Miesiąc: Lipiec 2014

Drogowy klincz: koszmaru ciąg dalszy

We wtorek, 29.VII na ul. 3 Maja czyli tzw. Zakrętach doszło do koszmarnego (ze względu na następstwa) wypadku. Zderzyły się dwie ciężarówki, z których jedna przewoziła butelki na 30 paletach – w sumie 16 ton, a druga drewno. W rezultacie tego kilkaset butelek zamieniło się w szklane drzazgi, które dodatkowo zablokowały oba pasy jezdni i to na 6 godzin.

Nie byłoby w tym nic dziwnego – takie wypadki się zdarzają wszędzie, ale to, co było ich następstwem – przeraża. Kiedy wyszedłem na miasto ok. godziny 14:00, to w oczy rzuciły mi się przede wszystkim unieruchomione TIR-y blokujące skrzyżowanie na Rynku i kierowcy osobówek kręcący się jak błędne owce w poszukiwaniu drogi wyjścia z korka, który utworzył się tymczasem na kierunku do Suchej Beskidzkiej. Niektórzy po prostu stanęli i klęli w żywy kamień. Ani jednego policjanta, ani jednego strażaka, który pokierowałby ruchem, policja dopiero pojawiła sie, i jadąc o 16:00 do Toporzyska widziałem radiowóz i policjanta kierującego ruchem pod Ratuszem. No i można było w miarę spokojnie przejechać.

Po raz któryś z kolei na Zakrętach doszło do wypadku, który zablokował przejazd – szczególnie powodują to duże ciężarówki TIR, które są trudne do ominięcia i jeszcze trudniejsze do wyprzedzenia. Ich kierowcy mają się za królów szos, którym nikt nic nie zrobi, z racji wielkości ich pojazdów. Tymczasem – jak widać – umiejętności tych „królów” nie wystarczają do bezpiecznej jazdy – szczególnie na górskich serpentynach. No i wreszcie jakiś „król” może wreszcie trafić na drugiego „króla” i wtedy mamy to, o czym powyżej.

Kiedyś były propozycje wyłączenia z ruchu tranzytowego Rynku i wybudowania lub przeprowadzenia obwodnicy dla naszego miasta. Oczywiście nie ma na to ani chęci, ani pieniędzy. Innym razem zaproponowano przebicie tunelu pod miastem. Pomysł niezły, ale czy realny? Też wątpię, bo nie ma na to kasy i nade wszystko chęci. Wiec wszystko pozostanie po staremu.

A skoro nie ma kasy na obwodnicę czy tunel, to niechże chociaż służby ruchu robią to, co do nich należy, by nie powtórzył się drogowy klincz sprzed paru dni…

Zdjęcia – http://grzybypl.blogspot.com/2014/07/drogowy-klincz-koszmaru-ciag-dalszy.html

Robert K. Leśniakiewicz

„Ponuraki” na jordanowskich Plantach

Ostatnie deszcze i burze, choć mało obfite i suche, spowodowały to, że wraz ze zmianą fazy Księżyca – co miało miejsce w dniu 26.VII – grzyby pojawiły się także na Plantach jordanowskiego Rynku. Szczególnie pod tym względem jest bogaty starodrzew parkowy Plant Szubertowskich, gdzie – jak widać na zdjęciach – pojawiły się przepiękne wbrew swej nazwie borowiki ponure, gołąbki i … kurki! Poza tym inne jeszcze jakieś grzybki, które nie oznaczałem.

 

Niestety – starodrzew ten jest wciąż zagrożony przez „ojców” naszego miasta, którym te drzewa bardzo przeszkadzają – najpierw wycięto topole, potem lipy szerokolistne i klony… Doprawdy można tylko siąść i płakać nad bezdenną głupotą tych ludzi, którym wydaje się, że tylko wielkie i puste przestrzenie na Rynku to krzyk idiotycznej mody lansowanej przez rozmaitych „speców” od urządzania zieleni miejskiej. Zieleń jest naturalną ochroną w upalne dni od rażącego słońca, kurzu, dymu i hałasu. Pozbawienie Rynku zieleni zmieni go w wielką patelnię. A nie ma nic gorszego od smrodu spalin i ryku silników samochodowych na słonecznym placu bez odrobiny cienia i temperaturze powyżej +30°C!  

