Miesiąc: Styczeń 2014

Doczekaliśmy się wreszcie monografii

                                                                            Obrazek

                 Jubileusz 450-lecia lokacji Miasta Jordanowa jest wielka okazja do uczczenia tego wydarzenia wydawnictwem obejmującym historie miasta i czasy poprzedzające jego lokację uzupełnionym o elementy geograficzne , przyrodnicze i krajoznawcze . 

Dlatego też teraz w  jubileuszowym 2014 roku oddajemy do rąk czytelników kompletna monografie Miasta złożona z IX  rozdziałów i aneksów uzupełniających.  W poznaniu dziejów historycznych sięgamy głęboko aż do czasów XV wieku gdy lokowana była Malejowa będąca korzeniem naszego miasteczka, a nawet głębiej w pomrokę dziejów zapisanych znaleziskami archeologicznymi. Ciąg dziejów historycznych kończymy w roku 1992 gdy Miasto Jordanów stało się samodzielną jednostką czyli gmina wyłącznie miejska. Celowo nie omawiamy czasów najmłodszych współczesnych gdyż naszym zdaniem musi upłynąć niezbędny  okres czasu by prawidłowo bez emocji i chwilowych pochopnych ocen podsumowywać ten okres

Rozdziały historyczne  są ułożone chronologicznie obejmując dzieje miasta do 1772 roku czyli do I rozbioru Polski, czasy pod panowaniem monarchii Habsburgów, okres  I wojny światowej, czasy międzywojenne, II wojnę światową, oraz okres 1945-1992. Rozdziały historyczne uzupełnione są dziejami parafii ujętymi  w osobny rozdział, charakterystyka krajoznawczą oraz aneksami  opisującymi historyczne ciekawostki. Część historyczna poprzedzona jest charakterystyką geograficzno-przyrodnicza  obejmująca elementy geografii fizycznej , geomorfologii, geologii , hydrogeologii ,hydrologii , klimatologii, flory i fauny.

Miasto Jordanów jako jedno z nielicznych ośrodków miejskich w Polsce nie posiadało pełnej monografii. Inicjatorem i merytorycznym koordynatorem powstania tej publikacji jest Towarzystwo Miłośników Ziemi Jordanowskiej. Jest to praca zbiorowa pod redakcją dr. Piotra Sadowskiego i Prezesa Towarzystwa Miłośników Ziemi Jordanowskiej Stanisława Bednarza . Autorami rozdziałów historycznych są dr Piotr Sadowski, Stanisław Bednarz , ks. Marcin Maciążka, śp. Józef Kołodziej autorem części geograficzno-przyrodniczej Stanisław Bednarz i Robert Leśniakiewicz.

Nasze opracowanie różni się od innych monografii tym że autorzy są głęboko zaznajomieni z problematyka dziejowa miasta i ich rozdziały nie są  tylko kompilacją  dotychczasowych szczątkowych publikacji lecz owocem własnych badań ,kwerend we wszystkich możliwych archiwach tym archiwach rosyjskich i niemieckich w odniesieniu do czasów II wojny światowej , zbierania relacji  ustnych  i dokumentów. Monografia jest bogato ilustrowana zdjęciami pochodzącymi przede wszystkim ze zbiorów TMZJ. Poruszamy wszystkie nawet te trudne i problematyczne  problemy jakie były udziałem historii naszego miasta lecz wystrzegamy się pochopnych ocen. 

Cykl opracowania dobrej monografii jest z reguły długi ,pierwsze prace związane z tym opracowaniem rozpoczęto w 2009 roku. Długi czas będący nieraz powodem zdziwienia i zaniepokojenia zainteresowanych wynikał  z konieczności żmudnego poszukiwania dokumentów, niezbędnych korekt i weryfikacji danych.

Nie sposób w tym miejscu nie oddać wyrazów szczególnego podziękowania dr. Piotrowi Sadowskiemu którego wielka wiedza i doświadczenie w pisaniu monografii dały nieoceniony wkład w jakość tego dzieła. Głębokie podziękowania kierujemy również pod adresem Przewodniczącej Rady Miasta Pani Marii Pudo, Burmistrzowi Miasta Panu Zbigniewowi Koleckiemu i całej Radzie Miasta Jordanowa jak również Skarbnikowi Miasta. Gdyby nie ich pomoc finansowa na etapie tworzenia poszczególnych rozdziałów, jak i sfinansowaniu całych kosztów druku monografia taka nie mogłaby się ukazać. Podziękowanie chcielibyśmy przekazać  również Księdzu Prałatowi Bolesławowi Wawakowi za dostęp do ksiąg parafialnych Jordanowa, Księdzu Kanonikowi  Proboszczowi  Łętowni Stefanowi Stypule również za dostęp do archiwaliów. Panu Arkadiuszowi Piszczkowi za pomoc w zbieraniu archiwaliów i korektę, Panu Bogdanowi Nosidlakowi z Miejskiego Ośrodka Kultury za projekt okładki. Również podziękowania należą się osobom, które udzieliły cennych informacji  to jest między innymi: Władysławowi  Łazarskiemu, Mariannie Sulak , Teresie Skorupskiej, Stanisławie Zając, Jerzemu Semschowi, Janowi Bednarzowi, Władysławowi Bednarzowi, Janinie Dańkowskiej, Stanisławowi Szczypta, Stanisławowi Starcowi.

