Miesiąc: Luty 2015

Zjawiska na zimowym niebie

Tegoroczna zima w przeciwieństwie do łagodnej zimy 2013/2014 pokazała swój lwi pazur i przez kilka dni mogliśmy się cieszyć jej białymi urokami.

Grudzień ub. roku, jako pierwszy miesiąc zimowy, był stosunkowo ciepły, bowiem temperatury w I dekadzie miesiąca spadły tylko do -4,4°C, a maksymalna sięgnęła do +6,2°C. W I dekadzie miesiąca, podobnie jak i w II było niewiele opadów, a jeżeli nawet, to przede wszystkim deszczu, bowiem II dekada była jeszcze cieplejsza – temperatury dobiły do +10,9°C, zaś minimalne do -0,1°C. dopiero III dekada podrzuciła nieco opadów w postaci śniegu i temperatury spadły do -17,8°C, zaś maksymalnie doszły do +8,4°C. Miesiąc był wietrzny i często wiał orawiec z kierunku SW. Przez Europę przewalił się orkan Alexandra, na szczęście ominął nasz Jordanów. Suma opadów wyniosła 34,78 mm.

Styczeń nie był już taki łaskawy i w jego I dekadzie sypnęło śniegiem, a temperatura spadła do -4,4°C, co w I dekadzie napadało, to w II dekadzie stopniało pod wpływem wiejących wiatrów halnych, które podniosły temperaturę powietrza nawet do +11°C. III dekada znów pod znakiem śnieżenia i z ujemnymi temperaturami w nocy. Godnym odnotowania jest fakt, że w dniu 30.I.2015 roku o g. 17:00 CET padł rekord niskiego ciśnienia atmosferycznego, które na wysokości 492 m n.p.m. na której mieszkam, spadło do wartości 908 hPa (969,5 hPa)! Czegoś takiego tutaj nigdy nie notowano! III dekada stycznia pokazała nam, że zima nie odpuszcza i poza opadami śniegu sięgającymi do ćwierć metra albo 18,2 l/m² wody mieliśmy lekki mrozik do -6,1°C. Suma opadów w styczniu wyniosła 45,23 mm.

Należy tutaj dodać, że ochłodzenie i śnieżyce odnotowano także w Turcji, Bliskim Wschodzie, USA a znaczne ochłodzenie odnotowano w Egipcie i Republice Środkowoafrykańskiej! W bieszczadzkich Stuposianach odnotowano -30°C. Śnieg spadł także w Algierii, Iranie i Omanie. Wszystko to było spowodowane potężnym zagonem zimnego powietrza z „syberyjskiej zamrażarki”. Wbrew temu, co można by sądzić na ten temat, takie właśnie zaburzenia w atmosferycznej cyrkulacji są efektem globalnego ocieplenia – EGO…

No i luty – ostatni miesiąc zimy też pokazał, że nie jest lepszy od swego poprzednika. Pierwsza śnieżyca miała miejsce w święto Matki Boskiej Gromnicznej. Tego dnia sypnęło śniegiem także w Algierii, Hiszpanii, pd. Francji i Włoszech. Następna śnieżyca miała miejsce w dniach 8-11.II, kiedy to ogółem spadło na Jordanów i okolicę 44,09 l/m² opadów w postaci śniegu. Temperatura minimalna wyniosła -11°C, zaś maksymalna +10,8°C, czyli nie było tak źle, jak onegdaj – że wspomnę ciężkie zimy lat 60. i 80. XX wieku.

W III dekadzie powiało znów ciepłem znad Słowacji i coraz bardziej odczuwamy zbliżanie się wiosny: w ogrodach pokazują się pierwsze kwiaty, rankiem i wieczorami pogwizdują kosy, koty zachowują się jak w marcu, a w nocy hukają sowy. 25.II pokazały się pierwsze grzyby – uszaki bzowe.

Tymczasem na świecie świstak nie zobaczył swego cienia i to wróży – w USA – zimę do kwietnia. W Bostonie spadło 2 m śniegu w ciągu doby. Zima zaatakowała Majorkę, Maroko, Pn. Hiszpanię – w Asturii odnotowano 1 m śniegu! Natomiast tam, gdzie zima powinna mieć swój bastion 11.II było +18°C na Islandii i +11°C na Grenlandii. Kolejne wariactwo spowodowane przez EGO.

18.II w Bałtyku u polskich wybrzeży pojawił się wieloryb – humbak – jak stwierdzono, a 20.II w helskim Fokarium urodził się pierwszy foczek o imieniu Neptun – gratulujemy!

