Miesiąc: Marzec 2014

Zaginiony samolot malezyjski (ciąg dalszy dramatu)

Oglądając w TV i śledząc w Internecie sprawę zaginionego samolotu z lotu MH370 coraz bardziej odnoszę wrażenie, że rząd malezyjski albo wie więcej, niż mówi, albo chce jak najszybciej uznać sprawę za zakończoną.  Nie podoba mi się to, że tak szybko chcą oni uznać ludzi za zmarłych i przerwać poszukiwania. Dlaczego? Czyżby prawda o ostatnich godzinach lotu MH370 była komuś nie na rękę? I to bynajmniej nie przewoźnikowi, ale komuś znacznie wyżej postawionemu w tym kraju?

 

Ostatni sygnał z pokładu samolotu został wysłany z punktu opisanego współrzędnymi 44°57’29” S – 090°13’43” E, to jest miejsca oddalonego o ok. 2500 km (inna wersja – 2260 km) od australijskiego Perth. Teraz jednak dystans ten skrócono o kilkaset kilometrów z tego względu, że samolot leciał szybciej niż zakładano i zużywał więcej paliwa, a zatem przebył mniejszy dystans, niż to obliczano – poszukiwania przeniesiono na odległość 1850 km na zachód od Perth.

 

Oczywiście istnieje teoria spiskowa mówiąca o tym, że na pokładzie samolotu znajdowali się specjaliści od technologii stealth, ale czy tylko o nich chodziło? Druga teoria spiskowa mówi o tym, że na pokładzie samolotu było kilka ton złota, na które – jak widać – ktoś miał chrapkę…  Trzecia mówi o kłopotach rodzinnych I pilota, który w ten spektakularny sposób popełnił samobójstwo. Jednak większość badaczy nie wierzy w nie ani na jotę.

 

Nie będę pisał o kolejnych teoriach spiskowych, bo jest oczywiste, ze będzie ich jak grzybów po deszczu czy mieczy pod Grunwaldem – dostatek. Interesującym jest to, że jak dotąd, wbrew hucznym zapowiedziom, nie znaleziono żadnych szczątków Boeinga – dlaczego? Przecież musiałyby one być, gdyby samolot uderzył w wodę i rozbił się o jej lustro. Otóż istnieje możliwość, że było inaczej. Samolot leciał na niewielkiej wysokości i z niewielką prędkością, a kiedy skończyło mu się paliwo, po prostu siadł na wodzie, jak Airbus A320-214 nr boczny N-106US, z lotu UA1549 z Nowego Jorku do Seattle na Hudson River, w dniu 15.I.2009 roku. Samolot siadł wtedy na wodzie i ludzie mieli czas go opuścić. Ale to było niemal w centrum wielkiego miasta, zaś malezyjski Boeing usiadł na oceanie i najwidoczniej zatonął niemal natychmiast, jak Boeing 747 Jumbo Jet z filmu „Port lotniczy’77” w reżyserii Jerry’ego Jamesona. Tyle że w filmie samolot spadł na szelfie i został wydobyty z niewielkiej głębokości. W przypadku malezyjskiej maszyny, poszła ona na dno i została zgnieciona przez ciśnienie wody na głębokości 5000 m. Tym też można wytłumaczyć brak szczątków na powierzchni. Zostały one uwięzione w zgniecionym wraku… W takim przypadku należy szukać na dnie oceanu, a nie na jego powierzchni. Będzie to skomplikowana i kosztowna operacja przypominająca poszukiwanie  i wydobycie czwartej bomby wodorowej w Palomares w Hiszpanii. Tylko problem polega na tym, że tą wodorówkę wydobyto z głębokości ok. 890 m – tutaj zaś mamy do czynienia aż z pięciokilometrową głębią!

 

Skupię się na jeszcze innej informacji, którą media wyciągnęły na światło dzienne. Otóż okazuje się, że od początku XX wieku do dzisiaj w przestrzeni powietrznej naszej planety znikło ogółem i to bez śladu aż 84 samoloty. 84 maszyny znikły bez śladu – i jak to widać z załączonej fotki – zniknięcia te miały miejsca nie tylko w Trójkącie Bermudzkim czy Trójkącie Smoka na Morzu Diabelskim, ale także w innych rejonach świata. Być może wyjaśnienie tej jednej zagadki pociągnie za sobą wyjaśnienie pozostałych?

 

I jeszcze na koniec pytanie: skoro samolot leciał w kierunku S-SW, to właściwie dokąd? Proste przedłużenie trasy jego lotu wiedzie na Wyspy Kerguelena (49°20’ S – 070°20’ E) a dalej na wyspy Heard i Mac Donald (53°06’ S – 073°30’ E). Dalej jest już tylko lodowe pustkowie Antarktydy Wschodniej… Być może porywacz/porywacze chcieli dolecieć do Kerguelenów, ale zabrakło im paliwa? Tylko po co? Tam znajduje się jedynie francuska stacja subpolarna Port-aux-Français i nie ma nawet porządnego lotniska, na którym mogliby usiąść… A jeżeli samolot miał polecieć jeszcze dalej? W takim razie pozostaje tylko wschodni skraj Ziemi Królowej Maud na Antarktydzie. Być może właśnie tam znajduje się klucz do rozwiązania tej zagadki? Nie zapominajmy bowiem o tym, że to właśnie stamtąd miały latać hitlerowskie latające talerze V-7 i to właśnie tam miały znajdować się tajne bazy nazistów, w których przebywają po przegranej wojnie…

Zob. także – http://wszechocean.blogspot.com/2014/03/zaginiony-samolot-malezyjski-4.html 

 

CDN.

Robert K. Leśniakiewicz

Reklamy

Za smardzówkami!

Zachęcony mnogimi relacjami o wiosennych grzybach wybrałem się wczoraj w nasze lasy. Najsampierw udałem się na nasze smardzowisko u potoku Strącze. Na razie nie pokazał się ani jeden smardz, czemu zresztą nie ma się czemu specjalnie dziwić – ostatnie noce były mroźne i pogodne, i temperatura spadła do -2,0 i -1,8°C, a to nie sprzyja grzybom. Na szczęście od wczoraj zrobiło się cieplej i temperatura nocna podskoczyła do +4,6°C, a dzienna osiągnęła +11,8°C przy wciąż wzrastającym ciśnieniu atmosferycznym, które dziś osiągnęło 1011 hPa i wzrastającym nasłonecznieniu. Ostatnie opady sprzyjają rozwojowi wegetacji, tym niemniej wciąż utrzymują się na polach całe połacie wyschłej trawy grożącej pożarami…

 

Jako się rzekło – smardzówek nie było, smardzów też nie, podobnie jak piestrzenic. Trzeba będzie na nie poczekać do II połowy kwietnia.