Ze swej osobistej strony chciałbym podziękować mojej małżonce Teresie za cierpliwość, w trakcie opracowywania monografii gdy nie starczało czasu na inne czynności przy realizacji tego trudnego zadania. 

Jest rzeczą zrozumiałą że w pewnych szczegółach monografia może zwierać pewne niedokładności wynikające z braku materiałów źródłowych. Gdy  jakieś 20 –lat temu żyli  mieszkańcy, którzy pamiętali  dokładnie odległe czasy, nikt nie wpadł na pomysł kompleksowego opracowania ich wiedzy, dziś musimy się zmagać w niektórych fragmentach z domniemaniami i rozbieżnymi relacjami. 

Pamiętajmy że pamięć ludzka  co do szczegółów trwa z reguły 40-lat, potem trzeba zmierzyć się  z archiwaliami i literaturą.

Oddajemy Czytelnikom pracę w głównej mierze opartą na aktywności społecznej i pasji historycznej dokładną na miarę naszych możliwości i z pewnością dokładnie zweryfikowaną. 

Pierwsze przedstawienie „Monografii…” odbędzie się w dniu 20.II.2014 roku, o godzinie 14:30 w Sali Obrad Urzędu Miasta w Jordanowie.

Stanisław Bednarz

Prezes TMZJ

WYWIAD Z PROFESOREM KAZIMIERZEM JELENIEM

 

Redakcja „Echa Jordanowa rozmawia z Prof. dr. hab. Kazimierzem Jeleniem byłym Prorektorem d.s nauki Akademii Górniczo- Hutniczej

 Obrazek

                       Wielce Szanowny Panie Profesorze,

      I .Miasto Jordanów jest zaszczycone że jordanowianin z urodzenia,  absolwent Liceum Ogólnokształcącego w Jordanowie jest profesorem zwyczajnym , byłym prorektorem ds. nauki Akademii Górniczo- Hutniczej ,byłym wicedyrektorem Instytutu Techniki Jądrowej AGH, byłym dziekanem , współpracownikiem NLfB w Hanowerze i DESY w Hamburgu, członkiem  Rady Naukowej Narodowego Centrum Badań i Rozwoju przy ministerstwie nauki i Szkolnictwa Wyższego. Proszę o przybliżenie i uszczegółowienie   tej wieloletniej ,wybitnej kariery naukowej czytelnikom naszego periodyku „Echo Jordanowa”

Liceum w Jordanowie ukończyłem w 1958 roku i podjąłem decyzję o studiowaniu fizyki na Uniwersytecie Jagiellońskim. Decyzja ta wynikała stąd, że lubiłem przedmioty ścisłe, trochę douczałem się we własnym zakresie, a z naszego liceum wyniosłem całkiem dobre przygotowanie. Wtedy fizyki uczyła nas pani prof. Irena Siewierska-Skorupska, a matematyki prof. Stanisław Pach. Bardzo mile ich wspominam. Z naszej maturalnej klasy liczącej trzydzieści kilka osób studia magisterskie podjęło 6 absolwentów, a inne studia pomaturalne także kilku absolwentów. Można to uznać za dobry wynik dla naszego Liceum.  Studia fizyki na Wydz. Matematyki, Fizyki i Chemii na UJ były bardzo trudne i wymagały dużej wytrwałości i intensywnej regularnej pracy. Ale udało się i w terminie skończyłam studia z fizyki jądrowej, co nie udało się wielu kolegom, z którymi studia zaczynałem.

Pracę podjąłem w Akademii Górniczo-Hutniczej w Instytucie Techniki Jądrowej i w AGH przepracowałem ponad 50 lat. W AGH istniał silny zespół fizyków stwarzający młodym pracownikom dobre warunki rozwoju m.in. dzięki rozwiniętej współpracy międzynarodowej, a to w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych ubiegłego wieku nie było łatwe i powszechne z powodu naszej sytuacji politycznej. Fizykom jednak jakoś ta współpraca się udawała. W AGH uzyskałem stopień doktora (1971) i doktora habilitowanego (1982) specjalizując się w technicznej fizyce jądrowej, a w szczególności w metodach pomiarowych fizyki jądrowej. Tytuł profesora nauk fizycznych uzyskałem w roku 1995, dyplom profesorski wręczył mi prezydent Lech Wałęsa.