Zima może nam dać jeszcze do wiwatu w marcu, ale to będą już jej ostatnie podrygi. A potem będzie już lato…

Co do innych zjawisk na naszym niebie, to najciekawszą była seria obserwacji Międzynarodowej Stacji Kosmicznej – ISS – w połowie miesiąca, kiedy to wieczorami można było obserwować nawet dwa jej przeloty w odstępie 93 minut. Poza nią można było zaobserwować kilka obiektów jej towarzyszących w tym statek dostawczy ATV-5 Georges Lemaitre, który ją poprzedzał, a który za parę dni wejdzie w górne warstwy atmosfery i spłonie.

Należy odnotować także pojawienie się wspaniałej koniunkcji trzech ciał niebieskich: młodego Księżyca, brylantowej Wenus i słabiutkiego, czerwonego Marsa, co miało miejsce wieczorem 20.II pomiędzy godziną 17 a 19 CET.

Poza tym obserwowaliśmy wspaniałe czerwono-karminowe zorze i obłoki przed i w czasie wiania wiatru halnego, które były niezwykle fotogeniczne i tak intensywne, że myśleliśmy iż doszło gdzieś do jakiejś potężnej erupcji wulkanicznej. Na szczęście to były tylko zjawiska związane z wiatrem halnym.

Czekamy więc na kolejne widowiska i spektakle niebieskie!

Robert K. Leśniakiewicz

Reklamy

UFO nad Okrąglicą i grzyby we mgle…

W powietrzu czuje się wiosnę – kwitną przebiśniegi, rano i wieczorem gwiżdżą kosy, a nocami pohukują sowy. Koty odprawiają swe marcowe harce. A to wszystko za sprawą wiatru halnego, który wiał nam od 20 do 24.II i sprawił, że śniegi zlizało ze stoków, bo temperatura powietrza sięgnęła +10,8°C, a ciśnienie spadło do 996 hPa. Nad górami pojawiły się piętrowe, soczewkowate altocumulusy przy odpowiednim oświetleniu przypominające UFO. Taki właśnie obłok sfotografowałem nad Okrąglicą w dniu 23.II.

Potem spadło trochę śniegu i deszczu – 8,32 l/m², ale temperatura utrzymała się powyżej zera. No i ku mej radości, w Jordanowie pojawiły się pierwsze grzyby, na klonie jaworze rosnącym na ul. Mickiewicza. Były to piękne okazy ucha bzowego. Zdjęcia nie są zbyt wyraźne, jako że fotografowałem telefonem i we mgle.

A zatem wiosna coraz bliżej, choć zima może pokazać swe lodowate oblicze także w marcu – czego sobie już nie życzymy!

Zdjęcia – http://grzybypl.blogspot.com/2015/02/ufo-nad-okraglica-i-grzyby-we-mgle.html

Robert K. Leśniakiewicz

Żołnierz wyklęty

Lata powojenne i przez Wieprzec droga
Tą drogą idzie kobieta młoda
Spieszy się bo zmrok już zapada
I tam w domu czeka na nią dzieci gromada

Niesie wypłatę od swojego męża
By za nią wyżywić swoje dzieci
I prosi Boga”pomóż mi dojść Panie Mój”
Nagle ktoś z lasu woła”kto idzie stój!”

Nogi jej zdrętwiały,pieniądze w ręku ściskała
„Swój panie ,swój”odpowiedziała
Przez głowę jej przemknęło że ją obrabuje
Tu na tym pustkowiu nikt jej nie uratuje

Wyjechał z lasu na koniu
W mundurze Wojska Polskiego
Patrzył na nią przez chwilę,widział jak się bała
Mówi”idż kobieto dajej z Bogiem,Bóg zapłać „odpowiedziała

Gdy wróciła do domu, cała i szczęśliwa
Tą przygodę nam opowiedziała
Pamiętam jak mówiła do mojego dziadka
„Spotkałam naszego bohatera,spotkałam Sałapatka”

Po kilkunastu latach spotkałem
Komendanta Milicji byłego
Który znał Sałapatka
Żołnierza niezwyciężonego

Opowiadał mi o nim wiele
Częto dyskutowaliśmy jak przyjaciele
Wspominał obławy przez UB organizowane
Które były przez tego żołnierza ośmieszane

Wiesz mówił,komuniści najbardziej sie bali
Jego dowcipu i kpiny z UB
Bardziej jak jego karabinów
Bo to był żołnierz zdolny do heroicznych czynów