 

Jak na razie, to ta wiosna jest bardzo sucha, ze względu na brak pokrywy śnieżnej, i zagrożenie suszą a w konsekwencji pożarami – szczególnie wzniecanymi przez półmózgów – jest w dalszym ciągu wysokie. Nasza OSP znowu interweniowała już kilkanaście razy. Jakże trudno dociera do tych tępych, prymitywnych mózgownic Polaków, że wypalanie traw degraduje ziemię, a nie ją wzbogaca! – o niebezpieczeństwie zapalenia się zabudowań czy lasów już nie wspominając, bo to oczywiste! Głupota, niestety, jest bezbolesna…

 

A dzisiaj mimo wysokiego ciśnienia na nasze miasto zeszła gęsta mgła, w której widzialność wynosi do 20 m. Na szczęście działa ona jak najlepszy hamulec na gorącokrwistych i pustogłowych kierowców lubiących szarżować na drogach. I byle tak dalej.

 

Fotki – http://grzybypl.blogspot.com/2014/03/za-smardzowkami.html

Robert K. Leśniakiewicz

Pilnuj się!

 

Opowiadał kiedyś Żyd stary

Który przetrwał obóz zagłady

Gdzie wielu padło pracując

Swego zdrowia nie pilnując.

Podpowiadali mu koledzy

Będący z nim razem w niewoli

By odpoczywał kiedy się da

To jego organizm niewolę przetrwa.

Na ręce nu numer wytatuowano

W książce obozowej go zarejestrowano

Praca, głód, może już się nie obudzi

Miał być zamęczony przez „nadludzi”.

I pracował ciężko od samego rana

Lecz też odpoczywał, gdy nie było SS-mana

Wychodził rano, co dzień tak się działo

A on wciąż wracał, a wielu nie wracało

Pracował, odpoczywał i wracał

Nie dał się zamęczyć

Dawał organizmowi wytchnienie

Przez to jeszcze żyje, ale zna cierpienie

Dzisiaj wiele zakładów pracy

Można nazwać obozami

Dzisiaj nie ma SS-manów

Zastąpiono ich kamerami.

Każdy z nas ma też

Numery nadane

Chociaż nie są jeszcze

Nigdzie wytatuowane

Dwa lata do emerytury

Przy maszynie pracuje

A nad nim kamera

Co go obserwuje

Z głośnika głos woła

„Pracujesz za wolno

Popraw się, bo cię pogonimy

I innym już czekającym zastąpimy!”

Choć uczciwie pracuje

Normy wykonuje

To wciąż jest obserwowany

Poganiany, zastraszany

Ile ten organizm

Wytrzyma tej tortury

Może właśnie o to chodzi

By nie dotrwał do emerytury.

Przecież nie ma okupanta

Wolną Polskę mamy

I tych, co na to pozwalają

Sami wybieramy

Więc się zastanówmy

Kogo wybieramy

I w czyje to ręce

Swój los powierzamy

Nie wybieraj tych, co idą

Po zaszczyty i „kasę” dla siebie

Lecz wybierz tych, co chcą służyć Polsce

I pracować dla Ciebie.

Aby się nie okazało,

Że Polska sprzedana

A nam pozostało

Żyć na kolanach.

Byśmy się nie zmienili

Z dumnych Polskich pracowników

Będąc na postronku u obcych

Czyli niewolników.

Naprawimy Polskę

Wszystko nam się uda

Bo w Polsce nam króluje

Ta, co czyni cuda!

Franciszek Macias

Perspektywa

 

Osiem godzin pracowałeś

Miałeś czas dla swej rodziny

Teraz dwanaście pracujesz

Rodzinę swą tylko w nocy widujesz

Ciebie nie uczono

Kraść i kombinować

Uczono cię żyć uczciwie

I ciężko pracować

Dzieci do przedszkola, a starsze do szkoły

Pilnuj by ich nie dorwały

Sekty i zboczeńce

Lub lesbijki i pedały

Telewizor i komputer

Twoje dzieci edukuje

Bo tobie i żonie

Czasu dla nich brakuje

Woda, prąd, gaz, kanalizacja

I podatki cię załatwią

I ich ciągłe podwyższanie

Tak podniosą, że nie starczy na nie

Wtedy weźmiesz kredyt

No i już cię mają

Liczą że nie spłacisz

Na to tylko czekają

Gdy już wpadniesz w długi

Przez odsetki rosnące

Wpierw zabiorą ci dzieci

Potem komornik z obstawa przyleci

I to wszystko się odbędzie

Na mocy prawa naszego

Przez wrogów Polski

Dla złodziei wymyślonego

Zabiorą ci wszystko, co miałeś

Bo wpadłeś w ich sieci

Gdy już cię ograbią

Jakiś psycholog pocieszyć cię przyleci

Porównują kraj do dżungli

Gdzie silniejszy wygrywa

My nie wierzmy tej obłudzie

Bo my nie zwierzęta, ale ludzie

A co możesz zrobić

By tak się nie stało?

Idź i walcz o swe prawa

Jak na Polaka przystało

Jeden samotny

Niewielka siłą włada

Ale gdy nas więcej

To nasza gromada już siłę posiada

Może czarną wizję

Przed tobą roztoczyłem

Ale tak się dzieje –

Nic nie wymyśliłem

Nadchodzą wybory

Urna będzie na ciebie czekać

Idź i zabierz rodzinę

Bo nie możesz zwlekać

Nie wybieraj cwaniaków

Oswój portfel dbających

Lecz wybierz Polaków

O Polskę się troszczących

Idź do kościoła

Stań przed obrazem

Tej, co zawsze czuwała

I poproś, by tobą pokierowała

Wtedy błędu nie popełnisz

Będziesz spokojnie spał

Bo przez ciebie wybrany

Będzie o Polskę i ciebie dbał.