Przełomowe w moim życiorysie naukowym okazały się dwa wyjazdy zagraniczne. Pierwszy w roku 1971 na stypendium Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej z Wiednia. Wyjechałem wtedy na rok do Hannoveru, w ówczesnym RFN, gdzie trafiłem do dobrego ośrodka naukowego i to zaowocowało nawiązaniem kontaktów naukowych i prywatnych istniejących do dzisiaj.

W latach osiemdziesiątych wyjechałem na dwa lata, wraz z rodziną, ponownie do Hanoweru gdzie budowaliśmy precyzyjne urządzenia do pomiarów radiowęgla. Później nawiązałem współpraca w ośrodku Deutches Elektronem Synchrotron (DESY) w Hamburgu gdzie uczestniczyłem w przygotowaniu wielkiego eksperymentu z zakresu fizyki cząstek elementarnych. Zdobyte tam doświadczenie moje i mojego zespołu pozwoliło nam na nawiązanie współpracy z CERN w Genewie. Uczestniczyliśmy w budowie wielkiego tzw. „zderzacza” cząstek LHC. Na tym urządzeniu potwierdzono istnienie przewidywanej teoretycznie cząstki Higgsa, o czym informowały w ubiegłym roku środki przekazu. Współpraca ta jest kontynuowana.

Dzisiaj osiągniecie indywidualnego sukcesu naukowego, zwłaszcza w dziedzinach wymagających skomplikowanych i drogich urządzeń, jest trudne, a czasem wręcz niemożliwe. Ja w ostatnim okresie uczestniczyłem w pracach w zespołów ukierunkowanych na określone badania liczących po kilka tysięcy ludzi z kilkudziesięciu krajów (istna Wieża Babel).

Wymieniłem tylko najważniejsze wątki mojej aktywności naukowej, ale było też kilka innych ciekawych projektów i badań. W ostatnich latach zajmowałem się tez zagadnieniami energetyki, co zaowocowało wydaniem pod moja redakcja dwóch książek z tej tematyki.

Ale praca na uczelni to także obowiązki dydaktyczne i administracyjne. Prowadziłem liczne wykłady począwszy od podstaw fizyki aż do różnych wykładów specjalistycznych. Prace ze studentami sprawiała mi dużo przyjemności i satysfakcji.

W uczelni pełniłem też funkcje prodziekana i dziekana Wydz. Fizyki i Informatyki Stosowanej oraz prorektora ds. nauki AGH. Do tego dochodziło jeszcze uczestnictwo w radach naukowych takich instytucji jak Instytut Energii Atomowej w Świerku i Instytut Badań Jądrowych Polskiej Akademii Nauk w Krakowie, Narodowe Centrum Badań i Rozwoju i inne.

Pełnienie takich funkcji pochłania dużo sił i czasu, ale daje możliwość nawiązania kontaktów z przedstawicielami innych ośrodków naukowych, a także władz lokalnych i krajowych, które nieraz przekształcają się w długo trwające kontakty towarzyskie funkcjonujące również po przejściu na emeryturę.

II. Akademia Górniczo- Hutnicza w Krakowie to znana i ceniona uczelnia nie tylko w skali kraju, ale też w Europie i na świecie. Młodzież kończąca w tym roku szkołę średnią w Jordanowie i okolicach , pragnie zaznajomić się z charakterem studiów dziennych jak i zaocznych na tejże uczelni. Prosimy o krótką informacje na ten temat.

AGH należy do najlepszych uczelni polskich, o czym świadczą przeprowadzane liczne rankingi. Uczelnia dysponuje bardzo dobrą bazą naukową i dydaktyczną, a w ostatnich latach wzbogaca się dzięki m.in. funduszom europejskim o nowoczesną bazę lokalową i specjalistyczna aparaturę. AGH stała się technicznym uniwersytetem. Utrzymana tradycyjna nazwa uczelni może sugerować, że kształcimy tylko w zakresie górnictwa i hutnictwa, ale więcej niż połowa z piętnastu wydziałów prowadzi prace naukowe i kształcenie w innych nowoczesnych i atrakcyjnych dziedzinach nauki. Jako przykład wymienię kilka nazw wydziałów: W. Informatyki, Elektroniki i Telekomunikacji, W. Energetyki i Paliw, W. Matematyki Stosowanej, W. Fizyki i Informatyki Stosowanej, W. Humanistyczny, W. Inżynierii materiałowej i Ceramiki, W. Zarządzania.

