Wrześniowe podgrzybki

Najpierw było niemalże zimowe ochłodzenie i mglista szaruga. Od 19.IX temperatury dzienne i nocne spadały – od +11,5°C aż do +2,2°C i temperatura dzienna do +12,8°C. Potem, po 23.IX zrobiło się wreszcie cieplej i nieco polało – w sumie 8,8 dm3/m2 wody. Śniegu na szczęście jeszcze nie było, przymrozków też – u nas, bo w już Tatrach posypało i pomroziło. Ale to jest normalne – zawsze II dekada września przynosi ochłodzenie, które jest odczuwalne na terytorium całego kraju…

Dzisiaj pogoda była wymarzona – wedle południa +16°C, wiaterek z NE, ciśnienie 1012 hPa, zachmurzenie umiarkowane, słowem tylko iść w las. No i oczywiście poszedłem do Majerzowego Lasu.

Najpierw w świerkowym młodniku natknąłem się na grzybasy nie z tej ziemi, które rosły sobie na igliwiu. Potem – już w normalnym lesie – napotkałem na kurki i przede wszystkim podgrzybki. Tego było najwięcej. Trafił mi się koźlarz, trafiły mi się jakieś dziwne grzyby, które przypominały mi szatańskie borowiki, choć teoretycznie nie powinny róść na podłożu piaskowcowym…

Poza tym natknąłem się na jakieś gąsko kształtne i inne dziwne grzybasy, które sfociłem ku pamięci.

Niestety – całą przyjemność grzybobrania zepsuły mi jakieś drące się jak opętane bachory i ich szczekający pies oraz motocykliści, którzy ryczeli silnikami swych crossowców. To prawdziwa plaga beskidzkich lasów – ciekawy jestem, gdzie jest Straż Leśna i policja? A i tak, jak znam realia w IV RP, sąd wypuści tych gówniarzy ze względu na małą szkodliwość społeczną. No bo gdzie się mają wyszaleć sfrustrowani (tylko czym???) młodzieńcy? – tylko w lesie!

Cóż, mnie uczono, że do lasu trzeba wchodzić i poruszać się w nim jak w sanktuarium, bo tam my jesteśmy tylko gośćmi. No ale to było w czasach komuny, i jak mówią co debilniejsi przedstawiciele mediów i polityków, „słusznie zapomnianych” (bo jednak było lepiej), a dzisiaj – w tzw. „wolnej” (głównie od rozumu) Polsce każdy sobie panem i może robić, co mu się żywnie podoba.

Nie muszę dodawać, że to się na nas zemści… A na razie czekam na złotą polską jesień, którą może przynieść październik.

 

Zdjęcia –  http://grzybypl.blogspot.com/2016/09/wrzesniowe-podgrzybki_25.html

Robert K. Leśniakiewicz

Na Grani

Pogoda nadal piękna i jeszcze letnia, choć za oknem mgła i temperatura tylko +10,5°C – w powietrzu czuje się chłód nadchodzącej nieubłaganie jesieni. Ale na razie ciesząc się latem, bladym świtem, dwadzieścia po szóstej pognałem na kolejne grzybobranie – tym razem na górę Grań (561 m n.p.m.) znajdującą się 2 km w linii prostej na zachód od Jordanowa, pomiędzy górami Cioskiem a Hyćkową Górą.

Wychodzę z domu. Mgła jest gęsta, widzialność jakieś 20-30 m. Ale co to wszystko znaczy w porównaniu z możliwością znalezienia kolejnych wielkich grzybów – jak mawiał nieodżałowany red. Andrzej Zalewski! Wpadam w las Na Podlaskach i… rozczarowanie – grzybów nie ma. Oczywiście tych jadalnych, bo bedłek, gołąbków, zasłonaków i innych strzępiaków jest tam od jasnego groma i trochę!

Idę do góry. Im wyżej, tym lepiej: kiedy osiągam Cioska, to na rozkładzie mam kilka kurek, trochę kolczaków trzy pociece, jednego małego borowika i całą bandę koźlarzy: babek, czerwonych krawców i czerwonopomarańczowych, a do tego jeszcze kilka podgrzybków i maślaków. W sumie jestem bardzo zadowolony. O godzinie ósmej decyduję się na powrót i już w pełnym słońcu powracam do domu fotografując przy okazji moje ulubione kwiaty – dalie i słoneczniki na tle Grani…

Całe grzybobranie trwało pół godziny – bo resztę czasu zabrał mi domarsz do i z grzybowiska. W lesie ścioła jest jeszcze całkiem świeża, więc grzyby będą rosły, ale im wyżej, tym jest bardziej sucho, co przekłada się na ilość owocników. Zapowiada się zmiana pogody i opady, więc jest nadzieja na kontynuację tego bardzo udanego sezonu grzybowego w 2016 roku!

