spadła do +7°C i +8,1°C. Najciekawsze jest to, że układ pola barycznego powodował to, że wiatry wiały z kierunków północnych i południowych, zamiast zachodnich jak było to kilka lat wcześniej, a co przynosiło nam opady. Południowe wiatry niosły masy suchego, afrykańskiego powietrza, którego wilgotność wynosiła 18-26%, a co z kolei powodowało wysuszanie gleb i ścioły leśnej.

12.VI po raz pierwszy usłyszeliśmy świerszcze i koniki polne. 22.VI zaobserwowano zorzę polarną, co było skutkiem potężnych wybuchów na Słońcu dwa dni wcześniej. 24.VI media zasygnalizowały katakliktyczne upały w Pakistanie, gdzie temperatura doszła do +43°C, a co pociągnęło za sobą ok. 750 ofiar śmiertelnych i ponad 1000 osób hospitalizowanych. 26.VI Pan Bednarz stwierdził brak jakichkolwiek grzybów na krakowskim Kleparzu (gdzie grzyby o tej porze były ZAWSZE!), zaś w dniu 29.VI, w śś. Piotra i Pawła (wróżebnym dla grzybiarzy i leśników) nie spadła ani kropla deszczu, co wróży nieurodzaj runa leśnego… 30.VI w jordanowskich lasach nastąpił pojaw poćców i kurek w śladowych ilościach…

LIPIEC – ten najbardziej wilgotny dotąd miesiąc zmienił się w najbardziej skwarny od połowy XIX wieku. W lipcu mieliśmy 22 dni z temperaturami powyżej +25°C, z czego 11 dni z temperaturami powyżej +30°C. Najwyższa – ale nie rekordowa – temperatura została odnotowana w dniu 23.VII i wynosiła ona +36,7°C. Najniższe temperatury miały miejsce w nocy 9/10 i 10/11.VII – wynosiły odpowiednio +6,0 i +6,7°C.

W omawianym okresie odnotowano jedynie 8 burz, z czego 3 miały miejsce w dniu 23.VII, a 2 w dniu 25.VII., zaś w dniu 18.VI i nocą 19/20.VII obeszły nas dwie burze. Suma opadów burzowych (innych nie było!) wyniosła jedynie 93,95 l/m². Zazwyczaj w lipcu padało u nas ponad trzykrotnie więcej!

Oczywiście tak było tylko u nas, bo w całym kraju od 18.VII do 20.VII szalały burze, nawałnice i trąby powietrzne, co spowodowało znaczne straty. W dniu 21.VII klimatolodzy orzekli, że jak na razie, to cały 2015 rok jest najcieplejszym rokiem wszech czasów – a przynajmniej od połowy XIX wieku, odkąd prowadzi się regularne zapisy stanu pogody. W Europie i na świecie upały sięgnęły +40°C w Austrii i Grecji do +36°C, co spowodowało ofiary w ludziach.

SIERPIEŃ – ten tak opiewany przez Mistrza Ildefonsa miesiąc stanowi kontynuację poprzedniego i tylko pogłębił panującą w lipcu suszę. W sierpniu dni z temperaturą powyżej +25°C mieliśmy 18, w tym dni z temperaturą powyżej +30°C było 12, zaś najcieplejszym dniem był 12.VIII, kiedy to słupek rtęci zatrzymał się na +35,1°C. Najchłodniejszą była noc 20/21.VIII, kiedy temperatura spadła do +6,4°C, ale poza Jordanowem najchłodniej było nad ranem 1.VIII, kiedy to w mieście było +6,6°C, zaś poza miastem tylko +4°C, a w Kotlinie Nowotarskiej trawy zabieliły się szronem!

I znów – wilgotność powietrza wahała się pomiędzy 20 a 27%. Jak już jesteśmy przy opadach, to w opisywanym okresie nad Jordanowem przeszło 5 burz, a ominęły nas 4 burze, te które przeleciały nad nami dały razem tylko 15,15 l/m² (!!!).

Opady te nie złagodziły panującej suszy i 14.VIII na Skawie odnotowano jedynie 144 cm wody, a 23.VIII zaledwie 143 cm, co stanowi kolejny rekordowy spadek głębokości wody w tej rzece! 27.VIII zza południowej granicy znów napływa gorące powietrze znad Sahary, a na dodatek pojawia się zjawisko fenowe – rezultat: w dniu 28.VIII mamy znów +32,8°C, a poziom Skawy opadł do 142 cm. Do końca miesiąca spodziewane są upały do +35°C!