Na szesnastu wydziałach AGH prowadzone są 54 kierunki studiów, a w ramach tych kierunków ponad 200 specjalności. Jest w czym wybierać, ale trzeba pamiętać, że na większości wydziałów w kwalifikacji na studia uwzględnia się oceny z matematyki bądź też fizyki i chemii. Studia prowadzone są systemem trójstopniowym. Trzeci stopień stanowią studia doktoranckie dla najlepszych absolwentów.  Szczegółowe i wyczerpujące informacje na ten temat można znaleźć na stronach internetowych uczelni i poszczególnych wydziałów.

Warto podkreślić, że absolwenci AGH nie mają problemów ze znalezieniem zatrudnienia i to w zakresie swojego wykształcenia. AGH z racji swej pozycji w polskim szkolnictwie wyższym nie odczuwa skutków niżu demograficznego; zgłasza się do nas znacznie więcej kandydatów niż miejsc na studiach. Zwracam też uwagę, że swoje kwalifikacje można doskonalić i dostosowywać do potrzeb rynku pracy na kilkudziesięciu kursach studiów podyplomowych.

Zachęcam absolwentów do podejmowania studiów w AGH gdzie można zdobyć rzetelne wykształcenie umożliwiające dobre usytuowanie się na rynku pracy. Uczelnia oferuje studentom dobre warunki socjalne (akademiki, stypendia), a także bazę sportowo-rekreacyjną.

Swoje zainteresowania można rozwijać w studenckich kołach naukowych.

Obrazek

III. Jakie refleksje nasuwają się Panu Profesorowi po tylu latach tej ciężkiej ale i interesującej pracy naukowej i dydaktycznej.

Po pięćdziesięciu latach pracy na wyższej uczelni na etacie naukowo-dydaktycznym mogę stwierdzić, że jest to praca niezwykle ciekawa i dająca dużo satysfakcji, ale trudna. Od nauczyciela akademickiego wymaga się prowadzenia badań naukowych i uczestniczenia w procesie kształcenia. To ostatnie zajmuje dużo czasu na prowadzenie zająć, kolokwia, egzaminy i oczywiście przygotowanie materiałów dydaktycznych. A to ogranicza czas na badania naukowe i stawia pracowników uczelni w nierównej konkurencji z pracownikami jednostek czysto naukowych jak np. Polska Akademia Nauk. Tylko przy dobrej organizacji pracy, dyscyplinie i osobistym zaangażowaniu można liczyć na osiągniecie znaczących wyników. Z drugiej strony praca z młodymi ludźmi, studentami, doktorantami, asystentami powoduje, że my też przejmujemy coś z ich młodości i nie za szybko się starzejemy. Ważne jest też to, że nawet przejście na emeryturę nie oznacza końca pracy naukowej, można uczestniczyć w projektach naukowych, dokształcać się we własnym zakresie i podtrzymywać kontakty ze swoim środowiskiem naukowym. Rozwój nauki i technologii opartych na wynikach badań naukowych jest bardzo szybki, ale korzystając m.in. z internetu i literatury naukowej można nie stracić kontaktu ze światem nauki.

Wracając jeszcze do moich doświadczeń dydaktycznych to uważam, że jednym z najważniejszych elementów, oprócz bardzo dobrego przygotowania do każdych zajęć, jest umiejętność nawiązania kontaktu z słuchaczami, pobudzenie ich aktywności i zainteresowania. Druga ważna sprawą jest kultura uczącego, który nie może przyjąć postawy, że on jest bastionem wiedzy, a wy młodzi ludzie długo albo nigdy, nie będziecie tacy mądrzy jak ja. Uczącym się trzeba wręcz wpajać, że osiągniecie przez nich sukcesu jest możliwe. Ale sukces nie przyjdzie sam, można go osiągnąć tylko intensywną pracą.

Na marginesie moich uwag dodam, że bardzo rzadko wśród moich studentów spotykałem absolwentów szkól jordanowskich. Mając teraz trochę czasu mógłbym spotykać się z młodzieżą, wygłosić wykłady i po prostu porozmawiać i zachęcać do podejmowania trudnych wyzwań.

IV. Na zakończenie uprzejmie proszę w imieniu Towarzystwa Miłośników Ziemi Jordanowskiej, o odbiór  naszej działalności , naszego czasopisma  „Echo Jordanowa w obszarach : historycznym ,kulturalnym i społecznym.

Interesuję się działalnością Towarzystwa Miłośników Ziemi Jordanowskiej, podejmowanymi inicjatywami oraz wydawanym Echem Jordanowa. Znajduję w nim wiele interesujących informacji, a szczególnie cenie sobie materiały dotyczące historii miasta i okolic.