Zdjęcia – http://grzybypl.blogspot.com/2016/09/na-grani.html

Robert K. Leśniakiewicz

Złoto Majerzowego Lasu

Niedzielny wczesny ranek. Trwa cudowna letnia pogoda. Wprawdzie temperatura wynosi tylko +12°C, ale na bezchmurnym niebie widać smugi „contrails”, a nad doliną Skawy czai się mgła… Szybko przegryzam byle jakie kanapki i popijam kawą. Wychodzę z domu słysząc jak Ania woła za mną „Robert – tylko same borowiki!”

Szybko pokonuję półtora kilometra dzielące mnie od lasu i zanurzam się w gęstwinę. W świerkowym młodniku rosną jakieś tańcówki, ale na obrzeżach znajduję pierwsze kurki i podgrzybki. Trafiają się nawet dwa koźlarze pomarańczowoczerwone! Niestety nie ma żadnego prawdziwka, ale w krótkim czasie mam połowę koszyka wypełnioną złotem polskich lasów – kurkami!

Niestety, po wykonaniu kilku zdjęć zawiesza mi się telefon i następne zdjęcie mogę zrobić dopiero po powrocie do domu.

Poza kurkami zbieram jakiś kilogram dorodnych ziemniaków, które ktoś zgubił z dziurawego worka czy platformy, jak je wiózł z pola do domu.

Mimo tego, że na zewnątrz było tylko +17°C, w słońcu było co najmniej trzydzieści stopni. Kolejny dzień tego wrześniowego lata. Ale już w południe powoli na niebie pojawiają się chmury, które zwiastują zmianę. Czy spadnie deszcz? Moi przyjaciele i znajomi z Olesna i Wielunia wciąż donoszą o totalnym bezgrzybiu strukturalnym…

Może już niedługo?

Zdjęcia – http://grzybypl.blogspot.com/2016/09/zoto-majerzowego-lasu.html

Robert K. Leśniakiewicz

Wrześniowe podgrzybki

No i mamy wrzesień! Noce już chłodne, ale dni przyjemne, słoneczne i ciepłe. Dzisiaj rano mieliśmy +10,3°C, natomiast w południe dobiło nam do +27,5°C, ale nadciągają już chmury z NW, co zwiastuje niejaką zmianę pogody. Może znów popada deszcz, bo na polach jest już sucho, ale w lesie jest jeszcze dużo wilgoci – no i cały czas są u nas grzybasy!

Wychodzę z domu o wpół do siódmej – nasze lesiste góry są jeszcze we mgłach. Tak, tak – to już wyraźny znak jesieni! Wpadam do mojego ulubionego Majerzowego Lasu i pilnie rozglądam się po krzakach – nie będę się rozpisywał – w pół godziny mam pełny koszyk: podgrzybków i kurek, a do tego jeden pociec i cztery śliczne kozaczki pomarańczowo-czerwone.

Przesyłam informację MMS-em do moich znajomych grzybiarzy i co najzabawniejsze – zamiast: DZISIEJSZY POŁÓW! REWELACYJNY WYSYP PODGRZYBKÓW! POZDRAWIAM :-* moja Xperia E wysłała informację: DZISIEJSZY POŁÓW! REWELACYJNY WYSYP PIELGRZYMÓW! POZDRAWIAM :-* Na szczęście wszyscy domyślili się, o co chodzi.

Najbardziej cieszą mnie kurki, których część powędrowała na patelnię, a część do zamrażalnika… – z reszty grzybasów robię pokot i podgrzybki wędrują do suszarki.

Tymczasem jak poinformował mnie Pan Bednarz – na jordanowskim Rynku pojawiły się kobiety sprzedające opieniasy! I faktycznie – były tam opieńki miodowe. A to oznacza wyprzedzenie co najmniej o 2-3 tygodnie w stosunku do ich normalnego rozkładu jazdy. Czyżby więc zima miała przyjść wcześniej? Jednak…?