W dniu 7.VIII w całym kraju ogłoszono najwyższy III° zagrożenia upałem, odnotowano 170 utonięć od początku lata. Upał przekłada się na pobór mocy i w dniu 10.VIII ogłoszono 20 stopień zasilania – jak za najciemniejszej i najzimniejszej „komuny” (wszyscy, którzy przeżyli zimę stulecia 1978/79 pamiętają te komunikaty!), zaś 11.VIII ogłoszono 19 stopień, co było związane z poborem mocy do urządzeń chłodzących i klimatyzatorów.

W dniu 14.VIII władze ogłaszają stan suszy hydrologicznej i hydrogeologicznej w 14 województwach, a 15.VIII klimatolodzy określają rok 2015 jako najgorętszy rok wszech czasów – średnia temperatura Ziemi podniosła się o 0,9°C w stosunku do średniej planetarnej! (Podniesienie się średniej temperatury Ziemi o zaledwie 6°C grozi zniszczeniem życia na naszej planecie.) Tymczasem w dniu 8.VIII dochodzi do nas wieść o katakliktycznej powodzi w Birmie, zaś 19.VIII woda zalewa Czechy. 22.VIII klimatolodzy określają ten miesiąc za najcieplejszy od 1880 roku, zaś w Polsce szacuje się zniszczenia wywołane upałami, i tak: na 1.000.000 ha w województwach mazowieckim, lubelskim, podlaskim i wielkopolskim zniszczone są wszelkie uprawy i dotyczy to 100.000 gospodarstw rolnych. Suma odszkodowań ma wynieść 500 mln PLN, za które jako podatnicy zapłacimy z własnej kieszeni. Pod względem suszy, to tegoroczne lato było jeszcze gorsze od tych w latach 1992, 1994, 2003…

Tymczasem mniej-więcej w połowie sierpnia na Bałtyku u polskich wybrzeży pojawiło się zjawisko upwellingu, które spowodowało, że woda o temperaturze +20…+23°C została zastąpiona chłodną wodą głębinową o temperaturze jedynie +9°C.

Dnia 20.VIII w okolicach Stegny zaobserwowano wieloryba z gatunku finwal (Balaenoptera physalus) o długości 17,2 m i wadze 23 ton! Drugi co do wielkości po płetwalu błękitnym organizm zwierzęcy na świecie. Wieloryb ten padł najprawdopodobniej na południowych akwenach Bałtyku z głodu, chorób i pasożytów. Jego szkielet będzie fragmentem ekspozycji biologicznej Stacji Morskiej Instytutu Oceanografii Uniwersytetu Gdańskiego w Helu. Nawiasem mówiąc jest to trzecia wizyta waleni w tym roku u naszych wybrzeży w tym roku. Ciekawe, co je ciągnie do polskich brzegów?

Natomiast u nas ze zbiorów runa leśnego cieszyli się tylko ci, którzy zbierali czarne jagody – tych było bardzo dużo, natomiast grzybów – na lekarstwo, bo grzybami sypnęło tylko tam, gdzie spadły deszcze – a u nas ich nie było!

W dniu 30.VIII, MSW ogłosiło, że w Polsce w czasie lata utopiły się 262 osoby. W tym samym czasie w Holandii tylko 11 osób, to mówi za siebie…

—–

Ktoś zapytałby, co powoduje takie zmiany w klimacie Ziemi? Odpowiedź jest bardzo prosta i brzmi – nasza (bez)rozumna działalność. Oczywiście to rozumie tylko nieliczna społeczność, bo większość Polaków ma nabite łepetyny bredniami o „czynieniu Ziemi sobie poddanej”, co przekłada się na rabunkową gospodarkę, której jesteśmy świadkami – wystarczy spojrzeć na resztki lasów porastające nasze góry.