Z najwyższym zainteresowaniem zapoznałem się z przygotowywaną do druku Monografią Miasta Jordanowa. Uważam, że powstaje coś bardzo wartościowego na wysokim poziomie zarówno historycznym jak i edytorskim. Podziwiam autorów, że dotarli do tak wielu źródeł i różnych materiałów. Wyrażam autorom, a wśród nich mgr. inż. Stanisławowi Bednarzowi, najwyższe uznanie i składam gratuluję.

Uprzejmie dziękuje za rozmowę.

                                                                                                    Władysław Łazarski

69 Rocznica Wyzwolenia Miasta Jordanowa

 

Pomimo że ta pamiętna data jest teraz w tych czasach  nieraz pomijana Towarzystwo Miłośników Ziemi Jordanowskiej jak co roku pamięta o tym wydarzeniu. Jak również pamięta o tych ,którzy polegli lub zginęli na skutek działań bojowych   jak i walk podczas wyzwalania naszego Miasta.

Ze szczególna pamięcią zwracamy uwagę na rodzinę Państwa Gruców w Malejowej gdzie na skutek  ostrzału artyleryjskiego ( nie wiadomo czy niemieckiego , czy radzieckiego w jednym domu zginęło około 10 osób). Była to największa tragedia tych dni , o której nie zapomnimy.  Podczas walk o wyzwolenie Jordanowa zginęło kilkudziesięciu żołnierzy radzieckich z 242 Dywizji Strzelców Górskich  1 Armii Gwardii gen. Greczki ,  którzy w dniach 28-29 stycznia szturmowali Jordanów. Nacierali oni od strony Flakówki gdzie polegli od ostrzału niemieckich karabinów maszynowych i dział pancernych wyzwalając nasze miasto. Spoczywają oni na cmentarzu jordanowskim w kwaterze wojskowej , również na plantach jordanowskich znajduje sie obelisk upamiętniające te dni jak i pierwotny pochówek  żołnierzy radzieckich na  tychże plantach.

Niezależnie od tego jak potoczyły się losy Polski później o tym fakcie nie należy zapominać i udawać że go nie było. Wyzwolenie od okupacji niemieckiej było wielka ulga dla mieszkańców Jordanowa , dlatego wyzwolicielom należy się choćby odrobina pamięci. Dlatego też TMZJ corocznie o tym fakcie przypomina.