 

Zaś co do grzybów w „normalnych” lasach, to oczywiście są, ale jest więcej grzybiarzy, niż grzybów, więc ich ilość spada. Tak czy inaczej mamy na razie ładny wysyp borowikowatych – szczególnie borowików szlachetnych, „ceglasiach”, ale także i „ponurakach” i goryczakach żółciowych, które pojawiły się w lasach Na Podlaskach. No i od co najmniej tygodnia mamy tu także rydze – które w normalnych warunkach rosną dopiero we wrześniu…

 

Fotki – http://grzybypl.blogspot.com/2014/07/ponuraki-na-jordanowskich-plantach.html

Robert K. Leśniakiewicz

Jeszcze o katastrofie samolotów malezyjskich

Tragedia i farsa z MH-17 z faszystami w tle

 

Sprawa zestrzelenia samolotu Boeing-777 lotu MH-17 przybrała nieoczekiwanie komiczny obrót. Otóż niektóre źródła podają jakoby samolot Boeing-777 z lotu MH-370 i samolot z lotu MH-17 to jest jedna i ta sama maszyna, z tymi samymi ludźmi na pokładzie… Można o tym poczytać na stronach http://wolna-polska.pl/wiadomosci/czym-porozmyslac-zestrzelony-boeing-kombinacja-trupami-2014-07 oraz http://wolna-polska.pl/wiadomosci/ujawniamy-dowod-zdjeciowy-zestrzelony-samolot-mh370-cz-2014-07

 

Co ja o tym sądzę? Pomijając już jakikolwiek moralny aspekt tych wieści wymyślonych i rozpropagowanych przez jakieś żądne sensacji hieny żerujące na ludzkim nieszczęściu, co uważam za skrajnie naganne, to oczywiście taka operacja jest możliwa, ale czy nie za bardzo kosztowna?

 

Poza tym, co stało się z pasażerami autentycznego lotu MH-17? Trzeba było z nimi coś zrobić. Zastrzelono ich? Otruto i wrzucono do morza? Poza tym kolejny problem – samolot. Skoro to był przemalowany Boeing-777 o numerze bocznym 9M-MRO na samolot o numerze bocznym 9M-MRD, to taka mistyfikacja musi się szybko wydać, chociażby po numerach części z których te maszyny zostały zbudowane. Od 8.III upłynęło trochę czasu i na Diego Garcia można było poprzebijać numery silników, chassis i innych części samolotu. Trochę by to kosztowało czasu i zachodu, wiec raczej sprawa pachnie zwykłą kaczką dziennikarską.

 

Tak sądziłem do dnia przedwczorajszego.

 

W dniu 24.VII.2014 roku Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu uznał Polskę winną łamania praw człowieka w stosunku do dwóch terrorystów arabskich przetrzymywanych w tajnym więzieniu CIA w St. Kiejkutach. Pomijając już samą kuriozalność tego procesu, w którym Unia Europejska bierze stronę terrorystów i żąda od Polski wypłacenia jakichś horrendalnych odszkodowań członkom al-Kaidy, którymi ci Arabowie są de facto. Z drugiej stronie nie mówi się ani słowa na temat tego, czyje to były więzienia. A mianowicie były to więzienia CIA czyli rządu Stanów Zjednoczonych. Nie mówi się, kto torturował tam więźniów – Polacy? Nie Polacy – tylko Amerykanie, oprawcy i kaci z CIA. Tego już nie powiedziano. Zdumiewa i przeraża ogrom obłudy USA i UE, która z Polski zrobiła sobie wygodnego – bo kierowanego przez zaślepionych, chciwych, posłusznych i powolnych im ½-mózgów działających wbrew interesom polskim, narodowym – chłopca do bicia. To jest dokładnie takie same kłamstwo, jak kłamstwo o „polskich obozach zagłady”. To jest totalna klęska polskiej dyplomacji zapatrzonej na Ukrainę, na której panoszą się hitlerowscy pogrobowcy OUN i UPA – bandytów mających na sumieniu czystki etniczne na Wołyniu czy w Bieszczadach, za które nigdy nie stanęli przed sądem! Czymże jest wspieranie pogrobowców faszyzmu jak nie propagowaniem tegoż? Czy nie ma na to paragrafu w polskim kodeksie karnym?