Niektórym wydaje się, że wycięcie jednego czy dwóch drzew nie zakłóci równowagi w Naturze. Owszem tak, ale jeżeli tych drzew jest 280.0000.000 – a tyle wytnie się w lasach deszczowych do końca tego roku – o czym informują biuletyny amerykańskiej National Ocean and Atmosphere Administration – NOAA, to taka ilość drzew zamienionych na papier i inne pożytki musi zmienić nasz klimat. Dlatego nie powinniśmy dokładać naszych drzew do tej ogromnej ilości. To jest matematyczny pewnik. Niestety, to rozumie niewielu ludzi, zaś kapuścianogłowe, nawiedzone, bezczelne i zarozumiałe paniusie bluzgające na nas w Internecie pokazują i to publicznie, swoją ignorancję, której powinny się wstydzić. Ale cóż, mieszkamy przecie w kraju, w którym publiczne obnoszenie się ze swą głupotą jest na tzw. topie, i niejednokrotnie tacy właśnie ludzie zajmują eksponowane stanowiska. Dlatego właśnie w tym kraju jest tak źle i będzie jeszcze gorzej.

W 2006 roku rzuciłem projekt zbudowania Jordanowskiego Jeziora Zaporowego – JJZ, które powstałoby poprzez przedzielenie Skawy tamą gdzieś pomiędzy Jordanowem i Osielcem. Nie byłoby ono wielkie, ale stanowiłoby zasób kilkuset tysięcy metrów sześciennych wody, która nadawałaby się do picia, do zraszania i nawadniania pól i ogrodów w Mieście i okolicznych wioskach – zob. „Projekt JJZ” – http://grzybypl.blogspot.com/2012/01/projekt-jjz.html. Oczywiście został on obśmiany i wyśmiany przez ówczesne krótkowzroczne władze Miasta. Dziś JJZ i jego zasoby wodne przydałyby się jak znalazł, a tak…

Istnieje jeszcze jedna groźba. Szaleńcze upały mogą przełożyć się także na obniżenie bezpieczeństwa sejsmicznego na Podhalu. Obniżenie poziomu wód gruntowych spowoduje zatrzymanie się „poślizgu” płyt tektonicznych w rejonie Pienińskiego Pasa Skałkowego i kumulację naprężeń w skałach, które mogą „puścić” po dłuższej ulewie, kiedy woda zadziała na nie jak smar i je uruchomi – z wiadomym skutkiem – trzęsienia ziemi, a na sile wstrząsu 4,7°R (jak w 2004 roku) na pewno się nie skończy…

—–

Napisałem na początku, że takie upały nie były niczym dziwnym dla niektórych osób. Proszę przypomnieć sobie mój artykuł pt. „Bożonarodzeniowa prognoza pogody na rok 2015” –  http://grzybypl.blogspot.com/2014/12/bozonarodzeniowa-prognoza-pogody-na-rok.html – w którym przedstawiłem prognozę bożonarodzeniową, która – jak widać z powyższego tekstu – wzięła w łeb, co mnie nie dziwi – jest oparta o irracjonalne przesłanki, więc inaczej być nie mogło. Natomiast pragnę przypomnieć prognozę na lato podaną przez o. dr Mauritiusa Knauera, która brzmiała tak:

LATO: Od 21.VI ma być zrazu chłodne i wilgotne dopiero w połowie lipca ociepli się, nastąpią gwałtowne burze i przyniosą falę wielkich upałów, które raz na 28 lat mogą być rekordowe i przynoszą suszę. Jednak do suszy dochodzi wtedy, gdy podczas lutego, marca, kwietnia lub maja dochodzi do zaćmienia słońca, (całkowite zaćmienie słońca miało miejsce 20.III.2015 r., i było ono widoczne jedynie na Pn. Atlantyku, Wyspach Owczych, Morzu Norweskim i Grenlandzkim, Spitzbergenie, Morzu Arktycznym i Biegunie Północnym. W Polsce obserwowano je jako zaćmienie częściowe pomiędzy godziną 09:43 a 12:03 z maksimum 0 godzinie 10:52 CET – dane dla Krakowa), a zatem może nam grozić susza!  