Władysław Łazarski

PROGNOZA POGODY NA ROK 2014 – ROK SATURNA

Po bardzo urozmaiconym roku 2013 – Roku Księżyca, według „Kalendarza Stuletniego” o. dr Mauritiusa Knauera – następuje Rok Saturna – ostatni taki mieliśmy w 2006 roku. W mitologii Saturn był władcą losów ludzkich, bogiem płodności, ale zarazem złośliwym demonem, którego ludzie darzyli nieufnością. Dlatego też o. Knauer przewidywał, że w saturnowym roku wiosna będzie bardzo zmienna, lato dżdżyste i chłodne, a w zimie sporo śniegu. I tak:
WIOSNA ma być sucha i chłodnawa, co niekorzystnie wpłynie na uprawy. Dopiero w czerwcu znacznie się ociepli i zwiększą się opady.
LATO będzie ogólnie chłodne i deszczowe, co może spowodować słaby urodzaj. Dopiero sierpień ma być ciepły i pogodny.
JESIEŃ zapowiada się deszczowo i nieprzyjemnie. Dość wcześnie pojawia się pierwsze, wczesne przymrozki. W listopadzie pogoda się poprawi i będzie w nim wiele słonecznych dni.
ZIMA – jej początek ma być dość ciepły, z częstymi opadami deszczu. Od Świąt Bożego Narodzenia ma się zacząć prawdziwa zima – śnieżna i mroźna.
Uprzedzam jednak, że prognozy „Kalendarza Stuletniego” były opracowane dla środkowej części Niemiec, dlatego też należy wprowadzić poprawkę na długość geograficzną, dlatego też nie podaję prognoz na poszczególne miesiące, bo mogą byćcałkowicie nietrafne.
Od paru lat prowadzę dziennik pogody i przywiązuję wagę do tzw. przepowiedni bożonarodzeniowej w której wróżebne dni zawierają się pomiędzy dniem św. Łucji a Wigilią Bożego Narodzenia, tj. pomiędzy 13 a 24 grudnia. Jej sprawdzalnośćmieści się w granicach 60%, a zatem można się pobawić w prognozowanie pogody na cały 2014 rok, a wygląda ona tak:
STYCZEŃ – cały miesiąc będzie słoneczny i pogodny, stosunkowo ciepły, z minimalną ilością opadów.
LUTY – podobnie jak styczeń, ten tradycyjnie najzimniejszy miesiąc będzie pogodny, stosunkowo ciepły i bez opadów z dużą ilością słonecznych dni.
MARZEC – pierwsza połowa miesiąca wreszcie pod chmurami i niezbyt wielkimi opadami. Chłodniej i mniej słońca. Druga połowa bardziej pogodna i słoneczna.
KWIECIEŃ – znowu wiele słonecznych dni i prawie bez opadów. Temperatury dzienne i nocne pójdą w górę…
MAJ – suchy, słoneczny i ciepły.
CZERWIEC – ciepły, z niewielką ilością zachmurzeń. Kilka dni pochmurnych.
LIPIEC – chłodny ale słoneczny z niewielką ilością zachmurzeń.
SIERPIEŃ – pierwsza połowa słoneczna i ciepła, druga połowa pochmurna niezbyt ciepła.
WRZESIEŃ – cały miesiąc pogodny i ciepły z małą ilością opadów.
PAŹDZIERNIK – zapowiada się słonecznie i ciepło w pierwszej połowie, w drugiej pochmurno i niezbyt przyjemnie…
LISTOPAD – pierwsza połowa pochmurna i wietrzna, druga pochmurna i ciepła.
GRUDZIEŃ – cały miesiąc słoneczny i pogodny, a nawet ciepły. I znowu wiatr.
Czyżby powtarzała się coroczna już anomalia termiczna? Wygląda na to, że pory roku przesuwają się co najmniej o miesiąc, jak nie więcej!
A zatem grozi nam susza? Nie powiedziałbym, ale… – lata są coraz bardziej suche, a Polska coraz bardziej stepowieje, więc w zasadzie jest to możliwe. Oczywiście tą prognozę należy traktować z dozą krytycyzmu i przymrużeniem oka. Poza tym należy wziąć poprawkę na anomalię pogodową, która pojawiła się w grudniu, a dzięki której mieliśmy minimalną ilość śniegu w Święta…
Osobiście obawiam się jednego – a mianowicie tzw. efektu czapki – jak nazwał to śp. red. Andrzej Zalewski. Chodzi o to, że opływający półkulę północną Stratosferyczny Prąd Strumieniowy – jet stream – wybrzusza się na południe zsyłając spod Bieguna Północnego masy zimnego powietrza, które zderzając się z ciepłym i wilgotnym powietrzem znad Pacyfiku i Zatoki Meksykańskiej powoduje katakliktyczne śnieżyce w Kanadzie i USA. Po pewnym czasie zatoka Prądu Strumieniowego przesunie się na wschód – nad Eurazję i wtedy my odczujemy jego wpływ, kiedy spod Bieguna Północnego ruszą na nas strumienie arktycznego chłodu. Zima jak czapka przykrywa raz lewe, a raz prawe ucho – stąd właśnie nazwa tego fenomenu. Coś takiego mieliśmy m.in. w ubiegłym roku, kiedy to prawdziwa zima zaczęła się w marcu…
A coś takiego ma miejsce – jak wskazują na to nasze obserwacje – po potężnym wysypie grzybów borowikowatych. Tak było w kilku latach ubiegłych, więc istnieje prawdopodobieństwo, że sytuacja ta znów powtórzy się w roku 2014.
Robert K. Leśniakiewicz

Było to przed stu laty

 

Sto lat to bardzo długi okres , to wiek , a jak wiemy, wiekami mierzy się dzieje ludzkości, mierzy się też historię  naszej Ojczyzny.

Każdy myślący Polak winien podumać nad przeszłością , a rok bieżący powinien mu przypomnieć , że dokładnie przed stu laty był rok 1914.

Minęło wtedy 50 –  lat od ostatniego zrywu narodowego, od roku 1864 kiedy wygasło powstanie styczniowe. Ciężko ukarano jego uczestników. Jednych wtrącono do więzień, drugich zesłano na Sybir, jeszcze innym skonfiskowano majątki ziemskie , a przywódców stracono w cytadeli warszawskiej.

W sytuacji wzmożonych represji ze strony rosyjskich władz zaborczych idea walki narodowo-wyzwoleńczej ustąpiła hasłom pracy organicznej i pracy u podstaw. Druga połowa XIX wieku upłynęła w pracy nad rozwojem gospodarki Kraju ,oświaty i kultury. Starano się w warunkach niewoli narodowej ocalić „cień polskości”.