Fotki – http://grzybypl.blogspot.com/2016/09/wrzesniowe-podgrzybki.html

Robert K. Leśniakiewicz

Pogodowe podsumowanie lata 2016 roku

 

Trzeba przyznać, że było to ciekawe lato. Przede wszystkim dlatego, że została wreszcie przełamana susza, która męczyła nas od kilku lat. wystarczy spojrzeć na załączoną tabelę (ilość opadów w dm³/m²):

m-c/rok 2013 2014 2015 2016
Czerwiec 133,47 82,17 39,31 111,62
Lipiec 61,06 96,54 93,95 168,80
Sierpień 43,89 109,30 15,15 101,99
R-m 238,42 288,01 148,41 382,41

 

Jak widać, w tym roku, w lecie mieliśmy sumę opadów przewyższającą sumy opadów z pozostałych lat o 143 l/m²! Oczywiście natychmiast odbiło się to na urodzaju w polach i lasach naszego regionu. A pogoda w lecie 2016 roku kształtowała się następująco:

CZERWIEC

Miesiąc, jak widać z tabelki, był wreszcie wilgotny ale nie obfitował w burze, których było 4. Dni z opadami było 12, z czego najbardziej mokrym był ostatni dzień miesiąca, w którym spadło 17,68 mm wody w postaci deszczu i gradu. Najcieplejszym był dzień 24.VI, kiedy to temperatura osiągnęła +35,5°C, zaś najchłodniejszy poranek był dnia 6.VI, kiedy to temperatura spadła do +4,4°C, a w Kotlinie Orawsko-Nowotarskiej pojawiły się przymrozki do -4,7°C przy gruncie i -3°C na wysokości 2 m. W czerwcu odnotowano 2 dni z wiatrem halnym. W dniu 23.VI ogłoszono ostrzeżenie ppoż. II stopnia, a 29.VI – ostrzeżenie I stopnia. W czerwcu wilgotność powietrza osiągała 20%. Odnotowano 5 dni upalnych. Około 10 czerwca znikł ostatni płatek śniegu z Babiej Góry.

W czerwcu do ciekawszych wydarzeń można zaliczyć: 1.VI-wielka biblijna plaga szarańczy w Dagestanie; 2.VI – powodzie we Francji i Niemczech; 3.VI – pojawiły się pierwsze kurki i koźlarze, pojawił się także pierwszy żółciak siarkowy; 7.VI – pojawiły się podgrzybki złotawe i borowiki usiatkowane, a 11.VI – zakwitły podkolany białe; 28.VI odnotowano wysyp kurki.

W dniu 17.VI przez nasz kraj przewaliły się wichury i ulewy; 20.VI w Serbii spadł grad o wielkości pięści, a w Europie Zachodniej pojawiły się katakliktyczne opady. W dniu 23.VI Północno-Wschodnią Anglię nawiedziła powódź spowodowana przez 3-godzinną ulewę. 26.VI – przez Polskę znów przewalają się nawałnice, a w USA powstały powodzie w Wirginii i okolicznych stanach. W nocy z 19 na 20 czerwca w Poroninie wskutek ulew burzowych spadło 67 mm, w Jabłonce 50 mm podczas gdy u nas około 5 mm.

LIPIEC

Ten miesiąc tradycyjnie mokry był wreszcie takim właśnie tego roku. Było w nim 16 dni opadowych, w tym 10 burz, z czego 1 burza „sucha” bez opadów. Temperatura maksymalna sięgnęła +34,6°C w dniu 31.VI, temperatura minimalna sięgnęła +7,1°C w dniu 8.VII. W lipcu odnotowano 1 dzień z wiatrem halnym. Odnotowano także 6 dni upalnych. Odnotowano także 6 dni upalnych. W dniach 16-17 VII nad Beskidami i Tatrami były opady ciągłe, Skawa osiągnęła stany wysokie 202 cm. Na Markowych Szczawinach za 2 dni spadło 92 mm.