No i właśnie ta przepowiednia się sprawdziła co do joty! – ale to nie dziwi, wszak poprzedziły ją długoletnie obserwacje poczynione przez zakonników z Jury Szwabskiej. Mamy wielką suszę i co gorsze, nic nie zapowiada większej zmiany do końca września, zatem z grzybami możemy się pożegnać…

Zdjęcia – http://www.grzybypl.blogspot.com/2015/08/co-za-upa-co-za-posucha.html 

Robert K. Leśniakiewicz

O Janie Sas Zubrzyckim Pod Basztą

W dniu 23.VIII.2015 roku, w Galerii Pod Basztą jordanowskiego MOK odbyła się uroczysta impreza Towarzystwa Miłośników Ziemi Jordanowskiej, Burmistrza Miasta Jordanowa oraz jordanowskiego MOK, a mianowicie – otwarcie wystawy i seminarium naukowe poświęcone Janowi Sas Zubrzyckiemu (1860-1935) – architektowi, który pozostawił monumentalne budowle w naszym mieście: kościół, Ratusz, Sąd Miejski i jedną z kamienic w modnym w tych czasach stylu neogotyku nadwiślańskiego. Właśnie upłynęła 80. rocznica Jego śmierci, co stało się lejtmotywem wystawy.

W imprezie tej uczestniczyło wielu znamienitych gości: przedstawiciele parlamentu – senator Andrzej Pająk, władz powiatowych – starosta suski Józef Bałos, radna powiatowa – Czesława Madoń i lokalnych – burmistrz miasta Jordanowa – Iwona Bilska, gość ze świata nauki – prof. dr hab. Kazimierz Jeleń i mieszkańcy miasta, którzy dopisali i sala MOK była szczelnie nabita.  Byli także nasi goście ze Słowacji, z miasta współpracującego z Jordanowem.

Imprezę rozpoczęto od nadania honorowej odznaki Towarzystwa Miłośników Ziemi Jordanowskiej dwóm szczególnie zasłużonym dla Jordanowa – lekarzowi medycyny Jackowi Skuzie oraz dr Piotrowi Sadowskiemu, których działalność dla mieszkańców Miasta szczególnie się im przysłużyła i  rozsławiła Jordanów w różnych środowiskach. Tacy ludzie jak Oni są solą ziemi – tej ziemi – i odznaczenia te słusznie się Im należały.

Następnie prezes TMZJ mgr inż. Stanisław Bednarz wprowadził słuchaczy w temat i otworzył wystawę. Po nim głos zabrał dr inż. arch. Krzysztof Wielgus i mgr inż. arch. Anna Szczybura, którzy omówili architekturę ze szczególnym naciskiem na styl neogotycki, w którym budował Jan Sas Zubrzycki swe budowle – także w Jordanowie.

Spotkanie – jako się tu rzekło – przyciągnęło wielu mieszkańców Jordanowa i niewielka salka MOK była szczelnie wypełniona. To cieszy, że historia miasta i jego obiektów architektonicznych nie jest obojętna jego mieszkańcom, w tym smutnym czasie obojętności dla nauki i historii swej Małej Ojczyzny. Dlatego należy się tylko cieszyć z tak wysokiej frekwencji.

Zdjęcia – http://www.grzybypl.blogspot.com/2015/08/o-janie-sas-zubrzyckim-pod-baszta.html

Robert K. Leśniakiewi

LEGOWISKO 2015

W dniu 22.VIII.2015 roku, w Sali Posiedzeń jordanowskiego Ratusza otwarto wystawę LEGOWISKO 2015. Jest to już trzecia impreza tego rodzaju w naszym Mieście i jak poprzednio jej twórcą i animatorem był Pan Damian Wicher, który wraz z Panią Burmistrz Iwoną Bilską otworzył wystawę.

Jak poprzednio, pokazano na niej konstrukcje i modele wykonane z klocków LEGO – stąd nazwa całej imprezy. Jednak tym razem zgromadzono prace prawie 50 „klockarzy” (jak ich nazywam) z niemal całego kraju. No i było co oglądać!

Na szczególną uwagę zasługuje tedy wspaniały model stacji kolejowej (który mi się szczególnie podobał ze względu na moje zboczenie kolejowe) ze wszystkimi urządzeniami, budynkami stacyjnymi, modelami pociągów, itd. Obok niego stał model stacji radiolokacyjnej, a na sąsiednim stole modele motocykli, maszyn drogowych, samochodów i innych pojazdów.

Wśród modeli pojazdów wyróżniały się samochody strażackie, które przyciągały oczy swą czerwienią.

Potem ogrody i parki: Jurassic Park, plaża, ogród herbaciany i sad.

Ciekawe były także modele postaci z literatury, np. „Stary człowiek i morze”, a także model koralowej wyspy z mórz południowych.