 

Jak to się ma do lotów MH-370 i MH-17? A tak, że jak widać, Amerykanów i zachodnich Europejczyków stać na każdą podłość, każde draństwo w stosunku nawet do swoich aliantów i sprzymierzeńców. UE i NATO są bezsilne wobec konfliktu toczącego się u naszych granic, i w razie rozszerzenia się na nasze ziemie nie podejmą one żadnych działań, poza obszczekiwaniem Rosji i wysłaniem obserwatorów OBWE, którzy też niczego nie mogą i nie są w stanie robić czegokolwiek, poza obserwacją. A jeżeli nawet NATO wyśle swe wojska by rozdzieliły walczących, to może dojść do czystek, których wojska NATO nie zatrzymają w żaden sposób – przykład Srebrenicy w Bośni, gdzie na oczach holenderskiego batalionu UNPROFOR zostało zamordowanych 8000 muzułmanów – jest przerażający i symptomatyczny.

 

I na koniec jeszcze coś na luzie dla wielbicieli numerologii i związanych z nimi przesądów. Zestrzelenie Boeinga-777 (więc potrójnie szczęśliwa siódemka) miało miejsce 17.VII – znowu dwie siódemki. Niestety – dla Włochów na ten przykład 17 jest równie pechowa jak 13. Poza tym numer rejestracyjny samolotu zawierał aż dwie litery M – czyli 13 litery łacińskiego alfabetu… Można powiedzieć szczęście tych trzech siódemek zostało zniwelowane przez 17 i dwie 13! Sam pech! Do tego musiało dojść!

30 mm/24 h

Ostatnie dwa dni były deszczowe i stosunkowo chłodne. O ile jeszcze 21.VII mieliśmy +30°C i duszny upał, to już następnego dnia temperatura spadła o 5°C, a dzisiaj do +23°C w najcieplejszym momencie dnia. No i 21.VII zaczęły się opady: najpierw 2,08 l/m², potem 0,01 mm mżawki i wreszcie w dniu wczorajszym otwarły się niebiosa i lunęło – w ciągu 24 godzin spadło 30,68 l/m². Ziemia odetchnęła, a my także odetchnęliśmy od wilgotnego skwaru. W lasach cały czas są grzyby, więc nie jest źle…

 

Tymczasem na Słowacji deszcze te spowodowały powódź w okolicach Terhovej, gdzie zginął polski turysta. W Tatrach pioruny zabiły dwóch turystów. Robi się niebezpiecznie, na szczęście aeria się uspokoiła i dzisiaj już nie padało i było stosunkowo chłodno. Można było oddychać i nie pocić się jak spod tuszu. Księżyc idzie do nowiu, a zatem czekamy na kolejny wysyp. TV zapowiada +25°C i burze, weekend zapowiada się upalnie i znowu powyżej +30°C! No i znowu burze…

 

Foty i filmiki – http://grzybypl.blogspot.com/2014/07/30-mm-deszczu.html  

Robert K. Leśniakiewicz

Mit – prawda

Oczy Meduzy
Piękne i niebezpieczne 
Dające wiekuisty spokój 
Temu – kto się w nie zagłębi

 

Jej macki – kusicielki
Pełen zmysłowości głos
Pokonały niejednego 
Rzucając Go w objęcia śmierci

 

Zadaję pytanie
Tak jak tylu innych
Czy warto ślepo słuchać
Namiętności głosu?

 

By przez chwilę zapomnieć 
A potem spojrzeć 
Napotykając „oczy Meduzy”
Stając się zarazem 
Martwym w śród żyjących ?

 

Bożena Sandulska
22.07.2014 r.