 

Franciszek Macias

Zaginiony samolot malezyjski

George A. Filer III (MUFON)

 

To wydarzenie oczywiście przyciągnęło uwagę całego świata. Dane uzyskane przez satelitę i radar wskazują na to, że samolot leciał wspinając się na wysokość 45.000 ft/15.000 m, skręcił na zachód i leciał przez kilka godzin. Słyszałem byłych dyrektorów NTSB i śledczych , którzy powiedzieli, że to się nie mogło wydarzyć naprawdę – i że to wygląda na wydarzenie, które mogło się wydarzyć tylko na obszarze Trójkąta Bermudzkiego. Pewien były dyrektor DOT i dyrektor z NTSB powiedzieli, że jedyną przyczyną, która mogła spowodować tego rodzaju strącenie samolotu mogłaby być totalna dezintegracja maszyny, które nie mogłoby się zdarzyć bez pozostawienia śladów, które mogłyby być wychwycone przez mnogie satelity.

Oni także oświadczyli, że wszystkie systemy monitorowania lotu samolotu nie mogły być zniszczone jednocześnie  i natychmiastowo. Ten model Boeinga 777 jest jednym, z najnowocześniejszych samolotów pasażerskich, on nie mógłby spaść bez śladu z nieba, a jego zasięg wynosi 7250 mi/11.600 km. Jeżeli mieliśmy przypadek FF (friedly fire – zestrzelenie samolotu przez własne lub sojusznicze jednostki OPLot, takie przypadki się zdarzały i to niejednokrotnie, jak np. zestrzelenie irańskiego Airbusa A300B2-203 nr boczny EP-IBU, z lotu IR655 przez amerykański krążownik przeciwlotniczy USS Vincennes w Zatoce Perskiej w dniu 3.VII.1988 roku, o godzinie 10:17 IRST – przyp. tłum.) to musiałby on zostać wykryty i zauważony przez satelity nieustannie obserwujące Ziemię. (To nie jest takie oczywiste, bowiem przelatując nad wieloma rejonami Ziemi satelity zwiadowcze są po prostu wyłączane ze względu na oszczędność akumulatorów i aparatury obserwacyjnej – uwaga tłum.) Niektórzy spekulują, że samolot i pasażerowie byli bezpieczni i nie ponieśli żadnych szkód ale znajdowali się gdzieś indziej i będziemy wkrótce wiedzieć, gdzie.  Możemy tutaj mieć do czynienia z zaawansowanymi możliwościami jakie mają Obcy czy z wojskowym super-sprzętem technicznym – o istnieniu którego może nikt nie wiedzieć, a które są niewykrywalne przez konwencjonalne metody obserwacji technicznej. Porwanie samolotu dokonane przez pilotów lub pasażerów tego samolotu jest bardzo prawdopodobne. Dowódca tego samolotu jest znany ze swego negatywnego nastawienia do malezyjskiego rządu i być może wprowadził swój plan porwania tej maszyny w ramach protestu.

Tymczasem dr Ibrahim Wahid pisze:

– Ponad 50 UFO widziano nad wyspą Phuket w Tajlandii, po tym, jak ujawniono zaginięcie lotu MH370 – UFO było widoczne na radarze, jak w trakcie mijania malezyjskiego samolotu potroiło swoja prędkość. (Dzięki dr Ibrahimowi Wahidowi z Kairu)

 

Moje 3 grosze

 

Tyle podaje George Filer. Rzeczywiście, sprawa jest bardzo tajemnicza i poszukiwania zaginionego już od dwóch tygodni samolotu nie schodzą z pola zainteresowania mediów. Przecież tak potężna maszyna jak Boeing 777 to nie igła i gdzieś musiała się podziać. Problem w tym, że Ocean Indyjski to jednak ogromna przestrzeń wodna i przeszukać ją nawet przy pomocy najbardziej nowoczesnych i wyrafinowanych technik nie jest tak łatwo, jak to się wydaje.

Tydzień temu zwróciłem się do paru znajomych ufologów, dziennikarzy i pisarzy prosząc ich o opinię na ten temat, a oto, co mi odpowiedzieli:

Albert Rosales (USA) – Sądzę, że coś powinno się znaleźć, jakieś szczątki wraku, cokolwiek, ale dziwne jest to, że nie. I jeżeli nie został on porwany do Korei Północnej lub innego wrogiego kraju, to może znajduje się na daczy u Putina? Czy z powodów politycznych – trudno powiedzieć. Teraz mówi się, że radary wychwyciły trzy unoszące się na wodzie obiekty na obszarze nad którym nastąpiło zniknięcie samolotu (W Zatoce Tajlandzkiej – przyp. tłum.)

Dr Jiři Kult (Republika Czeska) – Przypadek jest bardzo interesujący, nie ma dowodów na katastrofę lotniczą, a hipoteza o porwaniu samolotu przez jakichś terrorystów jest bardzo możliwa. Uważam jednak, że uprowadzenie przez ET może być bardziej prawdopodobne. Zobaczymy!

Dr Michaił Gersztejn (Rosja) – Jestem zdania, że to była zwyczajna katastrofa. Proszę sobie obejrzeć zdjęcia satelitarne na stronie – http://www.extremetech.com/extreme/178156-the-mystery-of-flight-mh370-how-can-we-track-a-smartphone-anywhere-on-earth-but-a-giant-plane-can-go-missing – wszystkie szczątki zostały rozproszone na morzu i zatonęły. Morze jest w stanie ukryć jeszcze większe obiekty, niż takiego zwykłego Boeinga i to bez śladu.

Moja opionia: Osobiście jestem zdania, że to jednak było uprowadzenie. Lot wielotonową maszyną na wysokości 100-200 m nad oceanem jest bardzo ryzykowny – samolot to nie ekranoplan. Boeing jest na pewno gdzieś na dnie oceanu, a ludzie? No cóż – rekiny miały otwarty bufet…

No i oczywiście Teoria Wielkiego Spisku:

IvIartyn Pe (Polska) – 777 na razie zaparkował gdzieś po ciemnej stronie księżyca i czeka jak przyczajony tygrys i ukryty smok.. Nie ma cudów, aby sygnał tak dużego aluminiowego samolotu znikł z ekranów radarów cywilnych i wojskowych w różnych odstępach czasu z jednoczesnym wyłączeniem transpondera.. nie ma..! Otóż, skłaniam się ku wersji, iż samolot lotu MH370 z 239 pasażerami na pokładzie został przejęty przez samolot z systemem AWACS amerykańskiego lotnictwa i w niedalekiej przyszłości może być użyty do kolejnego zamachu samolotowego z użyciem broni nuklearnej w nowej operacji fałszywej flagi..