Bardzo ładny był model greckiego Panteonu z kapłanami, pątnikami i strażą świątynną. Przy niej kompozycja pt. „Odwiedziny” – wariacja na temat wegetarianizmu oraz instalacja „Fabryka klocków”.

Moją szczególną uwagę przykuły instalacje i konstrukcje postaci, pojazdów i scen z „Wojen gwiezdnych” – kultowej serii filmów George’a Lucasa – i mojej drugiej (po kolei) fascynacji. Widzimy tedy fragment bitwy o Gwiazdę Śmierci, modele statków i okrętów kosmicznych w dynamicznych pozach.

Następnie były modele różnych budynków użyteczności publicznej i budowli mieszkalnych i usługowych, pomieszczeń mieszkalnych, itd. itp.

Poza wystawą była także strefa zabaw dla dzieci – oczywiście klockami LEGO.

W sumie impreza była bardzo udana i przyciągnęła – podobnie jak dwie poprzednie – przede wszystkim całe tłumy rodziców i dzieci. Przecież to dla tych ostatnich była zorganizowana i może odegrać rolę inspirującą, pobudzającą ich wyobraźnię.

W stworzeniu tej wystawy partycypowali: Urząd Miasta Jordanów, Jednostka Strzelecka 3031 z Suchej Beskidzkiej, Sklep Zabawkarski LEGO w Jordanowie i Polski Klub Dorosłych Fanów Lego – LUGPol.

I czekamy na kolejne wystawy tego rodzaju. A tak już zupełnie a’ propos, to myślę, że mogłaby to być doroczna impreza w ramach choćby Dni Jordanowa, która przyciągałaby dzieciaki i dorosłych, którzy przecież kiedyś też byli dziećmi – czyż nie?

Zdjęcia – http://grzybypl.blogspot.com/2015/08/legowisko-2015.html     

Robert K. Leśniakiewicz     

Śpiewam radość wędrowania…

W dniu 19.VIII.2015 roku, w jordanowskim MOK odbyło się niezwykle ciekawe spotkanie z przewodnikiem beskidzkim, pisarzem i podróżnikiem i przedsiębiorcą – Panem Marcinem Leśniakiewiczem z Suchej Beskidzkiej. Marcin Leśniakiewicz wsławił się nade wszystko swym dziełem – bo tylko tak można nazwać jego monografię pt. „Babia Góra i okolice” (Sucha Beskidzka, 2015) – która jest przewodnikiem po obszarze Stowarzyszenia Gmin Babiogórskich. W tej chwili jest to biblia wszystkich miłośników Babiej Góry i Beskidów, turystów i wszelkiej maści wędrowców górskich.

W pierwszej części Marcin Leśniakiewicz opowiedział o tym, jak udało mu się zrealizować swój zamysł stworzenia uniwersalnego przewodnika, pisanie którego związane było z koniecznością odwiedzenia i opisania każdego z ponad 700 obiektów wymienionych w tekście! I właśnie w tym tkwi wartość tej pracy – jest ona niemal w 99,99% pisana w terenie, a nie zza biurka.

Tak już przy okazji, to wspomniał on o tym, że mieszkamy w jakiejś niejasnej krainie geograficznej zwanej Beskidem Makowskim. Nazwa ta – wydumana przez „mędrców” z Warszawy – zupełnie nie odpowiada rzeczywistości i już bardziej adekwatną byłaby nazwa Beskid Jordanowski… Należałoby tedy powrócić do dawnej nazwy Beskid Średni, co najbardziej przystaje do rzeczywistości! Podobnie jest z nazwami Maków Podhalański czy Bystra Podhalańska, które również nie pasują do beskidzkiego otoczenia, w którym się znajdują.

W drugiej części spotkania autor przedstawił nam swe fascynacje dwoma sąsiednimi krajami – Republiką Czeską i Słowacją, gdzie prowadzi także swe wycieczki. Bardzo ciekawym jest to, że zwiedza on te kraje (i inne też) „z buta” czyli per pedes apostolorum, na dalsze dystanse poruszając się środkami komunikacji publicznej. No i widzi i słyszy się to, czego nie da się ujrzeć i usłyszeć z kokpitu samochodu… A trzeba wiedzieć Czytelniku, że Marcin Leśniakiewicz zwiedza te miejsca, które są wpisane na Listę Dziedzictwa Kulturowego UNESCO i takie, w których rzadko lub wcale przebywają tzw. „turyści masowi”. Jego sposób zwiedzania to wędrówka piesza i przemieszczanie się pociągami, autobusami czy busami, co pozwala na dokładne wyeksplorowanie zwiedzanej krainy. No i jest to o wiele tańsze, niż spędy 40- i więcej osobowe.