Nieudany krąg zbożowy pod Jordanowem?

Kilka dni temu jedna z mieszkanek Jordanowa, Pani A. Ś. Zawiadomiła mnie, że obok drogi krajowej nr 28, pomiędzy Jordanowem a Osielcem, na polu owsa po jej wschodniej stronie, znajduje się coś, co przypomina piktogram zbożowy, jakie widziała w TV. Rzecz zainteresowała mnie po wydarzeniach, które miały miejsce w Jordanowie w nocy 21/22.VI.2014 roku, a co opisałem w artykule pt. „Nocne Światła nad Jordanowem” – zob. http://wszechocean.blogspot.com/2014/07/nocne-swiata-nad-jordanowem.html.

Udałem się tam w dniu 11.VII.2014 roku w celu obejrzenia tego zjawiska. Faktycznie – legi owsa przypominały z grubsza tzw. „nieudane” agroznaki, które występowały m.in. w Wylatowie, jednakże nie układały się one w żaden konkretny agrosymbol.

Opis:

W dniu 19.VII.2014 roku udałem się tam ponownie w celu przeprowadzenia oględzin i stwierdziłem, co następuje:

1. Agroglif znajduje się na polu owsa znajdującym się w odległości ok. 100 m na NW od punktu wyznaczonego współrzędnymi: 49°39’50”N – 019°47’57”E, 490 m n.p.m. (wg pokładowego GPS), po zachodniej stronie DK-28, w odległości ok. 2,5 km od m. Jordanów.

2. Agroznak znajduje się na SE zboczu Osielskiej Góry/Brodańca. Od wschodu znajduje się DK-28 od której pole to oddziela rów o szerokości 1,8 – 2,0 m zarośnięty trawą. Od południa znajduje się kośna łąka. Od zachodu porośnięta trawą nieużytkowana łąka, a od północy – świerkowy las.

3. Agroznak ma kształt w przybliżeniu podobny do litery „Y”. Tworzą go aleje położonego owsa. Wszystkie źdźbła są położone w dół zbocza. W kilku miejscach widać miejsca po wykoszonym lub wyjedzonym zbożu.

4. Źdźbła są wyraźnie zgięte, ale w niektórych miejscach złamane. Być może spowodowały to zwierzęta, które przychodziły się tam paść. Część agroformacji składa się z mierzwy – złamanych i zgiętych źdźbeł ułożonych w różne strony.

5. Ciekawą rzeczą jest to, że nie widać żadnych śladów na łące, po zachodniej stronie agroznaku. Znajdują się tam jednak ścieżki wydeptane przez zwierzynę płową.

Wniosek końcowy:

Mamy do czynienia z naturalną formacją spowodowaną przez synergiczne działanie spływającej deszczowej wody, wiatru i deptania przez zwierzęta. W tej okolicy widziano kilkakrotnie formujące się wiry powietrzne, które byłyby w stanie przekształcić się w trąby powietrzne. Niemniej jednak kształt agroglifu i to, że nie widać żadnych zmian na sąsiadujących z nim łąkach sugeruje działanie jakichś „nieziemskich” czy tellurycznych sił, które spowodowały takie a nie inne wyleganie owsa.

Prezentacja zdjęć http://www.grzybypl.blogspot.com/2014/07/nieudany-agroznak-pod-jordanowem.html  

 

Robert K. Leśniakiewicz  

MH-17: Tragedia na Ukrainie

W pięć miesięcy po tajemniczym zniknięciu samolotu Boeing 777 z lotu MH-370 Malezyjskich Linii Lotniczych doszło do kolejnej katastrofy samolotu malezyjskiego. Tym razem nad Ukrainą – a właściwie jej południowo-wschodnim obwodem donieckim, nieopodal wsi Hrabowe k./Torez.