Gonili za nim po lasach
Pułapki na niego zakładali
Lecz on się nie dał złapać
A oni się ośmieszali

Wielu go lubiło,wszystkie plany znał
Przy tych słowach mój kolega dobry humor miał
Wiesz mówił,obławę robili w Żarnówce
A on w tym czasie był na Mszy Św w Jachówce

Pewnego razu,ten żołnierz niezłomny
Rzucił wyzwanie UB hordzie
Podał czas i miejsce w którym będzie
Oni w tym mieście rozstawili swych ludzi wszędzie

Wszystko obstawione,broń do strzału gotowa
Nikt przecisnąć się nie zdoła
Jeden tylko po ulicy się pląta
Dziad z łopatą i miotłą co ulicę sprząta

Czekają i czekają,chętnie by oddali strzały
Z ulicy dziad gdzieś zniknął, tylko taczki pozostały
Wreszcie któryś wyszedł z bramy,sprzątnąć te taczki
Podszedł do nich i coś mu się stało,chyba dostał padaczki

Rzuca się,nogami tupie
Kartkę w ręku trzyma
Na tej kartce napisano
„Gdy to będziesz czytał już mnie tutaj nie ma”

Podpisany Sałapatek
To był bohater,każdy to przyzna
On na tej kartce jeszcze dopisał
„Bóg,Honor i Ojczyzna”

Dwa lata póżniej
W przypadkowej rozmowie
Stary komunista
Swą historię opowie

Opowiadał jak go wysłano
Na jedną z wiosek koło Budzowa
By tam na tej wiosce
Ludzi do PPR werbował

Organizowałem zebranie, mówi
Na świetlicy w szkole
Namawiałem ludzi do komunizmu
Ale to w zebranych nie wzbudzało optymizmu

Nagle cisza się zrobiła
Grożna i złowroga
Siedzący przy drzwiach osiemdziesięciolatek
Wyszeptał przestraszony „idddziie Saałapatek”

Drzwi się otworzyły
Jakaś postać w nich stanęła
Polski mundur,broń na ramieniu
Pyta po co przyjechałem i w czyim działam imieniu

Mówię że ja nie chciałem
To partia mnie wysłała
Mówi że już nigdzie nie będę zarazy szerzył
Marzyłem tylko o jednym,bym to spotkanie przeżył

Proszę by mnie nie zabijał
Bo mam żonę i dziaecko
Mówi „ja walczę za ojczyznę
To wy zabijacie zdradziecko”

Chwycił mnie za ramię
Kazał tyłem się obrócić
Kopem w tylną część ciała
Postanowił mnie wyrzucić

Wyleciałem przez drzwi
Spadłem na podwórko
Żyłem,choć bardzo bolało
Że ne był bandytą,to mnie przekonało

Zmieniłem swe życie
Po tym zdarzeniu
Stałem sie człowiekiem
To zawdzięczam tylko jemu

Polowanie trwało,ale bezskuteczne
Wymykał się nasz bohater z zastawianych sieci
Więc wymyślili nagrodę za żywego lub martwego
Liczyli że znajdą Judasza zdradzieckiego

Poszedł nasz niezłomny do domu gospodarza
Podstępnie przez niego zwabiony
A ten niosąc na ręku pranie
Ukrył pod nim metal naostrzony

Znalazł się chętny na „srebrniki Judaszowe”
Ostrze od pługa wbił mu w głowę
Przyjechali UB-ki,zakrwawionego zabrali
Do dziś nie wiadomo co z nim robili i gdzie go pochowali

Tak kończyli swe życie bohaterowie
No a ich kaci??
Żyli długo i szczęśliwie w dostatku
„Zbili” majątki byli i są bogaci

Wiersz ten napisano z okazji Dnia Żołnierzy Wyklętych dnia 1.03.2014 r.
Opowiadanie to oparto na relacjach 3 osób które miały bezpośredni kontakt z opisywanym żołnierzem. Oprócz opisanych tu zdarzeń wśród ludnośći tutejszej istnieją jeszcze inne wersje tych zdarzeń.
Przy kościele w Juszczynie istnieje wmurowana tablica upamiętniająca walkę o Wolną Polskę żołnierza wyklętego Jana Sałapatka.

kal/Macias Franciszek/

Centrum Górskie Korona  Ziemi pod Babią Górą – Królową Beskidów i Matką Niepogód.