Uprowadzenie.. a i owszem i tak jest..! ale bez rekinów i nie zamiatajmy wszystkiego pod dywan […] filmowa ucieczka na wysokości 100-200 m nad oceanem w celu uniknięcia namierzenia przez wiązkę radarową to archaizm z epoki kamienia łupanego… To zniknięcie nastąpiło na wysokości 29,500 ft/~9830 m, a więc na nic tłumaczenie, że było zbyt nisko dla detekcji radarowej… AWACS mógł zakłócić lub całkowicie przejąć na tyle słaby sygnał odbicia z radarów cywilnych i wojskowych, że samolot dla nich znikł… Poza tym nie zapominajmy, że na pokładzie znajdowali się właściciele patentów wartych miliardy dolarów… Jeżeli wierzyć takiej osobie jak Jim Stone przypadkowym przypadkiem spowodowanym przypadkiem na kilka dni przed feralnym lotem z Kuala Lumpur, do amerykańskiego Urzędu Patentowego wpłynął wniosek o ochronę patentową technologii pozwalającej na osiągnięcie „niewidzialności”… to jest tylko nieistotna odnoga tego tematu… w moim mniemaniu jest to początek łańcucha wielowątkowego przypadku w historii awiacji z niepokojąco dużą ilością symboli wywołujących chaos…

Czy tak być mogło? Póki nie znajdzie się samolot lub jego wrak możemy sobie gdybać i wymyślać różne teorie i hipotezy. Mogę z czystym sumieniem powiedzieć – „wiem że nic nie wiem”. Mam nadzieję, że dowiemy się prawdy o ostatnim locie Boeinga 777 z lotu MH370. Tylko kiedy…?

 

Co się stało z lotem MH370?

 

Co się stało z samolotem Boeing 777 o numerze bocznym 9M-MRO, z lotu MH370 malezyjskich linii lotniczych, lecący z Kuala Lumpur (KUL) do Pekinu (PEK). Na jego pokładzie znajdowało się 239 osób w tym 12 załogantów.

Samolot wystartował dnia 8.III.2014 o godzinie 00:41 MYT i wziął kurs na północ-północny wschód nad Zatokę Tajlandzką (Syjamską) w stronę wybrzeży Wietnamu. Lądowanie miało mieć miejsce o godzinie 06:30 CST. Jednakże do nich nie doleciał – o godzinie 01:22 MYT przestały działać systemy nawigacyjne i komunikacyjne – samolot znikł z ekranów radiolokatorów. Działały jedynie nadajniki wysyłające sygnały do satelitów – co godzinę i ostatni z nich został nadany przez silniki o godzinie 08:41 MYT. Oznacza to, że samolot mógł jeszcze znajdować się w powietrzu 51 minut po 08:41, czyli silniki musiały skończyć pracę o godzinie 09:30 MYT. Według niepotwierdzonych informacji malezyjskie radary wojskowe jeszcze ok. 2:40, czyli ponad godzinę po zniknięciu MH370 z radarów cywilnych, śledziły niezidentyfikowany obiekt mogący być zaginionym Boeingiem. Kierował się on na zachód, w stronę Oceanu Indyjskiego. Według źródeł „The New York Times” obiekt najpierw wzniósł się na 45.000 ft/~15.000 m, potem obniżył lot do 23.000 ft/~7667 m.

Władze Malezji wyznaczyły dwa pasy poszukiwań w oparciu o dane satelitarne, lecz również dzięki symulacji lotu MH370. W ciągu tygodnia, wykorzystując takiego samego Boeinga 777-200ER, ekipy poszukiwawcze wykonały lot zgodny ze znanymi informacjami o MH370.

Jak przypomina „The New York Times”, północna część pasa poszukiwań to obszar mocno zmilitaryzowany, obejmujący Chiny (w tym Tybet), Afganistan, Pakistan, republiki środkowoazjatyckie oraz Iran.

Analitycy danych z nowojorskiego medium WNYC wyliczyli, że w zasięgu samolotu były aż 634 lotniska w 26 państwach, na których samolot mógł teoretycznie wylądować.

Choć spalanie zależy m.in. od poziomu lotu i prędkości samolotu, analitycy oceniają, że w momencie wysyłania ostatniego pingu o 8:11 MYT w zbiornikach paliwa Boeinga 777 musiało być już bardzo niewiele kerozyny.

Wszystkie źródła są zgodne, że poszlaki wskazują na to, że zniknięcie samolotu jest skutkiem działań osoby wyszkolonej w pilotażu i znającej ten typ samolotu. Podejrzenia padły m.in. na kapitana MH370, Zaharie Ahmeda Shaha, którego dom został wczoraj przeszukany. Miał on w domu m.in. bardzo rozbudowany symulator lotniczy. Władze przeszukały również dom pierwszego oficera oraz ponownie sprawdzają wszystkich pasażerów.

Zgodnie z międzynarodowym prawem lotniczym śledztwo powinien prowadzić kraj, na terenie którego nastąpił wypadek. W przypadku rejsu MH370 wielostronne działania koordynuje Malezja, skąd samolot wystartował i gdzie był zarejestrowany. Międzynarodowa współpraca i brak danych utrudniają jednak sprawne poszukiwania. Malezja jest krytykowana za brak przejrzystości, a wczoraj ostrą oceną akcji poszukiwawczej opublikowała chińska agencja Xinhua. Dopiero wczoraj, po ponad tygodniu poszukiwań, premier Malezji po raz pierwszy podsumował informacje na konferencji prasowej. [Źródło – Dominik Sipińskihttp://www.pasazer.com/in-16033-minal,tydzien,co,wiemy,o,mh370.php]

Co się stało? W zasadzie istnieją trzy zasadnicze hipotezy:

  1. Samolot z nieznanych przyczyn runął do morza nie pozostawiając po sobie żadnych śladów katastrofy;
  2. Samolot został porwany przez dwóch terrorystów legitymujących się skradzionymi paszportami Włoch i Austrii;
  3. Samolot został uprowadzony przez załogę w nieznanym kierunku i z nieznanych przyczyn – być może politycznych.