W dniu 17.VII.2014 roku, o godzinie 16:21 EEST/15:21 CEST, w punkcie opisanym współrzędnymi: 48°08’42” N – 038°38’54” E spadł samolot Boeing 777-200ER, numer boczny 9M-MRD, lecący z Amsterdamu-Schiphol (AMS) do Kuala Lumpur (KUL). Start miał miejsce o godzinie 12:15 CEST zaś ETA zapowiedziana była na 06:10 MYT. Zginęło 283 pasażerów i 15 załogantów, w większości obywateli Holandii i Malezji… Na pokładzie znajdowało się wielu (ponad 100) specjalistów od AIDS, którzy lecieli na konferencję naukową do australijskiego Melbourne, a także 80 dzieci.

Jak się wkrótce okazało, samolot ten został zestrzelony przez – jak dotąd nieznane osoby. Do zestrzelenia prawdopodobnie użyto rakiet klasy ziemia-powietrze z zestawu 9K35 Buk/SA6 Gainful lubS-300/SA10 Grumble. Ich obsługa wymaga wysokich kwalifikacji i obsługa, która odpaliła rakietę musiała wiedzieć, do jakiego celu strzela – twierdzą eksperci. Sugeruje się, że rakiety te mogły być wystrzelone przez wojska rosyjskie lub przez separatystów przez nie wspieranych.

Nie wierzę w wersje wbijane nam do głów przez propagandę polską i tzw. „wolnego” świata. Istnieje zasada starorzymska mówiąca, że dokonał tego ten, który ma z tego jakieś dobro, jakąś korzyść. Czy Rosjanie czy separatyści mają z tego jakąś korzyść? Nie, żadnej. Wręcz odwrotnie – świat pamięta zestrzelenie południowokoreańskiego Boeinga 747 z lotu KAL-007. Czy prezydent Putin jest tak głupi, żeby pozwolił sobie na powtórkę? Nie. Taki głupi, to on nie jest, i to różni go od naszych polityków z Bożej łaski i nadania. A nie zapominajmy, że Ukraińcy zestrzelili już jeden rosyjski samolot pasażerski w 2001 roku i nie ponieśli za to jakichkolwiek konsekwencji. To po pierwsze.

Po drugie – władze Ukrainy nie zamknęły przestrzeni powietrznej nad terenami walk, a powinny były to uczynić. Jest to ewidentnie ich wina. I wszelkie adwokackie wybiegi naszej propagandy na nic się tu nie zdają – wina leży po stronie Kijowa. Korytarze powietrzne nad Ukraina powinny być zamknięte! Nie zrobiono tego narażając podróżnych na największe niebezpieczeństwo. No i to się stało.  I tutaj kolejna rzecz ciekawa: Ukraińska Służba Bezpieczeństwa przekazała nagrania z rozmów rosyjskich separatystów mówiące o zestrzeleniu Boeinga 777. Co to oznacza? Ano oznacza to, że USB prowadziła nasłuch i rejestrację rozmów członków separatystów także przed katastrofą. No właśnie – nasłuchiwali, kontrolowali, a więc wiedzieli o planowanym ataku i… – i nic nie zrobili! Nie ostrzegli, nie przekazali tych informacji nikomu, kto mógłby temu zapobiec. I kolejna sprawa – pokazano film, który rzekomo przedstawia rosyjską wyrzutnię rakietową bez jednej rakiety. Pytanie: dlaczego Ukraińcy nie doprowadzili do jej zatrzymania przed granicą z Rosją? Przecież to stanowiłoby tzw. twardy dowód na to, że to Rosjanie zestrzelili malezyjskiego Boeinga. A tego nie zrobiono – dlaczego?

Po trzecie – zaczyna się propagandowa histeryczna nagonka na Rosję, która jak widać, była przygotowywana już od pewnego czasu. Jest ona bardzo na rękę Amerykanom, bowiem USA potrzebna jest wojna, która będzie kołem zamachowym amerykańskiej gospodarki. Dlatego tak szybko głos zabrał prezydent Obama, a prezydent Komorowski – oczywiście wskazał na Rosję, jako przyczynę tej tragedii. Ciekawe, nie było jeszcze żadnego śledztwa, nie było żadnego dochodzenia, ale on już wie kto jest winien i kto za tym stoi! A przecież wystarczy popatrzeć na to, kto tak naprawdę odnosi z tego korzyści. Rosja? – na pewno nie. I jeszcze à propos propagandy, to przypomina mi to lata 80., kiedy to na murach wypisywano hasła: „TV kłamie”, „DTV łże jak łgał”, itd. itp. – tylko że teraz sytuacja się odwróciła – to wolna i ponoć niezależna telewizja stała się tubą propagandową Zachodu. Czyli zmienił się tylko kierunek – reszta pozostała bez zmian.