                                                                                                    

W dniu 16 lutego 2015r w Zawoi uroczyście  otwarto pierwsze w Polsce i w tej części Europy Centrum Górskie „Korona Ziemi”. To projekt sponsorowany przez słowacką firmę Tatra Mountain Resorts oraz Gminę Zawoja.
Obiekt ten u stóp Babiej Góry jest miejscem spotkań ludzi o zamiłowaniach górskich. Ma pomóc wyobrazić sobie ludziom, którzy nigdy nie byli w wysokich górach ,co przeżywa                    i odczuwa himalaista.                                                                                                                                         Najpierw zwiedzamy salę multimedialną, gdzie możemy dotknąć prawdziwej historii podboju gór Ziemi. Oglądamy pamiątki po największych talentach górskich świata, będących  postaciami przełomowymi dla historii taternictwa, alpinizmu  i himalaizmu. Uzupełnieniem są tematyczne stoły dotykowe i różne multimedialne prezentacje. Znajduje się tu również ekspozycja Centralnego Archiwum Górskiego im. Andrzeja Zawady.
W głównej sali wystawienniczej znajduje się 9 makiet najwyższych gór  różnych kontynentów wchodzących w skład tzw. „Korony Ziemi” i makieta Babiej Góry. Największa makieta ma rozpiętość powyżej 2 m i mierzy prawie 3 m wysokości. Makiety dokładnie odwzorowują charakterystykę  i wysokość poszczególnych szczytów. Olbrzymia przestrzeń odpowiednio podświetlona wprowadza w rzeczywisty świat grozy wielkich gór. Przenosimy się do podnóża najwyższych szczytów Europy, Azji, Afryki, Ameryk, Australii i Antarktydy. Każda góra posiada swojego opiekuna – wybitnego himalaistę, podróżnika lub wspinacza.  Zwiedzającego prowadzą przez „Koronę Ziemi” szlaki, a wiedzy dostarcza przewodnik. Aby pogłębić swoją wiedzę, czy zaplanować wyprawę na któryś ze szczytów – do dyspozycji są także urządzenia przenośne / tablety/. Zawierają wszelkie dostępne informacje na temat danego szczytu, jego otoczenia, kontynentu, na którym się znajduje, czy też arcyciekawej historii podboju najwyższych szczytów świata. W obiekcie znajduje się także kino górskie.                                                                                                                          Centrum otwarto akurat w 35 rocznicę /17.02.1980r./ zimowego wejścia na Mount Everest przez Leszka Cichego i Krzysztofa Wielickiego.   Gościła w Zawoi  elita światowego himalaizmu w tym m.in. Peter Hamor, Denis Urubko, Krzysztof Wielicki, Leszek Cichy, Janusz Kurczab, Janusz Majer, Ryszard Pawłowski, Adam Bielecki.
Na zewnątrz posadowiona jest rozsuwana makieta Babiej Góry i można poznać jej przekrój geologiczny.
Zwiedzanie Centrum Górskiego „Korona Ziemi” to żywa lekcja geografii, geologii, etnografii  a przede wszystkim turystki wysokogórskiej z naciskiem na dokonania Polaków w tej dziedzinie. To także prawdziwa wysokogórska przygoda. Jest to również krok w kierunku podwyższenia atrakcyjności turystycznej regionu gminy. Zachęcam do obejrzenia, bo warto.

W Zawoi zdobędziesz Himalaje i nie tylko!

Zdjęcia – http://grzybypl.blogspot.com/2015/02/centrum-gorskie-korona-ziemi-pod-babia.html

                                                                                                                 Janina Filipek

Jak za dawnych lat…

Od początku lutego do 10.III.2015 roku, w jordanowskim MOK będzie trwała wystawa ludowych zabawek drewnianych z Centrum Zabawki w Stryszawie.

Wystawa ta pokazuje kilkanaście modeli zabawek wykonywanych z drewna i innych dostępnych na wsi podhalańskiej materiałów, która łączy elementy ludowe z techniką z zamierzchłych czasów, kiedy to zabawki na wsi ograniczały się do tworów własnej fantazji i właśnie takich cudeniek wykonywanych z drewna, piórek, papieru i innych środków, które były dostępne w życiu codziennym.