Po tragicznych doświadczeniach zrozumiano, że nie zryw nawet najofiarniejszych powstańców przeciw doskonale uzbrojonej sile wroga, ale wielka zawierucha wojenna , między zaborcami może dać  szansę w walce w zrzuceniu jarzma niewoli. Na wiele lat przed wybuchem pierwszej wojny światowej zaczęły się zarysowywać pęknięcia w sojuszu państw zaborczych. Dysonans między państwami zaborczymi pogłębiał się.

Naród polski od przeszło stu lat żyjący w jarzmie obcej przemocy, mimo klęsk kolejnych powstań i represji  nigdy z niewolą się nie pogodził. Mimo prześladowań w domach czytano zakazane polskie książki, śpiewano patriotyczne pieśni, przeprowadzano „długie wieczorne rodaków rozmowy”, słuchano opowiadań powstańców z roku 1863 i Sybiraków, którym udało się z zesłania powrócić do kraju.

Ostoja polskości był też kościół rzymsko-katolicki, który integrował zniewolony naród  i stał na straży jego moralności i godności. Wielką rolę w zachowaniu poczucia narodowego i kształtowaniu patriotycznych postaw kolejnych pokoleń odegrała polska literatura, a szczególnie utwory Mickiewicza, Słowackiego, Sienkiewicza, Żeromskiego i wielu innych poetów i pisarzy polskich.

Początek XX wieku zaznaczył się wzrostem napięć w stosunkach międzynarodowych. Wojna rosyjsko-japońska zakończyła się przegraną Rosji, a bezpośrednio po niej wybuch rewolucji 1905 roku, to wydarzenia ukazujące słabość państwa carów i jego sprzeczności wewnętrzne.

W Europie powstały dwa przeciwstawne ugrupowania : Trójprzymierze do którego weszły Niemcy, Austro-Węgry i Włochy, drugim ugrupowaniem było Trójporozumienie  w którym połączyły się Wielka Brytania, Francja i Rosja. Przewidywano wybuch wojny.

W zaborze austriackim, gdzie istniały większe swobody narodowe zaczęły się tworzyć organizacje paramilitarne, na które władze austriackie patrzyły z ostrożną aprobatą. Już w czerwcu 1908 roku we Lwowie powstaje „Związek Walki Czynnej” , roku 1910 „Związek Strzelecki w Krakowie. ”Strzelec”, „Polskie Drużyny Strzeleckie”, organizacja sportowa „Sokół” tworzy „Drużyny Polowe”. W kręgu działań Polskiego Stronnictwa Ludowego powstają „Drużyny Bartoszowe”.

Te związki miały znakomitych przywódców, działaczy niepodległościowych,, m.in. takich jak Kazimierz Sosnkowski, Władysław Sikorski, Marian Januszajtis, Bolesław Roja i wielu innych. Największym autorytetem cieszył się Józef Piłsudski. Jemu Komisja Skonfederowanych Stronnictw Niepodległościowych, w dniu 1 grudnia 1912 roku powierzyła stanowisko Głównego Komendanta Polskich Sił Wojskowych, czyniono przygotowania do działań wojennych.

Odżyły pieśni powstańcze.: „W krwawym polu srebrne ptaszę, poszli w boju chłopcy nasze…” , „Hej strzelcy wraz nad nami Orzeł Biały”…”, „Oto dziś dzień krewi i chwały…”

Słowa Adama Mickiewicza „O wojnę powszechną ludów prosimy Cię Panie” stały się znów aktualne.

Nadszedł pamiętny rok 1914 , po zabójstwie austriacko-węgierskiego następcy tronu arcyksięcia Franciszka Ferdynanda w Sarajewie w dniu 28 czerwca, doszło do wybuchu wojny. Wypowiedziały ją 28 lipca Austro-Węgry Serbii, a 6 sierpnia Rosji. Niemcy 1 sierpnia wojnę Rosji , a 3 tego miesiąca Francji.

Z organizacji paramilitarnych powstały Polskie Legiony, które u boku państw centralnych dołączyły się do działań wojennych w nadziei na wyzwolenie Ojczyzny z jarzma trzech zaborów.

Jerzy Semsch

Kolęda w zimny, styczniowy wieczór…

W zimny, rozgwieżdżony wieczór, w niedzielę 26 stycznia mieliśmy w Sali Gimnastycznej jordanowskiego LO im. Hugona Kołłątaja wypchanej ludźmi do ostatniego miejsca, przyjemność wysłuchać i uczestniczyć zarazem, w koncercie kolęd i piosenek bożonarodzeniowych wraz z chórem Bel Canto i Orkiestrą Wieniawa z Raciborowic, która wystąpiła jako Gość Specjalny tej imprezy.