Do ciekawszych wydarzeń należy zaliczyć: 2.VII pojaw grzybów w tym goryczaków żółciowych – pierwszy od 3 lat: 9.VII w Jordanowie w czasie burzy piorun uderzył w dom na ul. Banacha i zapalił go. Dnia 12.VII na Rynku pojawiły się borowiki ponure. W dniu 14.VII nocne nawałnice w Polsce Północnej – w Gdańsku spadło 160 mm deszczu! – zaś na Helu 123 l/m². 14.VII w Norylsku za kołem podbiegunowym na Syberii odnotowano +27°C. Pierwsze koszenie pszenicy odnotowano 21.VII. Dnia 23.VII ekstremum wysypu prawdziwków letnich. 25.VII na Skawie odnotowano 220 cm, bo w Spytkowicach i Skawie było oberwanie chmury, w tym czasie na Turbaczu spadło 71 mm. W dniu 24.VII w Kuwejcie odnotowano temperaturę +54°C, co uznano za rekordowy wynik wszech czasów. Indie nawiedziła powódź. 26.VII podczas burzy w Krakowie Balice spadło 61 mm w czasie ŚDM, a na Woli Justowskiej tylko 15 mm. W dniu 30.VII w Górach Smoczych (RPA), Lesotho i Swaziland spadł śnieg… Pod koniec miesiąca u nas zaczyna czerwienieć jarzębina.

SIERPIEŃ

I znów ten zazwyczaj skwarny miesiąc był w tym roku umiarkowanie ciepły i wilgotny. W sierpniu mieliśmy 9 dni opadowych i 4 burze. Najgorętszym dniem był 29.VIII – kiedy to temperatura wzrosła do +30,3°C, zaś najchłodniejszym był ranek 11.VIII z temperaturą +6°C w mieście i jedynie +3,4°C poza miastem, a tylko +0,2°C na Kasprowym. Były tylko 3 dni upalne. Odnotowano także 3 dni z wiatrem halnym.

Z ciekawszych wydarzeń warto odnotować: 4.VIII – pojawiła się tzw. zombie-epidemia wąglika na Syberii, która zabiła wiele zwierząt domowych; 6.VIII – jedyna w tym roku obserwacja czarnego bociana nad Strączem. 9.VIII – zakwitły wrzosy od spodu łodyżki, co zwiastuje wczesną i ostrą zimę; 10.VIII – przy temperaturze zaledwie +0,2°C pojawił się śnieg z deszczem w Tatrach, ale nie utworzył trwałej pokrywy; 15.VIII – powodzie w Moskwie i w Luizjanie (USA) po nawalnych deszczach; w Luizjanie powódź tysiąclecia spadło 700 mm deszczu bez cyklonu. 16.VIII ostatnie koszenia owsa. 18.VIII – opad śniegu w Lesotho i w Szwecji! Poza tym w Zatoce Gdańskiej pojawiły się wielkie ilości chełbi modrych – naszych bałtyckich meduz nieszkodliwych dla zdrowia, zaś w Dźwirzynie na plaży znaleziono włócznika – rybę znaną z wód podzwrotnikowych, w tym Trójkąta Bermudzkiego… 22.VIII – kolejna powódź w Indiach i trąba powietrzna nad Chorzowem, (21.VIII) w tym czasie w Jodłowniku spadło 49,8 mm deszczu nawalnego; tego samego dnia w Stegnie znaleziono martwego wieloryba; 24.VIII – trzęsienie ziemi w Środkowych Włoszech o sile 6,2°R. Ponad 200 ofiar i znaczne straty materialne, tego samego dnia trzęsienie ziemi w Birmie 7,20R tylko kilka ofiar. 26.VIII – brak śniegu na szczytach Tatr, wilgotność powietrza 28%, a samoloty nie zostawiają smug kondensacyjnych – przez trzy kolejne dni. 26.VIII w Ojmiakonie – biegunie syberyjskiego zimna – pierwsze silne przymrozki. 27.VIII w Magadanie nad Morzem Ochockim pierwszy śnieg. Dnia 30.VIII – w Norwegii znaleziono 300 reniferów zabitych uderzeniami piorunów w tamtejszych górach. 31.VIII jaskółki jeszcze nie odleciały , pojedyncze bociany też. Na Atlantyku uformowały się 3 cyklony  słabe na literę G, H, I  od początku roku było 6 słabych i 2 średnie.

Ze spostrzeżeń ogólnych należy nadmienić, że zaobserwowano przyspieszenie wegetacji o jakieś 2-3 tygodnie, co pozwala mieć nadzieję, że jesień może być długa i stosunkowo łagodna.

Jak widać, mimo łagodnego lata, na świecie mają miejsce straszne wydarzenia mające związek z pogodą i jej zmianami, a co jest powiązane z Efektem Globalnego Ocieplenia. Nie ma złudzeń co do tego, że kolejne zmiany nadejdą i będzie nas to bolało. Możemy się tylko cieszyć z potężnego urodzaju grzybów, który mamy w tym roku.