To dwugodzinne spotkanie dało mi pewność, że  żeby się dobrze bawić i odpocząć wcale nie trzeba jechać na Mauritius, do Tajlandii czy na Bali, a czasami największe i najciekawsze atrakcje czekają na nas w naszym kraju i w jego najbliższym otoczeniu.

Zdjęcia – http://grzybypl.blogspot.com/2015/08/spiewam-radosc-wedrowania.html

Redakcja

Dni Jordanowa – polecam imprezy!

Wkrótce Dni Jordanowa – to okres wielu ciekawych imprez kulturalnych, wśród których szczególnie polecam:

W dniu 19.VIII.2015 roku, o g. 18:00 w Galerii Pod Basztą, spotkanie z autorem najbardziej kompleksowej pracy na temat Babiej Góry i okolic – Panem Marcinem Leśniakiewiczem z Suchej Beskidzkiej.

W dniu 22.VIII, o godzinie 10:00, w jordanowskim Ratuszu będzie miało  miejsce otwarcie ekspozycji LEGOWISKO 2015. Będzie to prezentacja prac ludzi zajmującym się kolekcjonowaniem, modelarstwem i twórczym przetwarzaniem konstrukcji z klocków LEGO. Jak zapewnia mnie jej animator Pan Damian Wicher, zapowiedziało się już 50 twórców „klockarzy” z całego kraju!

W dniu 23.VIII, o godzinie 11:15, w Galerii Pod Basztą będzie miało miejsce otwarcie wystawy i seminarium poświęcone architektowi jordanowskich zabytków Janowi Sas Zubrzyckiemu. Jako, że impreza jest firmowana przez Towarzystwo Miłośników Ziemi Jordanowskiej i jej animatorem jest mgr inż. Stanisław Bednarz – Prezes TMZJ, będzie tam miało miejsce otwarcie wystawy i wystąpienia zaproszonych gości, wręczenie odznaczeń Zasłużony Dla Ziemi Jordanowskiej, a także zostaną wygłoszone referaty na temat neogotyku i budowli Jana Sasa Zubrzyckiego, które wygłoszą: dr inż. arch. Krzysztof Wielgus oraz mgr inż. arch. Anna Szczybura.

ZAPRASZAMY!

Zdjęcia – http://grzybypl.blogspot.com/2015/08/dni-jordanowa-polecam-imprezy.html

Robert K. Leśniakiewicz

Wodociągowy efekt domina

Jak już niejednokrotnie pisałem, awarie wodociągu na ul. Mickiewicza przypominają ciąg awarii podporządkowany tzw. „efektowi domina”. Polega to na tym, że jedna awaria jest początkiem drugiej, ta trzeciej, a następna kolejnej – i tak to leci. Najbardziej bawi mnie przewidywanie, gdzie pęknie rura w czasie następnej awarii. Nawet doszło do tego, że zaczęliśmy się zakładać…

Wodna paranoja trwa. Najgorsze jest to, że rury pękają, woda ucieka – choć jest jej tak mało – a my musimy za to płacić. Mało tego – woda wodociągowa jest – wskutek mega-suszy – coraz gorszej jakości. Mieszkańcy coraz częściej się skarżą na to, że śmierdzi jakimiś chemikaliami, że brudna, że strach się w niej myć, a co dopiero gotować na niej posiłki! Wyjście awaryjne stanowią zdroje uliczne, ale w ten sposób cofamy się do lat 60. I „siermiężnego” PRL-u. Tylko że wtedy woda z Przykca była krystalicznie czysta i można ją było pić na surowo.