Pamiętam takie właśnie zabawki, które kupowało się na targach i jarmarkach jeszcze do połowy lat 70., w tym także – niestety nie prezentowane – zabawki z wypalanej gliny, a także niektóre przedmioty do użycia codziennego, których też się nie produkuje na masową skalę, jak onegdaj. Te wszystkie zabawki były bezpieczniejsze, ekologiczne i wyrabiały wyobraźnię. Zmuszały do myślenia, wyrabiały poczucie linii i koloru. Jakże różnią się od amerykańskiego chłamu made in China wciskanemu nam przez naszych handlowców! Od tych wszystkich wrzeszczących, skrzeczących i ryczących potworków, mutantów i innych halloweenowych stworów amerykańskiej cywilizacji śmierci! Nie dziwota, że są one instrumentem ogłupiania i odmóżdżania polskich dzieci. A to dlatego, że niewolnik nie potrzebuje wyobraźni. Niewolnikowi niepotrzebne są uczucia wyższe, poczucie piękna i stylu. Niewolnik ma pracować, rozmnażać się i chodzić do kościoła…

Prawdę powiedziawszy obejrzałem ta wystawę ze wzruszeniem, bo to był powrót do mych lat dziecinnych i przypomina się piosenka Giżowskiej „czy jest jeszcze gdzieś prawdziwa ta wieś…”. Tamtej wsi już nie ma – chińska tandeta wyparła rodzimy produkt. Zapominamy o tradycjach i rękodzielnictwie. Wstydzimy się ich idąc na lep rzekomej „nowoczesności” i wszelkiego zła, które ona niesie. A przecież wystarczy przejechać się za „miedzę”, by zobaczyć, jak nasi słowaccy czy węgierscy sąsiedzi dbają o swe tradycje i kulturę. I robią na tym interes. Ale nie, u nas się to nie opłaca. To się nie sprzeda. Poza tym wstydzimy się swoich polskich korzeni przed Europą.

Tą samą Europą, która pielęgnuje swe tradycje. Czyż nie jest to paradoks?

Zdjęcia – http://grzybypl.blogspot.com/2015/02/jak-za-dawnych-lat.html

Robert K. Leśniakiewicz

Różowe obłoki i widowisko na niebie

Dwa dni temu sygnalizowałem pojawienie się intensywnie czerwono-karminowo-amarantowych zórz wieczornych na naszym niebie, co przypominało nam możliwość pojawienia się wiatru halnego. I rzeczywiście, w dniu wczorajszym, przy spadającym w tempie 1-1,2 hPa/h ciśnieniu, zaczęło dmuchać od południa, a temperatura poszła do góry i wczoraj było u nas +9,8°C w najcieplejszym punkcie dnia.

Ciekawa rzecz, że moja siostra przebywająca w tym czasie w Grecji sygnalizowała opady śniegu, które zresztą ogarnęły także Turcję i Palestynę. Potężna zima panuje także w USA. A u nas? A u nas dość przyjemne przedwiośnie, co bynajmniej nie oznacza, że zima się nie upomni o swe prawa! Należy spodziewać się jeszcze jej nawrotów w marcu…

Jako już rzekłem, wiatr halny zwiastowały czerwone, karminowe i amarantowe obłoki widoczne na zachodzie i w czasie wschodu Słońca. Poza tym w dniu wczorajszym, w godzinach 17-19 mogliśmy – przy wspaniałej widoczności – podziwiać koniunkcję trzech ciał niebieskich: młodego Księżyca, brylantowej Wenus i słabiutkiego Marsa w konstelacji Wodnika. Nawiasem mówiąc dzisiaj wieczorem nastąpi koniunkcja Księżyca i Uranu w konstelacji Ryb, ale będzie to widowisko tylko dla posiadaczy instrumentów astronomicznych, bowiem jasność tego ostatniego jest bardzo mała.

Czekamy na wiosnę.

Zdjęcia – http://www.grzybypl.blogspot.com/2015/02/rozowe-oboki-i-widowisko-na-niebie.html

Robert K. Leśniakiewicz

Karminowa zorza

W dniu wczorajszym – 18.II około godziny 17-tej można było zaobserwować nad górami niesamowitą zorzą w kolorach karminu i purpury. Zachodzące słońce podświetlało chmury, które wisiały nad zachodnim horyzontem nadając im niesamowitą barwę. Być może mamy znowu do czynienia ze zjawiskiem oświetlenia chmur pyłu wulkanicznego, tak jak to było parę lat temu po wybuchu wulkanu Kasatochi (Aleuty) i Sopki Kluczewskiej (Kamczatka), co spowodowało u nas niesamowicie barwne wschody i zachody słońca.

Najlepsze zdjęcie zjawiska zrobiła Pani Anna Czech. Ja – niestety – wyszedłem z domu za późno i sfociłem tylko koniec tego spektaklu.

Zdjęcia: http://wszechocean.blogspot.com/2015/02/karminowa-zorza.html  

Robert K. Leśniakiewicz