Punkt 2 i 3 możemy już odrzucić – gdyby chodziło o okup czy polityczne żądania terrorystów, to byłyby one znane już w ciągu 72 godzin. Tymczasem niczego takiego nie było… Pozostała zatem katastrofa.

Oczywiście istnieją także egzotyczne hipotezy mówiące o porwaniu samolotu i ludzi przez Ufitów – podobnie jak to rzecz się miała z wieloma samolotami i statkami nad i na akwenami Trójkąta Bermudzkiego.

Ta możliwość jest o tyle uprawiona, że samolot leciał w korytarzu powietrznym przebiegającym nad Zatoką Tajlandzką (Syjamską), gdzie – jak podaje wielu autorów – pojawiały się tajemnicze świetliste kręgi na i w  wodzie, a także obserwowano UFO i USO. Pisze Aleksander Grobicki za Charlesem Berlitzem i dr Masonem Valentine’em:

Pierwszą wiadomością, która tym świetlistym kołom nadała rozgłosu, były zeznania wiarygodnego światka opublikowane 30.VI.1870 roku w „Kölnische Zeitung”. Miały one wychodzić z głębi Oceanu Indyjskiego i otaczać statek świecącą mgłą, tworząca z nocy dzień.

Bardziej precyzyjny był raport kapitana Evansa, hydrografa i członka Królewskiego Towarzystwa, złożony w 1879 roku brytyjskiej Admiralicji, w przypomniany w 1977 roku przez francuski miesięcznik „Science et Vie” w artykule zatytułowanym „Dziwne zjawiska czekające na wytłumaczenie”:

Na pokładzie statku Vulture płynącego przez Zatokę Syjamską. Godzina 10 wieczorem. Noc ciemna. Niebo wygwieżdżone. Otaczają nas dziwne kręgi świetlne. Obserwator wdrapał się na maszt i stwierdził, ze promienie te wychodzą z morza. Maja charakter bardzo szybkich drgań. Z lewej burty przypomina to koło o szprychach z promieni świetlnych. Z prawej zaś wydaje się, że kręci się ono  w odwrotnym kierunku. Obserwator jako naukowiec wyciągnął stąd wniosek, że jest to tylko złudzenie, gdyż w rzeczywistości są to równoległe kręgi światła. Szerokość każdego wynosiła 8 m, przerwa między nimi 25 m, szybkość z jaką się poruszały, około 130 km/h… […]

24.VII.1908 roku, George A Turner, II oficer na SS Conseller był świadkiem, jak na Zatoce Syjamskiej jego statek znalazł się nagle w zasięgu promieni o niebywałej fosforencji i długości od 200 do 300 i szerokości ok. 30 m.[1]    

Inne fakty przytacza Arnold Mostowicz:

…tak było z brygiem portugalskim Santa Maria, na którym w 1884 roku znaleziono wszystkich marynarzy martwych. Tak było ze statkiem Abbey S. Hart, na pokładzie którego znaleziono trupy marynarzy i dogorywającego kapitana. Tam też – w Zatoce Syjamskiej zniknęła – tak zniknęła! – podczas konfliktu indyjsko-pakistańskiego w 1971 roku cała fregata wraz z załogą, a stwierdzono, że żaden okręt podwodny nie znajdował się w pobliżu. Tam wreszcie bez śladu zaginął SS Holchu.[2]

Drugim podejrzanym akwenem jest Cieśnina Malakka – obszar cieszący się równie paskudną sławą, gdzie poza kręgami świetlnymi w, na i nad wodą zaobserwowano UFO i USO, a także świetliste koła na i w wodzie. Aleksander Grobicki opisał to tak:

W czerwcu 1909 roku kapitan Gabe, szyper statku Bintang płynącego przez Cieśninę Malakka zaobserwował na powierzchni wody ruchome kręgi świetlne. Gabe stwierdził, że […] te koła świetlne nie mogły mieć innego, poza głębią morską, źródła.

Na tym akwenie zdarzały się także przypadki tajemniczych katastrof morskich. Pisze o nich Arnold Mostowicz:

…mogło to mieć miejsce w przypadku holenderskiego parowca SS Urang Medan (wg Innych źródeł SS Orang Medan – przyp. R.K.L.), którego cała załoga w roku 1948 poniosła z nieznanych przyczyn śmierć. Statek przepływał wówczas Cieśninę Malakka w czasie zupełnie spokojnego morza. […]

I wreszcie trzeci akwen – Morze Andamańskie, gdzie również obserwowano światła w wodzie i pod wodą:

Dnia 7.II.1953 roku, handlowy statek angielski MS Rance zauważył między wyspami Nicobar Andeman (Andamanami i Nikobarami – przyp. R.K.L.) błąkający się motorowiec MS Holchu. I w tym przypadku okazało się, że załoga zniknęła. 

Jak widać istnieje rozbieżność pomiędzy opisami wydarzenia odnalezienia SS Holchu, tym niemniej wszyscy autorzy zgadzają się co do jednego – ta tajemnica nie została w ogóle wyjaśniona…

I jeszcze jedna sprawa – poszukiwania z satelitów na akwenie południowo-wschodniego Oceanu Indyjskiego są utrudnione i to znacznie, bowiem znajduje się tam trash vortex podobny do tego, który znajduje się na Pacyfiku pomiędzy Hawajami, Alaską i Kalifornią. (Sprawa ta została opisana na stronach: http://wszechocean.blogspot.com/2012/03/wszechocean-stan-kleski-rozumu-1.html

http://wszechocean.blogspot.com/2012/03/wszechocean-stan-kleski-rozumu-2.html

http://wszechocean.blogspot.com/2012/03/wszechocean-stan-kleski-rozumu-3.html oraz  http://wszechocean.blogspot.com/2012/03/wszechocean-kleska-rozumu-4.htmlhttp://wszechocean.blogspot.com/2013/03/negatywne-efekty-fukushimy.html a także http://wszechocean.blogspot.com/2012/10/podroz-uczona-na-hel.html) Ta problematyka jest rozwojowa i dopiero teraz widzimy, jak bardzo. Jak na razie, to nie odnaleziono szczątków tego nieszczęsnego samolotu wśród pływającego tam śmiecia. Rzeczywiście przypomina to szukanie igły w stogu siana…

Piszą moi znajomi:

Kiyoshi Amamiya (Japonia) – to jest bardzo interesujące wydarzenie.  istnieje wiele punktów widzenia reprezentowanych przez intelektualistów z różnych krajów. Z tych na pierwsze miejsce wybija się pogląd o tajemnicy tych ludzi. Wygląda na to, że teraz będą badane szczątki namierzone ostatnio na Oceanie Indyjskim, jednak nie wiadomo czy są to szczątki tego malezyjskiego samolotu. Przeszukano dom pilota z dziwnym rezultatem (znaleziono m.in. symulator lotu). To jest rzeczywiście głęboka tajemnica.