Robert K. Leśniakiewicz

Stanisław Bednarz     

Grzybobranie we mgle na koniec lata

No i mamy koniec klimatycznego lata, które nie było aż takie złe, jak to się nam wydawało. Było jednym z najlepszych w ostatnim ćwierćwieczu – jak mniemam! Oczywiście korzystając z wyżowej pogody pognałem z samego rana w lasy Na Podlaskach i stoku Cioska.

Pogoda była cudowna, choć mglista – widzialność jakieś 20 m, a i temperatura niezbyt zachęcająca – tylko +7,1°C. Ale na górze widać już było lachy niebieskiego nieba, więc grzechem byłoby nie pójść.

Na Podlaskach oczywiście nazbierałem pół koszyka maślaków ziarnistych i sitarzy. To są takie „grzyby awaryjne”, które się zbiera, jak w lesie nie ma czegoś lepszego. Potem znalazłem całą masę najrozmaitszych koźlarzy: topolowych, czerwonych, brązowych, białych, białawych i szarozielonych. Do tego podgrzybki: brunatne i zielone zajączki. Poza tym kilka prawdziwków – dość pogryzionych i zaledwie kilka kurek – te ostatnie mogłem policzyć na palcach jednej ręki. Za to obrodziły kolczaki obłączaste i pojawiły się także poćce.

W sumie po 40 minutach zbierania miałem pełny koszyk. Podziwiałem czarcie kręgi z kolczaków i mleczajów, które obrodziły nad podziw tego roku.

A teraz o tym, co mnie naprawdę irytuje w lesie – są to pseudo-grzybiarze, którzy rozwalają grzyby, których nie zbierają czy które są niejadalne z innych względów. Takich bym po prostu wieszał!

Pogoda wyrobiła się, mgła znikła i temperatura szybko poszła w górę – o godzinie 10:00 mamy już +20°C i neapolitańskie niebo nad głową. Jak na pożegnanie lata, to jest cudownie!

A jutro już jesień…

Fotki – http://grzybypl.blogspot.com/2016/08/grzybobranie-we-mgle-na-koniec-lata.html

Robert K. Leśniakiewicz

Rozpoznanie na Ciosku

Dzisiaj był dzień cudownej późnoletniej czy jak kto woli wczesnojesiennej wyżowej – 1016 hPa – pogody: z rana gęsta mgła i +12,1°C, potem już tylko błękit nieba i rosnąca temperatura aż do +24,2°C. A ja korzystając z pięknego popołudnia wybrałem się rozpoznać sytuację na Podlaskach i na Ciosku.

Nie byłem tam od ubiegłego roku, więc zwabiony relacjami moich znajomych o koszach pełnych prawdziwków postanowiłem właśnie tam skierować swe kroki. Nie dziwiło mnie to, ostatnie opady w wysokości 17 dm³/m² dodały wody do ścioły i grzybnia najwidoczniej dostała kolejnego „kopa” i znów sypnęła grzybasami!

Być może zabrzmi to nieprawdopodobnie, ale w ciągu pół godziny zebrałem cały koszyk dorodnych grzybów. Niestety – w koszyku znalazło się kilka „chrobacznych” – trudno – c’est la vie!

Pokot był następujący: koźlarze, podgrzybki brunatne i zajączki, maślaki ziarniste i pieprzowe, kilka kurek i kolczaków obłączastych oraz jeden pociec i jeden… rydz! Ten ostatni stanowi pewien ewenement, jako że na Ciosku rydze zasadniczo nie występują.

Co zaobserwowano? Przede wszystkim przyspieszenie wegetacji co najmniej o 3 tygodnie: kwitnie wrzos – co zwiastuje szybką i ostrą zimę. Pokazały się już wrześniowe grzyby: całe ławice kolczaków i mleczajów bieli, które obficie pokazują się dopiero w drugiej dekadzie września. Być może jest to spowodowane kumulacją takich czynników jak ciepło, wilgotność i fazy Księżyca. Jednak mam nadzieję, że nie będzie tak źle i czeka nas długa i złota polska jesień z wielkimi grzybami.

Zdjęcia – http://grzybypl.blogspot.com/2016/08/rozpoznanie-na-ciosku.html

Robert K. Leśniakiewicz