Pewnym wyjściem byłoby – jak to postulowałem ongi – sztuczne jezioro powstałe po przegrodzeniu Skawy. Niestety, nie ma na to kasy w żadnej kasie, a i sam pomysł jest za bardzo nowatorski, No bo cóż, nie ma się czemu dziwić – to społeczeństwo, choć żyjące w XXI wieku – mentalnie wciąż tkwi w XIX-wiecznej Galicji: szemra po kątach na władzę i polityków jak Żydzi na pustyni Synaju, ale jak trzeba się wychylić i nadstawić karku za sprawę, to mówią: „Róbcie, co chcecie, ale nie chcę o tym wiedzieć”, „Moja chata z kraja”, „Śmierć frajerom, wy się bijcie tylko mnie nie ruszajcie”… – itd. itp. Ale kiedy już coś się mimo wszystko zrobi, to wtedy każdy nadstawia pierś pod ordery. No i oczywiście korzysta z tego czegoś. Jedyna nadzieja w młodych Polakach, którzy wyjechali za granicę, zobaczyli trochę świata, zobaczyli jak żyją inni ludzie, i po powrocie do kraju (co daj Panie Boże) będą chcieli osuszyć i przeorać to śmierdzące bagno niemożności, niechcenia, lenistwa, chciwości, głupoty i niekompetencji, jakie zafundowały nam kolejne rządy w czasie 26 lat istnienia tzw. „wolnej” i „demokratycznej” Polski o kolejnym numerze – w zależności od ekipy, która aktualnie dopadła do żłobu i koryta.

Nasza Pani Burmistrz, z którą rozmawiałem niejednokrotnie na ten temat twierdzi, że na takie inwestycje po prostu nie ma pieniędzy. Nie można także dostać unijnych dotacji, bowiem ktoś bardzo (a juści!) mądry na górze zadecydował, że miasta takie jak Jordanów takowych dopłat nie potrzebują, ergo nie ma co marzyć o wymianie rur wodociągowych, o kanalizacji już nie mówiąc. Mówiąc krótko – skoro na tym się nikt nie nachapie, to inwestycji nie będzie i kropka. „Wielka jak słonie jest siła głupot” – można powtórzyć za Mistrzem Ildefonsem!

A my, cóż, nadal będziemy pić ten płynny syf, leczyć się na wrzody i łamać kończyny na kolejnych rozkopkach, aż po wieki-wieków, amen i OK. …

Zdjęcia – http://grzybypl.blogspot.com/2015/08/wodociagowy-efekt-domina.html

Robert K. Leśniaiewicz

Stan niskiej Skawy

Trwająca już od kilkunastu dni susza zaczyna się nam dawać we znaki. Codziennie termometr pokazuje ponad trzydzieści kresek powyżej zera, a wilgotność powietrza sięga jedynie 20-25%. W lasach ogłoszono najwyższy stan gotowości p.poż., a w kraju też najwyższy bo III° zagrożenia upałem. Według moich wyliczeń, od początku lipca do dnia dzisiejszego mieliśmy 18 dni z temperaturą powyżej +30°C, 18 na 40 dni, to chyba rekord. A do końca miesiąca mamy dwie dekady!

Niestety, nie udało mi się zaobserwować srebrzystych obłoków, ale zorze poranne też są piękne i można je oglądać o piątej rano.Trwająca już od kilkunastu dni susza zaczyna się nam dawać we znaki. Codziennie termometr pokazuje ponad trzydzieści kresek powyżej zera, a wilgotność powietrza sięga jedynie 20-25%. W lasach ogłoszono najwyższy stan gotowości p.poż., a w kraju też najwyższy bo III° zagrożenia upałem. Według moich wyliczeń, od początku lipca do dnia dzisiejszego mieliśmy 18 dni z temperaturą powyżej +30°C, 18 na 40 dni, to chyba rekord. A do końca miesiąca mamy dwie dekady!

Wracając do upałów, to w TV zapowiadają, że taki stan rzeczy potrwa do 15-24.VIII, a potem będzie dynamiczna pogoda – może wreszcie trochę popada…?

Ostatnio zrobiłem inspekcję rzek wokół Jordanowa i stwierdziłem, że chociaż gdzieniegdzie dno pokazuje kamienie, to jednak nie jest tak źle… Jeszcze nie. Ale czekamy na deszcz, bo już najwyższa pora, jeżeli mamy mieć urodzaj runa leśnego: pojawiło się dużo czarnej jagody i wygląda na to, że będzie dużo jeżyn. A grzybów jak na razie mikro i na lekarstwo!

Zdjęcia – http://grzybypl.blogspot.com/2015/08/stan-niskiej-skawy.html

Robert K. Leśniakiewicz