Patrick Moncelet (Singapur) – Moja opinia? No cóż – samolot zaczął się palić w powietrzu od kokpitu pilotów, a ogień błyskawicznie przerzucił się do kabiny pasażerskiej, zanim zdołano go opanować. Cały samolot się zapalił i rozpadł (tlen, aluminium, tlenek żelaza) – jak stary sterowiec Hindenburg. Jego odłamki spadły do Morza Chińskiego, nie pozostawiając śladów. Są świadkowie, którzy widzieli samolot w płomieniach w tym samym czasie na dużej wysokości. Jedno co mnie zdumiewa, to brak reakcji władz na doniesienia tych właśnie świadków.

Rzeczywiście – to jest bardzo dziwne…

I jeszcze jeden aspekt tej tajemniczej sprawy, a mianowicie – kilkoro moich znajomych widzi w tym wydarzeniu działania służb specjalnych, które jakoby porwały samolot, bo na ich pokładzie znajdowali się specjaliści w zakresie maskowania taktycznego statków powietrznych.

Dorota Dybała (Polska) – Zabrakło mi tutaj składu pasażerskiego (w dzisiejszej dobie to istotna kwestia), o którym wspomniał cząstkowo IvIartyn Pe….a swoją drogą- jeśli jest tak jak sugeruje wspomniany wcześniej, to podobny zabieg miał miejsce podobno na Titanicu… ktoś wytrzepie trochę kasy takim sposobem a na pewno coś ugra… a i jeszce jedno—skoro często zdarzają sie różnorakie dziwne wydarzenia nad tym rejonem, to z jakich względów/powodów nikt nie chce zmienić tras przelotów ?………czyżby komuś było to na rękę?

Zofia Eleonowa Piepiórka (Polska) –  Do tej pory tylko UFO miało własciwości znikania z radarów czyli niewidzialności… Odkrycie i opatentowanie „niewidzialności” to wielki postęp techniczny, który ma przyszłość w najnowszych technologiach kosmicznych… Więc to zniknięcie najnowocześniejszego samolotu pasażerskiego może być porwaniem przez UFO, jak również testowaniem najnowszej technologii … Przypomina to słynny „eksperyment filadelfijski” o którym pisał kiedyś Robert… Podobne eksperymenty robili hitlerowcy w porcie gdyńskim już podczas II WŚ … https://www.facebook.com/photo.php?fbid=481082208681948&set=a.227800907343414.48977.227797157343789&type=1&theater  

Powołane przez Eleonorę zdjęcie jest ordynarnym fotomontażem, zresztą samolot ten z tym zapasem paliwa nie byłby w stanie przelecieć całego Pacyfiku i wylądować w brazylijskiej selvie. Podobnie lecąc w drugą stronę musiałby przelecieć cały Ocean Indyjski, kontynent afrykański i Atlantyk…

Jednakże porwanie dla pozyskania nowych technologii – to też może być motyw, szczególnie że wskutek wydarzeń na Ukrainie w Europie znów zapachniało prochem… Jeżeli prawdą jest to, co pisze Eleonora i IvIartyn Pe, to faktycznie – ich wersja może być prawdziwa lub zbliżona do prawdy. Komuś bardzo chce się powrotu do Zimnej Wojny i dwubiegunowego świata…

A zatem czekamy dalej na wyniki poszukiwań.

 

Zaginiony samolot malezyjski – odnaleziony!

 

Brytyjska Wikipedia podała historię lotu MH370 i jego zaginięcia w formie tabeli, którą przytaczam poniżej, bo jest ona bardzo ciekawa i może rzucić nieco światła na tą dziwną tragedię – w dniu 24.III.2014 roku po południu podano wiadomość, że szczątki samolotu znaleziono na południowych akwenach Oceanu Indyjskiego. A oto tabela przebiegu wydarzeń:

Czas (MYT) Czas (GMT) Wydarzenie
00:00-00:41 16:41 Start z Kuala Lumpur
00:20-01:01 17:01 MH370 potwierdza wejście na wysokość 11.000 m
00:26-01:07 17:07 Ostatnia transmisja danych z ACARS, załoga potwierdza pułap 11.000 m
00:38-01:19 17:19 Ostatni kontakt głosowy z malezyjskim ATC
00:40-01:21 17:21 Ostatni kontakt radarowy (transponder) na pozycji 06°55”15” N – 103°34’43” E
00:41-01:22 17:22 Transponder i ADS-B zostały wyłączone
00:49-01:30 17:30 Nieudany kontakt głosowy z innym samolotem – mamrotanie, zaniki dźwięku (faddingi)
00:56-01:37 17:37 Półgodzinne oczekiwanie na transmisję ACARS – nieodebrana
01:30-02:11 18:11 Pierwszy z siedmiu sygnałów ACARS przekazywanych co godzinę przez satelitę Inmasat 3F1
01:34-02:15 18:15 Ostatni kontakt radarowy z malezyjskiej wojskowej stacji r/lok w odległości 320 km na NW od Penang
05:49-06:30 22:30 Planowy przylot do Pekinu
07:30-08:11 00:11 Ostatni automatyczny sygnał ACARS przekazany przez Inmarsat
07:49-08:30 00:30 Samolot zaginął

 

Mimo tego zagadka pozostaje zagadką – co spowodowało, że samolot lecący na północ naraz zmienia kierunek na zachodni, a następnie leci w kierunku Antarktydy? Tego nie wiemy.