Znam chór Bel Canto i jego pełną sukcesów historię, więc pisanie dlań pochwał byłoby dolewaniem wody łyżeczką do oceanu: światowa już klasa i renoma, piękne głosy, no i bel canto – piękny śpiew – to jego marka na którą długo i uczciwie zapracował. To samo mógłbym powiedzieć o wokalistkach wykonujących partie solowe tego koncertu. Młode, mocne głosy, które czeka – czego życzę im z całego serca – La Scala, Carneggie Hall czy Olimpia…

Mile zaskoczyła mnie Orkiestra Wieniawa z Raciborowic. Nie znałem jej i doznałem lekkiego – bardzo pozytywnego – szoku, kiedy ujrzałem potężny zespół młodych ludzi grających wspaniale niemal na wszystkich instrumentach orkiestry symfonicznej (tylko chyba harfy im brakowało) – od pikuliny i trójkąta po dzwony rurowe. No i wykonanie – było wspaniałe!  Ci młodzi ludzie byli po prostu – świetni!

Koncert zaczęła wstępna kolęda w wykonaniu dwóch Aniołów i wybranych spośród widowni pastuszków, których – jak każe tradycja – obudzono i przekazano im Dobrą Nowinę o narodzinach Zbawiciela. No a potem zaczął się właściwy koncert.

W jego programie mieliśmy już to kolędy polskie – te najpiękniejsze, grane na polską nutę, bez irytujących mnie cudactw i udziwnień, które zazwyczaj sprowadzają się do jęków i wycia z kolędami nie mającymi niczego wspólnego, a które teraz tak lansują nasze „wolne” (głównie od rozumu i dobrego smaku) media – już to najpiękniejsze piosenki bożonarodzeniowe: słynna „White Christmas” z filmu „Świąteczna gospoda” i kolęda latino „Felices Navidad”. No i moja ulubiona francuska kolęda „Oh, Holy Night” i oczywiście międzynarodowa „Cicha noc”. W sumie stary, dobry repertuar znany z koncertów świątecznych, tych z najwyższej półki, bo w wykonaniu Placido Domingo i Jose Carrerasa. Mam nadzieję, że jeszcze muzyków z Raciborowic usłyszymy w naszym mieście!

I słowo o debiutach. W przerywniku wystąpili najmłodsi kolędnicy – młodzież z klasy Ia LO która brawurowo odśpiewała kolędę „Gore gwiazda…” i złożyła życzenia regionalne szerokiej publiczności sypiąc na nią owsem, by się nam darzyło w tym nowym roku. Wszystkich dodatkowo rozbawił trzyosobowy zespół uczniów z klas II i III LO, który wykonał jasełkową scenkę „przybijania piątki” na zawarcie paktu króla Heroda z diabłem oraz odśpiewał góralską kolędę „Łoj malućki…”.

Następnie miały miejsce podziękowania Pana Burmistrza dla wykonawców i organizatorów, którym podziękował także dyrektor LO – Pan Rafał Rapacz. A było za co – za nagłośnienie, za scenografię, za logistykę i dziesiątki innych rzeczy, które składają się na taką imprezę, dodam – bardzo, bardzo udaną.

I w tej beczce miodu jest pewna łyżka dziegciu, a mianowicie: tylko wielka szkoda, że nikt nie wygrzebie ze szkatuły środków na prowadzenie działalności kulturalnej na takim wysokim poziomie, jak dotychczas. Przecież mając środki można jeszcze bardziej rozsławić nasze miasto nie tylko w powiecie czy województwie, ale także w tournee na całym świecie!

Mam nadzieję, że znów spotkamy się wszyscy za rok w kolejnym czasie Świąt, czasie magii, w czasie kolędowania…

Robert K. Leśniakiewicz

Zdjęcia i filmiki, kliknij – http://www.grzybypl.blogspot.com/2014/01/koleda-w-zimny-styczniowy-wieczor.html

ZABIELIŁO SIĘ WRESZCIE!

Temperatura wciąż idzie w dół. Dzisiaj w nocy sięgnęła do -14,5 st. C, a w dzień podniosła się jedynie do -12,5 st. C. No i wreszcie z pochmurnego nieba zaczął sypać śnieg. Niewiele tego było, ale zawsze pobieliło nasze krajobrazy.

PRZYPOMINAMY! – pomagajmy ptakom i zwierzętom leśnym. One najbardziej cierpią w czasie takich mrozów. Także pamiętajmy o naszych bezdomnych kotach i łańcuchowych psach, które powinny mieć ocieplone budy. Nie są to trzaskające mrozy, ale niedożywione, wychłodzone zwierzęta szybciej marzną i mogą nie przeżyć. One są zależne od człowieka i tylko dzięki niemu mogą przetrwać zimę!

Redakcja