Po czwarte – całe to zdarzenie cuchnie mi na milę i kojarzy się wyłącznie z podpaleniem Reichstagu. To był doskonały pretekst do rozprawy z lewicą w Niemczech, a teraz chodzi o pretekst do wmieszania się do wojny ukraińsko-rosyjskiej po stronie hitlerowskich pogrobowców ex-banderowców i upowców, i rozszerzenie tego konfliktu na całą Europę. W konsekwencji Unia Europejska wyjdzie z tego osłabiona gospodarczo, za to USA będą mogły wprowadzić dla niej kolejny Plan Marshalla, co będzie dla nich okresem prosperity. Dlatego też rozdmuchiwanie tej wojny leży przede wszystkim w interesie USA.

Całość wygląda na prowokację i to szytą wyjątkowo grubymi nićmi. Cel jest oczywisty – wmówienie światu, że Rosja jest be i należy skończyć z Rosją, nałożyć sankcje i wywołać wojnę światową – oczywiście ku radości USA, które wskutek tego się nie rozpadną na 50 niezależnych państw (tendencje odśrodkowe przejawia już 35 stanów) i poprawi się koniunktura gospodarcza. I chyba głównie o to chodzi w tym medialnym cyrku, w który propaganda Zachodu przekształca tą tragedię.

Jak to się ma do zniknięcia malezyjskiego Boeinga 777 z rejsu MH-370? Wedle narosłej wokół niego Legendy miał on na pokładzie 2 czy nawet 4 tony złota. Poza tym na jego pokładzie znajdowali się pasażerowie, w tym kilkunastu elektroników, informatyków i innych specjalistów w tej dziedzinie. Mówiło się o tym, że są to specjaliści w zakresie systemów obronnych, szpiegowskich, itd. W przypadku lotu MH-17 na pokładzie znajdowali się specjaliści od AIDS. Może ten fakt jest kluczem do tej tajemnicy? Likwidacja specjalistów w dziedzinach, które stanowią żywotne interesy całej Ludzkości? Oczywiście jest to kolejna teoria spiskowa, ale prędzej czy później byłaby ona podniesiona, więc uprzedziłem tylko fakty.

Przeraża i jednocześnie zdumiewa bezmyślność, z jaką polscy politycy powtarzają swoją mantrę o „sankcjach”, o „karaniu Rosji”… Na co liczą, na odbudowę Polski Jagiellonów? Nie zdają sobie sprawy z tego, że w przypadku wojny z Rosją, której oni tak łakną, na jej pierwsze ciosy jest wystawiona właśnie Polska i to na nią polecą pierwsze bomby i rakiety! Dlaczego? Ano dlatego, że to przez Polskę wiodą główne szlaki komunikacyjne wschód-zachód. W założeniach III Wojny Światowej wyraźnie mówi się, że na Polskę ma polecieć 40-70 głowic nuklearnych o mocy 200 kt – 2 Mt TNT, co zamieni nasz kraj w radioaktywną pustynię. To jest fizyczny pewnik! Nie wiem, na co liczą nasi pożal się Boże „politycy”? Na cud Jana Pawła II? A może na ochronę Polski płaszczem Matki Boskiej? Nie ma nic gorszego od nawiedzonej głupoty!

Będę śledził rozwój sytuacji, ale obawiam się, że prawdy nie dowiem się nigdy z polskich mediów, które są na usługach innych krajów i nie reprezentują interesów Polski. Już im nie ufam. Koło historii wykonało pełny obrót, a historia może się powtórzyć. Bo ona powtarza się tyle razy, ile jej na to pozwolimy…

Robert K. Leśniakiewicz