We wczorajszych „Wiadomościach” TVP-1 pokazano, że szczątki samolotu znaleziono na Oceanie Indyjskim na pozycji: 44°57’29” S – 090°13’43” E – pomiędzy Australią a wyspami Amsterdam i St. Paul, 2500 km na zachód od australijskiego miasta Perth.

Oczywiście pojawiły się teorie spiskowe, i tak:

vPorwanie przez UFO – według Boston.com, Alexander Bruce w ForbiddenKnowledgeTV zaproponował, że lot został schwytany przez istoty pozaziemskie. Jako dowód, przedstawił na YouTube wideo przedstawiające symulację komputerową wyjścia samolotu z Kuala Lumpur, co zaowocowało tym, że w symulowanym locie MH370 samolot porusza niezwykle szybko. Jednak dziennikarz Boston.com Jack Pickell również zauważa, że obiekt w symulacji, którym jest rzekomo UFO faktycznie jest to koreański lot KAL672. Pickell cytuje również witrynę CEO mówiąc, że ponaddźwiękowa prędkość samolotu była wynikiem usterki w systemie.

vPitbull i Shakira – ponoć piosenka Pitbulla i Shakiry „’s Get It Started” została pokazana przed sprawą zaginięcia lotu 370. Najczęściej wymieniane przez zwolenników tej teorii spiskowej są „Teraz to się do Malezji” i „Dwa paszporty, trzy miasta, dwa kraje, jeden dzień”, które to piosenki mają związek z tą katastrofą.

vTeoria zestrzeleniaRush Limbaugh, według CNN, pierwszy zaproponował „teorię zestrzelenia” samolotu z Flight 370, która wygląda następująco: «Samolot leci wzdłuż korytarza powietrznego i pada mu cała elektronika (dlaczego???) ale silniki pracują. Kapitan mówi – Musimy wracać do domu, musimy wrócić do Kuala Lumpur, nie możemy lecieć bez elektroniki. Jest ciemno, noc. Lecą nad krajami nieprzyjaznymi, a oni nie mogą zidentyfikować się, nie ma światła na pokładzie, nie ma nawet świateł pozycyjnych. Nastąpiła całkowita awaria elektroniki. Co będzie jeśli jakiś wrogi kraj wysłał myśliwce i zestrzelił go, a następnie odkrył ich błąd i nikt nie chce się przyznać do tego, co się stało?…»

vUderzenie meteorytu – meteor mógł trafić w samolot. Teoretycznie jest to możliwe, ale krytycy oceniają, że bardzo mało prawdopodobne. Osobiście uważam, że prawdopodobieństwo takiego zdarzenia jest nikłe (ale wyższe od zera).

vTeoria czarnej dziury – Być może nad Oceanem Indyjskim powstała czarna dziura i pochłonęła samolot.

vNumerologiczne teorie – Chodzi o numerologiczne powiązania liczb 3 i 7. Jeden z twórców teorii pisze: «Lot 370 znika na 3/7 drogi, która wynosi 3700 kilometrów. Lot 370 leciał na wysokości 37.000 stóp, kiedy był ostatnio zgłaszany przy użyciu oprogramowania do śledzenia lotu. Luigi Maraldi, lat 37, był jedną z osób, których paszport został skradziony. Malaysia Airlines jest jednym z największych przedsiębiorstw lotniczych w Azji, przewozi blisko 37.000 pasażerów dziennie. Od dziś zaczynamy 37 miesiąc od tragedii w Fukushimie, która znajduje się na 37. stopniu i 37 obrażeń spowodowanych początkowo w elektrowni jądrowej».

vZaangażowanie Korei Północnej – Inni badacze sugerują, że samolot został porwany przez mieszkańców Korei Północnej i poleciał do Phenianu. Niektórzy zwolennicy tej hipotezy twierdzą, że samolot miał dość paliwa, aby lecieć nie pozostając w zasięgu telefonu komórkowego. To zostało zaproponowane w celu wyjaśnienia obserwacji, że niektóre telefony pasażerów wciąż funkcjonowały po zniknięciu samolotu.

vFantomowa teoria telefoniczna – Jak wspomniano powyżej, niektórzy przedstawili hipotezę, która stwierdza, że pasażerowie są wciąż żywi, ale nie mogą odpowiedzieć na ich telefony komórkowe – zjawisko znane jako „fantomowa teoria telefoniczna”. Ta została oparta na początku o informuje, że członkowie rodziny pasażerów lotu 370 usłyszeli ich telefony komórkowe po zniknięciu samolotu, jednak teoria ta została obalona przez Jeffa Kagana, analityka telefonii bezprzewodowej. W wywiadzie dla NBC News, Kagan powiedział, że nawet całkowicie zniszczony telefon wciąż może produkować dzwonienie podczas gdy sieć szuka połączenia.

vSpiskowe teorie na temat poszukiwania – Niektórzy twierdzą, że rządy Stanów Zjednoczonych, Malezji i nieokreślonej liczby innych krajów wiedzą, gdzie jest samolot i starają się ukryć jego prawdziwe położenie. Teoria ta twierdzi również, że powód, dla którego te agencje nie poinformowały społeczeństwa o miejscu pobytu samolotu jest taki, że się boją skandalu.

vTeoria Microsoft Flight Simulator – Zdjęcia z wnętrza domu I pilota Zaharie Ahmad Szacha, ukazują symulator w którym próbuje wylądować na pasie startowym, otoczony przez wodę. Ta teoria mówi, że on może być symulacja wodowania.

Jak dotąd mamy więcej znaków zapytania, niż odpowiedzi. Jedno jest absolutnie pewne – ta katastrofa jest niezwykle tajemnicza. Być może było to porwanie – ale po co? Wszystko – jak na razie wyglądałoby tak, jakby piloci wykonali nad Zatoką Tajlandzką skręt na zachód albo południowy zachód i wyskoczyli ze spadochronami nad kontynentalną Malezją, puszczając samolot samopas w locie na południowy zachód – ku środkowi Oceanu Indyjskiego. Ale dlaczego?

Jak to mówią, im dalej w las, tym więcej drzew. Na razie jesteśmy skazani wyłącznie na domysły, bowiem w rejonie znalezienia szczątków samolotu panuje bardzo zła pogoda, i ich poszukiwania zostały przerwane. Drugim problemem jest głębokość oceanu w tym miejscu, która wynosi 5000 m, a niektórzy twierdzą, że nawet 7000 m! A to oznacza, że wydobycie czarnych skrzynek będzie niezwykle trudne, jak nie niemożliwe…

A zatem czekamy na dalsze wieści i mam nadzieję, że…

…ciąg dalszy nastąpi…

 

Przełożył i opracował – Robert K. Leśniakiewicz

 

[1] Tu i dalej Aleksander Grobicki – „Nie tylko Trójkąt Bermudzki”, Gdańsk 1980.

[2] Arnold Mostowicz – „My z Kosmosu”, Warszawa 1978.

Jeszcze o małopolskiej kolei

Czytam po raz któryś list – petycję od Pani Janiny Filipek do ministry Elżbiety Bieńkowskiej w sprawie ratowania kolei w południowej Małopolsce. Obawiam się, że jest to wołanie na puszczy, bowiem widząc jak ten rząd traktuje takie petycje i protesty, jak demontuje polską gospodarkę i w ogóle robi z Polski dziadownię i pośmiewisko całego cywilizowanego świata, to dochodzę do wniosku, że oto przeprowadzono w naszym kraju V Rozbiór Polski. Nie militarny, ale gospodarczy i Polska jest już tylko Polską z nazwy. Gospodarczo jesteśmy podzieleni lepiej i skuteczniej, niż to robili trzej zaborcy, hitlerowcy i komuniści razem wzięci przez ostatnie trzy wieki. Za K. und K. Monarchii jeździło się za chlebem do Austrii albo do Ameryki, za Niemca – wywożono nas do Reichu, za komuny uciekało się do Szwecji, RFN czy Australii. Dzisiaj kto młody i jako tako wykształcony ucieka przed biedą gdzie tylko może – do pierwszego lepszego, byle normalnego kraju. Do tego doprowadziły rządy styropianowych solidurni, którym wydawało się, że jak obalą komunę, to Polska popłynie mlekiem i miodem. Jak dotąd popłynęła, ale tylko dla tych, którzy zdążyli dopaść żłobu i koryta.

Kolej zawsze była wyznacznikiem postępu cywilizacyjnego. To wzdłuż linii kolejowych powstawały największe i najbogatsze miasta świata. Wszędzie na całym świecie utrzymuje się linie kolejowe nawet jeżeli są nierentowne. Przykładem są brytyjskie Koleje Północno-Zachodnie wiodące do Lake District. Ponieważ transport kolejowy przestał się tam opłacać, postawiono na koleje turystyczne, wożące turystów przy użyciu „historycznego” taboru kolejowego. Rzecz rozreklamowano i biznes się kręci. Tak samo jest w innych krajach – tam życie tętni na torach. No, ale nie u nas, bo u nas się nie opłaca – jak zresztą wszystko.

Nasi ekonomiści najwidoczniej liczą na to, że nasze koleje padną wkrótce i wtedy na nasze tory wjadą pociągi zagranicznych przedsiębiorstw kolejowych. W końcu o to tutaj chodzi. Polscy kolejarze pójdą na bruk, albo pracować za ułamek stawki ich niemieckich, czy austriackich, włoskich czy szwedzkich kolegów. Ktoś powie, że to nieprawda. Niestety – prawda, a dowody są na każdym kilometrze torów, które powoli obracają się w rdzę, podobnie jak mosty, które nie konserwowane i nie malowane powoli zaczynają się rozpadać. W tej chwili na torach zaczyna się odradzać życie biologiczne… – to jest jedyny plus tej chorej sytuacji.

Potrzebne są radykalne zmiany, i to jak na górze, tak i na dole. Potrzeba ludzi, którzy mają wizję Polski w UE, a nie Polski na kolanach przed UE. To jest podstawa. Ale czy są jeszcze u nas tacy ludzie…???

Zdjęcia i filmiki – http://grzybypl.blogspot.com/2014/03/jeszcze-o-maopolskiej-kolei.html

Robert K. Leśniakiewicz

Wizja Jordanowa

Siadłem za kierownicą samochodu

I ruszyłem do przodu

Za Mąkaczem na Osielskiej skręciłem w prawo

By zobaczyć, co na Przykcu się działo

Droga nowa asfaltowa

Obok ścieżka rowerowa

Droga do Łętowni zmierzająca

A od niej odnoga do „Strącza” skręcająca

Ponad drogą zbocze

Pięknie zagospodarowane

Są na nim budynki

Niedawno stawiane

Tuż pod lasem pensjonat

„Przykiec” się nazywa

Tu sama elita

Polska odpoczywa

A tam niżej na polanie

Okazała klinika

Tam na nogi postawią

Nawet nieboszczyka

A tam dalej jeszcze

Wielkie gmaszysko

Na nim napis głosi

„Sanatorium Urwisko”

Jadę wolno drogą

I spotykam chłopaka młodego

Pytam: „powiedz mi młodzieńcze

Co tu się dzieje i dlaczego?”

„Tutaj panie promieniuje ziemia

Tu człowiek zdrowieje, tu się odmienia

Panie kochany tu tak się dzieje

Że kto tu przyjeżdża, od razu zdrowieje”

„Tu biją źródła wody uzdrawiającej

Ja powiem tobie dziadku góralu

Że takiej wody nie ma

Na całym Podhalu.”

„Wszyscy ci, co tą wodę piją

Nigdy nie chorują i długo żyją

A jeszcze ci zdradzę jedną tajemnicę

Gdy ci bezpłodni tu przyjeżdżają,

– to ich kobiety w ciąży wyjeżdżają.”

Jadę dalej i mijam

Turystów na rowerach jadących

Dawniej tu wszędzie była polna droga

Teraz jest czarna, asfaltowa.

Skręciłem do Strącza

Serce się raduje

Że Jordanów się rozwija

I tak rozbudowuje

Ludzie pracę mają

Dobrze zarabiają

Ci co wyjechali

Z powrotem wracają.

Coś mnie poruszyło

To żona mnie budziła

Tak się moja wizja

Senna zakończyła

Wstałem podszedłem do okna

Jeszcze rozespany

Patrzę na nasz Przykiec

A tam pasą się barany.

 

Franciszek Macias